Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Blokady w psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Chyba doszłam do ściany w terapii, z tym, że mam wrażenie że to moja terapeutka stanowi tą ścianę i nie wiem czy jest sens ją przebijać...dzisiaj idę z tym na dodatkową sesję, albo pójdziemy dalej albo czas na zmiany (nie lubię zmian) ... jednak doszłam do wniosku że jeśli co miesiąc wydaję kasę na kogoś kto nie chce/nie umie mnie zrozumieć to mija się to z celem, za dużo olewających osób było w moim życiu za free, żeby teraz jeszcze kolejnej za to płacić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.11.2020 o 02:35, sardyna napisał:

Chyba doszłam do ściany w terapii, z tym, że mam wrażenie że to moja terapeutka stanowi tą ścianę i nie wiem czy jest sens ją przebijać...dzisiaj idę z tym na dodatkową sesję, albo pójdziemy dalej albo czas na zmiany (nie lubię zmian) ... jednak doszłam do wniosku że jeśli co miesiąc wydaję kasę na kogoś kto nie chce/nie umie mnie zrozumieć to mija się to z celem, za dużo olewających osób było w moim życiu za free, żeby teraz jeszcze kolejnej za to płacić.

I jak wygląda sprawa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Lilith napisał:

I jak wygląda sprawa?

Sprawa wyjaśniona, powiedziałam co mnie zabolało ale też w międzyczasie ogarnęłam, że nikt się nie będzie domyślać jeśli czegoś nie skonkretyzuję...właściwie wyszło nawet na lepsze, moja terapeutka uważa to za małą szczelinę, w której udało mi się dojść do swoich prawdziwych uczuć i nawet je wyrazić...poza tym wyszłam poza swoj schemat, bo jednak na codzień staram się blokować prawdziwe odczucia (nie mogę im do końca ufać) i właściwie moim celem przetrwania w realnym życiu stało się maskowanie tego co w danym momencie myślę/ czuję ( problem polega na tym, że myśli i odczucia co do danej rzeczy potrafią się nagle zmieniać o 180 stopni...czasem to zauważam od razu a czasem dopiero po czasie...moja terapeutka twierdzi, że nawet w jednym zdaniu potrafię wyrazić dwie skrajne opinie na dany temat także jest "wesoło" ;)

W każdym bądź razie blokada pokonana...idziemy dalej, zobaczymy dokąd 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Nie znalazłam bardziej odpowiedniego tematu, więc piszę tutaj. Przynajmniej póki mnie jeszcze nie zbanowano.

 

Sprawa wygląda następująco. Wróciłam na terapię po kilku, może kilkunastu miesiącach przerwy. Rozmawiałyśmy z terapeutką o moim leku przed ciążą, ale przede wszystkim o objawach schizofrenii, które ostatnio wróciły. Pod koniec wizyty zadała mi pracę domową. Ja powiedziałam, że mam dużo różnych obowiązków, a ona mi jeszcze dokłada. To nie w porządku. Powiedziałam też, że raczej nie widzę sensu w tej terapii i muszę to sobie przemyśleć, ale raczej zrezygnuję. Ona się tak jakby obraziła, kiedy wychodziłam, rzuciła oschle "do widzenia" i tyle.

 

I tu pojawia się moje pytanie do Was. Chodzić na tą terapię, czy dać sobie spokój?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, z o.o. napisał:

Powiedziałam też, że raczej nie widzę sensu w tej terapii i muszę to sobie przemyśleć, ale raczej zrezygnuję. Ona się tak jakby obraziła, kiedy wychodziłam, rzuciła oschle "do widzenia" i tyle.

 

I tu pojawia się moje pytanie do Was. Chodzić na tą terapię, czy dać sobie spokój?

Powiedziałaś na wstępie, że raczej rezygujesz, więc pożegnała cię. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, z o.o. napisał:

Witajcie. Nie znalazłam bardziej odpowiedniego tematu, więc piszę tutaj. Przynajmniej póki mnie jeszcze nie zbanowano.

Hold your horses. Nikt Cię na razie nie planuje banować, bo nie ma za co ;) 

 

20 minut temu, z o.o. napisał:

tu pojawia się moje pytanie do Was. Chodzić na tą terapię, czy dać sobie spokój?

To Ty musisz sobie odpowiedzieć czy ona Tobie coś daje i czy widzisz w niej sens itp. 

