Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Wiele razy słyszałam słowa"więcej dystansu", "zdystansuj się", "bierzesz to za bardzo do siebie" odnośnie jakiejś sytuacji, cudzych słów, osoby. Ale właściwie, co to znaczy "zdystansować się"? Jak można nauczyć się dystansu? Czy Wy potraficie się zdystansować? W jakich sytuacjach nie potraficie? Jakie to ma konsekwencje? Jakie są Waszym zdaniem plusy i minusy dystansowania się? Zachęcam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku negatywnych sytuacji, słów, które dotyczą mnie, to od zawsze odkąd pamiętam, biorę wszystko do siebie i czuję się wtedy urażony i czuję mocną przykrość. Obecnie zazwyczaj staram się w żaden sposób nie okazywać tego, że w danym momencie poczułem się urażony, zrobiło mi się przykro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od dawna zdystansowalam sie np. do atakow netowych na mnie bo ktos nie zgadza sie z moimi pogladami. Zwisa mi to ze rozmowca nie mogac znalezc kontrargumentow jezdzi po mnie personalnie. W ogole mam dystans do siebie. Niektorym sie wydaje ze uraza mnie wypominajac mi moj wiek. A ja akurat lubie siebie w tym wieku w ktorym jestem i zupelnie mnie to nie rusza :D Daj boze zeby ci zlosliwcy w moim wieku wygladali tak jak ja i mieli tyle zywotnosci. W ogole dystans powoduje ze opinia innych ludzi malo nas dotykaja. Potrafimy odroznic konstruktywna krytyke od zwyklej checi dopieczenia nam. Pierwsze daje nam do myslenia..drugie puszcza sie mimo uszu bo niewarte jest uwagi. Mysle, ze dystans wiaze sie z samoocena. Komus z niska trudno ten dystans zlapac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielokrotnie na forum padały pytania, w jaki sposób nauczyć się dystansu? Ma ktoś jakieś wskazówki dla zainteresowanych?

 

Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo w wyrobieniu dystansu pomogło mi forum. Kiedy tutaj trafiłam dosłownie wszystko brałam do siebie, bardzo przeżywałam. Stopniowo jednak zaczęło do mnie docierać, że to głupie i szkodliwe przeżywać tak każdą jedną wypowiedź osób, z którymi tak naprawdę spotykałam się tylko tutaj, których nie znałam. Zaczęłam się w pewien sposób emocjonalnie odcinać. No bo niby z jakiej racji inne osoby miałyby miec wpływ na moje samopoczucie, na to, co o sobie myślę? Nikt nie dał im prawa, żeby mnie oceniać. Nikt poza mną samą. I w tym tkwiła istota problemu. Dawałam innym prawo do wpływania na mój nastrój, na moje myślenie. Ja i tylko ja. W momencie, kiedy to zrozumiałam, zaczęłam się zastanawiać, co mogę z tym zrobić? Za każdym razem, kiedy ktoś próbował mnie tutaj atakować, starałam się spojrzeć na sytuację oczami obserwatora. To pomagało opanowac emocje. Stopniowo zaczęłam to przenosić do świata realnego i obecnie również nie reaguję już tak emocjonalnie. I dodam, że to pomogło mi zredukować objawy nerwicy takie jak drżenie, uporczywy lęk, ataki paniki, mdłości, uścisk w gardle, pustkę w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie jest mieć do siebie dystans, bo wtedy życie staje się łatwiejsze, jednak tak jak napisała Candy14, osoby z niską samooceną raczej tego dystansu nie posiadają. I tak naprawdę nabrać do czegoś dystansu, to wg mnie nabrać pewności siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, niekoniecznie. Do sytuacji, które w jakiś sposób dotyczą oceniania Nas przez innych, to się zgodzę. Natomiast co zrobić, by zdystansować się do pozostałych sytuacji, które nie odnoszą się do samooceny i tak bardzo ich nie przeżywać? Przykładowo mieliśmy tutaj swojego czasu "wysyp" postów, w których grożono samobójstwem. Ci, którzy brali udział w dyskusjach w danym temacie, bardzo często angażowali się emocjonalnie, przeżywali i po zakończeniu dyskusji byli zmęczeni zarówno fizycznie jak i psychicznie. Niektórzy jednak potrafili podejść do sprawy bardziej "na chłodno", spokojnie, dzięki czemu byli tak naprawdę w stanie więcej zdziałać i nie szkodzić tym przy okazji sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, no fakt. Pojęcie dystansu jest jednak znacznie szerszym pojęciem. Tylko czy tego w ogóle można się nauczyć? Może w niewielkim stopniu tak, ale wydaje mi się, że jak ktoś jest z natury wrażliwy, to już taki pozostanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, tego można się nauczyć. Ja się nauczyłam. Początkowo reagowałam na wszystko bardzo emocjonalnie, teraz owszem, czuję emocje, ale potrafię się do nich zdystansować i myśleć jasno, spokojnie, nie działają na mnie destrukcyjnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasnych wytycznych faktycznie nie ma, ale jest sporo rzeczy, których można się nauczyć. Przykładowo, ktoś Cię wyzwał, Ty starym zwyczajem bierzesz sobie to do serca, przejmujesz się, nakręcasz spiralę autoagresji. A gdyby w pewnym momencie powiedzieć "stop" i spróbować się zastanowić, czy aby na pewno to coś ze mną jest nie tak? A może to tamta druga osoba ma jakiś problem i próbuje wyładować frustrację na mnie? Dlaczego w związku z tym mam się za to katować? Przeciez to bez sensu. To ona ma problem- nie ja. I zająć się jak gdyby nigdy nic czymś innym. Po prostu przejść nad daną rzeczą, sytuacją do porządku dziennego. Z czasem, kiedy wyrobisz w sobie nawyk "olewania" takich rzeczy, będziesz mogła przejść dalej. Do obrony...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tak, że wystarczy, że mnie ktoś lekko skrytykuje bez względu na powód, to zawsze mam ochotę spuścić głowę w dół i czasami spuszczam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dopóki wszystko toczy się merytorycznie, to mam dystans do siebie, potrafię obśmiać przy wszystkich swoje wady, śmiać się z wszystkimi ze swoich błędów etc. . Merytoryczną krytykę przyjmuję "na klatę" ;) i analizuje co by można było w tej sytuacji zmienić.

