Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Quasi-dorośli czyli duże dzieci

Rekomendowane odpowiedzi

carlosbueno, pytanie, czy czujesz się dorosłym, czy bardziej dzieckiem...?

czuje się niedojrzałym dorosłym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gdybym podjął jakąś decyzje samodzielnie inną niż chciałaby moja matka, to miałbym obawy, że się wkurzy, a ja nie chcę konfliktów.
Trudno. Wkurzy się, ale z czasem Jej minie. Unikanie konfliktów i brak samodzielnego podejmowania decyzji z tego powodu, nie jest wyjściem. Sam sobie w ten sposób odbierasz życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nie przebijecie.Ja dziś mamie opowiadałem o dzikich gęsiach,o Lucyferze.Tylko ja tu jestem dużym dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, myślę, że jednak nie tylko Ty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trudno. Wkurzy się, ale z czasem Jej minie. Unikanie konfliktów i brak samodzielnego podejmowania decyzji z tego powodu, nie jest wyjściem. Sam sobie w ten sposób odbierasz życie...

Ja bym chyba musiał brać coś na uspokojenie, gdybym miał się wdawać z kimś w konflikt.

 

No ale ja jestem przypadkiem skrajnym ;)

Ja chyba też jestem skrajny w niektórych aspektach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, to prawda. Problemy i troski dnia codziennego. Dźwiganie niejednokrotnie olbrzymiego ciężaru, poczucie odpowiedzialności za siebie i często za innych, konsekwencje własnego działania, decyzji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, :hide::bezradny: Sorry, ale ja też chcialabym mieć takie problemy :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecinne podejście mam też gdy widzę na ulicy lub w telewizji osoby całujące się, bo wtedy myślę "bleeee"; zawstydzają mnie takie widoki oraz pojawia się odczucie, że jestem za mały, by na to patrzeć i powinienem szybko odwrócić głowę lub kanał w telewizorze przełączyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziecinne podejście mam też gdy widzę na ulicy lub w telewizji osoby całujące się, bo wtedy myślę "bleeee"; zawstydzają mnie takie widoki oraz pojawia się odczucie, że jestem za mały, by na to patrzeć i powinienem szybko odwrócić głowę lub kanał w telewizorze przełączyć.

Ja tak miałem do 15-16 roku życia, a później to była zazdrość że oni mają partnera a ja nie i też tego nie lubiłem oglądać za równo na żywo jak i tv bo przypominało mi o mojej beznadziejności i braku kontaktów z dziewczynami. Teraz od kilku lat mam na to wyyebane raczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja do tego przywykłem.Mogła by Katarzyna Werner z nagimi cyckami prowadzić w TVN poranek, i bym się nie wstydził.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja do tego przywykłem.Mogła by Katarzyna Werner z nagimi cyckami prowadzić w TVN poranek, i bym się nie wstydził.

Słyszałem kiedyś że jest chyba w USA stacja gdzie wiadomości i pogodę przedstawiają kobiety topless, nawet widziałem fragment na porno stronie tych audycji. No ale w ogólnodostępnych programach typu TVN nigdy gołych cycek prezenterek nie uświadczysz choć jedna z prezenterek wiadomości sportowych Polsatu czasami wywala taki dekolt co przy wielkości jej biustu powoduje że faceci zamiast sportu patrzą na cycki. :mrgreen:

[videoyoutube=Yr6Ta_i8ONs][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziecinne podejście mam też gdy widzę na ulicy lub w telewizji osoby całujące się, bo wtedy myślę "bleeee"; zawstydzają mnie takie widoki oraz pojawia się odczucie, że jestem za mały, by na to patrzeć i powinienem szybko odwrócić głowę lub kanał w telewizorze przełączyć.

Ja tak miałem do 15-16 roku życia, a później to była zazdrość że oni mają partnera a ja nie i też tego nie lubiłem oglądać za równo na żywo jak i tv bo przypominało mi o mojej beznadziejności i braku kontaktów z dziewczynami. Teraz od kilku lat mam na to wyyebane raczej.