A co do jej pożegnania, to czego oczekiwałaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

z.o.o, a dlaczego wrocilas teraz na terapię (byla przerwa z powodu pandemii czy raczej poczułas potrzebę wznowienia?),

Po drugie, radziłabym przemyslec sprawe na spokojnie, nie pod wpływem emocji, zastanow sie, dlaczego chcesz zrezygnowac; tzn. co dokladnie na to wpłynelo. Czy chodzi tylko o to "zadanie domowe" czy o cos jeszcze?  Bo wiesz, taka praca domowa prawdopodobnie miala czemus słuzyc.., nie ze terapeutka Ci dokłada zadan, albo robi na zlosc.

Edytowane przez Luna*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Powiedziałaś na wstępie, że raczej rezygujesz, więc pożegnała cię. 

No tak, logiczne.

52 minuty temu, acherontia styx napisał:

Hold your horses. Nikt Cię na razie nie planuje banować, bo nie ma za co ;) 

 

To Ty musisz sobie odpowiedzieć czy ona Tobie coś daje i czy widzisz w niej sens itp. 

A co do jej pożegnania, to czego oczekiwałaś?

Sama nie wiem, może że powie, że szkoda żebym odchodziła, bo jednak potrzebuję tej terapii.

29 minut temu, Luna* napisał:

z.o.o, a dlaczego wrocilas teraz na terapię (byla przerwa z powodu pandemii czy raczej poczułas potrzebę wznowienia?),

Po drugie, radziłabym przemyslec sprawe na spokojnie, nie pod wpływem emocji, zastanow sie, dlaczego chcesz zrezygnowac; tzn. co dokladnie na to wpłynelo. Czy chodzi tylko o to "zadanie domowe" czy o cos jeszcze?  Bo wiesz, taka praca domowa prawdopodobnie miala czemus słuzyc.., nie ze terapeutka Ci dokłada zadan, albo robi na zlosc.

Tak, poczułam potrzebę wznowienia terapii. To zadanie domowe to tak naprawdę drobiazg. Chodziło raczej o... no właśnie, o co? Postaram się to opisać. Więc tak, jak szłam na tę terapię wczoraj, liczyłam chyba na więcej wsparcia, może jakąś konkretną radę. A dostałam zadanie domowe, które nijak się ma do mojej sytuacji i do moich potrzeb. Dlatego uznałam, że to nie ma sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie nastawienie roszczeniowe. Są też ludzie którzy próbują wypisać recepty za lekarzy pierwszego kontaktu, oczywiście wpierw sie sami diagnozując.

 

Może to czegoo chciałaś od terapeutki to troche matczynej miłości? Przytulenia, pogłasaknia..

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, z o.o. napisał:

@neon możliwe.

 

Własnie to jest rola terapeuty żebyś wiedziała, a nie tylko domyślała sie. Terapeuta nie leczy, jest lustrem, kontenerem dla twoich uczuć i emocji, i w tym lustrze przy odrobinie krytyczmu możesz dojrzeć swoje dysfunkcyjne reakcje. I zacząć je zmieniać, samodzielnie, bo tylko Ty mozesz to zrobić. Żadna magia, przynajmniej jeśli ,tak jak ja, uczeszczasz na psychodynamiczną.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, neon napisał:

Terapeuta nie leczy, jest lustrem, kontenerem dla twoich uczuć i emocji, i w tym lustrze przy odrobinie krytyczmu możesz dojrzeć swoje dysfunkcyjne reakcje. 

Owszem, terapia jest lustrem, ale uczy tez, jak dbac o siebie.

Wyjsc z pozycji dziecka, i podejmowac dorosłe decyzje. 

Dlatego to jest takie trudne, bo czasem kazdy z nas potrzebuje przytulenia, i potrzebuje poczuc sie jak dziecko.

Terapia uczy dawac to sobie samemu, ale tez budowac zdrowe relacje z innymi, ktore dają wsparcie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również doszedłem do momentu kiedy na psychoterapii mówię coraz mniej, bo na początku to naprawdę dużo gadałem, z emocjami itd. Teraz emocje na psychoterapii znikły, jestem bardziej skryty ostatnio, bo i tak już większość z siebie wyrzuciłem mam wrażenie, choć i tak jeszcze myślę z rok maksymalnie. Bo chodzę już prawie 3 lata, coś czuję, że jeszcze tylko 1 roczek maksymalnie nam został, bo powolutku wyczerpują się tematy na psychoterapię. 

