Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Złe nawyki w słuchaniu

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. Jakie Waszym zdaniem sa złe nawyki, jeżeli chodzi o słuchanie? Czego oczekujecie po osobach, z którymi rozmawiacie, a czego byście nie chcieli doświadczyć? Czy zdarzyło Wam się mieć wrażenie, że ktoś Was nie słucha, nie chce słuchać? Jak się wówczas zachowywaliście i jak to wpłynęło na kontakt z tą osobą? Czy obserwujecie u siebie jakieś złe nawyki, jeśli chodzi o słuchanie? Potraficie słuchać innych? Na czym polega słuchanie w Waszym mniemaniu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię jak coś komuś opowiadam, a on nagle zaczyna mówić o sobie albo kompletnie zmienia temat... dlatego staram się za wiele nie mówić innym o sobie, bo chyba jest to nieciekawe.

 

Czy umiem słuchać? Lubię słuchać na pewno, ale często mam problem, bo nie wiem jak mam się zachować, co powiedzieć, mimo, że bardzo bym chciała jakoś wesprzeć, okazać zrozumienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niestety większość moich relacji polega na tym, że ja słucham, a ktoś mówi. Niedawno było tak, że znajoma stwierdziła, że za dużo gada i przez jakiś czas nikt nic nie mówił, bo mi cisza nie przeszkadza i nie lubię wymyślania tematów na siłę. Tydzień później gadałyśmy przez telefon i wyszło, że ona nie jest pewna czy ja chcę żeby znów się ze mną spotykała, bo widać mam do niej jakąś urazę. Witki mi opadły... Nie wiem, widać przyciągam gadatliwych, tym bardziej że nie mam nic przeciwko słuchaniu, a sama o sobie niewiele mówię. Co do złych nawyków, to trudno mi powiedzieć, być może jakieś mam tylko ich nie zauważam. Wiem, że ostatnio zwyczajnie mnie zaczyna nużyć ciągłe słuchanie, choć staram się tego nie okazywać.

Co do pytania, mam wrażenie, że druga strona nie słucha, gdy zapytana patrzy się gdzieś, następnie olewa mnie i muszę powtarzać pytanie albo gdy zainteresuje się czymś w otoczeniu i zmienia temat albo czeka aż dokończę myśląc w tym czasie o tym, co mi zaraz opowie. Nie wiedziałam i dalej nie wiem jak się w takich sytuacjach zachować, a rezultat jest taki, że unikam rozmów z takimi osobami i nic o sobie nie mówię. No i mam kiepskie poczucie wartości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z mojej obserwacji wynika, że większość ludzi nie potrafi słuchać. Złym nawykiem jest np. myślenie cały czas o tym co chce się samemu powiedzieć, nie interesując się w tej chwili słowami drugiej osoby. Może dojść do tego, że zamiast rozmowy dwie osoby prowadzą w gruncie rzeczy monolog. Zbyt często się z tym spotykam.

 

Kolejnym błędem jest sztywność i konwencjonalność, informacja ma tę cechę że przekazuje wartości, których nie idzie przewidzieć, inaczej wysyłanie jej byłoby stratą energii. Niektórzy chyba tego nie rozumieją i mówią o rzeczach oczywistych i w bardzo przewidywalny sposób. Jednym słowem brak inwencji. Czasem w domu chciałbym poruszyć temat, który nie mieści się w granicach poleceń typu, rozłóż sztućce, zamknij drzwi, ubierz ciepłą kurtkę. Niestety nie da się. Podobnie z podziałem na miejsce, o Bogu mówi się w kościele, wyluzowanym jest się wśród kumpli, a tematów filozoficznych lepiej w ogólne nie poruszać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moj facet mnie nie slucha i widze , ze sie wylacza jak gadam :twisted: ale mnie to nie przeszkadza bo JA mam potrzebe wygadania a niekoniecznie wysluchania. Sa oczywiscie tematy gdzie zmuszam go do sluchania bo dla mnie wazne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami mi sie wydaje, ze niektórzy maja swoisty filtr, który impregnuje na niektóre informacje. Można mówić cos 100 razy i efekt żaden - jakby nagle ogłuchli, dosłownie i w przenośni ;) uważam to za b ciekawe zjawisko psychologiczne, zapewne pokrewne z mechanizmem tzw wyparcia. Łatwiej cos zignorować, niz dopuścic do siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy zaczynam rozmowę zazwyczaj oczekuje wzajemnej konwersacji. Wysłuchuję dana osobę, doradzam jej lecz często jest tak gdy zaczynam mówić na ważne dla mnie tematy to dana osoba z którą rozmawiam próbuje zmienić temat, lub odpowiada zdawkowo jakby w ogóle myslała o czymś innym. To okropne uczucie lekceważenia zazwyczaj w tedy wycofuję się z rozmowy.

