Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Żadna praca nie hańbi?

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiam się jak Wy to widzicie?Popularnie mówi się,że żadna praca nie hańbi,ale czy faktycznie tak jest?Czy w ludzkich umysłach nie zakodowało się jednak inne przekonanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pracy fizycznej, a do tego dojdzie jeśli depresja storpeduje moje plany

o wykształceniu nie chcę tak żyć. :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że na krótką metę żadna praca nie hańbi - coś trzeba jeść, za coś zapłacić rachunki. W zasadzie na dłuższą też nie musi, jeśli danej osobie taka praca akurat odpowiada. Często natomiast jest tak, że jeśli ktoś zbyt długo pracuje gdzieś gdzie się mu nie podoba to sam czuje się zhańbiony, że tak długo w tym tkwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie- nie hańbi. co nie znaczy, ze nie mam zadnych oczekiwań wobec pracy. Jak bede zmuszona, moge wykonywac prace ponizej swoich mozliwosci, aspiracji itd. Ja przez swoja nerwice, czy nie wiem co wypadlam z rynku na blisko rok, jak poczulam sie lepiej postanowilam jakos zarabiac i zdecydowalam sie na infolinie. nie widze w tym niczego zlego. powiem wiecej - to nawet byla dobra odskocznia do dalszej pracy (dzieki temu pozniej pracodawcy sie do mnie odzywali). Oczywiscie musialam ukryć swoje wykształcenie i doświadczenie, a i tak padało pytanie dlaczego chce pracowac na sluchawce? Nie ukrywalam odpowiedzi - bo musze oplacic rachunki. I nikt nie mial mi za to za zle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haniebna praca to tylko niewolnictwo.zapierdalasz dopóki nie padniesz.nie masz czasu nikogo poznac ani nawet splunąć.za swoją pracę dostajesz tylko obiadki składające się głównie z chleba i ziemniaków.kiedy coś ci sie stanie to już nie jestes potrzebny.przypominasz konia który całe zycie ciągnoł furę a jak już się zestarzał lub złamał noge to ostatnia skrzynka marchewki w drodze po śmierć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wstyd to się kur*wić i kraść i taką wyznaję zasadę. Robiłam już wiele rzeczy: sprzątałam w hotelu - więc i myłam kible itd, pracowałam w recepcji, byłam kelnerką, pracowałam jako pomoc na kuchni, na zmywaku, w fabryce przy taśmie produkcyjnej, pisałam dzienniki informacyjne w lokalnym radiu, obrabiałam materiał dźwiękowy w radiu, opiekowałam się dziećmi, teraz pracuję w urzędzie i uważam, że żadna praca nie hańbi. Nie stawiałabym też tak wysoko pracy umysłowej ponad pracą fizyczną, ja ją lubiłam - wychodzisz z pracy i KONIEC! Nie myślisz, nie martwisz się co i jak a w pracy umysłowej, jest dużo większa presja, trudniej od niej odpocząć.....

 

Nie chciałabym tylko pracować z dziećmi i w ubojni zwierząt :mrgreen: bo tam się nie nadaję a reszta - a skąd wiadomo co życie przyniesie :smile: Tak jak mówię, dla mnie to żaden wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgadza sie zadna praca nie hanbi przeciez trzeba z czegos zyc i placic rachunki a zoładkowi sie niepowie poczekaj az znajde dobra fajna ciekawa prace i dobrze platna czasem ludzie zakrzaniaja za marne grosze bo maja na utrzymaniu dzieci i musze na te podstawowe rzeczy jak chleb czy margaryne zarobic.i jak tu niemiec nerwicy jak sa ciagle problemy nawet z tym co do garczka wsadzic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za hańbiącą uważałam pracę w której nie szanowano pracownika, trzeba było znosić chamskie odzywki szefa albo podgryzanie przez kolegów. Teraz wykonuję pracę fizyczną i jestem zadowolona i doceniana. Wolę to 10 razy bardziej niż wyścig szczurów po kanałach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hańbi praca, w której żerujesz na ludzkiej naiwności itp. czyli stajesz się narzędziem w nikczemnych rękach swojego szefa. Pseudowindykacje, promocje garnków dla emerytów (jak można mieć sumienie renciście wciskać szmelc za ciężkie dla niego pieniądze?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jolka4346, zgadzam się z Tobą.

