Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Bycie psychicznie silnym/słabym

Rekomendowane odpowiedzi

Obijają mi się dość często o uszy stwierdzenia, że ktoś jest słaby lub silny psychicznie. Najbardziej jednak ciekawią mnie rozbieżne opinie dotyczące tej samej osoby. Jedni uważają ją za silną inni za słabą psychicznie. I teraz pytanie, co jest wyznacznikiem tego, że kogoś określa się mianem silnego lub słabego psychicznie? Co dla Was znaczy bycie psychicznie silnym? W czym przejawia się słabość i czy w ogóle można mówić o słabej psychice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem osoba słaba psychicznie to taka, która: jest bardzo wrażliwa na krytykę, wyśmianie; nie potrafi się jakoś odezwać, gdy ktoś jej dogryza oraz łatwo się poddaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od zawsze byłem słaby psychicznie, wykorzystywali to równieśnicy, zauważali wszyscy inni rodzice, nauczyciele często płakałem kiedyś z byle powodu, dziś już nie płaczę ale szybko się poddaje, w zasadzie teraz poddaje się za nim coś mam zrobić, bo wszystko co robiłem mnie albo przerastało albo denerwowało i teraz unikam wszystkiego, choć to pewnie wielki błąd.

Wiem że niektórzy udają silnych, a tak naprawdę są dosyć słabi, no ale to chyba jest lepsze niż bycie słabym bez udawania, przynajmniej inni poważnie wtedy nas traktują gdy chociaż udajemy choć pewnie to te osoby sporo kosztuje sił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
, dziś już nie płaczę

A ja tak :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówi się też (chyba od czasów Pawłowa) o silnym lub słabym układzie nerwowym. Słaby układ to jest układ wrażliwy, który silnie reaguje na słabe bodźce, stąd z tej perspektywy ludzie o słabym układzie nerwowym mają skłonności do introwersji, są bardziej wrażliwi na sztukę piękno, ale też zranienia, konflikty.

Przeciwieństwem tego jest silny układ nerwowy, którego "nic nie rusza", który musi się wyżyć żeby poczuć że żyje. Najzdrowiej dla siebie i innych jest być gdzieś pośrodku.

Ta teoria jest pewnym uproszczeniem, ale mówienie o silnej/słabej psychice to jest uproszczenie uproszczenia. Można nazwać osobę, która nie poddaje się mimo wielu przeciwności osobą o silnej psychice, ale dla każdego co innego jest trudne, także to może być bardzo mylące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

O mnie mówią że jestem silna. Szczerze to nie wiem dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja od zawsze byłem słaby psychicznie, wykorzystywali to równieśnicy, zauważali wszyscy inni rodzice, nauczyciele często płakałem kiedyś z byle powodu, dziś już nie płaczę ale szybko się poddaje, w zasadzie teraz poddaje się za nim coś mam zrobić, bo wszystko co robiłem mnie albo przerastało albo denerwowało i teraz unikam wszystkiego, choć to pewnie wielki błąd.

Ja też jestem słaby i też raczej każdy to widzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem bardzo słaba psychicznie, ale zrozumiałam to dopiero w doroslym życiu. Na pewno na tą słabość w dużej mierze wpływa ogromna wrażliwość i poczucie wyrzutów sumienia za najdrobniejsze przewinienia. Za to chyba na zewnątrz zakładam jakąś maskę, z czego długo nie zdawałam sobie sprawy. Jeszcze w czasie liceum, wszyscy znajomi uważali mnie za silną osobowość, twardą, zdziorną, pewną czego chce. Również potem koledzy z pracy podobnie mnie opiniowali. I faktycznie w kontaktach z tymi, ktorzy nei są moimi bliskimi, potrafię postawić na swoim, pokłucić się jak trzeba, odparsknąć ironicznie i walczyć o swoje... Jestem na prawdę twarda. Ale jeżeli chodzi o bliskich, jestem jak piórko które można łatwo złamać. Byle drobnostka doprowadza mnie do łez, zamartwiania się, załamywania, obwiniania.. najciekawsze że nie robię z siebie "zylety" w pracy celowo. Taka po prostu jestem, sama określiłam to jako jakąś maskę. Od liceum nazywano mnie "zadziorą".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja osobiście uważam naszą Monar za silną osobę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tutaj mamy przedstawiciela plemienia silnie psychicznych. To oczywiście przerysowana postać z komedii...ale taki mniej więcej jest wzór bycia silnym według 90% młodych i chyba nie tylko facetów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie osoba silna psychicznie ma swoje zdanie i swoje zasady, ma silne uczucia, nie jest otępiała, nie wyznaje statusu społecznego, woli stronić od towarzystwa niż uczestniczyć w jakichś masowych imprezach.

