Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Trzy siostry anoreksji

Rekomendowane odpowiedzi

Mało kto wie,że oprócz anoreksji i bulimii,zaburzenia odżywiania przybierają również i inną formę.Są to:

-permareksja,

-ortoreksja,

-bigoreksja

 

Kosmiczne nazwy,prawda?Otóż permareksja,to chorobliwe uzależnienie od bycia na diecie-skrupulatne ważenie posiłków,dokładne liczenie kalorii,ciągłe planowanie katorżniczych ograniczeń w codziennym jadłospisie.Bardzo często jest tak,że permareksja jest niewinnym wstępem do anoreksji.Ortoreksja jest patologiczną obsesją na punkcie zdrowego odżywiania.Cierpiące na nią osoby przesadnie dbają o to,co jedzą,czy w ich posiłkach znajduje się odpowiednia ilość składników odżywczych.Najczęściej również rezygnują ze spożywania nienaturalnych produktów,obsesyjnie czytają skład produktu w poszukiwaniu konserwantów.Na pierwszy rzut oka trudno jest odróżnić ortoreksję od anoreksji.Jednakże ortoreksja skupia się na jakości jedzenia,natomiast anoreksja na ilości.Bigoreksja jest to obsesja na punkcie umięśnionego ciala,która manifestuje się między innymi w rygorystycznych dietach.Bigorektycy nie akceptują swojego wyglądu.Osoby cierpiące na bigoreksję spędzają po kilka godzin dzienne na siłowni,poddając się wyczerpującemu wysiłkowi fizycznemu.Bigorektycy zbyt mocno koncentrują się na swoim wyglądzie, ćwiczeniach, niskotłuszczowej diecie. W przeciwieństwie do bulimików czy anorektyków zależy im jednak na rozbudowywaniu masy mięśniowej.Oprócz tego bywaja uzależnione od anabolików,które powodują przyrost masy mięśniowej.

 

Wyżej wymienione zaburzenia mogą prowadzić do problemów ze zdrowiem i często wymagają interwencji terapeutycznej lub nawet psychiatrycznej.Najbardziej niebezpieczna jest permareksja,gdyż w ponad połowie przypadków prowadzi do rozwoju anoreksji.

 

Spotkaliście się z tym?Macie jakieś doświadczenia?A może obserwowaliście to u kogoś znajomego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zetknęłam się z tymi nazwami, ale nigdy nie słyszałam, by kogoś z tym zdiagnozowano. Mało kogo wysyła się na psychiatry za siłkę i obsesję na punkcie zdrowego odżywania. Ale co do permareksji - to chyba przypadłość wielu kobiet, ciągle mówią, o tym że muszą się odchudzać, wiedzą ile co ma kalorii itp. Przynajmniej wiele moich kolezanek tak robi, ale tu chyba właśnie większą wagę odgrywa ta samo poczucie "bycia na diecie" bo albo w ogóle nie chudną mimo tych kalkuacji, albo chudną i zaczyna się efekt jojo.

Btw. Ortereksja też może być "wstępem" do anoreksji, je sie tylko określone produkty, wyklucza z diety coraz więcej potraw, określając je jako "niezdrowe", przynajmniej jak tak zaczęłam, najpierw wegetarianim, poźniej weganizm i ciągle, ciągle coraz mniej.

Podobno skrajni ortorektycy dochodzą do takiego stanu, że jedzą tylko to, co sami wychodowali, np. w ogródku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

M śmieje się ze mnie, że mam ortoreksje, a ja po prostu interesuję się i lubię zdrowo odżywiać....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

slow motion, ortoreksja występuje wtedy,kiedy zdrowe żywienie przesłania dosłownie wszystko inne,jest wręcz patologiczną potrzebą,obsesją.To,że ktoś lubi zdrowo się odżywiać,zwraca na to uwagę,jeszcze o niczym nie świadczy ;)

Zetknęłam się z tymi nazwami, ale nigdy nie słyszałam, by kogoś z tym zdiagnozowano.
Ja również nie.Aczkolwiek nie jestem diagnostykiem,nie pracuję z pacjentami,więc moja wiedza może być w tym zakresie ograniczona.Niemniej jednak wydaje mi się,że nawet gdyby ktoś został zdiagnozowany,to raczej by się tym nie chwalił,bo zaburzenia odżywiania należą do dość wstydliwych tematów i ludzie zazwyczaj je ukrywają...

