Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Początki psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

oaza, trochę pechowo z tymi wakacjami, ale potem będziesz miała ciągiem, a ciągłość w terapii jest ponoć istotna :smile:

Jak się w ogóle czujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej :) dużo lepiej. Z każdym spotkaniem pewne rzeczy w głowie ukladają się we właściwym miejscu.

Nie twierdzę, że nie ma kłopotów, bo te są i pojawiają się nieustannie. Ale teraz więcej analizuję i mniej "dymię".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oaza, no to niewątpliwie plus. Nie warto palić, spójrz na zmęczoną twarz Maladie, która dymi non-stop. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hahah mnie nie chodziło o palenie fajeczek- tego never ever nie tknę :mrgreen:

Chodziło o rozrabianie w domu :angel::time:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiem, wiem, to był taki żarcik poranny. :) Umysł mi się ostrzy, gdy wstanę i stępia się poczynając od pory obiadowej, więc pomyślałem, że dam głos póki jestem "na chodzie". :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój ułomny rozumek nie załapał :) Skjuzmi :great:

A najgorsze, że ja już w pracy więc powinnam być na 100% obrotach :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oaza, mega się cieszę że terapia idzie do przodu :) I że wciąż w tym trwasz, chociaż jest trudno. Jest, będzie... u mojej terapeutki urlop się zsynchronizował z moim wyjazdem na szkolenie, zresztą my się widzimy co 2 tygodnie więc przerwa 3 tygodnie zamiast 2 nie będzie dla mnie jakoś szczególnie odczuwalna. A w sumie teraz nawet dobrze mi zrobi większa przerwa, bo wydaje mi się, że mam próg przed sobą i potrzebuję czasu żeby być gotowa i iść dalej...

Oaza, a z partnerem wszystko dobrze? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z każdym spotkaniem pewne rzeczy w głowie ukladają się we właściwym miejscu.

 

Serio? Z tego, co wyczytałam, jesteś po 4 spotkaniach. I już jesteś w stanie stwierdzić, że coś Ci się w głowie układa?

W sumie to pytanie można skierować do ogółu - ile czasu minęło/ ile sesji zanim coś Wam tam zaskoczyło i inaczej spojrzeliście na pewne sprawy?

Pytam, bo mi potrzeba dłuuuugo, żeby jakiś T. przemówił do mojego rozumku i wytłumaczył mu, że źle myśli (dlatego też boję się, że moja obecna terapeutka w końcu straci cierpliwość jak tak będziemy się dłużej bawić w kotka i myszkę), a początek terapii to już w ogóle masakra i jeden wielki buzujący kocioł w głowie. Więc ogólnie szacun za tak szybkie postępy, jeśli tak można to już nazwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede mną bardzo długa droga. Długa i wyboista. Ale bieżące problemy udaje nam się rozwiązać od ręki. I to mnie cieszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bonsai, kurde, weszłam do łazienki przed chwilą i stwierdziłam, ze wyglądam, jakby mnie coś rozjechało :lol: Blada, cienie pod oczami... Upał. To wszystko upał!

 

oaza, cieszę się, że masz takie odczucia :smile:

 

Yvaine, mnie coś zaskoczyło w jednej kwestii dopiero jak uciekłam z pierwszej terapii. W trakcie drugiej wydawało mi się, że coś zaskakuje, ale to był wierzchołek góry lodowej. Dopiero na trzeciej uczciwie swój kompostownik przeglądam. A że od drugiej do trzeciej minęły trzy lata, w trakcie których grzecznie jadłem proszki, to nazbierało się kolejnych warstw śmiecia. Jestem jak działkowicz z widłami :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli dwa głosy za tym, że na nerwicę lękową lepsza poznawczo-behawioralna, hmmm. Moja sytuacja wygląda tak, że mam jednego tylko terapeutę z certyfikatem PTP ale on prowadzi psychodynamiczną. Chciałbym właśnie żeby mój terapeuta miał certyfikat. Jeżeli lepsza pozn.-beh. to muszę wybierać wśród zwykłych terapeutów.

 

Będę wdzięczny za więcej opinii na ten temat. No bo gdzie indziej się tego dowiem jak nie tu.

