Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Blokady w psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Czuję, że jest jakaś szansa, by terapia mogła mi pomóc, ale boję się, że źle trafię na niekompetentnego człowieka, ogólnie że pójdę, obnażę przed obcą osobą najbardziej skrywany obszar mojego życia i zostanę zbagatelizowana, niezrozumiana, ogólnie, że to nic nie da, ostatnia deska ratunku nie pomoże, zrobię z siebie idiotkę i wyjdę tylko z poczuciem, że nie było warto....
Ryzyko jest.Pamiętaj jednak, że tak naprawdę ryzyko jest zawarte w każdej decyzji. Może rozważ sobie za i przeciw? Czego się obawiasz, a co może być na plus?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie znowu męczy emocjonalna pustka. Kiedyś miałam dobry kontaklt ze swoimi uczuciami, a od kilkunastu miesiecy męczy mnie przeważnie pustka. Chciałabym czuć normalnie, jak kiedyś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A wydarzyło się coś, co pustkę 'wywołało"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.07.2018 o 08:30, Lilith napisał:

A wydarzyło się coś, co pustkę 'wywołało"?

Dopiero teraz zauważyłam post. Mam pewne podejrzenia, że tę pustkę mogły wywołać trudne doświadczenia z poprzedniej psychoterapii. Poprzednią terapeutkę bardzo po9lubiłam, stała mi się bardzo bliska, jak nikt dotąd. Ona była pierwszą osobą, której opowiedziałam tak dużo o sobie. Czułam bliskość z nią. Ale wydarzyło się też coś między nami obiektywnie raniącego mnie, co mogło przełożyć się na to, że teraz odoczuwam te pustkę, jako mechanizm obronny przed różnymi trudnymi uczuciami związanymi z nowym terapeutą.

Tak sobie myślę, że mimo że poprzednia terapeutka popełniła kilka gaf w relacji ze mną, czy rozsądne by było do niej wrócić za jakiś czas. Ona niestety nie przyjmuje na nfz, teraz nie mam pieniędzy na terapię u niej, ale za pół roku, rok? Jak myślicie? Jak to widzicie? Jakie jest Wasze zdanie? Mimo, że moja terapia została przeze mnie przerwana, bo terapeutka popełniła kilka błędów, dość poważnych, to nadal czuję (po upływie około 1,5 roku od zakończenia) tęsknotę za nią, brakuje mi jej. Między nami wydarzyło się też dużo dobrych rzeczy, nawet powiedziałabym, że w 70% ta terapia była dobra. Tylko albo aż, na koniec byłam strasznie rozgrzebana. To była terapia grupowa. A ja ją przerwałam z myślami samobojczymi, tak mnie rozłożyła na łopatki. W dużym stopniu odpowiedzialność za mój stan ponoszą terapeutki, które grupę prowadziły. A w grupie doszło do tego, że stałam się kozłem ofiarnym. Uważam też, że niepotrzebnie na siłę zostałam wepchnięta do tej grupy, miałam za dużo braków, lepsza byłaby dla mnie terapia indywidualna, o którą zapytałam, ale terapeutka mi ogólnie mówiąc odradziła. 

No i nie wiem. Mam taki wewnętrzny konflikt, czy to co się wydarzyło złego dyskredytuje całkowicie tę jedną terapeutką, która stała mi się taka bliska. Jakoś tak sama myślę, że nie, bo tak jak wspomniałam, wydarzyło się przede wszystkim dużo dobrych rzeczy. Dostałam tyle ciepła, uwagi, bliskości. Zaczęłam odkrywać w sobie kobiecość, pewność siebie, kontakt ze swoimi uczuciami i wiele innych rzeczy. Grupę, w której byłam złosciło to, że tak bardzo polubiłam tę jedną terapeutkę, byli zazdrośni. I na tym tle były ataki na mnie. Zastanawia mnie czy terapeutki mogły jakoś temu zapobiec, tym atakom? W końcu to one czuwały nad poprawnym przebiegiem terapii. 

Poproszę Was o Wasze opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie potrafię przeskoczyć nawalania w siebie, mechanizmów negacji i tzw jak to terapeuta nazywa "zbijak". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.04.2014 o 10:59, Oszukany napisał:

Wiecie nie włączę się w wasze rozmowy bo nie umiem nic poradzić ale mi ciężko i poproszę o pomoc.