Podejrzewam również,że sporo osób męczy się z tym problemem samotnie,nie idąc do lekarza,ukrywając latami,zaprzeczając istnieniu problemu,aż w końcu organizm wysiada...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak drugi raz chudłam, miałam w głowie ułożony schemat, że nawet jeśli jem mało, moje ciało musi być zdrowe, bo nie chcę umierać... Bo mimo wszystko nie chcę umierać, nie chcę znowu tracić włosów, sprawności umysłu, mieć wysuszonej skóry, mdleć, blablabla; chociaż z czasem po prostu czekałam na śmierć, paranoja. Dlatego jedynym pokarmem (oczywiście, obok suplementów, witamin, itd.), przed którym się nie wzbraniałam, było to, którego skład przestudiowałam od początku do końca, którego wpływ na organizm znałam i tak dalej. Nawet, jeśli miałam to później zwrócić, nie byłam w stanie wziąć do ust żadnej chemii, cukru, a nawet wypić kawy rozpuszczalnej. Zaczynało się w miarę 'normalnie' i w miarę 'obok'. Zdrowe jedzenie, pochodzące z wiadomego źródła... fajna sprawa! Brałam do ręki jakieś produkty, wrzucałam w wyszukiwarkę składniki z etykiety i tak dalej... Aż w końcu stało się obsesją taką samą jak niejedzenie i usuwanie z organizmu tego, czego - wg chorej mnie -nie powinno tam być. To śmieszne, ale poświęcałam długie godziny na studiowanie każdej grupy żywności, składników, działania, pochodzenia, czytanie różnych stron internetowych, potem zakupy i przygotowanie potraw, których wartość kaloryczna oscylowała wokół 100-200kcal (bo albo nie jadłam nic, albo nie więcej niż 400kcal dziennie + ćwiczenia), a potem... I tak miałam wyrzuty sumienia, i tak się przeczyszczałam. Co nie zmienia faktu, że przez prawie rok moja anoreksja bulimiczna kumplowała się z ortoreksją i momentami było naprawdę niefajnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam koleżankę i jest to dziwne bo ona chcę być coraz grubsza je jak prosię i pasię sie nonstop - czy to też jest jakaś forma anoreksji odwrotnej.

 

Bo już waży 110 kg, a czasami po tym obżarstwie wymioutję jak kot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
proxy01, jak z tego wyszłaś?

 

Z ortoreksji? Cóż, kilka czynników na to wpłynęło... Po pierwsze, okazało się, że miałam koleżankę, z którą jadę na tym samym wózku. Tzn. ona po prostu chudła, po mnie i wagowo byłyśmy w podobnym punkcie, miałyśmy te same dylematy, problemy i jakoś, z czasem, udało nam się to ogarnąć... Tzn. ona trochę wybiła mi to rozliczanie się ze składnikami z głowy. Po drugie, umarła mi najukochańsza babcia i w związku z tym jakoś tak wyszło, że po trzecie - ogarnęłam się sama. Zaczynałam skromnie. Od... jogurtów z cukrem w składzie i kawy rozpuszczalnej.

Szkoda, że z resztą ed nie idzie mi tak 'łatwo', jak poszło z tym ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szkoda, że z resztą ed nie idzie mi tak 'łatwo', jak poszło z tym
A czy przypadkiem nie rozwinęły się one na bazie ortoreksji?Tak się zastanawiam...

Napisałaś,że udało Ci się to ogarnąć,ale skoro nadal masz problemy z jedzeniem,to chyba jednak nie do końca...

