Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Umieć poprosić o pomoc

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedyś wydawało mi się, że jestem samowystarczalna i potrafię poradzić sobie bez innych ludzi. Nie potrafiłam prosić o pomoc, szarpałam się ze wszystkim sama. Długo mi zajęło zrozumienie, że o wiele łatwiej jest, kiedy potrafi się poprosić o pomoc. Wsparcie innych jest nieocenione. Dzięki temu jest lżej. Kiedy wydaje się, że nic już nie ma sensu, jest bardzo źle, nie jest się w stanie dostrzec wyjścia z danej sytuacji, wtedy dobrze jest poprosić o pomoc bliskie osoby. Niestety, ale przykra prawda jest taka, że nie ze wszystkim jesteśmy sobie w stanie poradzić. Z wieloma rzeczami dajemy sobie radę sami, ale nie ze wszystkim. Czasami są sytuacje, że trzeba się przełamać i poprosić o pomoc, choćby o rozmowę. Często mamy poczucie osamotnienia, porzucenia ze strony innych ludzi, ale czy tak naprawdę jest? Skąd inni mają wiedzieć, że ich potrzebujemy, skoro im tego nie mówimy? Ludzie to nie wróżki, nie potrafią czytać w myślach...

 

A czy Wy potraficie prosić o pomoc? Jeśli nie, to co Was przed tym powstrzymuje? Co tak naprawdę zyskujecie pozostając sam na sam ze swoimi demonami i odcinając się od innych? Czy jeśli decydujecie się poprosić bliskich o pomoc, to czy w późniejszym czasie rewanżujecie się dając im możliwość zwierzenia się Wam, kiedy sami znajdą się w kryzysie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak bardzo potrzebuję się komuś wygadać to zapraszam go do siebie na flaszkę. Po alkoholu łatwiej się otworzyć i bez skrępowania gadać o wielu rzeczach.

 

Ale generalnie ostatnio mi się to nie zdarza. Bo jakoś tak doszedłem do wniosków że problemów za mnie nikt nie załatwi. Kiedyś wydawało mi się że jestem zdany na łaskę/niełaskę pomocy ludzi którymi się otaczałem. Teraz właśnie odkrywam że jestem w stanie zrobić wiele więcej niż sam się spodziewałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W niektórych sprawach, to najpierw staram się coś robić sam, a gdy mi nie wychodzi, to przestaję i czekam, aż mi się ktoś zapyta, czemu nic nie robię, bo poprosić o pomoc sam wtedy się wstydzę, że ktoś wyśmieje i kombinować z czymś samodzielnie, gdy wiem, że mi nie wychodzi, również się wstydzę, że ktoś zauważy, że kombinuje bez sensu i wyśmieje, a gdy nic nie robię i czekam, to się mniej wstydzę.

Nie lubię współpracy, wolę jakiś problem rozwiązać albo całkiem sam, albo żeby ktoś go rozwiązał całkiem za mnie. Bardzo krępują mnie sytuacje, w których powinno się jakoś współpracować.

W czasach podstawówki i gimnazjum mówiłem matce o wszystkich problemach, z których zdawałem sobie sprawę.

O sprawach problemów z psychiką, nie mówię w realu nikomu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

A czy Wy potraficie prosić o pomoc? Jeśli nie, to co Was przed tym powstrzymuje? Co tak naprawdę zyskujecie pozostając sam na sam ze swoimi demonami i odcinając się od innych? Czy jeśli decydujecie się poprosić bliskich o pomoc, to czy w późniejszym czasie rewanżujecie się dając im możliwość zwierzenia się Wam, kiedy sami znajdą się w kryzysie?

 

Swoich bliskich nie proszę o pomoc, kiedy mam kryzys ponieważ prędzej czy poźniej moje zwierzenia zostawały wykorzystane w kłótni przeciwko mnie. Zwierzam się tylko osobom spoza rodziny jak i tu na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię prosić o pomoc bo to dowodzi mojej słabości zresztą moje problemy nie bardzo wymagają pomocy innych, tylko sam powinienem sobie pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku rodziny, to obecnie oprócz problemów z psychiką, to matce mówię o większości problemów, a ojcu sam z siebie o żadnym, tylko gdy matka powie, że mam powiedzieć, to mu mówię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię prosić o pomoc, także tutaj... Krępuję się, boję się, że reakcji w postaci lekceważenia, czego doświadczam także na tym forum.