Macie czasem tak że nie wiecie o czym rozmawiać? i zapada taka krępująca długo cisza. az w końcu nasunie się byle jaki temat? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie czasem tak że nie wiecie o czym rozmawiać? i zapada taka krępująca długo cisza. az w końcu nasunie się byle jaki temat?

Jasne, że tak. Aż "czuć", że rozmowa jest wymuszona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam coś takiego, że gdy ktoś coś do mnie mówi, to często mam wrażenie, że wyglądam, jakbym w ogóle nie słuchał. I może to trochę prawda, bo w przypadku, gdy ktoś, kogo nie znam, lub ktoś, kogo mało znam mówi coś do mnie, to nie potrafię się w pełni skupić na tym, co dana osoba mówi. Moje myśli uciekają gdzieś "w chmurki".

 

-- 16 cze 2013, 14:12:19 --

 

Ze zrozumieniem, co mówi do mnie druga osoba niby nie mam problemu, ale moje myśli jakoś uciekają i jestem jakiś rozkojarzony. Czuję się trochę, jakbym słuchał za jakąś szybą.

 

Nie potrafię w pełni zidentyfikować, czy druga osoba mnie słucha, gdy już muszę coś mówić. Ale wydaję mi się, że nie przepada za tym, choćby ze względu na to, że się trochę jąkam i mam trochę jakby sztywną mowę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami ten brak aktywnego słuchania wynika też ze zmęczenia. Po prostu ciężko jest się skupic na tym, co ktoś mówi, kiedy głowa sama spada. Lub przy braku podzielnej uwagi. Ja akurat nie umiem kogoś słuchać i robić w międzyczasie coś innego. Albo jedno, albo drugie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Moj facet mnie nie slucha i widze , ze sie wylacza jak gadam :twisted: a

My, faceci mamy takie zabezpieczenie w głowie, które się szybko uaktywnia, gdy kobieta zaczyna do nas przemawiać dłużej niż 10 sekund bez przerwy ;) . Nigdy się nie psuje i często się przydaje. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moj facet mnie nie slucha i widze , ze sie wylacza jak gadam :twisted: ale mnie to nie przeszkadza bo JA mam potrzebe wygadania a niekoniecznie wysluchania. Sa oczywiscie tematy gdzie zmuszam go do sluchania bo dla mnie wazne

Fajnie macie... :(

Jedna moja była miała zawsze potrzebę wysłuchania, nawet jak opowiadała, że "ta Kaśka, no wiesz, z drugiej grupy, kupiła sobie te botki, takie no wiesz, ja te co je widziałam w tym-tym; no i ja się jej zapytałam, gdzie kupiła, a ona powiedziała, że w (... )". Ja przestawałam słuchać zupełnie mimowolnie w okolicach słowa "botki", ona się oczywiście obrażała jak się orientowała, że mimo "mhm" ja kompletnie nie wiem, o co chodzi, poza tym, że "coś z jakąś Kaśką" i wyciągała ciężką artylerię pt "Bo ty się nie interesujesz tym, co dla mnie ważne!", na co ja mogłam najwyżej ciężko westchnąć... ^^' Zwykle się ugadywałyśmy, że ona będzie jasno komunikować, że chce mi powiedzieć coś dla siebie ważnego i spróbuje się streścić, a ja postaram się uważnie słuchać. Po pewnym czasie oczywiście wszystko brało w łeb i wracało do normy. ^^'

Tak, wiem, że pod tym względem mam jak przeciętny facet, no ale nie umiem się skupiać na takich rzeczach i już.

 