Korzystasz z jakiejś terapii czy sama próbujesz walczyć z ed?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ortoreksja zrodziła się z reszty. Pojawiła się jak bardzo chudłam po raz drugi (bmi +/- 14). Jak chudłam po raz pierwszy - miałam 12 lat. To już 8 lat. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale nigdy dobrze. I nie wierzę w to, że z takimi rysami gdzieś w głowie da się 'wrócić' do czegoś takiego jak 'normalność', dlatego nie korzystam z pomocy z zewnątrz (jedyna w tej kwestii, którą chcieli mi na siłę zaproponować, to szpital). Zresztą, od dziecka mam do czynienia z różnymi psychologami, psychiatrami i terapeutami, prezentują się dla mnie często jako zwykli tępacy. Wychodzę z założenia, że jeśli człowiek nie pomoże sobie sam, nie zrobi tego nikt. Poza tym, to ja muszę chcieć, żeby z tym skończyć, a gdzieś w sobie mam schemat, że grube=złe... Teraz jest progres - nie kręci się już wokół tego wszystko inne, no i nerwica trochę przysłania mi myślenie o ed ;x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się jest szczęśliwym to jakby trochę mniej się tego wszystkiego pilnuje i mimowolnie wraca do normalności. I wszystko może być ok, dopóki znowu się nic nie złamie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sleepwalker, to prawda.Kiedy ma się lepszy okres,bywa,że wszystko znika.Wraca się do tak zwanej"normalności".I kiedy czlowiek myśli,że już calkiem się tego paskudztwa pozbył,to ono uderza ze zdwojoną siłą.Nie tylko trzeba się wtedy zmagać z nawrotem,ale również i z zawodem,rozczarowaniem wobec własnej osoby,że "nie poradziliśmy sobie z tym raz na zawsze"..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sleepwalker, to prawda.Kiedy ma się lepszy okres,bywa,że wszystko znika.Wraca się do tak zwanej"normalności".I kiedy czlowiek myśli,że już calkiem się tego paskudztwa pozbył,to ono uderza ze zdwojoną siłą.Nie tylko trzeba się wtedy zmagać z nawrotem,ale również i z zawodem,rozczarowaniem wobec własnej osoby,że "nie poradziliśmy sobie z tym raz na zawsze"..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sleepwalker, to prawda.Kiedy ma się lepszy okres,bywa,że wszystko znika.Wraca się do tak zwanej"normalności".I kiedy czlowiek myśli,że już calkiem się tego paskudztwa pozbył,to ono uderza ze zdwojoną siłą.Nie tylko trzeba się wtedy zmagać z nawrotem,ale również i z zawodem,rozczarowaniem wobec własnej osoby,że "nie poradziliśmy sobie z tym raz na zawsze"..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest ciekawe, że kobiety mają często w głowie kompleksy na temat bycia grubą. Ja z kolei jestem naturalnie szczupła i miewałam kompleksy w drugą stronę (czyli, że jestem za chuda). Bo wiele osób powtarza, że mężczyznom nie podobają się chude kobiety, że kobieta powinna mieć duży biust i ogólnie figura modelki jest brzydka. No, może ja nie mam aż tak chudej sylwetki jak modelki, ale jestem chuda. Chociaż też w pewnym momencie przestałam tak myśleć, bo uznałam, że gdybym miała się przejmować opinią wszystkich, to musiałabym być gruba, chuda, z długi włosami, z krótkimi, nie z takim kolorem etc... Na szczęście wybiłam sobie to z głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest ciekawe, że kobiety mają często w głowie kompleksy na temat bycia grubą. Ja z kolei jestem naturalnie szczupła i miewałam kompleksy w drugą stronę (czyli, że jestem za chuda). Bo wiele osób powtarza, że mężczyznom nie podobają się chude kobiety, że kobieta powinna mieć duży biust i ogólnie figura modelki jest brzydka. No, może ja nie mam aż tak chudej sylwetki jak modelki, ale jestem chuda. Chociaż też w pewnym momencie przestałam tak myśleć, bo uznałam, że gdybym miała się przejmować opinią wszystkich, to musiałabym być gruba, chuda, z długi włosami, z krótkimi, nie z takim kolorem etc... Na szczęście wybiłam sobie to z głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest ciekawe, że kobiety mają często w głowie kompleksy na temat bycia grubą. Ja z kolei jestem naturalnie szczupła i miewałam kompleksy w drugą stronę (czyli, że jestem za chuda). Bo wiele osób powtarza, że mężczyznom nie podobają się chude kobiety, że kobieta powinna mieć duży biust i ogólnie figura modelki jest brzydka. No, może ja nie mam aż tak chudej sylwetki jak modelki, ale jestem chuda. Chociaż też w pewnym momencie przestałam tak myśleć, bo uznałam, że gdybym miała się przejmować opinią wszystkich, to musiałabym być gruba, chuda, z długi włosami, z krótkimi, nie z takim kolorem etc... Na szczęście wybiłam sobie to z głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klarunia, tak jest bo jednak większość kobiet czuje się za gruba niż za chuda. No i łatwiej wydaje się przytyć niż schudnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klarunia, tak jest bo jednak większość kobiet czuje się za gruba niż za chuda. No i łatwiej wydaje się przytyć niż schudnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klarunia, tak jest bo jednak większość kobiet czuje się za gruba niż za chuda. No i łatwiej wydaje się przytyć niż schudnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osoby, które cierpią na ortoreksję lub mają to już za sobą proszę o kontakt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po różnych, wieloletnich i nieprzyjemnych przejściach z lekarzami stwierdzono u mnie zespół jelita nadwrażliwego (miałam problemy od urodzenia, więc to nie jest kwestia psychiki samej w sobie) oraz alergię na gluten. Moja dieta jest (z przepisu dietetyka) bardzo restrykcyjna, mam nakazane jeść bardzo często, odpowiednio duże porcje (więc kazał mi odmierzać, odważać produkty) i tylko nieliczne produkty w ogóle mogę zjeść, żeby nie pogorszył się mój stan zdrowia. Cały jadłospis i tryb postępowania mam ustalony przez dietetyka i on to kontroluje.