 

Maladie, czyli rozumiem, że jesteś zadowolona z psychodynamicznej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W sumie to pytanie można skierować do ogółu - ile czasu minęło/ ile sesji zanim coś Wam tam zaskoczyło i inaczej spojrzeliście na pewne sprawy?

Wystarczyło jedno spotkanie. I po każdej sesji coś odkrywam i coś mi się przestawia w głowie.

Ja po prostu potrzebowałam kogoś kto mi uświadomi że tak, to co mnie dręczy jest złe i słusznie, że chcę się tym zająć. Bo całe życie wypierałam i racjonalizowałam. Więc jak już zrozumiałam, że jest nad czym pracować i otworzyłam się na terapię, to idzie szybko. Ale i boleśnie. Ta intensywność boli.

 

abrakadabra xx, no a ja Ci mogę powiedzieć, że w moim przypadku pozn-beh by kompletnie nie zadziałała, bo tak czuję. Zadania domowe, relaksacje, robienie planów? I zero wglądu w przeszłość? Przecież to, jaką weźmiesz metodę, zależy od Twoich osobistych predyspozycji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvaine, u mnie zaskoczyło po pół roku gdzieś, ale ja jestem dość trudną pacjentką. W sensie bardzo nieufną i moja T. wie już, że jeśli o czymś nie chcę mówić, to nie ma szans, żeby mnie ciągnąć za język, bo i tak nie powiem, chociaż miałabym się z tym dalej męczyć nie wiadomo jak sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abrakadabra xx, wiele zależy od osoby terapeuty. Byłam w psychodynamicznej, która jest polecana do moich zaburzeń jako najlepsza i nic mi nie dała. Teraz jestem w jakimś mixie z przewagą ericksonowskiej i jest :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abrakadabra xx, jestem zadowolona z psychoterapeutki, która jest mądrą babką pod stałą superwizją i która ma temperament. Pierwszej w ogóle nie pamiętam, drugiej nie lubiłam, bo miałam wrażenie, że śpi sobie w najlepsze.

Idź, sprawdź. Jeśli skumasz się z terapeutą, coś z terapii wyciągniesz. Jeśli terapeuta Ci nie przypasuje, to nic z tego nie wyjdzie, nieważne, jaki to nurt :smile:

Jeśli wybierzesz pozn-beh u terapeuty, który nie ma certyfikatu, to czy ten brak nie będzie wpływał na twój stosunek do niego i do całej terapii?

 

BTW, ja usłyszałam, że na pozn-beh nie mam co iść, bo zaburzenia za głębokie i fajne, żeby mi instrukcja postępowania pomogła ;) No to sobie chodzę na psychodynamiczną i wreszcie jest okej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Yvaine, mnie coś zaskoczyło w jednej kwestii dopiero jak uciekłam z pierwszej terapii. W trakcie drugiej wydawało mi się, że coś zaskakuje, ale to był wierzchołek góry lodowej. Dopiero na trzeciej uczciwie swój kompostownik przeglądam. A że od drugiej do trzeciej minęły trzy lata, w trakcie których grzecznie jadłem proszki, to nazbierało się kolejnych warstw śmiecia. Jestem jak działkowicz z widłami :lol:

 

Yvaine, u mnie zaskoczyło po pół roku gdzieś, ale ja jestem dość trudną pacjentką. W sensie bardzo nieufną i moja T. wie już, że jeśli o czymś nie chcę mówić, to nie ma szans, żeby mnie ciągnąć za język, bo i tak nie powiem, chociaż miałabym się z tym dalej męczyć nie wiadomo jak sama.

 

I takie reakcje są mi bliskie i zrozumiałe dla mnie, bo ja też nie należę do tych szczęśliwców, którzy ze spotkania na spotkanie coś załapują. Trzeba pouciekać trochę, pobabrać się w kompoście, wtedy człowiek czuje, że żyje :yeah:

 

Wystarczyło jedno spotkanie. I po każdej sesji coś odkrywam i coś mi się przestawia w głowie.

Ja po prostu potrzebowałam kogoś kto mi uświadomi że tak, to co mnie dręczy jest złe i słusznie, że chcę się tym zająć. Bo całe życie wypierałam i racjonalizowałam. Więc jak już zrozumiałam, że jest nad czym pracować i otworzyłam się na terapię, to idzie szybko. Ale i boleśnie. Ta intensywność boli.