Strasznie mnie wkurza wpadanie w słowo, spoko jeśli w temacie i od czasu do czasu, ale przerywanie innym tematem to dla mnie brak kultury. Wkurza mnie też zdrowo jak ktoś mówi "mów, mów, słucham", a zajmuje się wszystkim dookoła tylko nie słuchaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wkurza mnie też zdrowo jak ktoś mówi "mów, mów, słucham", a zajmuje się wszystkim dookoła tylko nie słuchaniem.
Mój facet tak robi, od razu mnie krew zalewa :evil::hide::evil: a potem jest obrazony jak przemoc wobec Niego stosuję :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość z was opisuje sytuacje dialogu w którym biorą udział dwie osoby. A ja powiem co mnie niesamowicie wkurza w "trójkącie". Przykład z życia wzięty, dosłownie sprzed dwóch dni. Wpadła do mnie z wizytą znajoma para. Siedzimy sobie we trójkę, zaczynamy jakiś temat, ja się zaczynam produkować z wypowiedzią - i w pewnym momencie, dosłownie w połowie zdania, zdaję sobie sprawę że kumpela słucha jednym uchem, jej facet nie słucha zaś w ogóle, bo zaczyna ją łaskotać i miziać i muszę przeczekać kilkanaście sekund śmichów-chichów żeby dokończyć zdanie. Wkurza mnie coś takiego niepomiernie bo cholera, od miziania mają swoje mieszkanie, po kiego grzyba przyłażą do mnie i to robią na moich oczach jeszcze w dodatku wiedząc że ja jestem sam i takie widoki wcale nie poprawiają mi nastroju. Albo gadam, gadam, mówię o tym jak mi idzie leczenie, nagle - kumpela do swojego faceta "ty daj mi szluga" a on zamiast po prostu jej go dać to się zaczyna z nią przekomarzać i znów - w połowie zdania się czuję jak idiota, bo wychodzi na to że papieros jest ważniejszy od tego co ja mówię. W końcu nie wytrzymałem i po prostu im powiedziałem żeby sobie poszli bo przyszli do mnie a traktowali mnie tak jakby mnie nie było. I wielki foch z ich strony że "o co mi chodzi".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm... A czemu nie powiedziałeś im, spokojnie, o co Ci chodzi? Nie dziwię się, że nie rozumieli - zwykle jak coś robimy i kogoś w ten sposób dotykamy, to nie zdajemy sobie sprawy z tego, że robimy coś źle. Czasem wystarczy po prostu powiedzieć, co przeszkadza, a Ty trochę wylałeś dziecko z kąpielą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hm... A czemu nie powiedziałeś im, spokojnie, o co Ci chodzi? Nie dziwię się, że nie rozumieli - zwykle jak coś robimy i kogoś w ten sposób dotykamy, to nie zdajemy sobie sprawy z tego, że robimy coś źle. Czasem wystarczy po prostu powiedzieć, co przeszkadza, a Ty trochę wylałeś dziecko z kąpielą...

Ależ powiedziałem. Powiedziałem wyraźnie: "Słuchajcie, jak przychodzicie do mnie i zamiast "zajmować się mną" to zajmujecie się sobą to może lepiej idźcie do siebie się sobą zajmować". A co do wytłuszczonego - to nie wiem, może to jest jakiś mój "odchył" czy coś, ale nie rozumiem takiego podejścia - "nie zdajemy sobie sprawy z tego że robimy coś źle". No przecież po to ma człowiek mózg żeby go używać. To co oni robili to jest ekwiwalent żarcia czipsów i siorbania coli w kinie - zdaje się rzeczą oczywistą że to komuś przeszkadza, nie?? Niestety całe rzesze idiotów nie obejmują tego swoim ciasnym umysłem że ktoś może mieć ochotę przyjść do kina obejrzeć film i posłuchać dialogów a nie ciągłego szeleszczenia, chrupania, siorbania, a jeszcze na dodatek bardzo często czyichś rozmów telefonicznych i gadek między widzami. I wychodzi na to samo, że są ludzie którzy nie pojmują że jak przychodzą do kogoś z wizytą to należy poświęcić się wizycie a nie urządzać sobie grę wstępną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie nie. Ja sobie lubię pokomentować film, moi przyjaciele lubią moje komentarze, więc często, jak idziemy do kina, wybieramy dość oddalone od innych osób miejsce, ale jak ktoś się do nas gdzieś bliżej przysiądzie - nieświadomy tego, dlaczego się oddalamy, to jest wysoce prawdopodobne, że będę mu przeszkadzać zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

 

Inny problem mam zawsze jak kogoś odwiedzam pierwszy czy drugi raz w domu - jedni oczekują, że sama się obsłużę, zrobię sobie herbaty, wezmę coś do picia z kuchni i są urażeni jeśli się "rozsiądę i czekam aż mnie ktoś obsłuży". Inni z kolei nie znoszą, jak się im ktoś kręci po domu, po kuchni i nazywają to rządzeniem się. Teraz się wyspryciłam i zwyczajnie się pytam, ale wcześniej słyszałam pretensje i jednego, i drugiego typu.

