Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Blokady w psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Wszyscy uczestnicy psychoterapii przeżywają momenty,kiedy pojawiają się trudności w mówieniu,w kontakcie z terapeutami,bariery.Temat powstał po to,żeby przyjrzeć się temu,co Nas blokuje,wyhamowuje,nie pozwala mówić.Dzięki spojrzeniu innych być może uda się dojść do sedna i pokonać napotkaną przeszkodę.Być może osoby piszące w tym temacie podsuną Nam jakąś wskazówkę,która umożliwi pokonanie tej bariery.A blokady mogą być one różne-od jakichś słów terapeuty,które Nas dotknęły,które zinterpretowaliśmy jako wrogie,aż po lęk przed porzuceniem czy trudny temat,przed poruszeniem którego coś blokuje.Zachęcam do tego,żeby spróbować przyjrzeć się tym blokadom.Z czego Waszym zdaniem one wynikają?Dlaczego w danym momencie przykładowo macie trudność ze znalezieniem wspólnego języka z terapeutą,z czego to Waszym zdaniem wynika?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy uczestnicy psychoterapii przeżywają momenty,kiedy pojawiają się trudności w mówieniu,w kontakcie z terapeutami,bariery.Temat powstał po to,żeby przyjrzeć się temu,co Nas blokuje,wyhamowuje,nie pozwala mówić.Dzięki spojrzeniu innych być może uda się dojść do sedna i pokonać napotkaną przeszkodę.Być może osoby piszące w tym temacie podsuną Nam jakąś wskazówkę,która umożliwi pokonanie tej bariery.A blokady mogą być one różne-od jakichś słów terapeuty,które Nas dotknęły,które zinterpretowaliśmy jako wrogie,aż po lęk przed porzuceniem czy trudny temat,przed poruszeniem którego coś blokuje.Zachęcam do tego,żeby spróbować przyjrzeć się tym blokadom.Z czego Waszym zdaniem one wynikają?Dlaczego w danym momencie przykładowo macie trudność ze znalezieniem wspólnego języka z terapeutą,z czego to Waszym zdaniem wynika?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy uczestnicy psychoterapii przeżywają momenty,kiedy pojawiają się trudności w mówieniu,w kontakcie z terapeutami,bariery.Temat powstał po to,żeby przyjrzeć się temu,co Nas blokuje,wyhamowuje,nie pozwala mówić.Dzięki spojrzeniu innych być może uda się dojść do sedna i pokonać napotkaną przeszkodę.Być może osoby piszące w tym temacie podsuną Nam jakąś wskazówkę,która umożliwi pokonanie tej bariery.A blokady mogą być one różne-od jakichś słów terapeuty,które Nas dotknęły,które zinterpretowaliśmy jako wrogie,aż po lęk przed porzuceniem czy trudny temat,przed poruszeniem którego coś blokuje.Zachęcam do tego,żeby spróbować przyjrzeć się tym blokadom.Z czego Waszym zdaniem one wynikają?Dlaczego w danym momencie przykładowo macie trudność ze znalezieniem wspólnego języka z terapeutą,z czego to Waszym zdaniem wynika?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam takie blokady, ale to nie tylko w kontakcie z moim terapeutą, ale z każdym człowiekiem. Nagle pojawia się pustka w głowie i nie wiem co mam mówić, mam w głowie myśli, ale nie potrafię ich wyrazić słownie. Pisząc mogłabym wszystko opisać, jest łatwiej, a mówić nie potrafię. Nie wiem z czego to wynika, tzn. może wiem ale nie jestem pewna, razem z terapeutą wywnioskowaliśmy, że to z obawy przed odrzuceniem. Jaka jest prawda tego nie wiem. Ale wszystko zaczęło się od podstawówki, w której mnie wyzywano strasznie, po skończeniu tej szkoły zamknęłam się w sobie, i już miałam trudności z mówieniem, i tak mi pozostało do tej pory...