 

ale w takiej sytuacji jak zacytowana poniższa:

 

Przykładowo, ktoś Cię wyzwał, Ty starym zwyczajem bierzesz sobie to do serca, przejmujesz się, nakręcasz spiralę autoagresji.

 

Uważam, że nie pozostaje nic innego jak wyzwać tą drugą osobę tak samo jak ona nas bez względu na wszystko.... przecież to jest wyraz braku szacunku do nas. W życiu bym czegoś takiego nie przepuściła mimo ucha - co nie oznacza, że gdybym nie miała racji to bym tego nie przemyślała. Zresztą uważam, że takie zwyzywanie drugiej osoby, ma też wyraz rozładowania emocji ;)

 

 

 

To powyższe w moim przypadku tyczy się świata realnego, a co do wspomnianego internetu, to nigdy nie brałam sobie go do serca, dla mnie internet to zabawka, fakt, że gdyby mnie ktoś "niby zaatakował" na forum to bym odpisała co myślę w miarę dostosowując swoją wypowiedź do poziomu agresora...... ale nigdy nie biorę sobie takiego czegoś poważnie. To tylko internet, jedyne miejsce w którym podałam swoje dane (i to nie pełne), zdjęcie i informacje o sobie to fejs ale akurat w moim przypadku dostęp do niego mają tylko moi realni znajomi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei nawet w internecie bardzo łatwo mogę emocjonalnie czuć się atakowany. Zdarza się, że tu na tym forum, miewam czasem ochotę bardzo wulgarnie zwyzywać kogoś, kogo tekst emocjonalnie odbiorę jako atak. Czasami aż trzęsę się wtedy przed monitorem ze złości i wymachuję rękami (jeśli nikogo nie ma w pokoju). Ale rozumowo zdaję sobie sprawę, że moje odczucia emocjonalne mogą być złe i nie wyzywam nikogo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja dopóki wszystko toczy się merytorycznie, to mam dystans do siebie, potrafię obśmiać przy wszystkich swoje wady, śmiać się z wszystkimi ze swoich błędów etc. . Merytoryczną krytykę przyjmuję "na klatę" ;) i analizuje co by można było w tej sytuacji zmienić.
Merytoryczna krytyka potrafi bardzo szybko zmienić się w emocjonalną bitwę, która z merytoryką nie ma nic wspólnego. Potrafisz dostrzec cienką granicę, kiedy kończą się konstruktywne uwagi, a zaczyna pospolite "dowalanie"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że na to pytanie nie może odpowiedzieć jednoznacznie osoba której to dotyczy, bo to zwyczajnie subiektywne odczucie, zresztą jak i to zacytowane (wiem napisałam to błędnie, tak, że zabrzmiało jako twierdzenie jednoznaczne). Nie mniej jednak w stosunku do mojej osoby nikt się na to nigdy nie skarżył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam jedynie samodystans do siebie, potrafię żartować sam z siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, a kiedy inni z Ciebie żartują, to również potrafisz mieć do tego dystans? Co innego, jak sam z siebie żartujesz, a co innego, kiedy robią to inni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, a kiedy inni z Ciebie żartują, to również potrafisz mieć do tego dystans? Co innego, jak sam z siebie żartujesz, a co innego, kiedy robią to inni.