 

Nikomu zatem nie mówię, cierpię w samotności. Bliski mi facet coś tam wie, o moich problemach z psychiką, a kumpela, która mi się zwierza nie wie. Nie umiem jej powiedzieć, choć wiem, że zrozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie lubię prosić o pomoc bo to dowodzi mojej słabości zresztą moje problemy nie bardzo wymagają pomocy innych, tylko sam powinienem sobie pomóc.

Ja mam zaś tak, że w moich odczuciach słabością jest użycie zwrotów "proszę o pomoc" itp. oraz w realu poinformowanie o problemie samemu z siebie, natomiast poinformowanie, gdy ktoś wcześniej zapyta, to już nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o drobne sprawy (np. problem z autem) to nie mam problemu z pproszeniem o pomoc, choć też zależy kogo. Jeśli chodzi o trudne problemy, takie przy których musze się otworzyć to nie lubię tego robić bo to okazywanie słabości a okazywanie słabości źel się kończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że nie wziąłem pod uwagę kategorii pomocy w sprawach "zwyczajnych" - myślałem że bardziej chodzi o kwestie typu "jest mi źle, proszę, pomóż". W sprawach "prozaicznych" nie mam najmniejszego problemu z poproszeniem o pomoc, nawet nieznanej osoby. Choć kiedyś różnie z tym bywało, zdarzało mi się pójść do sklepu muzycznego z zamiarem kupna jakiejś kasety (tak, o takich czasach mówię) i nie mogąc jej znaleźć wychodziłem z pustymi rękoma bo wstydziłem się zapytać w punkcie informacyjnym o pomoc. Teraz takie coś jest mi obce na szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety nie potrafię nigdy wprost poprosić o pomoc, ale wiele razy zauważyłem u siebie taki mechanizm, że zamiast właśnie poprosić, robię co mogę żeby jakby "naokoło" pokazać że mam problem i poniekąd wymusić pomoc, jednak o nią nie prosząc... Dla przykładu, jeśli wiem że mam problem z alkoholem, prędzej spadnę ochoczo ze schodów, pokazując jak jest źle, niż zakomunikuję komuś wprost że jest problem i być może potrzebuję pomocy. Z reguły nic z tego nie wynika i raczej jest beka :) Albo dostaję jak na imprezie dekadę temu przydomek "człowiek-pająk", bo tak zgrabnie chodziłem na czterech kończynach ku uciesze towarzystwa. Hej ho.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy kto czuje złapany uczy się prosic o pomoc zacznijmy od tego.niczym chore zwierzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Juz umiem prosic o pomoc ale kiedy prosze a ktos mnie zlewa to sie zacinam i duzo czasu uplynie zanim znowu poprosze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jedyną osobą , którą poprosiłem o pomoc był terapeuta . Bliskich o nią nie proszę , bo w czy mogliby mi pomóc ludzie , którzy przez całe życie , żyją w strachu , co pomyślą o nich inni , przejmują się krytyką , nie potrafią bronić własnego zdania i płaszczą się przed innymi . Wkur*ia mnie ich słabość , dlatego nie proszę ich o pomoc , bo nigdy nie chciałem być kimś takim jak oni i nie potrafiłbym potraktować ich rad poważnie . Znajomym też nie potrafiłbym się wygadać , choć ich szanuje i uważam za inteligentnych ludzi , to nie uważam , żeby wiedzieli o życiu coś czego jak nie wiem . Zresztą nie okazuje ludziom słabości , bo przekonałem się , że mogą to wykorzystać przeciwko tobie , więc zawsze raczej byłem tym , przy którym ludzie mogą się wygadać . Lubie słuchać ludzi , ale nie udzielam im żadnych porad , a jeśli już to robię, to przeważnie są to same banały , bo nie znam recepty na ich problemy , a banały są tym samym , co piękne , wyszukane sentencje . Są jak ten sam produkt , tylko w ładniejszym opakowaniu . Dziwi mnie , tylko to , że idą do mnie po pomoc , skoro sam często zachowuje się jak rasowy skurwy*syn i olewam innych . Poza tym lepiej najpierw pomóc sobie samemu , więc jedyne co mogę dla nich zrobić , to ich wysłuchać i powiedzieć coś , o czym doskonale wiedzą . Tylko z bratem rozmawiam o życiowych sprawach ( od święta o swoich problemach ) , oczywiście tak , żeby wypaść na inteligentnego gościa , silnego , który ma tysiąc rozwiązań , co chyba nie skutkuje , bo czasem mam wrażenie , że ma mnie za półgłówka :P . Więc jedynymi miejscami , w których bez oporów mogę się wyżalić jest forum i pokój gdzie odbywam terapię . Taki układ mi odpowiada . Mogę tylko dodać , że nie mówię bliskim i znajomym o swoich problemach , chyba , że mam problem z nimi , wtedy o tym mówię i to jedyna sytuacja , gdy oczekuję od nich pomocy w jego rozwiązaniu .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Juz umiem prosic o pomoc ale kiedy prosze a ktos mnie zlewa to sie zacinam i duzo czasu uplynie zanim znowu poprosze