Uważam, że praca oparta na kłamstwie hańbi zdecydowanie bardziej niż np. prostytucja. Choćby dlatego, że ta druga jest mniej lub bardziej uczciwa ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fizyczna fizycznej nie równa. Są miejsca, gdzie można normalnie pracować, narobić się przy tym oczywiście, ale nie ma wariactwa. Są też obozy pracy, dźwiganie, zapylenie, bhp to abstrakcja, 'ch..' i 'k...' zamiast ty/pan/imię.

 

Ja nie lubię akwyzycji, chodzenie po domach np. z Cyfrą + i wciskanie tego osobom starszym hańbi, bo opiera się na kłamstwie jak to wyżej zostało napisane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hańbi praca, w której żerujesz na ludzkiej naiwności itp. czyli stajesz się narzędziem w nikczemnych rękach swojego szefa. Pseudowindykacje, promocje garnków dla emerytów (jak można mieć sumienie renciście wciskać szmelc za ciężkie dla niego pieniądze?).

 

A jak rozumiecie tą hańbę? W sensie, że dla was byłoby to hańbiące gdybyście tak pracowali, czy uważacie że jest to hańba ogólnie dla każdego człowieka który by się takiej pracy podjął?

 

Ja np mogłabym być przedstawicielem farmaceutycznym i trzepać na tym grubą kasę, ale nie chcę, bo wiem, że bym się z tym fatalnie czuła. Nie uważam jednak że jest to hańbiące zajęcie. To że się z moim sumieniem kłóci to nie znaczy że każdy tak to musi postrzegać.

 

Co do pracy opartej na kłamstwie i żerującej na ludzkiej naiwności to niestety większość branż można by było pod to mniej lub bardziej podciągnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lunaria, przedstawiciel farmaceutyczny to inna sprawa.

Jeden wykształcony, świadomy człowiek stara się coś wcisnąć innemu wykształconemu, świadomemu człowiekowi.

Nie widzę w tym nic nieuczciwego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wcisnąć a przekupić, ale nie o to chodzi. Wiem, że wciskanie czegoś starszym, schorowanym ludziom jest dla większości nieetyczne. Zgadzam się, dla mnie też tak jest. Tylko wątek nie dotyczy tego co jest etyczne, tylko czy praca hańbi. Myślę, że każdemu, komu głód w oczy zaglądnął podczas gdy miał na utrzymaniu dzieci powie, że żadna praca nie hańbi.

 

Wszystko zależy od punktu siedzenia. Można być akwizytorem żeby się nachapać (chociaż nie wiem, czy się na tym da) albo po to, żeby dziecku kupić podręczniki do szkoły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lunaria, jakbym nie miała za co dziecku książek kupić wolałabym myć podłogi w kiblach niż oszukiwać ludzi.

Bo przez to, że sama chciałbym uniknąć pewnej życiowej sytuacji mogłabym w nią wciągnąć kogoś innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pracy fizycznej, a do tego dojdzie jeśli depresja storpeduje moje plany

o wykształceniu nie chcę tak żyć. :cry:

bo co, za dobry na to jesteś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiam się jak Wy to widzicie?Popularnie mówi się,że żadna praca nie hańbi,ale czy faktycznie tak jest?Czy w ludzkich umysłach nie zakodowało się jednak inne przekonanie?

Praca hańbi tylko wtedy kiedy ją wykonując tracimy szacunek do samego siebie. Zajęcie to zajęcie, kazdy wykonuje to co potrafi i to co może w danym momencie. Dzisiaj mogę być prezesem firmy a jutro sprzątać kible.

