Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Początki psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, mery_ napisał:

Zakładasz, że każdy terapeuta oszukuje w ten sposób pacjentó tylko po to, aby go utrzymać przy sobie i zapewnić sobie dalszy napływ gotówki?

Zakladam, ze nie kazdy i ze niekoniecznie zawsze oszukuje - czasami moze nawet wierzyc w to, co mowi i miec dobre intencje (co jakos mocno nie zmienia sytuacji pacjenta poddawanego terapii, ktora go coraz bardziej destabilizuje). 

I nie wiem, w jaki sposob pacjent rozpoczynajacy terapie ma przewidziec, do ktorej grupy zalicza sie jego terapeuta. A po jakims czasie, kiedy powstanie jakas zaleznosc emocjonalna, moze byc trudno trzezwo ocenic zachowanie terapeuty i sensownosc calego przedsiewziecia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, podjecie psychoterapii niesie pewne ryzyko. Tak samo jak leczenie u kazdego innego lekarza. Tak samo jak podjecie wielu roznych dzialan w zyciu, i wynikajacych z zycia. Zycie niesie ze soba ryzyko. 

Im wieksze ktos ma problemy z zaufaniem, tym bardziej bedzie demonizowal te rozne niebezpieczenstwa, z ktorymi spotyka i bedzie spotykal sie czlowiek w zyciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

17 godzin temu, szanownapani napisał:

Oczywiscie, ze nie przywiazuja pacjentow do foteli - robi sie to duzo subtelniej np. sugerujac pacjentom, ktorzy mysla o rezygnacji, ze wlasnie dokopali sie do czegos waznego, ze to ich chora czesc w ten sposob broni sie przed zmiana i chce przerwac terapie w tak waznym momencie, ze to opor albo, ze to pod wplywem przeniesienia i mozna wymyslic jeszcze milion innych podobnych argumentow, ktore (zwlaszcza jesli klient jest zwiazany emocjonalnie z terapeuta lub postrzega go jak autorytet) sprawia, ze pacjent  zainwestuje jeszcze wiecej czasu, pieniedzy i emocji w ten proces i zaakceptuje nawet duze nasilenie objawow, bo bedzie przekonany, ze tak trzeba, zeby w jakiejs odleglej przyszlosci bylo lepiej.

Terapeuta jako postać tragiczna, co by nie zrobił to źle: pacjent nabiera wątpliwości co do sensu terapii, np. po paru tygodniach, powiedział już z czym ma problemy i parę trudnych rzeczy, zmian nie widzi a coraz bardziej widzi, że chyba teraz przyszedł czas, żeby zrobił coś terapeuta (A co? Pacjent nie wie, to nie on jest specjalistą). Szczególnie że policzył wydaną kasę, która weszła już dobrze w liczby czterocyfrowe, i nabiera wątpliwości którymi się dzieli. Co robi terapeuta:

1. terapeuta perfidny - przywiązuje pacjenta do fotela w białych rękawiczkach - wyjaśnia jak to wygląda z punktu widzenia procesu terapii (np. "że wlasnie dokopali sie do czegos waznego, ze to ich chora czesc w ten sposob broni sie przed zmiana i chce przerwac terapie w tak waznym momencie, ze to opor")

2. terapeuta wzruszenie ramionami/bezczelny/niezaangażowany - mówi że rozumie, że pacjent nie widzi sensu w terapii, upewnia się czy to ostatnie spotkanie czy będzie jeszcze kolejne. Niby bezkonfliktowo, ale dopiero wtedy pacjent zaczyna czuć się naprawdę oszukany i wkurzony, odbiera to jako przyznanie terapeuty, że to był czas stracony (no bo chyba by się bronił jakby uważał inaczej?). Terapeuta mówi, że pacjent nie pytał o jego zdanie, ale skoro pyta, to... patrz p. 1

2. Terapeuta bezczelny odmiana 2 - wkurzenie pacjenta na terapię, jego wątpliwości, traktuje tak samo jak inne kwestie o których opowiada pacjent, słucha, czasem dopytuje o uczucia (Czy nie słyszysz człowieku że właśnie tego mam już dość?).

3. terapeuta że ręce opadają - mówi że skoro pacjent nie widzi sensu, to może faktycznie nie jest w stanie mu pomóc. Może to też niedopasowanie osobowościowe? Ale nie ma się co zrażać co do terapii w ogóle, tylko np. zmienić terapeutę. (Jak to może być że terapeuta nie może pomóc, co konkretnie wykracza poza jego kompetencje?? A w ogóle to dopiero teraz się zorientował? Niedopasowanie osobowościowe - litości, a co to, małżeństwo?!)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rupert chciałeś błysnąć? 