Na terapii jestem od półtora roku moją blokadą jest wymazywanie omawianych tematów na sesji. Ostatnio T powiedziała mi po moich kilku zdaniach na wejście że mówię tak jakbym przyszedł do niej pierwszy raz. Rozmawialiśmy potem dalej ja jak zwykle zestresowany, mówiący ale jakby starający się odciąć od swoich emocji. Rozmawialiśmy o tym czemu nie mogę uczyć się nowych rzeczy, czego się boję. Ustaliliśmy kilka spraw ale mi było wtedy na tyle trudno że za bardzo tego wszystkiego nie ogarniałem. Po kilku minutach T wróciła do tej sprawy a ja już nic nie pamiętałem wszystko wymazałem z pamięci. No i u mnie powtarza się takie coś że wychodzę z sesji, pamiętam tylko część rozmowy. Czuję się zupełnie rozbity. Chce mi się płakać i po prostu jakbym miał przeoraną głowę. W domu próbuję jeszcze coś pomyśleć o naszej rozmowie ale jest mi tak źle że najczęściej idę spać żeby poczuć ulgę i wtedy większość rzeczy mi ulatuje.

Do terapeutki mam dobre nastawienie jednak tylko poza gabinetem w gabinecie boję się tego co mówię i jak ona na to zareaguje. Najbardziej mnie martwi to wymazywanie wszystkiego z pamięci. To co mówimy to pewnie jakaś zmiana a ja boje się zmian.

Też tak miałam na terapii. Prawie nic nie byłam w stanie zapamiętać z tego, co do mnie mówiła T. Może na kolejnej terapii będzie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Może na kolejnej terapii będzie lepiej.

Zaczynasz nową terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Czekam na terapię na nfz. Płacenie powoduje u mnie dodatkową frustrację. Chcę zobaczyć jak wygląda terapia za darmo. Mam też zalecenie od psychiatry by terapia była częściej niz 1 raz w tygodniu. Jak chciałam chodzić cZęściej płacąc, to nie dostałam zgody od terapeuty na więcej spotkań. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Jak chciałam chodzić cZęściej płacąc, to nie dostałam zgody od terapeuty na więcej spotkań. 

A wyjaśnił dlaczego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie powiedziała. Wtedy sądziłam, że wie co robi. Że robi to dla mojego dobra, w końcu to ona jest specjalistą. Teraz myślę trochę inaczej na ten temat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Nie powiedziała. Wtedy sądziłam, że wie co robi. Że robi to dla mojego dobra, w końcu to ona jest specjalistą. Teraz myślę trochę inaczej na ten temat. 

Szkoda, że tego nie uzasadniła i zostawiła Cię tak naprawdę z niedopowiedzeniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za mną pierwsza poważna blokada/impas w terapii. Przez kilka spotkań zupełnie nie miałam ochoty rozmawiać z T, większość czasu milczenie, pustka w głowie, brak tematów mimo ich obecności w głowie. Takie uczucie jakby ktoś mi zakleił usta i nie mogłam się odezwać. Nie polecam tego nikomu. To co mi pomogło to sesja w której rozmawiałyśmy nie wprost. Większość czasu rozmawiałyśmy o komiksach co jakiś czas porównując jakieś sytuację, postacie z fabuły do tego co się dzieje u mnie. Takie podejście dało mi dystans, spojrzenie z boku, pozwoliło zauważyć, dojść samej do wniosków o których słyszałam ileś razy, ale nie potrafiłam przyjąć jako swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 i jak jest teraz? Nadal do przodu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith ostatnie sesję są luźniejsze, bardziej rzeczy tu i teraz i póki co blokady brak. Choć muszę przyznać, że od paru tygodniu zbieram się by porozmawiać o relacji z T i coś mi nie idzie. Albo zaczynam temat 2 minuty przed końcem sesji albo sama T tak zrobiła ze dwa razy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.05.2019 o 19:50, el33 napisał:

@Lilith ostatnie sesję są luźniejsze, bardziej rzeczy tu i teraz i póki co blokady brak. Choć muszę przyznać, że od paru tygodniu zbieram się by porozmawiać o relacji z T i coś mi nie idzie. Albo zaczynam temat 2 minuty przed końcem sesji albo sama T tak zrobiła ze dwa razy

Najgorzej jest zaczynać coś przed końcem, bo suma sumarum zostajesz z tym wszystkim sama. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

Najgorzej jest zaczynać coś przed końcem, bo suma sumarum zostajesz z tym wszystkim sama. 

