Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Rekomendowane odpowiedzi

Dobrze spałam dzisiejszej nocy. Dzień spokojny, odpoczęłam trochę. Ale mam pustkę w głowie i napięcie. Nie wiem co mi jest potrzebne, żeby lepiej się poczuć.

Odkąd pracuję (będzie już 2 tygodnie) jestem bardziej napięta i mam gorszy kontakt z uczuciami. Nie czuję ich. W zasadzie w życiu zawsze miałam kiepski kontakt z uczuciami. I ta świadomość ich jest dla mnie bardzo ważna. 

Poza tym jutro mam wolny dzień, być może pojadę do lasu na spacer.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze się czuję. Mam dużo energii. Problem w tym, że nie mam co robić. Powoli podejmuje pierwsze kroczki, aby znaleźć jakąś pracę. Dokucza mi bardzo samotność i potrzeba bliskości, wcześniej były mi obce. Próbuję ustawić się ze znajomym na spotkanko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze spałam, nie chciało mi się wstawać. Ostatecznie wstałam koło 9. Mam pustkę w głowie. Wczoraj przed snem myślałam o przeszłości i ta pustka odpuściła, może chodzi o to by przed przeszłością nie uciekać?

Dzisiaj nie planuję zbyt wielu obowiązków. Raczej depresja trzyma, choć oddałam ją Temu Na Górze i jakby lżej jest, ale z tyłu głowu cały czas niechęć do wszystkiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Elme napisał:

Wesoły i zrelaksowany.

też chcę, może wieczorem uda się osiągnąć taki stan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Elme napisał:

Wesoły i zrelaksowany.

Też tak się teraz czuję. Jestem teraz w takm stanie, że nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Dzisiaj spędzony praktycznie cały dzień na zewnątrz wśród ludzi. Socjalizacja - to słowo klucz. Więcej, więcej i jeszcze raz więcej socjalizacji. Jestem też dumny z siebie, że nic nie wziąłem. Powiedzmy, że wręcz na wyciągnięcie ręki miałem alkohol, kode czy marihuane, ale niczemu się nie ugiąłem. O kodzie dziwce nawet nie myślałem, jest u mnie skreślona całkowicie dziwka je*ana kur*a. Mj też nie chciałem, nie jestem jakimś wielkim wielbicielem. Najbliżej byłem wypicia jednego piwka (a nie piję sporoooo czasu), jednak Bóg sprawił, że Żabka do, której akurat wszedłem nie miała kompletnie piw. Później dziękowałem, że tak się złożyło. Jest super. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wciągnąłem z ~50mg Amisulprydu nosem, jest lekkie odhamowanie i czuję się faktycznie lepiej ale z zachowaną świadomością i bez jakiś mocnych odpałów.

Większa motywacja, lepsze samopoczucie, nie trzeba się zmuszać do czegokolwiek. Czemu mi lekarz nie zmniejszy leków?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś było lepiej. Dobry dzień. Aż się On odezwał. I wszystko jak żywe, jak palące, jak rozwiercające mi serce i mózg pieprznęło we mnie z siłą iluśtam huraganów razem wziętych. Zdrapałam znowu wszystko co się dało do samiuśkiej krwi. spaliłam wszystkie fajki.. ja się wykończę. To  mnie wykończy, czy choroba, bo mnie porzucić to najgorsze co mi można zrobić, tym bardziej jak kocham, a ja też kocham jakoś psychicznie, mocno do bólu.Choram na głowę i serce, no co poradzić :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj zdychałam, dziś ok... roller coaster cd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziś ciężki dzień mam ,fatalnie czuje sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję się bardzo nieszczęśliwy. Dzisiaj dotarło do mnie, że moja ulubiona piosenka opowiada o łapaniu kontaktu wzrokowego, czy może bardziej - nawiązywaniu relacji i tak sobie pomyślałem, jak naprawdę ogromną ironią jest to, że moje życie kręci się właśnie wokół relacji z innymi, które umierały w trakcie mojego życia tak szybko. Czuję się zmiażdzony przez największy z moich grzechów, zwany samotnością, który to paraliżuje mnie w działaniu i blokuje wszystkie inne myśli poza tymi związanymi z właśnie nią. Nie chciałem pójść wczoraj na terapię, tak bardzo nie chciałem wejść do tej sali, bo czułem, że zaraz się rozpłaczę. Nie chcę, żeby ludzie kiedykolwiek oglądali moje łzy, dlatego na godzinę przed zajęciami użyłem żyletki. To pomogło mi stłumić wszystkie emocje, jednak to tylko chwilowa ucieczka, gdyż dzisiaj znowu jestem sam, znowu towarzyszy mi poczucie olbrzymiej pustki i takiej wyrwy na sercu, wyrwy, której nie można niczym załatać. Bo na samotność nie ma lekarstwa, a już tym bardziej możliwości przed nią ucieczki.

Edytowane przez saratsi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dni należą do radości i ekscytacji, wieczory do somatów, noce do niespełnionych pragnień... i zadaję sobie dzień w dzień to usłyszane już pytanie ile tak wytrzymasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak snu, brak siły... Zaczynamy zjazd w dół..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Średnio. Nie było mnie  tu długo, bo mam kryzys.  I to na tyle  duży,  że poszłam do  lekarza po wieloletniej  przerwie. Leki się  rozkrecaja, a ja staram się  uporać  ze skutkami ubocznymi. Ogólnie, było  gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie również średnio. Od kliku dni boli mnie brzuch i mam problemy gastryczne. Mam nadzieję tylko, że Fasolkę nic nie boli. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję się chyba dobrze. Jest dobrze, ale pojawił się też jakiś lekki smutek w tle, nie wiem skąd się wziął, nie było żadnego powodu. Jednak nie przeszkadza mi jakoś. Dzisiaj pojeździłem trochę autobusami i samochodem, byłem na spotkaniu w pizzerii, coś tam pogadałem. Ostatnio jak ktoś mnie gdzieś zaprasza to ja od razu jestem na tak, nie chce mi się siedzieć w domu, muszę coś robić, bo energia mnie rozpiera, a tak samemu siedzieć na trzeźwo bezczynnie to można zwariować i to do reszty, coś strasznego. Niedawno uświadomiłem sobie, że samotność jest straszna, a wcześniej nie przypominam sobie, abym to odczuwał. Chyba Wenla mnie tak uspołeczniła, po jakichś lękach nie ma śladu. Cały dzień praktycznie nie paliłem nie licząc jakichś pojedynczych sztuk, bo nie stać mnie, rzucam, ale nie tak dawno w ciągu 2h wyjarałem pół paczki fajek. No i właśnie pójdę sobie chyba zapalić, a jak wrócę to jakąś kolację trzeba przygotować. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie. Łapie mnie chyba przeziębienie, muszę wytrzymać jeszcze jutro.

Edytowane przez Mireadh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×