 

Osoby słabe psychicznie widzę w ten sposób - poddają się woli tłumu, grupy albo jakichś autorytetów nawet jak te nie mają racji, nie widzą świata jako coś co mogą kształtować wedle swojej woli tylko coś do czego muszą się dostosować. Widzą świat z perspektywy jakichś pokręconych hierarchii społecznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sorrow, zgadzam się z Tobą. Silna osoba to ta która ma swoje zdanie i potrafi go bronić a słaba to uległa. Nie mylić z oślim uporem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm a mnie się wydaje, że każdy ma prawo, żeby poprzeżywać, ponarzekać. Jednak różnica polega na tym, że ktoś silny psychicznie w pewnym momencie przejdzie nad zaistniałą sytuacją do porządku dziennego, pozbiera się, pójdzie dalej, a osoba, która jest psychicznie słaba, będzie coraz bardziej zagłębiać się w narzekaniu i przezywaniu, aż stanie się to nieodłączną częścią jej życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dla mnie te określenia silny/ słaby psychicznie to jakiś wymysł i tyle. Kiedy zachorowałam, moja mama mówiła, że to dlatego, że jestem słaba psychicznie. Oczywiście w odróżnieniu od niej - ona zawsze była tą silną. Gdy patrzę na nią teraz, widzę zupełnie inny obraz, osoby wystraszonej, niestabilnej emocjonalnie. Doznałam wiele krzywd w dzieciństwie, ale wiem, że ona też. Dziś ludzie mi mówią, że jestem silna, że przetrwałam takie rzeczy. A ja wiele zawdzięczam po prostu pracy nad sobą, psychoterapii. Myślę, ze to mylne i krzywdzące tak szufladkować ludzi. Każdy ma prawo do kryzysu. Czy osoba silna emocjonalnie to taka, której np. przemoc fizyczna/psychiczna/seksualna lub śmierć kogoś bliskiego nie rusza? Ostatecznie przeżywanie żałoby jest bardzo ludzkie przecież...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy osoba silna emocjonalnie to taka, której np. przemoc fizyczna/psychiczna/seksualna lub śmierć kogoś bliskiego nie rusza?
Nie. Każdy ma jakąś granicę wytrzymałości. Chodzi o to, co się dzieje już po czasie. Czasami każdemu potrzebna jest pomoc w wyjściu z kryzysu, ale nie każdy ma tyle siły i odwagi by o tą pomoc poprosić. Nie każdy chce coś zmieniać. Są osoby, które po prostu wola się nużyć w swoim cierpieniu i nic z tym nie robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie każdy chce coś zmieniać. Są osoby, które po prostu wola się nużyć w swoim cierpieniu i nic z tym nie robić...

Czasem jest tak, że takie osoby mają jakieś korzyści ze swojego stanu i wykorzystują to. Czasem żeby zdecydować się na pomoc trzeba sięgnąć dna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

naterapii, to prawda i właśnie o tych korzyściach mówię. Niektórzy nie chcą z tego rezygnować i nawet, gdy sięgną dna, nie chcą niczego zmienić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale czy wtedy uznać ich za słabych psychicznie czy stwierdzić, że mają taki sposób bycia? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

naterapii, myślę, że można uznać to za przejaw słabości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja myślę, ze ich korzyści mogą być większe niż te, którymi chwalą się owi "silni" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

naterapii, nie wiem, czy korzyścią jest wieczne babranie się w cierpieniu i pozostawanie w roli ofiary. Jak dla mnie, to jest jedynie strata życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jeśli komuś naprawdę to przeszkadza, wcześniej czy później zacznie szukać pomocy. Ale są tacy, których to pławienie się w domniemanym bólu rajcuje na tyle, że nie zamierzają niczego zmieniać. Weźmy chociaż niektóre nastolatki, które robią sobie sznyty bo to jest po prostu modne, bo chcą zobaczyć jak to jest, jakie to uczucie, a potem się pochwalić przed rówieśnikami... Rzecz jasna, nie mówię, ze wszyscy robią sobie krzywdę z takich powodów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam wrażenie, że w wielu aspektach osoby słabszej psychicznie ode mnie, to nie ma (nie dotyczy jedynie więzi uczuciowych i empatii).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie, to każdy kolejny dzień na tym świecie wymaga siły. Nieustannie trzeba się zmagać z otaczającą rzeczywistością. To wymaga olbrzymiej siły...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×