 

Tak samo ja bywam dość głośna - jak się do jakiegoś tematu zapalę a na dokładkę się śmieję, to słychać mnie w promieniu dobrych 100m. Staram się mówić ciszej, ale zupełnie nieświadomie się "podgłośniam". Mówiąc szczerze wkurzyłabym się, gdyby ktoś zamiast spokojnie i grzecznie zwrócić mi uwagę, wypalił, że jak mam drzeć mordę, to żebym poszła do siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to byśmy się nie dogadali w prawdziwym świecie :D Komentować film w gronie znajomych - rozumiem; ale jeśli ma to miejsce w moim mieszkaniu, jak oglądamy film w TV, a nie w kinie, choćby będąc oddalonym od innych kilkoma rzędami. Po prostu KULTURA ZOBOWIĄZUJE. Jak był pogrzeb mojej dziewczyny i mimo że nie jestem wierzący to poszedłem do kościoła, odgrywałem cały ten cyrk z klękaniem, machaniem łapami itd - bo taka jest konwencja!

 

A co do głośnego mówienia to masz dokładnie to samo co właśnie tamta znajoma, ona też się drze niesamowicie i trzeba się na nią wydrzeć żeby się przyciszyła, bo zwykłe podpowiedzenie nic nie daje. Jak drzesz mordę to TY masz problem a nie inni, bo przyjętą konwencją w komunikacji międzyludzkiej jest utrzymanie takiej głośności wypowiedzi żeby była na tyle głośna żeby była zrozumiała i na tyle cicha żeby nie przeszkadzała osobom postronnym (np. sąsiadom). Jak dla mnie to to jest coś jakbym poszedł sobie po parku, stanął na środku trawnika, wyjął fujarę i zaczął nią wymachiwać - i jeszcze się oburzać że ktoś mi nie zwraca grzecznie uwagi tylko wzywa policję i wyzywa od zboczeńców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

deader,

Faktycznie wku..wiająca sytuacja. Jeszcze to, że walnęli focha oznacza, że zupełnie nic nie zrozumieli z tego co do nich mówiłeś (może to właśnie ich złe nawyki w słuchaniu). Oprócz mizdrzenia się "uwielbiam" jak parki się kłócą w mojej obecności, a ja nie mam możliwości ewakuacji. Niestety robią to nader często, szczególnie gdy odwiedzam kolegów w ich własnym mieszkaniu. Moje ziomy, chcą mi wtedy pokazać (tak jakby dla mnie to miało jakiekolwiek znaczenie :D ), że są panami domu i sytuacji, więc strofują swoje panie ile tylko wlezie. One nie pozostają im dłużne, więc miła wizyta koleżeńska, zamienia się w debilne szczekanie na siebie i pranie wszelkich brudów w mojej obecności. Ja w takiej sytuacji, zwiększam zdecydowanie tempo pochłaniania alkoholu, żeby jakoś to przetrzymać i nie uciec stamtąd.

 

Wracając do tematu, to ja nie jestem niewiele lepszy w słuchaniu ludzi od innych. Jak ktoś mi zaczyna nawijać jakąś dłuższą historię, a już po początku orientuję je się milion razy słyszałem podobne nieinteresujące mnie banały, to zakładam maskę dobrego słuchacza, potakuję od czasu do czasu i czekam, aż skończy. Nie muszę nic odpowiadać, bo wiem, że moje zdanie, spostrzeżenia i wszelkie refleksje na poruszony przez niego temat, gówno go interesują, bo on mi to powiedział, tylko dlatego, że miał ochotę pogadać i usłyszeć swój głos. Jednakże w rozmowach, które mnie absorbują i w których interlokutor posiada umiejętności prowadzenia prawdziwej dyskusji, sprawdzam się jako dobry słuchacz, niestety takie trafiają mi się niezmiernie rzadko :( . Obecnie tylko to forum daje mi tą przyjemność, choć tutaj słucham oczami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie ostatnio bardzo rzadko zdarza się bym trafiła na interesującą mnie rozmowe. Ludzie jakich spotykam w pracy paplają o banałach, jakie można spotkać w polskich tasiemcach.

rotten soul, najgorzej jak osoba której przytakujemy coś się nas zapyta, wtedy dopiero trzeba ładnie nadrabiać, udając, że się wie o co jej chodziło ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak był pogrzeb mojej dziewczyny i mimo że nie jestem wierzący to poszedłem do kościoła, odgrywałem cały ten cyrk z klękaniem, machaniem łapami itd - bo taka jest konwencja!

Zdecydowanie byśmy się nie dogadali. :)

W kościele w czasie religijnej ceremonii nie byłam od 17 lat wliczając w to śluby bliskich przyjaciół, pogrzeby babci, ojca i dziewczyny. Może gdyby ktoś w środku potrzebował koniecznie akurat mojego wsparcia... Ale nie potrzebował, więc nie widze powodu.