 

-- 29 gru 2012, 20:19 --

 

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pracy fizycznej, a do tego dojdzie jeśli depresja storpeduje moje plany

o wykształceniu nie chcę tak żyć. :cry:

bo co, za dobry na to jesteś?

może jest za słaby i dlatego się nie nadaje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żaden UCZCIWY ZAWÓD nie hańbi (moim zdaniem łącznie z prostytucją, pracą striptizerki, masażystki erotycznej ble ble ble). Uczciwy, bo wstydziłabym się np. być dilerem i sprzedawać gówniarzerii fetę, albo wolałabym być uczciwą prostytutką niż złodziejką czy oszustką.

 

Natomiast co do pracy - to jeśli pracuję w jakimś toksycznym środowisku, pomiatają mną, poniżają mnie, to nie ważne, czy jestem babcią klozetową i zarabiam 800 zł, czy jestem lekarzem i zarabiam 8000zł - sam fakt, że pozwalam sobą pomiatać, jest hańbiący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pracy fizycznej, a do tego dojdzie jeśli depresja storpeduje moje plany

o wykształceniu nie chcę tak żyć. :cry:

bo co, za dobry na to jesteś?

może jest za słaby i dlatego się nie nadaje ;)

Niezależnie od rodzaju pracy, każdy kto jej jeszcze nie robił będzie w niej słaby. Do pracy fizycznej też się można przyzwyczaić nawet jak się jest za słabym na początku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niezależnie od rodzaju pracy, każdy kto jej jeszcze nie robił będzie w niej słaby. Do pracy fizycznej też się można przyzwyczaić nawet jak się jest za słabym na początku.

 

Zgadzam się.

Pamiętam, jaką mieli uciechę ze mnie, jak prawie przejechałam wózkiem do chleba kierownika piekarni, bo był ciężki i nieporęczny. A wszyscy pracownicy, nawet babki mniejsze ode mnie jeździły z nimi, jakby nic nie ważyły :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natomiast co do pracy - to jeśli pracuję w jakimś toksycznym środowisku, pomiatają mną, poniżają mnie, to nie ważne, czy jestem babcią klozetową i zarabiam 800 zł, czy jestem lekarzem i zarabiam 8000zł - sam fakt, że pozwalam sobą pomiatać, jest hańbiący.

Tylko to nie zawsze jest takie proste. Wolałbym dawać sobą pomiatać ale mieć na lekarstwa i edukację dla moich dzieci, niż dumnie zamiatać ulice i nie kupić nic rodzinie na gwiazdkę. Wtedy nagle (dla mnie) hańbiąca praca przestaje być hańbiąca a ta druga zaczyna być.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znaczy wózek był ciężki i nieporęczny, nie kierownik :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mushroom, włacha, gdy gra toczy się o pełną miskę to wszystko inne bierze w łeb i nie ma w tym nic dziwnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wolałbym dawać sobą pomiatać ale mieć na lekarstwa i edukację dla moich dzieci, niż dumnie zamiatać ulice i nie kupić nic rodzinie na gwiazdkę. Wtedy nagle (dla mnie) hańbiąca praca przestaje być hańbiąca a ta druga zaczyna być.

Ja bym tak długo kombinowała, aż bym miała i na lekarstwa dla dzieci i była w pracy, gdzie mną nie pomiatają, najwyżej kosztem czegoś innego - przekwalifikowania się, długich, bardziej męczących dojazdów, skopanych godzin pracy, ble ble ble. Natomiast gdyby nie chodziło o edukację i lekarstwa a o psp i wycieczki do ciepłych krajów, to niestety moje dzieci musiałyby się bez tego obyć, bo zawsze wybrałabym gorzej płatną pracę w zdrowych warunkach niż za duże pieniądze w toksycznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym tak długo kombinowała, aż bym miała i na lekarstwa dla dzieci i była w pracy, gdzie mną nie pomiatają, najwyżej kosztem czegoś innego - przekwalifikowania się, długich, bardziej męczących dojazdów, skopanych godzin pracy, ble ble ble.

Takie kombinowanie potrafi trwać latami. A w międzyczasie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×