 

Mimo to i gastrolog i dietetyk upierają się, że mam ortoreksję, że nadmiernie kontroluję jedzenie i dziwią się, że psychiatra, do którego mnie wysłały tego nie stwierdził. Chcą całą winę za chorobę i to, jak jestem zmuszona przez jedzenie funkcjonować, zwalić na mnie i umyć ręce od problemu, bo nie wiedzą, co mi więcej poradzić ani jak pomóc. Co gorsza, moja rodzina też zaczyna w to wierzyć, skoro lekarze nie potrafią nic więcej wymyślić na mój temat.

 

Jak mogę im przemówić do rozumu, udowodnić, że sobie tego nie wymyśliłam, że to nie jest zależne od moich chęci tylko jest to fizyczny problem?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Kiedy mówimy o zaburzeniach odżywiania mamy na myśli najczęściej anoreksję i bulimię. Ostatnio często słyszy się o tzw. nietypowych zaburzeniach odżywiania do których należy ortoreksja. W dużym uproszczeniu mówiąc jest to fiksacja na punkcie właściwego (zdrowego, czystego, zgodnego z przekonaniami) odżywiania. Od wielu lat jestem weganinem i moja codzienna dieta składa się wyłącznie z warzyw, owoców, orzechów i roślin strączkowych. Jest więc ona inna od diety moich rówieśników i rzadko mam okazję jadać z nimi posiłki. Ogólnie przykładam dużą wagę do jakości diety i staram się starannie komponować posiłki. Gdy zjem coś niewłaściwego (staram się nie jeść wysokoprzetworzonych produktów np. białego chleba czy cukru) często mam wyrzuty sumienia. Gdzie w tym przypadku jest granica między rozsądkiem, a chorobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

adaptogen, myślę że skoro miewasz wyrzuty sumienia może być niepokojące. Skoro czujesz że jest coś nie tak to też może być sygnał. Warto abyś zaufał sobie, a nie definicjom i udał się do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale co do permareksji - to chyba przypadłość wielu kobiet, ciągle mówią, o tym że muszą się odchudzać, wiedzą ile co ma kalorii itp. Przynajmniej wiele moich kolezanek tak robi, ale tu chyba właśnie większą wagę odgrywa ta samo poczucie "bycia na diecie" bo albo w ogóle nie chudną mimo tych kalkuacji, albo chudną i zaczyna się efekt jojo.

Ciekawe, znam osoby, które liczą kalorie a nie mają zaburzeń odżywiania, ja (moim zdaniem mam), a nie umiem liczyć, nie wiem ile kalorii ma pączek, ani jakie jest moje dzienne zapotrzebowanie. Poza tym ja wiem, że bilans energetyczny (kalorie dostarczone - kalorie spalone) nie przekłada się bezpośrednio na wagę i wygląd osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×