Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Tłumienie złości

Rekomendowane odpowiedzi

Czy zdarzyło Wam się stłumić w sobie złość? Co się wówczas z Wami działo? Skierowaliście tę złość przeciwko sobie czy rozładowaliście w jakiś inny sposób? Jak często Wam się zdarza stłumić w sobie złość na kogoś lub na coś i jakie są tego konsekwencje? Złość musi gdzieś w końcu znaleźć ujście. Pytanie tylko, kiedy i w jaki sposób? Czy Waszym zdaniem tłumienie złości, to problem?

Mnie się bardzo często zdarzało tłumić złość. Wówczas kierowałam ją na siebie. Był również etap, gdzie powstrzymywałam się od autoagresji i wybuchałam w niespodziewanych momentach, najczęściej pod wpływem czegoś drobnego. Ta złość wówczas była nieproporcjonalna do tego, co ją wywołało. Dane zdarzenie było jedynie kroplą, która przepełniła szalę. Wybuchałam jak wulkan. Dopiero teraz zaczynam wyrażać swoją złość. Staram się jej w sobie nie tłumić, bo kiedy się nagromadzi, ma to opłakane skutki. A jak jest u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Złość raczej tłumie kieruje ją przeciw sobie :bezradny: wiem to żle ucze się z tym walczyć.Czasem wybucham właśnie jak nastąpi kumulacja jakie to jest piękne :105: dla otoczenia raczej nie... :bezradny: ale coż.Czasem zwykły płacz przynosi mi ulgę.Czasem udaje mi się rozładować poprzez wysiłek fizyczny,jaka ja wtedy jestem produktywna aż miło.Czasem przelewam ją na papier...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się złośc tłumiło przez bardzo długi czas, to bardzo ciężko ją później rozładować. Czasami mam wrażenie, że ta złość się nie kończy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawie zawsze tłumię. Ale nie męczy mnie to, co prawda proste rzeczy potrafią mnie wkurzyć, ale zazwyczaj po kilku minutach następuje jakby zablokowanie i już nic nie czuję. Jak na razie nie odczuwam konsekwencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówi się, że tłumienie złości jest złe, bo sytuacja kiedy negatywne emocje się w nas kumulują może być niebezpieczna. Włączają się objawy somatyczne, psychicznie wysiadamy i możemy wubuchnąć w tzw. nieoczekiwanym momencie. Taa, wszystko pięknie, tylko czemu jedne sposoby wyładowywania złości są naznaczane jako "złe". Kto dał innym prawo oceniania i mówienia tak nie wolno, rób tak i tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, jakie sposoby masz na myśli? Bo chyba nie mówisz o obracaniu złości przeciwko sobie? To wówczas jest właśnie efekt tłumienia w sobie różnych emocji, w tym i złości. W zasadzie, to wyrażanie złości nie powinno krzywdzić nikogo- ani innych, ani Nas samych. Jeśli jest inaczej, to ewidentnie jest to niekonstruktywne wyrażanie złości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, jeśli ktoś jest zły, nie obejdzie się bez krzywdzenia. A mając do wyboru siebie i innych, wybieram siebie. Nie zniżę się do poziomu osób, którzy na mnie wyładowują złość, byle tylko poczuć się lepiej. Ale są ludzie, którym i to przeszkadza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, złość można wyrazić inaczej. Można się wykrzyczeć, wywrzeszczeć, wypłakać, wygadać. I nie wyrządza to nikomu krzywdy, zwłaszcza krzywdy fizycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, tak, mnie zaczęło pomagać, kiedy w końcu zaczęłam wyrzucać z siebie wszystko bez przemilczenia najtrudniejszych kwestii i w końcu przestałam się obwiniać za całe zło tego świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, albo jeszcze nie wiesz, co tak naprawdę zrobić z tym wszystkim- ze złościa, emocjami. Może nie jestes do końca świadoma, skąd to wszystko się bierze i tym samym nie wiesz, co z tym tak naprawdę zrobic?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się bardzo często zdarzało tłumić złość. Wówczas kierowałam ją na siebie.

Miałam identycznie jak Ty. Wiekszośc chyba ludzi z nerwicą i depresją szczególnie tłumi złość. Najgorzej że ta zaszła "stara" złość się zakamuflowała i trzeba ją wydobyć żeby się oczyścić. To nie jest takie proste, ale Ty o tym wiesz. Ja potrafię mówić już o złości z wyrażaniem jeszcze gorzej ale już coraz lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, aktualnie wiem skąd we mnie tyle złości. Stąd, że tak naprawdę nie da się wyjść z tego bagna. Że zaburzenia osobowości można tylko na chwilę uśpić, że ED to walka na całe życie, że do autoagresji zawsze będzie się wracać, że przeszłości nie da się wymazać, a przyszłość będzie taka sama zjebana. Tylko śmierć uwolni człowieka od tego wszystkiego. Albo nawet i ona nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lilith, jeśli ktoś jest zły, nie obejdzie się bez krzywdzenia.
nie zgodze się z Tobą. Jeżeli jestem zła np na męża to mu o tym mówię że jestem na niego zła i dlaczego. Sytuacja jest czysta. Kiedyś nie mówiłam tylko tłumiłam. Sytuacja robiła sie coraz bardziej ciężka bo coraz więcej niewyjaśnionych sytuacji. Jeżeli jestem zła na szefa a wyżyję sie na mężu to jest krzywdzące ale mogę tą złość wyrazić poprzez opowiedzenie dlaczego szef mnie wkurzył i dlaczego jestem zła i nie ma to nic wspólnego z mężem. Rozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli jestem zła np na męża to mu o tym mówię że jestem na niego zła i dlaczego.
To też krzywda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, no ja również powoli się tego uczę.