 

Pozazdrościć. Bo ja owszem, rozumiem, że powinnam się zająć tym i tym, rozumiem racjonalne argumenty T. i jej spojrzenie na sprawę, ale co z tego, skoro nie potrafię tego poczuć. Nawet jak o czymś jej opowiadam, to zaznaczam, że wiem, że to głupie, ale czuję tak i tak :D

Podzieliłyśmy już sobie nawet moje wnętrze na sferę racjonalną i emocjonalną.

Póki co emocjonalna rządzi :yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yvaine, gdyby patrzeć na moją terapię w ten sposób, że z sesji coś wynoszę w sensie wiedzy, to też prawie każda sesja coś mi tam uświadamia. Tylko co mi po wiedzy, skoro nie czuję danej rzeczy. Jakby to polegało na samej wiedzy to mogłabym sobie poradniki poczytać, a nie chodzić do T. ;) na pewno wyszłoby to taniej :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, wiedzieć o czymś a rozumieć coś, "czuć" całym sobą to są zupełnie inne rzeczy. Nie takie łatwe :) Też często się zdarza, że znam teorię, wiem jak powinnam myśleć, ale to tak łatwo nie działa...

 

U mnie może to wygląda inaczej bo mam terapię co 2 tygodnie, więc mam dużo czasu żeby przemyśleć te rzeczy ze spotkania. A spotkanie trwa 2 godziny. T dużo analizuje mojej przeszłości, rozumiem skąd się wzięły pewne uczucia, dlaczego reagowałam inaczej niż reszta. Wydaje mi sie że ja w ogóle szczęśliwie trafiłam. I na razie jestem otwarta, ale nie wiadomo ile to potrwa, ostatnio zaczynam być zmęczona, chyba się jakaś blokada szykuje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki dziewczyny, teraz wszystko będzie na was :P Nie, nie, żartuję ;)

Będę jeszcze się dowiadywał, i w końcu coś wybiorę.

 

abrakadabra xx, jestem zadowolona z psychoterapeutki, która jest mądrą babką pod stałą superwizją i która ma temperament. Pierwszej w ogóle nie pamiętam, drugiej nie lubiłam, bo miałam wrażenie, że śpi sobie w najlepsze.

Idź, sprawdź. Jeśli skumasz się z terapeutą, coś z terapii wyciągniesz. Jeśli terapeuta Ci nie przypasuje, to nic z tego nie wyjdzie, nieważne, jaki to nurt :smile:

Jeśli wybierzesz pozn-beh u terapeuty, który nie ma certyfikatu, to czy ten brak nie będzie wpływał na twój stosunek do niego i do całej terapii?

 

BTW, ja usłyszałam, że na pozn-beh nie mam co iść, bo zaburzenia za głębokie i fajne, żeby mi instrukcja postępowania pomogła ;) No to sobie chodzę na psychodynamiczną i wreszcie jest okej.

 

no właśnie, najlepiej będzie jak na podobnych falach będziemy nadawać.

Tak, to, że nie będzie miał certyfikatu może wpłynąć na moje nastawienie do niego i całej terapii.

 

Ten co chcę do niego iść ma certyfikat ale jest tutaj na czarnej liście :D

Zobaczymy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

ale jest tutaj na czarnej liście :D

.

 

Moze mi ktos tutaj rzucić linkiem do tematu "Czarnej listy" ? Chętnie zerknę. :uklon:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychiatra do której poszłam pierwszy raz też była na czarnej liście jakiegoś forum (nie wiem, czy tego). Do tego wszędzie miała ocenę 1/5 i same negatywne opinie. Cóż, słusznie :P

Nie ma co słuchać negatywów, jak się pojawiają wśród normalnych opinii bo zawsze znajdzie się ktoś, komu terapeuta nie przypasuje, ale jednak same jedynki już o czymś świadczą xD

Kobieta była z NFZu, więc nie miałam za dużych oczekiwań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki! Nie zamierzam się tym sugerować.

 

Ja mam dziś gorszy dzień. Znowu lęki i niepokoje + ataki paniki. Słabiutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×