Jeśli ktoś idzie z fobia czy umiarkowana nerwicą to zła terapia po prostu mu nie pomoże wyda pieniądze i powie że to g* ludzie z poważnymi problemami popełnia samobójstwo lub zrobią inne rzeczy które zaważą na ich egzystencji i do końca życia mogą ponosić później ich konsekwencje. Nie wiem czy to często się zdarza ale się zdarza. Na pewno bardzo często zdarza się że ludzie cierpią przez zła terapię i tego cierpienia nie policzysz nawet w czterocyfrowych kwotach. Jeśli jesteś taki farciarz że nic ci takiego się nie spotkało to super ale też trochę nie wiesz o czym piszesz co może zrobić zła terapia co ją sygnalizuje do czego prowadzi. Gadasz na zasadzie nie wiem ale się wypowiem. Mnóstwo się pisze o tym żeby się konsultować że "specjalistami" akcja "mam terapeutę" mówi że super super miej terapię będzie ci lepiej nie bój się nie wstydź po prostu miej, ale niewiele o tym jakie mogą być ryzyka a jeszcze mniej jak poznać że to ryzyko w danym przypadku jest wysokie według ciebie pacjent jest zbyt głupi na to i lepiej wyśmiać jego obawy. Jak samochód chcesz naprawić to też zajedziesz do pierwszego warsztatu który jest czy będziesz szukał jakiejś rady który mechanik wszystkie śruby dokręci. A z psychika czyli coś od czego zależy całe nasze życie idzie się ot tak "skonsultować że specjalistom" bo na abc zdrowie albo w charakterach napisali że to trzeba. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, myszak napisał:

Mnóstwo się pisze o tym żeby się konsultować że "specjalistami" akcja "mam terapeutę" mówi że super super miej terapię będzie ci lepiej nie bój się nie wstydź po prostu miej

Nie bój się, nie wstydź to zawsze złe rady. I nie mam zdania, czy te akcje są cenne

Godzinę temu, myszak napisał:

Jeśli jesteś taki farciarz że nic ci takiego się nie spotkało to super ale też trochę nie wiesz o czym piszesz co może zrobić zła terapia co ją sygnalizuje do czego prowadzi.
...

niewiele o tym jakie mogą być ryzyka a jeszcze mniej jak poznać że to ryzyko w danym przypadku jest wysokie według ciebie pacjent jest zbyt głupi na to i lepiej wyśmiać jego obawy.

To stwórzmy taką czarną listę ryzyka, dowolnie szczegółową, ale jak nawet zgodzimy się, że taka lista jest cenna, to nie znaczy że wszystko tam można wrzucać i każdy ma się na to zgodzić. Z mojego punktu widzenia na czarnej liście mogłoby być np.:

- terapeuta zmienia bez uzasadnienia zasady, np. płatności, odtąd płaci się za każdy upływający tydzień, bez możliwości odwołania

- terapeuta nakłada kary finansowe za zachowanie pacjenta

- terapeuta ignoruje prośby pacjenta, by nie poruszał jakiegoś tematu

- terapeuta w ramach nacisku na pacjenta mówi, że jak nie ma tematu do poruszenia, to na dziś kończymy (np. w połowie sesji)

Ale nie powinno być na czarnej, ani nawet szarej liście:

- terapeuta prawie nic nie mówi, czasem tylko o coś dopyta

- terapeuta na wątpliwości pacjenta odpowiada opisując proces z jego punktu widzenia, mówiąc o oporze. Albo używa którejś innej z opcji przeze mnie przedstawionej.

I nie zmieni tego, że ktoś napisze to tak, że brzmi to śmiesznie. Że terapeuta na wszystko ma dobrą odpowiedź. Bo starałem się opisać, że w takim ujęciu, to co on nie zrobi, to będzie źle. Odpowie: źle, nie odpowie: nie traktuje pacjenta poważnie. Przyzna mu rację: no to niby dobrze, zgodził się że jest niekompetentny. No ale wtedy też jest niekompetentny. To gorsze niż test wody dla czarownicy: ona przynajmniej jak tonęła to nie była czarownicą, tylko jak pływała to była. Tu terapeuta zawsze wychodzi na niekompetentnego. I nie wyśmiewam niczyich obaw, piszę najwyżej, że coś to akurat dla mnie jest normalne, albo że jest niepokojące. Chyba widać że wyśmiewałem wyśmiewanie tekstów terapeuty o oporze.

Godzinę temu, myszak napisał:

Jak samochód chcesz naprawić to też zajedziesz do pierwszego warsztatu który jest czy będziesz szukał jakiejś rady który mechanik wszystkie śruby dokręci. A z psychika czyli coś od czego zależy całe nasze życie idzie się ot tak "skonsultować że specjalistom" bo na abc zdrowie albo w charakterach napisali że to trzeba. 