Czyli to raczej nietypowe, że wciąż tak mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja to panią z Polsat znam :D

Ale, jeżeli mowa o byciu dorosłym.To dorosły człowiek, narzeka na wszystko.Ja nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale, jeżeli mowa o byciu dorosłym.To dorosły człowiek, narzeka na wszystko.Ja nie.
Nieprawda. Nie na wszystko. Każdy na coś narzeka- zarówno dorosły,jak i dziecko, więc raczej nie jest to jakiś wyznacznik dorosłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak chodzi o to ogólne rozbestwienie i i rozwarstwienie postaw, samowolką taką, każdy robi co chce, jak mu wygodnie, niezależnie od wieku, to przychodzi mi do głowy problem anomii - rozumianej jako rozpad norm społecznych. dawniej było jedno wychowanie - tak zwane "dobre wychowanie", każdy wiedział co to znaczy i jeśli dziecko pochodziło się z dobrego domu, to oznaczało, że zostało "dobrze wychowane". ten jednolity schemat norm był przenoszony na życie dorosłe. a dzisiaj? nie ma już jednego wyznacznika wychowania, mamy za to 105 różnych systemów wychowania, metod, "stresowe" i "bezstresowe", "eco mamę", robiącą absurdalne zabawki z kartonów po mleku, "wychowanie scjentystów" i bóg wie kogo jeszcze. i tak samo w życiu dorosłym - nie ma jednego, "porządnego" stylu życia. każdy kreuje sobie własny tak, jak mu się podoba. nie ma nikogo, kto arbitralnie powiedziałby, że to jest ok, a to nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zielona miętowa, punk will never die!

 

Brak jednolitości we współczesnym świecie to z jednej strony wartość jaką jest pluralizm,a z drugiej jeden wielki bałagan i berbelucha z bąbelkami. Już nic nie jest jasne. Niestabilność systemu. Ja sam czuję się jakbym skakał po jakiś węgielkach.

 

A odnośnie tematu dużych dzieci. Nie wypowiem się, bo życie jest analogowe, natomiast język czyni je zero jedynkowym. Nie dziwię się, że systemy się walą, jak już nic nie daje się zdefiniować. Bo co to znaczy być dzieckiem, a co dorosłym. Wpiszcie w Google. Gdyby się znalazło 100 definicji to by było mało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

E tam wg mnie większość rodziców chciałaby od dzieci tego samego, w dzieciństwie mają być grzeczni i dobrze się uczyć. A później powinni założyć rodziny i mieć dzieci aby rodzice mieli wnuków. No i dzieci powinny mieć dobrą prace i własny dom, ewentualnie mieszkanie to marzenie większości rodziców i ich dzieci chyba też. A to o czym piszę zielona miętowa, to może podejście nowoczesnej wielkomiejskiej klasy średniej a nie większości społeczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, ty mówisz o celach, że wszyscy mają podobne (mieć grzeczne dziecko, dobrą pracę itp) no i w sumie racja. tylko teraz mi powiedz co to znaczy "grzeczne dziecko"? czy 5-letni dzieciak śpiewający na cały głos w tramwaju (nie muszę mówić, że to strasznie irytujące) jest już niegrzeczny, czy po prostu chowany liberalnie? jeśli ja powiem, że to złe, jego rodzic powie, że dobre, to gdzie leży prawda? i kto ją wyznacza? dalej "dobra praca" to jaka wg ciebie? bo dawniej dobrą pracą była praca uczciwa, która pozwalała opłacić rachunki i odłożyć grosz na czarną godzinę. co oznacza dobra praca dzisiaj? bo dla jednego to wysokie zarobki, dla drugiego możliwość realizowania pasji, dla trzeciego możliwość niesienia pomocy innym, dla czwartego obojętnie co, byle się nie narobił i nie przemęczył. tak więc każdy buduje sobie własny dekalog, wytycza sobie własne wartości, i nikt nie ma prawa zanegować opinii, że mieszkanie z mamą do 35 r. ż. jest OK.

 

to tak odnośnie zdziecinniałych dorosłych bez ram i norm. co do dzieci, które zachłystują się w "dorosłym życiem", to myślę, że tutaj mogą wchodzić w grę także inne mechanizmy. seksualizacja mediów, przyspieszenie dojrzewania biologicznego (potwierdzone naukowo, dzieci dojrzewają coraz wcześniej), no i oczywiście obserwacja nieodpowiednich wzorców, które widzą w swoich domach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam czasu czytać całego tematu.

 

Powiem tylko tak, jeśli godzisz się i chcesz być dzieckiem do końca życia.

Chwała tobie!!! Bo wszyscy i tak umrzemy i nie ma się co napinać przed innymi.

 

Często pierdola glupoty o syndromach Piotrusia Pana i innych podobnych rzeczach,

to nic nowego, dzisiaj psychiatria wymysla kolejne F'ki by jakkolwiek zdefiniować

wszelkie niekompatybilności wśród ludzi, a w życiu chodzi tylko o szczęście,

dla jednych jest to np. miłość dla innych mamona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zaqzax-3, bardzo ładnie napisałeś. dlatego bede sie pakowac w kałuże i sprawdzac, czy nikt nie patrzy do końca życia.

kwestia regulowania pewnych zachowan w konkretnych sytuacjach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×