 

nienormalna21, myślę, że mimo wszystko warto się starać. Trzeba się liczyć z tym, że może być ciężko, ale to nie powód, żeby przekreślać całe życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli jestem zła np na męża to mu o tym mówię że jestem na niego zła i dlaczego.
To też krzywda.

jaka krzywda? No przecież jak np mąż mnie wkurzy to najpierw mnie krzywdzi mówię mu wprost co mnie zabolało, co mnie zdenerwowało co było nie tak w jego przekazie. On ma prawo mówić mi to samo przecież. Rozmowa to podstawa. Złość to naturalna emocja jak smutek, śmiech, zdziwienie, zazdrość i kupa innych. Nie robię krzywdy nikomu mówiąc mu wprost co mnie zezłościło. Ja mam prawo sie złościć tak jak każdy człowiek na tej planecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podpisuję się pod powyższym wszystkimi łapami. Rozmowa to podstawa bo bardzo często to brak porozumienia jest źródłem konfliktów. I nie jest to tylko mój pomysł - jest też do tego jakaś teoria (wałkowano mi to na jednym z obowiązkowych humanizujących przedmiotów..)

 

Natomiast co do tłumienia - z doświadczenia z przeszłości mogę przyznać, że to zły pomysł. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Był czas kiedy niespecjalnie w ogóle zastanawiałem się nad powtarzającą się przyczyną złości. Drażniło, nie dawało myśleć, ale nie reagowałem. W końcu był moment kiedy w głowie nie było zastanowienia, przejawu zahawania - ale szum; w momencie pojawienia się źródła złości natychmiastowo pojawiała się odpowiedź, reakcja. W ten sposób ucierpiały drzwi i kolega. Zostałem też wyrzucony. Stare dzieje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właściwie to niby uczę się jakoś o niej mówić, ale jak jest jakaś złość z przeszłości to w praktyce nie wiem co właściwie mam z nią zrobić. Przecież nie chodzi o to żeby się mścić za jakieś sprawy sprzed kilkunastu lat. Co mam sobie narysować czyiś portret i zadźgać nożem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W zasadzie, to wyrażanie złości nie powinno krzywdzić nikogo- ani innych, ani Nas samych. Jeśli jest inaczej, to ewidentnie jest to niekonstruktywne wyrażanie złości...

Ja, gdy jest chwila, że jestem wkurzony, to czuję, że tylko, gdybym kogoś pobił, to by złość odpowiednio ze mnie uszła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jaka krzywda? No przecież jak np mąż mnie wkurzy to najpierw mnie krzywdzi mówię mu wprost co mnie zabolało, co mnie zdenerwowało co było nie tak w jego przekazie. On ma prawo mówić mi to samo przecież. Rozmowa to podstawa. Złość to naturalna emocja jak smutek, śmiech, zdziwienie, zazdrość i kupa innych. Nie robię krzywdy nikomu mówiąc mu wprost co mnie zezłościło. Ja mam prawo sie złościć tak jak każdy człowiek na tej planecie.
Ale to właśnie słowa najbardziej ranią...

Ty pewnie mówisz o sytuacji idealnej, gdzie partnerzy są normalni i wyrozumiali. W momencie kiedy napotykasz na osobę zaburzoną nie jest już tak pięknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, ja rozumiem ale dlaczego ja mam tłumić złość na kogoś wyrządzając w ten sposób krzywdę sobie zamiast wyrazić tą złość oczywiście w sposób cywilizowany bezpośrednio konfrontując się z osobą która jest jej przyczyną? Nie widzę w tym nic złego, dziwnego. Kiedyś myślałam tak jak Ty. W domu rodzinnym wszelkie emocje przeważnie złość i smutek musiałam tłumić. Złościć mógł się tylko ojciec i to własnie w taki krzywdzący sposób o jakim piszesz. Wyładowywał swoja agresję na rodzinie. To jest patologia. Jeżeli ja wyżyje się na dziecku wywrzeszczę albo przywalę bo mnie wkurzył pan Kaziu w pracy to jest niewłaściwe. Jeżeli mnie pan Kazio wkurzy i ja mu nawet wykrzyczę że mnie zezłościł z takiego i innego powodu to jest ok. Tak samo jak z innymi emocjami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, ja chyba uważam wyrażanie złości za coś złego. Nie wiem, może nie spotkałam się z konstruktywnym jej wyrażeniem? W każdym razie uważam, że lepiej przemilczeć sprawę i stłamsić to w sobie niż o tym mówić. Bo mogę tym kogoś zranić albo narazić się na nieprzyjemną konfrontację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kaja123, ja chyba uważam wyrażanie złości za coś złego. Nie wiem, może nie spotkałam się z konstruktywnym jej wyrażeniem? W każdym razie uważam, że lepiej przemilczeć sprawę i stłamsić to w sobie niż o tym mówić. Bo mogę tym kogoś zranić albo narazić się na nieprzyjemną konfrontację.

no i tu Cię rozumiem bo też tak uważałam dokładnie jak Ty. Ja tak byłam wychowana i złość kojarzyła mi się z czymś złym z czymś strasznym bo była wyrażana przez mojego ojca w sposób patologiczny. Na terapii nauczyłam sie ze złosć to normalne uczucie jak każde inne. Teraz nawet inaczej przyjmuje złość kogoś innego na mnie. Kiedyś zamykałam sie w sobie, przezywałam a teraz traktuję to normalnie nawet jak jest mi przykro bo przecież mogę kogoś zezłościć nawet nieświadomie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tak samo mogę kogoś rozśmieszyć, zasmucić. Ważne zeby o tym rozmawiać. Wyrażanie emocji jakichkolwiek jest naturalne. Wpajano nam że jest inaczej z powodu jakiejś patologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×