Choć terapeutka się mnie czepia ostatnio też, że za dużo o czymś innym gadam tylko nie o sobie. No i tak już wie dużo o mnie, tyle wstydu i żalu z siebie wylałem przy niej, że naprawdę. To, że jestem introwertykiem nie oznacza, że muszę ciągle gadać o sobie, bo już nie jestem tak skupiony na sobie od ostatniego czasu... i dobrze, bo ciągła analiza samego siebie to też niezdrowo. Czasem nawet lepiej coś stłumić przez chwilę, bo i tak przyjdzie czas, żeby o tym opowiedzieć i to od nas zależy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, MarekWawka01 napisał:

 Teraz emocje na psychoterapii znikły,

vs

3 minuty temu, MarekWawka01 napisał:

Choć terapeutka się mnie czepia ostatnio ..

Chyba tak całkiem nie znikły.. (te emocje)  ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, z o.o. napisał:

@neon czyli co powinnam teraz zrobić?

 

Jeśli chcesz nad sobą pracować, to pewnie iśc na terapie. Tylko czy chcesz? Z tego co wnioskuje masz silne mechanizmy obronne aktualnego stanu rzeczy. Masz tysiąc innych spraw na głowie, no ale może uda Ci sie wepchnąć terapie gdzie na margines. Jak wbijesz 20 lvl w counter strike to moze wpadniesz na terapie.

 

48 minut temu, Luna* napisał:

Owszem, terapia jest lustrem, ale uczy tez, jak dbac o siebie.

Wyjsc z pozycji dziecka, i podejmowac dorosłe decyzje. 

Dlatego to jest takie trudne, bo czasem kazdy z nas potrzebuje przytulenia, i potrzebuje poczuc sie jak dziecko.

Terapia uczy dawac to sobie samemu, ale tez budowac zdrowe relacje z innymi, ktore dają wsparcie.

 

 

A uczy dbać o siebie, jak inaczej niż przez uświadomienie swoich ich emocji i introspekcje? Bo chyba nie otrzymujesz rad od terapeuty jak masz wyjsc z "pozycji dziecka" tylko dostrzegasz swoje infantylne zachowania i próbujesz je zmienić, czy zdajesz sie na swój intelekt, czy to terapeuta Ci radzi? Pytam bo może jestesmy w innych nurtach.

 

Jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeby przytulenia to chyba sami jej nie zaspokoimy, tym bardziej jesli jestesmy "dotykowcami". Rozumiem, że przez jakies uświadomienie sobie tej potrzeby, jej brak jest bardziej znośny, no jednak sama potrzeba chyba tylko moze byc zaspokojona przez drugiego człowieka.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, neon napisał:

Jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeby przytulenia to chyba sami jej nie zaspokoimy, tym bardziej jesli jestesmy "dotykowcami". Rozumiem, że przez jakies uświadomienie sobie tej potrzeby, jej brak jest bardziej znośny, no jednak sama potrzeba chyba tylko moze byc zaspokojona przez drugiego człowieka.

Ja myslalam raczej o tym przytulaniu samego siebie, ale bardziej w przenosni , takie pochylenie sie nad sobą, nad tym, co czuję, wtedy jak najbardziej to mozliwe. Jesli sam siebie umiesz przytulic, to i drugą osobę tez.

Kiedy ostatnio przytulales siebie w ten sposob? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Luna* napisał:

Ja myslalam raczej o tym przytulaniu samego siebie, ale bardziej w przenosni , takie pochylenie sie nad sobą, nad tym, co czuję, wtedy jak najbardziej to mozliwe. Jesli sam siebie umiesz przytulic, to i drugą osobę tez.

Kiedy ostatnio przytulales siebie w ten sposob? ;)

 

Tak w miare możliwosci staram dac sobie uwagi. Mam nawet o tym ksiązke. "Powrót do swojego wewnetrznego domu. Jak odzyskać i otoczyć opieką swoje wewnetrzne dziecko". 

 

John Bradshow

 

Dla mnie to jest tez obszar z uswiadamiania sobie pewnych rzeczy. Jesli jestesmy smutni, zauwazyć te uczucia, pozwolic sobie je odczuć. Jesli mamy ochote popłakać to samo, jesli jestesmy wkurzeni, to też. Czyli o świadome przeżywanie.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×