Kiedy inni żartują, to zazwyczaj czuję się atakowany.

 

-- 20 lis 2014, 23:42:20 --

 

A jeśli chodzi o dystans do rzeczy niezwiązanych ze mną, to nie mam chyba emocjonalnego dystansu do rozmów o seksie, do wypowiedzi osób będących w urojeniach psychotycznych, do wypowiedzi osób oceniających siebie lub swoją sytuację nieadekwatnie oraz do religijnych wypowiedzi osób wierzących. Czasem mi się "nóż w kieszeni otwiera", czuję agresję do autorów tego typu wypowiedzi/rozmów.

 

I do seriali/filmów chyba nie mam dystansu, bo czasem nawet komedie zdarza mi się trochę przeżywać, jakby to był film/serial poważniejszego gatunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedy inni żartują, to zazwyczaj czuję się atakowany.
Czyli tak naprawdę w tej kwestii brak Ci dystansu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie pomaga patrzenie na jakąś sytuację w której mogę być uwikłanym w konflikt, czuć się atakowanym kiedy spojrzę na to z 3ciej osoby, tak jakbym to ja obserwował siebie i inną osobę jako całkiem kogoś innego. Patrzę jak się kłócą, po prostu sobie to obserwuję czasem nawet można się uśmiechnąć jak bezsensowna jest ta gadka. Jeżeli człowiek nauczy się patrzeć na to w ten sposób to zauważa że nie ma większego znaczenia o czym i w jaki sposób te osoby ze sobą gadają. Nie ma różnicy między tym kiedy patrzę na jakąś scenkę np. w internecie gdzie ludzie między sobą krzyczą na siebie jak małpy w zoo a tym kiedy my sami w tym uczestniczymy. Nie dać się zapomnieć w jakiejś niefajnej sytuacji, wyjść na zewnątrz i spojrzeć z góry jak na całkiem inne osoby w tej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim skromnym zdaniem dystans polega na tym, że własne przeżycia cię do końca nie pochłaniają. Jest jeszcze miejsce na inne odczucia np rozbawienie w sytuacji gdy się boisz czy coś w ten deseń ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedy inni żartują, to zazwyczaj czuję się atakowany.
Czyli tak naprawdę w tej kwestii brak Ci dystansu.

Chyba w każdej kwestii, gdy jest związana ze mną, brakuje mi dystansu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W necie mam 99,9% dystans to tego co ludzie piszą. W życiu zdarzyło się mi się kogoś dobić swoją zdystansowaną reakcją, ale daję czasami od siebie coś dobrego tzn. potrafię zadziwić osoby postronne, dzisiaj np. było kilka razy zabawnie w domu (niecodzienny widok) ale przeważnie jeśli się już zdarzy gdziekolwiek to nie jest tak wyraziste, raczej zdziwienie i zaciekawienie widzę po reakcji ludzi.

Jeśli chodzi o obrażanie, to ktoś musi trafić w mój słaby punkt, wtedy się w sobie zamykam, ale szybko wracam do siebie. A tak to mi wisi co kto myśli i gada i o to chodzi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moim skromnym zdaniem dystans polega na tym, że własne przeżycia cię do końca nie pochłaniają.
To prawda. Dystansem nie jest odcinanie się od wydarzeń, emocji, uczuć, sytuacji, ale przeżycie tak, by jakoś szczególnie coś nie dotknęło i nie wyprowadziło z równowagi. Oczywiście, są sytuacje, co do których wręcz nie można zachować dystansu, takie, jak np. śmierć bliskiej osoby, ale to zupełnie inna para kaloszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam wrażenie, że bardziej przeżywam np. krytykę, niż przeżyłbym śmierć bliskiej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×