 

Ogólnie nienawidzę, kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje, bo WYPADA. Nienawidzę debilnych konwenansów. Tzn źle, nie nienawidzę - zwyczajnie ich nie uznaję. Albo coś ma sens albo nie ma, a nawet jeśli ma, to wypadałoby ze swojej strony też okazać kulturę, a nie się jej jedynie domagać z wielkim przytupem.

 

Faktycznie, lepiej żebyśmy się nie spotkali, bo pokłócimy się w jakieś 30s w porywach do 2 minut. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W kościele w czasie religijnej ceremonii nie byłam od 17 lat wliczając w to śluby bliskich przyjaciół, pogrzeby babci, ojca i dziewczyny.

Nie poszłaś na pogrzeb własnego ojca i własnej dziewczyny?? Wiesz, ja jestem chamem, cynikiem i skurwielem, ale ty pobijasz mnie w przedbiegach. Nie chodziłem do kościoła też od dobrych 15 lat z hakiem ale wiesz, przez szacunek dla niej i jej rodziny się wybrałem na pogrzeb. Co innego nie uznawanie pewnych konwenansów, a co innego ich publiczne, bezczelne łamanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, liczbę lat niechodzenia do kościoła podajesz dokładnie, czy to było jakieś przełomowe wydarzenie? Czy może pamiętasz mniej więcej, w której klasie szkoły przestałaś chodzić i tak powstał ten wynik?

 

W kościele bywam na pogrzebach i ślubach, na ślubach nie wchodzę, na pogrzebach do środka wchodzę tylko jeśli była to bardzo bliska rodzina i sobie zwyczajnie siedzę, nie robię nic.

 

Ja też nie lubię konwenansów, ale czasami granica między ich łamaniem a prostactwem jest cienka, tyle tylko, że łamanie jest świadome, prostactwo już rzadziej.

 

Co do tematu to nie jestem dobrym słuchaczem, bo zwyczajnie niewielu ludzi ma do zaoferowania jakieś ciekawe tematy, ileż można o dupach, autach i piłce nożnej. Z kolei opisywanie dnia uznaję tylko bedąc w związku lub gdy jestem z kimś mocno zaprzyjaźniony, inaczej mnie to niezbyt interesuje. Najlepiej się słucha pasjonatów jakiejś dziedziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy może pamiętasz mniej więcej, w której klasie szkoły przestałaś chodzić i tak powstał ten wynik?

Dokładnie tak. Do tego przez to swoje niechodzenie miałam trochę problemów, bo miejscowy katecheta do spółki z proboszczem i szkołą próbowali mnie do tego chodzenia zmusić, co tylko mnie utwierdziło w słuszności wyboru.

 

 

Nie poszłaś na pogrzeb własnego ojca i własnej dziewczyny?? Wiesz, ja jestem chamem, cynikiem i skurwielem, ale ty pobijasz mnie w przedbiegach.

Ja nie jestem chamem, cynikiem ani skurwielem, mój ojciec był ateistą, moja dziewczyna podejrzewała istnienie jakiejś wyższej świadomości, ale daleko jej było do chrześcijanki. Wcale o te ceremonie nie prosili, to ich rodziny bez pytania je urządziły, co ja mam z tym wspólnego? Nikt mnie nie pytał w tej kwestii o zdanie i nikomu tam szczególnie nie byłam potrzebna, a ojcu i M. to już najmniej, bo oni byli martwi. Szacunek i miłość to ja okazuję żywym ludziom a nie po śmierci dopiero się budzę, żeby nikt mnie nie wziął - och, ach! - za chamkę.

 

Co innego nie uznawanie pewnych konwenansów, a co innego ich publiczne, bezczelne łamanie.

:lol:

A to można jakoś inaczej je łamać?

Jak ktoś łamie konwenanse cichutko i tak, żeby nikt nie wiedział, to wcale ich właściwie nie łamie. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z kolei ja wolę słuchać aniżeli mówić. Gdy mam sama rozpocząć jakiś temat, z tego stresu, że coś muszę, zaczynam mieć pustkę w głowie. Za to potem prowadzę z sobą bardzo barwne, hipotetyczne, dyskusje w głowie.

 

Aczkolwiek również "potakiwizm" często mi się załącza, gdy słucham banałów. Odlatuje wtedy gdzieś sobie. Co nie zmienia faktu, że słucham, bo czy fakt, że się potakuje musi być równoznaczny z tym, że nie słuchaliśmy drugiej osoby? Oczywiście, że nie. Czasem po prostu już ręce opadają i nie pozostaje nic innego jak "yhym" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×