Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak wyglada dusznosc u nerwicowcow ?


ozi198

Rekomendowane odpowiedzi

[*]witam jak w temacie :P zastanawiam sie czy czy w Nerwicy jest problem z wydychaniem powietrza czy z nabieraniem gdyż ja mam problem z wpuszczeniem go do płuc jakby coś blokowalo w klatce i boje sie udusić już tak mam dwa lata :/ co myślicie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[*]witam jak w temacie :P zastanawiam sie czy czy w Nerwicy jest problem z wydychaniem powietrza czy z nabieraniem gdyż ja mam problem z wpuszczeniem go do płuc jakby coś blokowalo w klatce i boje sie udusić już tak mam dwa lata :/ co myślicie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to wyglądało inaczej. Miałam problem z przełknięciem śliny, z czego automatycznie wniosek, że coś jest nie tak w gardle, więc pewnie zaraz nie będę mogła oddychać. Plus uczucie nadmiernego ścisku lub całkowitego rozluźnienia mięśni szyi, co też dawało wrażenie, że nie będę mogła oddychać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to wyglądało inaczej. Miałam problem z przełknięciem śliny, z czego automatycznie wniosek, że coś jest nie tak w gardle, więc pewnie zaraz nie będę mogła oddychać. Plus uczucie nadmiernego ścisku lub całkowitego rozluźnienia mięśni szyi, co też dawało wrażenie, że nie będę mogła oddychać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem problem w przełykaniem śliny...i posiłków...ale z oddychaniem to lepszy cyrk, bo już przerabiałem wszystkie możliwe badania na serce...asparginy itd łykałem tonami, duszności miałem raz na wdechu, raz na wydechu i męczyłem się z tym aż do momentu, w którym nie zrozumiałem, ze nie umieram tylko mój organizm płata mi figle...wtedy udało mi się też zwalczyć uczucie lęku, czy jak sobie chce ktoś to nazwać i od tego momentu walka stała się wyrównana. Nasz umysł działa w tym wypadku przeciwko nam i jak uprzesz się wsłuchiwać w zaburzone wdechy czy wydechy to one właśnie będą Twoja największą troską...niefarmakologicznie pomaga nauka oddychania przeponą i skoro już musisz nieudolnie podświadomie kontrolować swoje oddychanie to naucz sie nim zarządzać...jak zrozumiesz ze to Twoja wyobraźnia zakłóca Twój spokój, to jesteś na dobrej drodze by pozbyć się meczarni :) Poza lekami jedyna drogą do uspokojenia siebie samego...jest zrozumieć, ze nie dzieje się nic poza psikusami organizmu. To jest w tym całym lęku najtrudniejsze, ale da się rade...ja dałem, inni dali...dasz i Ty. Przełamiesz się i każdy następny wybryk organizmu będzie juz coraz bardziej kontrolowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem problem w przełykaniem śliny...i posiłków...ale z oddychaniem to lepszy cyrk, bo już przerabiałem wszystkie możliwe badania na serce...asparginy itd łykałem tonami, duszności miałem raz na wdechu, raz na wydechu i męczyłem się z tym aż do momentu, w którym nie zrozumiałem, ze nie umieram tylko mój organizm płata mi figle...wtedy udało mi się też zwalczyć uczucie lęku, czy jak sobie chce ktoś to nazwać i od tego momentu walka stała się wyrównana. Nasz umysł działa w tym wypadku przeciwko nam i jak uprzesz się wsłuchiwać w zaburzone wdechy czy wydechy to one właśnie będą Twoja największą troską...niefarmakologicznie pomaga nauka oddychania przeponą i skoro już musisz nieudolnie podświadomie kontrolować swoje oddychanie to naucz sie nim zarządzać...jak zrozumiesz ze to Twoja wyobraźnia zakłóca Twój spokój, to jesteś na dobrej drodze by pozbyć się meczarni :) Poza lekami jedyna drogą do uspokojenia siebie samego...jest zrozumieć, ze nie dzieje się nic poza psikusami organizmu. To jest w tym całym lęku najtrudniejsze, ale da się rade...ja dałem, inni dali...dasz i Ty. Przełamiesz się i każdy następny wybryk organizmu będzie juz coraz bardziej kontrolowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie...wysiłku...nikt nie wie jaki to wysiłek normalnie oddychać nawet w przenośni...jak boli skaleczony palec, otoczenie to widzi i rozumie, ze płaczesz bo palec boli...jak boli dusza to nikt kogo dusza nie bolała nie potrafi zrozumieć i orzeka, że wydziwiasz...i tak jest z wielką częścią społeczeństwa...ale brak empatii to nie ich wina...po prostu nie rozumieją

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie...wysiłku...nikt nie wie jaki to wysiłek normalnie oddychać nawet w przenośni...jak boli skaleczony palec, otoczenie to widzi i rozumie, ze płaczesz bo palec boli...jak boli dusza to nikt kogo dusza nie bolała nie potrafi zrozumieć i orzeka, że wydziwiasz...i tak jest z wielką częścią społeczeństwa...ale brak empatii to nie ich wina...po prostu nie rozumieją

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×