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam takie blokady, ale to nie tylko w kontakcie z moim terapeutą, ale z każdym człowiekiem. Nagle pojawia się pustka w głowie i nie wiem co mam mówić, mam w głowie myśli, ale nie potrafię ich wyrazić słownie. Pisząc mogłabym wszystko opisać, jest łatwiej, a mówić nie potrafię. Nie wiem z czego to wynika, tzn. może wiem ale nie jestem pewna, razem z terapeutą wywnioskowaliśmy, że to z obawy przed odrzuceniem. Jaka jest prawda tego nie wiem. Ale wszystko zaczęło się od podstawówki, w której mnie wyzywano strasznie, po skończeniu tej szkoły zamknęłam się w sobie, i już miałam trudności z mówieniem, i tak mi pozostało do tej pory...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam takie blokady, ale to nie tylko w kontakcie z moim terapeutą, ale z każdym człowiekiem. Nagle pojawia się pustka w głowie i nie wiem co mam mówić, mam w głowie myśli, ale nie potrafię ich wyrazić słownie. Pisząc mogłabym wszystko opisać, jest łatwiej, a mówić nie potrafię. Nie wiem z czego to wynika, tzn. może wiem ale nie jestem pewna, razem z terapeutą wywnioskowaliśmy, że to z obawy przed odrzuceniem. Jaka jest prawda tego nie wiem. Ale wszystko zaczęło się od podstawówki, w której mnie wyzywano strasznie, po skończeniu tej szkoły zamknęłam się w sobie, i już miałam trudności z mówieniem, i tak mi pozostało do tej pory...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie problemem jest wstyd i poczucie "nieważności" spraw, z którymi przychodzę na terapię. Zawsze mówię mojej T., że to wszystko, co mówię, to głupoty... Trudno mi też mówić o problemach ze swoim wyglądem czy samooceną, gdy przede mną siedzi atrakcyjna osoba, myślę sobie wtedy "jak ona może mi w tym pomóc, skoro pewnie nie wie, jak to jest być brzydalem" itd. Tak najkrócej to ciężko mi jest iść do przodu przez wstyd pt. "co sobie terapeutka pomyśli".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie problemem jest wstyd i poczucie "nieważności" spraw, z którymi przychodzę na terapię. Zawsze mówię mojej T., że to wszystko, co mówię, to głupoty... Trudno mi też mówić o problemach ze swoim wyglądem czy samooceną, gdy przede mną siedzi atrakcyjna osoba, myślę sobie wtedy "jak ona może mi w tym pomóc, skoro pewnie nie wie, jak to jest być brzydalem" itd. Tak najkrócej to ciężko mi jest iść do przodu przez wstyd pt. "co sobie terapeutka pomyśli".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie problemem jest wstyd i poczucie "nieważności" spraw, z którymi przychodzę na terapię. Zawsze mówię mojej T., że to wszystko, co mówię, to głupoty... Trudno mi też mówić o problemach ze swoim wyglądem czy samooceną, gdy przede mną siedzi atrakcyjna osoba, myślę sobie wtedy "jak ona może mi w tym pomóc, skoro pewnie nie wie, jak to jest być brzydalem" itd. Tak najkrócej to ciężko mi jest iść do przodu przez wstyd pt. "co sobie terapeutka pomyśli".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co mnie blokuje w zasadzie to blokuje mnie brak zaufania do terapii jako takiej to że tam chodzę to jest akt desperacji.