Mam identycznie. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety nie umiem prosić o pomoc. Coś mnie blokuje wewnętrznie po prostu, tak jakbym czuł że na pomoc nie zasługuję, albo krzywdzę potencjalnego "pomagacza". Wiem że to irracjonalne, próbuję z tym walczyć, ale efekty jak na razie są marne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, dlaczego miałbyś nie zasługiwać na pomoc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, od Twojego wpisu minęło juz bardzo dużo czasu i coś mi się wydaje, że jednak sporo rzeczy się zmieniło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też jakoś nie bardzo potrafię prosić o szeroko rozumianą "pomoc". Zawsze miałam wrażenie, że i tak nikt mnie nie zrozumie albo, że mnie oleje, wyśmieje itp. Poza tym, jakiś czas temu, gdy były osoby, które znały moją sytuację, to tylko w kółko powtarzały jak zacięta płyta: "wszystk obędzie dobrze", a ja nie nawidzę czegoś takiego. Obecnie, to nawet nie miałabym za bardzo kogo poprosić o pomoc więc siłą rzeczy ten "problem" mnie nie dotyczy bo i tak nie ma nikogo, kto by mnie wysłuchał. Nie wiem, czy to dobrze czy źle bo i tak nie wiem, czy potrafiłabym bez skrępowania poprosić chociażby o rozmowę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poza tym, jakiś czas temu, gdy były osoby, które znały moją sytuację, to tylko w kółko powtarzały jak zacięta płyta: "wszystk obędzie dobrze", a ja nie nawidzę czegoś takiego.
To jest bardziej dobijające niż pomocne. Myślałam, że tylko ja tak odbieram tego typu słowa, ale jak się okazuje, nie tylko mnie to denerwuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podejrzewam, że wielu ludzi takie gadki denerwują. W tym mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja chyba nie potrafię prosić o pomoc, a przynajmniej idzie mi to ciężko. Nie lubię mówić o swoich problemach, przyznawać się do kłopotów,porażek i słabości. Jest też we mnie zbyt dużo dumy by prosić o pomoc a jednocześnie zbyt wiele niepewności, nie chcę się nikomu narzucać, sprawiać kłopotu. Boję się braku zrozumienia i akceptacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeyore, proszenie o pomoc nie jest prostą sprawą zwłaszcza, gdy chciałoby się być samowystarczalnym. Ale niestety, są sytuację, gdzie potrzebna jest pomoc innych. I wówczas można nie zrobić nic i się męczyć, a można spróbować poprosić o pomoc i zobaczyć, co się stanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Poza tym, jakiś czas temu, gdy były osoby, które znały moją sytuację, to tylko w kółko powtarzały jak zacięta płyta: "wszystk obędzie dobrze", a ja nie nawidzę czegoś takiego.
To jest bardziej dobijające niż pomocne. Myślałam, że tylko ja tak odbieram tego typu słowa, ale jak się okazuje, nie tylko mnie to denerwuje.

Bo widzisz, ja wtedy odbieram to tak, że ta osoba od nie chcenia rzuca takim tekstem bo nie wie co powiedzieć innego. A przecież skąd ta osoba może wiedzieć, że będzie dobrze - nie może więc z założenia jest to "kłamstwo". A jak ktoś nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia, to już lepiej żeby ta osoba po prostu milczała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×