Jeszcze przed chwilą tłumaczyłem się, że przywiązuję za dużą wagę do kwalifikacji:

W dniu 30.07.2018 o 16:14, rupert napisał:

Oczywiście, że kwalifikacje to nie wszystko, a audycje radio-tv jeszcze mniej, ale warto na początku podjąć próbę znalezienia terapeuty, którego kwalifikacje i doświadczenie nas satysfakcjonują, żeby potem niepotrzebnie nad tym się nie zastanawiać. Bo potem mamy mieszankę wątpliwości, którą trudno rozwikłać, tu coś powiedział nie tak, tu chyba popełnia błędy, a kwalifikacje w sumie też pozostawiają wiele do życzenia. Niech chociaż te kwalifikacje będą tymi, które nam wstępnie odpowiadają, zmniejszy to liczbę prób zakończonych niepowodzeniem.

Staram się iść do dobrego mechanika. Ale nie oglądam z nim samochodu od spodu, i nie sprawdzam każdej śrubki po nim. To tak niemetaforycznie, bo co do terapeutów to nie jestem przeciwny sprawdzaniu w trakcie pracy, tylko mam zastrzeżenia do jakości tego sprawdzania - jak opisałem wyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, rupert napisał:

 

To stwórzmy taką czarną listę ryzyka, dowolnie szczegółową, ale jak nawet zgodzimy się, że taka lista jest cenna, to nie znaczy że wszystko tam można wrzucać i każdy ma się na to zgodzić. Z mojego punktu widzenia na czarnej liście mogłoby być np.:

- terapeuta zmienia bez uzasadnienia zasady, np. płatności, odtąd płaci się za każdy upływający tydzień, bez możliwości odwołania

- terapeuta nakłada kary finansowe za zachowanie pacjenta

- terapeuta ignoruje prośby pacjenta, by nie poruszał jakiegoś tematu

- terapeuta w ramach nacisku na pacjenta mówi, że jak nie ma tematu do poruszenia, to na dziś kończymy (np. w połowie sesji)

Ale nie powinno być na czarnej, ani nawet szarej liście:

- terapeuta prawie nic nie mówi, czasem tylko o coś dopyta

- terapeuta na wątpliwości pacjenta odpowiada opisując proces z jego punktu widzenia, mówiąc o oporze. Albo używa którejś innej z opcji przeze mnie przedstawionej.

Pomysł stworzenia takiej listy jest genialny. Przy czym przydałyby się przy takiej liście informację kiedy (bo pewnie nie zawsze) dane teksy czy zachowania mogą być/są szkodliwe. Inaczej pewnie wygląda 'zakpienie' z pacjenta na 3 spotkaniu, a inaczej na 30 gdy T chce go sprowokować do myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest w sumie na ten temat wątek i 423 odpowiedzi ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za linka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.08.2018 o 20:35, mery_ napisał:

Zakładasz, że każdy terapeuta oszukuje w ten sposób pacjentó tylko po to, aby go utrzymać przy sobie i zapewnić sobie dalszy napływ gotówki?

Nie każdy, ale nie ma narzędzi, które pozwoliłyby zweryfikować czy terapeuta do którego akurat trafiliśmy taki jest, czy nie. Terapia to naprawdę trochę jak religia, eksperyment, albo wierzysz, albo nie i tylko o to w tych wszystkich moich wywodach chodzi. Zagrożeniem jest to, że musiałabyś być absolutnym mistrzem w opanowaniu siebie i ocenie rzeczywistości, a poza tym niewzruszona na własne emocje np. ciągnące ciebie w stronę terapeuty, aby w odpowiednim momencie to wyłapać i się wycofać. Trzeba moim zdaniem wprowadzić do psychoterapii więcej narzędzi, które choćby w małym stopniu mogły te zagrożenia minimalizować.  To jest to o czym pisze SzanownaPani przywiązanie do terapeuty odbywa się w bardzo subtelny sposób. to nie jak ktoś tu napisał wszczepienie implantu, ale praca z drugim człowiekiem nad naszymi emocjami, relacja dwojga ludzi wyekstrahowana z innych relacji międzyludzkich na potrzeby leczenia . Dzięki Witkowskiemu i pewnie milionom innych publikacji i książek znajduję tylko odpowiednie słowa do tego jak to widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.08.2018 o 07:46, mery_ napisał:

Tak, podjecie psychoterapii niesie pewne ryzyko. Tak samo jak leczenie u kazdego innego lekarza. Tak samo jak podjecie wielu roznych dzialan w zyciu, i wynikajacych z zycia. Zycie niesie ze soba ryzyko. 

