Skocz do zawartości
Nerwica.com

wiosna a nerwica


piotreksnk

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

trochę mnie tu nie było, z czego rad jestem, bo myślałem że już po wszystkim (prawie 4 miesiące spokoju!) gdy nagle od paru dni czuję się tragicznie, znowu ataki lęku które muszę rozchodzić i znów myśli, że może rzeczywiście jestem chory na coś co powoduje te stany + nowy objaw uczucie mrowienia w małym i serdecznym palcu i boku prawej dłoni przez ostatnie pare dni, dziś już tego nie ma. Zastanawiam się czy to jest spowodowane przesileniem wiosennym czy też faktem iż w sobotę jadę robić sobie tatuaż, związany właśnie z nerwicą(dla zainteresowanych w załączniku wzór,maski poczynając od lewej to ból, lęk, przerażenie, niemoc, chłopiec z misiem to natomiast moja skołatana psychika). W zasadzie tatuaż miał być zwieńczeniem walki z chorobą i pamiątką przypominaczem. Może po prostu jest jeszcze jakaś cząstka tej cholery która mi jeszcze wbija szpilkę w mózg od czasu do czasu. Aha piłem ostatnio po prawie roku czasu red bulla! :D i nawet spokojnie to zniosłem :) ogólnie patrząc na mój stan to nie korzystając z psychologów i psychiatrów naprawdę bardzo dużo osiągnąłem sam i też dzięki Waszym radom i przeżyciom (na początku był problem z wyjściem do sklepu, bo zaraz ogarniała mnie panika, teraz co weekend chodzę normalnie na imprezy i mogę się spokojnie napić piwa i to nie jednego bez żadnych skutków ubocznych poza kacem na drugi dzień) i przede wszystkim bez zażywania piguł wszelkiej maści, ograniczyłem się tylko do picia melisy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

może coś być z tą wiosną, symbolizującą zmiany, może budzić obawy,

zmiana rytmu dnia,

więcej słońca,

zmienia się też nasza fizjologia - wydzielanie hormonów snu....

 

Powrót do przeszłości przez przypomnienie sobie o chorobie przez zamiar zrobienia sobie przypominacza? Coś w tym też może byc.

 

A jeśli mogę spytać to po co CI ta pamiątka przypominacz?

To coś w rodzaju pamiątki po pokonanym wrogu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez mam pogorszenie na wiosnę. ledwo zipię, serce, zawroty głowy, niskie ciśnienie itp itd.

psychaitra mówi, że ma teraz najwięcej zaostrzeń u lękowców i afektywnych. tak ta wiosna działa niestety: zmiany pogody, skoki cisnienia, fronty i inne dziadostwa, trzeba przeczekać.

mam ochotę rzucić pracę i uciec stąd, bo nie mam sily na takie zycie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mono.o dokładnie o to chodzi, pamiątka po pokonanym wrogu, coś jak zjadanie serca pokonanego wroga przez prymitywne ludy ;) wiesz głównie chodzi o stres związany z wykonywaniem samej dziary niż o jej tematykę, gdyż dziewicą jestem w tym temacie (a za tatuaż zabieram się już 5 rok, teraz przynajmniej będzie miał on naprawdę głębszy przekaz) i samą sytuacją bardziej się stresuję. A co do wiosny to pewno masz rację, choć cieszy mnie fakt, że mogę teraz siedzieć przy otwartym balkonie i słuchać wesołego ćwierkania wróbli i innej ptasiej świty. Najgorzej to fakt, że po atakach robię się senny i leniwy jak to u większości z nas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję i życzę powodzenia w dalszej drodze.

Chcę Ci doradzić medytację, próbowałeś tego? Zacznij od zwykłej świadomej obserwacji siebie, oddziel się od swojego umysłu i obserwuj go jak film. To nie jest dziwne tak jak możesz myśleć. To najbardziej naturalne "myślenie":)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

no i jestem z powrotem, nowy, lepszy. Tatuaż wykonany, serce wroga zjedzone. Powiem tak, bolało, czasami nawet bardzo, chwilami chciałem powiedzieć dość, ale nie dałem się. Ból który towarzyszył mi przez te 6,5 godziny był bardzo oczyszczający. Jeszcze nigdy tak trzeźwo nie myślałem, otworzyłem wrota swojej psychiki wcześniej przede mną ukryte i zamknięte, mogę nawet powiedzieć, że poznałem się na nowo. Śpię i zasypiam jak normalny człowiek, nie budzę się z bólem głowy, nie ma ataków paniki, jestem tylko i wyłącznie ja, nawet papierosy palę już tylko dla przyjemności. Zakończył się dla mnie tragiczny rozdział życia, teraz czekam tylko na pozytywną odpowiedź z Islandii by móc tam wyjechać i zacząć nowe życie z dala od mentalnej zgnilizny w której tkwiłem przez wiele lat która doprowadziła mnie do tego czym się stałem. Tym bardziej dumny jestem z tego, że wyszedłem z tego praktycznie sam. Jedyne co mnie łączy z przeszłością to potężny tatuaż na piersi który ma mi przypominać by nie bać się życia. Polecam wszystkim cytat z Diuny Franka Herberta, którym zacząłem się kierować podczas trwania nerwicy i kieruje się nadal.

 

Nie wol­no się bać, strach za­bija duszę.

Strach to mała śmierć, a wiel­kie unicestwienie.

Sta­wię mu czoło.

Niech przej­dzie po mnie i prze­ze mnie.

A kiedy przej­dzie, od­wrócę oko swej jaźni na je­go drogę.

Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.

Jes­tem tyl­ko ja.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×