Znów we wtorek zaczęłyśmy na koniec kwestię relacji. Mamy niby kontynuować na następnej sesji. Niby moja decyzja. Obawiam się jednak, że znów wyjdzie "coś" co będzie dla mnie pilniejszego i temat relacji będzie wisiał sobie w powietrzu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, el33 napisał:

Znów we wtorek zaczęłyśmy na koniec kwestię relacji. Mamy niby kontynuować na następnej sesji. Niby moja decyzja. Obawiam się jednak, że znów wyjdzie "coś" co będzie dla mnie pilniejszego i temat relacji będzie wisiał sobie w powietrzu.

Pamiętam to ze swojej psychoterapii. Dokładnie tak jak opisujesz. Nie potrafiłam wrócić do czegoś, co zostało rozpoczęte pod koniec wcześniejszej sesji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Pamiętam to ze swojej psychoterapii. Dokładnie tak jak opisujesz. Nie potrafiłam wrócić do czegoś, co zostało rozpoczęte pod koniec wcześniejszej sesji. 

Do tej pory może raz czy dwa razy udało mi się do czegoś wrócić. Bardziej był to jakiś wniosek z poprzedniej sesji niż kontynuowanie tematu na którym skończyłyśmy. Łapie się też na tym, że często nie pamiętam na czym zakończyła się sesja. Ma ktoś na to jakieś rozwiązanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.05.2019 o 13:13, el33 napisał:

Do tej pory może raz czy dwa razy udało mi się do czegoś wrócić. Bardziej był to jakiś wniosek z poprzedniej sesji niż kontynuowanie tematu na którym skończyłyśmy. Łapie się też na tym, że często nie pamiętam na czym zakończyła się sesja. Ma ktoś na to jakieś rozwiązanie?

A może jak jest coś ważnego, to spróbuj wydusić cokolwiek z siebie, zasygnalizować terapeutce, że jest konkretna rzecz, którą chcesz omówić, żeby nie zostawiać tego zupełnie na sam koniec?Może wtedy terapeutka pociągnie temat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.05.2019 o 13:13, el33 napisał:

 Łapie się też na tym, że często nie pamiętam na czym zakończyła się sesja. Ma ktoś na to jakieś rozwiązanie?

 

Nagrywanie?

Ja zaczęłam nagrywanie z powodu przedłużonej ekspozycji, ale wyszło że przy odsłuchiwaniu wyłapuję masę rzeczy których podczas sesji nie rejestruję (dysocjacja ❤️ ) więc t. zasugerowała żebym nagrywała sobie sesje za każdym razem, nawet te które są poza przedłużoną ekspozycją.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Disappear napisał:

 

Nagrywanie?

Ja zaczęłam nagrywanie z powodu przedłużonej ekspozycji, ale wyszło że przy odsłuchiwaniu wyłapuję masę rzeczy których podczas sesji nie rejestruję (dysocjacja ❤️ ) więc t. zasugerowała żebym nagrywała sobie sesje za każdym razem, nawet te które są poza przedłużoną ekspozycją.

 

Nagrywasz tylko dźwięk? Terapeutka musi wyrazić zgodę?

Mój poprzedni psycholog zgodził się na nagrywanie. Tylko on miałby dostęp do nagrań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.05.2019 o 00:02, Disappear napisał:

Nagrywanie?

Ja zaczęłam nagrywanie z powodu przedłużonej ekspozycji, ale wyszło że przy odsłuchiwaniu wyłapuję masę rzeczy których podczas sesji nie rejestruję (dysocjacja ❤️ ) więc t. zasugerowała żebym nagrywała sobie sesje za każdym razem, nawet te które są poza przedłużoną ekspozycją.

To jest naprawdę dobry i bardzo pomocny pomysł. Cała gama rzeczy umyka w trakcie sesji, a dzięki nagraniom można to wyłapać i poukladać w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, johnn napisał:

Nagrywasz tylko dźwięk? Terapeutka musi wyrazić zgodę?

Mój poprzedni psycholog zgodził się na nagrywanie. Tylko on miałby dostęp do nagrań.

 

Tak, tylko dźwięk. Terapeutka oczywiście wie i to zresztą był jej pomysł. Nagrywanie bez zgody terapeuty byłoby w mojej ocenie nadużyciem. Nagrania są głównie dla mnie.

 

2 godziny temu, Lilith napisał:

To jest naprawdę dobry i bardzo pomocny pomysł. Cała gama rzeczy umyka w trakcie sesji, a dzięki nagraniom można to wyłapać i poukladać w głowie.

 

Mi to bardzo pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×