Druga sprawa to sam stres mnie blokuje który nie tyle powoduje że nie mogę mówić a raczej to że nie wykorzystuje w pełnie pomocy terapeuty skoro siedzę w takim stresie to nie ogarniam całej pomocy która od terapeutki dostaje.

Jeszcze blokowało mnie na początku bardzo oficjalne i trochę chłodne i urzędowe podejście terapeuty.

Trochę też z pewnością wstyd moje problemy są jak najbardziej zależne od pewnych zaniedbań na które sam zapracowałem i to jest powodem sporego wstydu.

Sama słabość i to że tam jestem niby wiem że po to tam chodzę i że terapia jest dla tych którzy mają problemy a mimo to czuję się skrępowany i przytłoczony sytuacją że tam jestem.

Czasami pojawiają się myśli czy ja nie przeceniam swoich problemów i wtedy pojawia się przekonanie że zawracam innym głowę swoimi sprawami a wcale takie poważne nie są.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co mnie blokuje w zasadzie to blokuje mnie brak zaufania do terapii jako takiej to że tam chodzę to jest akt desperacji.

Druga sprawa to sam stres mnie blokuje który nie tyle powoduje że nie mogę mówić a raczej to że nie wykorzystuje w pełnie pomocy terapeuty skoro siedzę w takim stresie to nie ogarniam całej pomocy która od terapeutki dostaje.

Jeszcze blokowało mnie na początku bardzo oficjalne i trochę chłodne i urzędowe podejście terapeuty.

Trochę też z pewnością wstyd moje problemy są jak najbardziej zależne od pewnych zaniedbań na które sam zapracowałem i to jest powodem sporego wstydu.

Sama słabość i to że tam jestem niby wiem że po to tam chodzę i że terapia jest dla tych którzy mają problemy a mimo to czuję się skrępowany i przytłoczony sytuacją że tam jestem.

Czasami pojawiają się myśli czy ja nie przeceniam swoich problemów i wtedy pojawia się przekonanie że zawracam innym głowę swoimi sprawami a wcale takie poważne nie są.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co mnie blokuje w zasadzie to blokuje mnie brak zaufania do terapii jako takiej to że tam chodzę to jest akt desperacji.

Druga sprawa to sam stres mnie blokuje który nie tyle powoduje że nie mogę mówić a raczej to że nie wykorzystuje w pełnie pomocy terapeuty skoro siedzę w takim stresie to nie ogarniam całej pomocy która od terapeutki dostaje.

Jeszcze blokowało mnie na początku bardzo oficjalne i trochę chłodne i urzędowe podejście terapeuty.

Trochę też z pewnością wstyd moje problemy są jak najbardziej zależne od pewnych zaniedbań na które sam zapracowałem i to jest powodem sporego wstydu.

Sama słabość i to że tam jestem niby wiem że po to tam chodzę i że terapia jest dla tych którzy mają problemy a mimo to czuję się skrępowany i przytłoczony sytuacją że tam jestem.

Czasami pojawiają się myśli czy ja nie przeceniam swoich problemów i wtedy pojawia się przekonanie że zawracam innym głowę swoimi sprawami a wcale takie poważne nie są.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liv, a jak reaguje terapeutka na Twój wstyd i słowa,że to z czym przychodzisz,to głupoty?Czy zajęłyście się tym tematem?Wiesz...co do "ważności"spraw,to myślę,że wcale nie przychodzisz z głupotami.To są sprawy,które sprawiają Ci trudności,są problemem,więc dla Ciebie są ważne.Martwisz się tym,co pomyśli o Tobie terapeutka.A co z Tobą?Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty i Twoje problemy?Czy to właśnie przez nie nie jesteś w terapii?A skoro tak,to myślę,że niemówienie o pewnych problemach mija się z celem.Spróbuj o tym powiedzieć i zobacz,co się stanie,jak zareaguje terapeutka.Terapia jest dla Ciebie i Twoich problemów,a terapeutka ma za zadanie Ci pomóc-nie oceniać.To ważne,żebyś o tym pamiętała.

 

Oszukany, a próbowałeś rozmawiać z terapeutką na ten temat?Pytałeś,jak Ona to widzi?Co powoduje ten stres?Wstyd?Przed kim?Przed sobą samym czy przed terapeutką?I czy ten wstyd jest adekwatny do sytuacji?Rozumiem,że jak każdy popełniałeś błędy.To jest ludzkie.Ważne jest to,żeby wyciągnąć z tego wnioski,by taka sytuacja się nie powtórzyła.I właśnie przy tym pomocna może okazać się terapeutka.Ona nie ma prawa Cię oceniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liv, a jak reaguje terapeutka na Twój wstyd i słowa,że to z czym przychodzisz,to głupoty?Czy zajęłyście się tym tematem?Wiesz...co do "ważności"spraw,to myślę,że wcale nie przychodzisz z głupotami.To są sprawy,które sprawiają Ci trudności,są problemem,więc dla Ciebie są ważne.Martwisz się tym,co pomyśli o Tobie terapeutka.A co z Tobą?Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty i Twoje problemy?Czy to właśnie przez nie nie jesteś w terapii?A skoro tak,to myślę,że niemówienie o pewnych problemach mija się z celem.Spróbuj o tym powiedzieć i zobacz,co się stanie,jak zareaguje terapeutka.Terapia jest dla Ciebie i Twoich problemów,a terapeutka ma za zadanie Ci pomóc-nie oceniać.To ważne,żebyś o tym pamiętała.

