Skocz do zawartości
Nerwica.com

czy płakaliście kiedyś na terapii?


Bree

Rekomendowane odpowiedzi

jak w temacie, ciekawi mnie czy płacz jest rzeczą powszechną i konieczną na jakimś etapie terapii.

Moja terapeutka wciąż mówi że nie okazuję emocji, że mówie o wszystkim bez emocji itd. Raz tylko chciało mi się płakać i było to widać, ale ostatecznie powstrzymałam się przed tym. Podobno nie powinnam... co o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak w temacie, ciekawi mnie czy płacz jest rzeczą powszechną i konieczną na jakimś etapie terapii.

Podobno tak, mi się nie udało. Raz czy dwa byłem bliski ale się zaciąłem. Totalnie wyłączyłem nie mogłem albo nie chciałem powiedzieć słowa więcej żeby nie płakać. Boję się okazywać tak słabość może za wyjątkiem najbliższych osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ania_taka ale z czym nie dasz rady? Z tym żeby się nie rozpłakać? Nie wiem dlaczego wszyscy tak się z tym hamują. Płacz jest naturalnym środkiem wyrażenia emocji, które czasem trudno jest nazwać słowami. Jeśli będziesz czuła, że zbiera Ci się na płacz to nie powstrzymuj tego. Płakanie w gabinecie terapeuty nie jest upokarzające i nie powinniśmy się tego wstydzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wyobrażam sobie nie okazywać uczuć na sesjach z terapeutką, bo niby czemu miałoby to służyć? Łzy też się czasem pojawią, ale pamiętam, że na początku terapii powstrzymywałam się przed tym bardzo, w obawie przed reakcją T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie temu, żeby nauczyć się, że wyrażanie emocji jest czymś naturalnym.

 

To ja jeszcze raz zacytuję siebie: "nie wyobrażam sobie nie okazywać uczuć na sesjach z terapeutką, bo niby czemu miałoby to służyć?" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie temu, żeby nauczyć się, że wyrażanie emocji jest czymś naturalnym.

 

To ja jeszcze raz zacytuję siebie: "nie wyobrażam sobie nie okazywać uczuć na sesjach z terapeutką, bo niby czemu miałoby to służyć?" :D

Nie znam nikogo kto by nie okazywał uczuć na terapii. Nie umieć płakać to jeszcze nie znaczy że się uczuć nie okazuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja jej ufam, bardzo ją lubie. Teraz wyjechała na urlop i nawet za nią tesknie :P

Wcześniej chodziłam do innej terapeutki i ona wzbudzała moją niechęć, ale od 3 miesiecy chodzę do tej i jest naprawdę ok. Nie raz coś powiem a ona mówi, że to dziwne że mówię to tak bez emocji bo ona słuchając tylko tego robi się smutna itd itd a ja nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wyobrażam sobie nie okazywać uczuć na sesjach z terapeutką, bo niby czemu miałoby to służyć? Łzy też się czasem pojawią, ale pamiętam, że na początku terapii powstrzymywałam się przed tym bardzo, w obawie przed reakcją T.

 

 

Ups! Umknęło mi NIE :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree, cóż, jeśli nie chodzi o samą terapeutkę, to może chodzi ogólnie o strach przed okazaniem emocji? Może wykształciłaś taki mechanizm obronny. Może emocje oznaczają u Ciebie słabość? Nawet nie musisz robić tego świadomie, ale gdzieś tam w głębi może kołacze Ci się myśl, że płacz, smutek, lęk to okazanie słabości, a ze strachu przed atakiem wolisz to zamaskować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×