Im wieksze ktos ma problemy z zaufaniem, tym bardziej bedzie demonizowal te rozne niebezpieczenstwa, z ktorymi spotyka i bedzie spotykal sie czlowiek w zyciu

Właśnie takie sceptyczne podejście zapewniło medycynie tak duży postęp i nadal zapewnia. Nie widzę takiego podejścia w psychoterapii, są tutaj zbyt luźne granice. Jeżeli ludzie będą się na to godzić nic tego nie zmieni, dlatego tak ja zamierzam głośno mówić o zagrożeniach w psychoterapii, zamierzam pochwalać Witkowskiego, że na rynku polskim zwrócił na to uwagę, a także każdą osobę, która o psychoterapii wypowiada się bardzo racjonalnie. Psychoterapia to nie życie, to wyrywek życia. Przez 12 lat bardzo wiązałam to z życiem, ale okazuje się, że to był tylko wyrywek, który w konsekwencji niewiele mi przyniósł, ale wiele zabrał, a najbardziej na świecie całą mnie rozbabrał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Istnieje ogromna roznica pomiedzy racjonalna ocena tematu a niedopuszczajaca zadnych innych argumentow krytyka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mniemam, że o psychoterapii racjonalnie pogadać można z kimś kto z jakiś względów przerwał terapię, albo ją po prostu zakończył i co najmniej przez kilka miesięcy nie rozpoczynał kolejnej psychoterapii. Trudno jednak znaleźć takie osoby, a już osoby, które zakończyły terapię i kilka lat nie wracają do tej formy "leczenia" praktycznie niemożliwością. Na pewno nie można racjonalnie rozmawiać z kimś kto jest zaangażowany obecnie w ten proces.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam ten wątek i dochodzę do wniosku, że w swoim nieszczęściu miałam dużo szczęścia z wyborem psychoterapeutki. 

Współczuję Wam tych wszystkich złych doświadczeń. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.08.2018 o 13:38, karolink napisał:

Mniemam, że o psychoterapii racjonalnie pogadać można z kimś kto z jakiś względów przerwał terapię, albo ją po prostu zakończył i co najmniej przez kilka miesięcy nie rozpoczynał kolejnej psychoterapii. Trudno jednak znaleźć takie osoby, a już osoby, które zakończyły terapię i kilka lat nie wracają do tej formy "leczenia" praktycznie niemożliwością. Na pewno nie można racjonalnie rozmawiać z kimś kto jest zaangażowany obecnie w ten proces.

To tak jakby uznać, że o leczeniu nowotworu czy o rehabilitacji można rozmawiać tylko z wyleczonymi ludźmi... Tak się nie da. Ileś rzeczy widzi się dopiero po zakończeniu każdej terapii i tak powinno być. Ale o tym co się czuję w trakcie terapii (o strachu, nadziei, wątpliwościach) najwięcej powiedzą osoby, które właśnie się leczą, są części tego "systemu". Ich zdanie jest ważne, bo wciąż mają wpływ na to co się dzieje. Gdy przerwą lub zakończą to mogą tylko podsumować to co było, a nie zmienić coś, co trwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.08.2018 o 12:49, el33 napisał:

To tak jakby uznać, że o leczeniu nowotworu czy o rehabilitacji można rozmawiać tylko z wyleczonymi ludźmi... Tak się nie da. Ileś rzeczy widzi się dopiero po zakończeniu każdej terapii i tak powinno być. Ale o tym co się czuję w trakcie terapii (o strachu, nadziei, wątpliwościach) najwięcej powiedzą osoby, które właśnie się leczą, są części tego "systemu". Ich zdanie jest ważne, bo wciąż mają wpływ na to co się dzieje. Gdy przerwą lub zakończą to mogą tylko podsumować to co było, a nie zmienić coś, co trwa.

Moim zdaniem nie powinno się porównywać terapii medycznych opartych na nauce do metod psychologicznych, które nie mają tak silnych podstaw do wyciągania wniosków jak to ma miejsce w stricte medycznym podejściu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rehabilitacja też nie ma aż tak długiej historii naukowej jak chirurgia, a jednak każdy idzie z 'wiarą', że masaż ich wyleczy z bólu pleców. Psychoterapia 'przegrywa' z medycyną tym, że jest o wiele młodsza i jeszcze ileś czasu będzie musiało minąć nim będzie można potwierdzić kiedy i jak działa, a kiedy szkodzi i dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi bardziej o to chodzi, że w psychoterapii wchodzisz w specyficzną relację z psychoterapeutą nieporównywalną do tego jaką relację możesz stworzyć z lekarzem, masażystą czy kimkolwiek innym. Same podręczniki psychoterapii mówią, że w dużej mierze psychoterapię tworzy osobowość psychoterapeuty, jeżeli chodzi o lekarza liczy się bardziej trening, nauka, praktyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×