 

Oszukany, a próbowałeś rozmawiać z terapeutką na ten temat?Pytałeś,jak Ona to widzi?Co powoduje ten stres?Wstyd?Przed kim?Przed sobą samym czy przed terapeutką?I czy ten wstyd jest adekwatny do sytuacji?Rozumiem,że jak każdy popełniałeś błędy.To jest ludzkie.Ważne jest to,żeby wyciągnąć z tego wnioski,by taka sytuacja się nie powtórzyła.I właśnie przy tym pomocna może okazać się terapeutka.Ona nie ma prawa Cię oceniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liv, a jak reaguje terapeutka na Twój wstyd i słowa,że to z czym przychodzisz,to głupoty?Czy zajęłyście się tym tematem?Wiesz...co do "ważności"spraw,to myślę,że wcale nie przychodzisz z głupotami.To są sprawy,które sprawiają Ci trudności,są problemem,więc dla Ciebie są ważne.Martwisz się tym,co pomyśli o Tobie terapeutka.A co z Tobą?Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty i Twoje problemy?Czy to właśnie przez nie nie jesteś w terapii?A skoro tak,to myślę,że niemówienie o pewnych problemach mija się z celem.Spróbuj o tym powiedzieć i zobacz,co się stanie,jak zareaguje terapeutka.Terapia jest dla Ciebie i Twoich problemów,a terapeutka ma za zadanie Ci pomóc-nie oceniać.To ważne,żebyś o tym pamiętała.

 

Oszukany, a próbowałeś rozmawiać z terapeutką na ten temat?Pytałeś,jak Ona to widzi?Co powoduje ten stres?Wstyd?Przed kim?Przed sobą samym czy przed terapeutką?I czy ten wstyd jest adekwatny do sytuacji?Rozumiem,że jak każdy popełniałeś błędy.To jest ludzkie.Ważne jest to,żeby wyciągnąć z tego wnioski,by taka sytuacja się nie powtórzyła.I właśnie przy tym pomocna może okazać się terapeutka.Ona nie ma prawa Cię oceniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith

Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań. A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego i odruchowo bronie się przed tym tym stresem. Wstyd to chyba przed terapeutką. Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie. A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith

Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań. A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego i odruchowo bronie się przed tym tym stresem. Wstyd to chyba przed terapeutką. Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie. A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith

Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań. A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego i odruchowo bronie się przed tym tym stresem. Wstyd to chyba przed terapeutką. Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie. A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań.
Niełatwo jest zmienić utarte schematy,myślenie,które towarzyszyło od lat.Sama myśl,że trzeba będzie coś zmieniać budzi lęk.Zmiany,to wysiłek i podjęcie ryzyka.A to jest trudne.
A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego
Zdaję sobie sprawę z tego,że to niełatwe.Z drugiej jednak strony,gdybyś słyszał od terapeutki tylko to,co chcesz,to czy terapia miałaby wówczas sens?
Wstyd to chyba przed terapeutką.
Nie wiem,czy w jakiś sposób Ci to pomoże,ale terapeuci są przyzwyczajeni do tego,że słuchają o różnych trudnych i wstydliwych przeżyciach.To są profesjonaliści.Akceptują Cię i nie oceniają.
Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie.
Myślę,że byłby to dobry temat,który można by poruszyć na terapii...
A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.
Co jest większą słabością i powodem do wstydu:to,że szukasz pomocy na terapii,próbujesz sobie pomóc,mówiąc o słabościach i trudnych rzeczach,stawianie im czoła,czy tkwienie we własnych błędach,ucieczka i pozwalanie,by trudności odbierały Ci życie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań.
Niełatwo jest zmienić utarte schematy,myślenie,które towarzyszyło od lat.Sama myśl,że trzeba będzie coś zmieniać budzi lęk.Zmiany,to wysiłek i podjęcie ryzyka.A to jest trudne.
A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego
Zdaję sobie sprawę z tego,że to niełatwe.Z drugiej jednak strony,gdybyś słyszał od terapeutki tylko to,co chcesz,to czy terapia miałaby wówczas sens?
Wstyd to chyba przed terapeutką.
Nie wiem,czy w jakiś sposób Ci to pomoże,ale terapeuci są przyzwyczajeni do tego,że słuchają o różnych trudnych i wstydliwych przeżyciach.To są profesjonaliści.Akceptują Cię i nie oceniają.
Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie.
Myślę,że byłby to dobry temat,który można by poruszyć na terapii...
A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.
Co jest większą słabością i powodem do wstydu:to,że szukasz pomocy na terapii,próbujesz sobie pomóc,mówiąc o słabościach i trudnych rzeczach,stawianie im czoła,czy tkwienie we własnych błędach,ucieczka i pozwalanie,by trudności odbierały Ci życie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stres mam spowodowany chyba strachem przed zmianą myślenia i przed podjęciem działań.
Niełatwo jest zmienić utarte schematy,myślenie,które towarzyszyło od lat.Sama myśl,że trzeba będzie coś zmieniać budzi lęk.Zmiany,to wysiłek i podjęcie ryzyka.A to jest trudne.
A także przed tym co terapeutka mówi chyba boje się że usłyszę coś dla mnie trudnego bolesnego
Zdaję sobie sprawę z tego,że to niełatwe.Z drugiej jednak strony,gdybyś słyszał od terapeutki tylko to,co chcesz,to czy terapia miałaby wówczas sens?
Wstyd to chyba przed terapeutką.
Nie wiem,czy w jakiś sposób Ci to pomoże,ale terapeuci są przyzwyczajeni do tego,że słuchają o różnych trudnych i wstydliwych przeżyciach.To są profesjonaliści.Akceptują Cię i nie oceniają.
Zresztą ja się prawie wszystkiego przed wszystkimi wstydzę. Wstydzę się nawet że żyję w pewnym sensie.
Myślę,że byłby to dobry temat,który można by poruszyć na terapii...
A na terapii muszę cały czas mówić o swoich słabościach i to wywołuje ten wstyd.
Co jest większą słabością i powodem do wstydu:to,że szukasz pomocy na terapii,próbujesz sobie pomóc,mówiąc o słabościach i trudnych rzeczach,stawianie im czoła,czy tkwienie we własnych błędach,ucieczka i pozwalanie,by trudności odbierały Ci życie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do twojego ostatniego pytania to chyba to drugie jest większym wstydem tylko ja jakoś nie potrafię nie uciekać. Całe życie tak przed wszystkim uciekam.

A właśnie zmienić to tak trudno. Cóż dzięki Ci za pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do twojego ostatniego pytania to chyba to drugie jest większym wstydem tylko ja jakoś nie potrafię nie uciekać. Całe życie tak przed wszystkim uciekam.

A właśnie zmienić to tak trudno. Cóż dzięki Ci za pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do twojego ostatniego pytania to chyba to drugie jest większym wstydem tylko ja jakoś nie potrafię nie uciekać. Całe życie tak przed wszystkim uciekam.

A właśnie zmienić to tak trudno. Cóż dzięki Ci za pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie blokady powodują trudne tematy o których nie potrafię jeszcze rozmawiać. powodują je także niektóre słowa T, które odbieram jako wrogie. Generalnie maiłam na początku właśnie z wrogością duży problem tzn. wydawało mi sie, że T. jest do mnie wrogo nastawiony. Wystarczyło jakieś słowo z jego strony nie po mojej myśli i już milczałam. Proces zrozumienia tego, ze to wcale nie oznacza, że T. jest przeciwko mnie a co wiecęj ma rację zajeło mi dużo czasu. Początkowo się "obrażalam", w domu myslałam nad danym tematem i na kolejnej terapii przyznawałm T. rację.

Mimo czasu który już poswięciłam na spotkania nadal mam blokady ale coraz częściej trafiają do mnie slowa T., ze to w mojej głowie się tak dzieje tzn. że uważam tak i tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×