Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Bliskie relacje interpersonalne

Rekomendowane odpowiedzi

Potraficie nawiązywać bliskie relacje z innymi ludźmi?W jaki sposób?A może trudno jest Wam nawiązać z kimś kontakt?Jeśli tak,to dlaczego?Co sprawia,że chcecie się do kogoś zbliżyć?Jakie cechy sprawiają,że akurat ta a nie inna osoba Was przyciąga?Łatwo Wam przychodzi kontakt z drugim człowiekiem?Co Wam przeszkadza w nawiązywaniu kontaktów z innymi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie miałam i nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości, z kontaktami z ludźmi. Czy stają się bliskie, czy jedynie powierzchowne, podpowiada mi intuicja, która, niestety, nie raz mnie zawiodła. Zbliżam się do osób ciepłych, kulturalnych, taktownych, życzliwych, bo to cenię w ludziach najbardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie umiem nawiązywać relacji,sprawia mi to ogromne problemy...W ogóle nienawidzę gadać z obcymi ludzmi na realu bo sprawia mi to dużo trudności,odczuwam lęk,mam ochotę by jak najszybciej zakończyć rozmowę,uciec.Denerwuję się już na samą myśl o rozmowie z kimś na realu...Dziwie się innym ludziom,że tak łatwo im przychodzi nawiązywanie znajomości...Wiele razy starałem się pracować nad sobą,wyłazić do ludzi,cokolwiek robić,omawiałem to na terapiach,starałem sie wprowadzać rady z terapii w czyn - i na nic sie to zdało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, taką masz naturę po prostu...

 

Ja od dziecka chętnie rozmawiałam z ludźmi, choć nie byłam bardzo śmiała, ale, tak jak pisałam wcześniej, kieruje się intuicją. Na pewno w kontaktach z ludźmi ogromną rolę spełnia wiara w siebie, którą udało mi się odzyskać kiedy miałam ok,40 lat, dzięki temu, że obok mnie znaleźli się ludzie uczciwi, życzliwi i pragnący pomagać innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Potraficie nawiązywać bliskie relacje z innymi ludźmi?W jaki sposób?

Tak.

Jak? Ja się otwieram, patrzę czy ktoś też się otworzy, patrzymy wzajemnie "w siebie" i sprawdzamy, czy nam się spodoba to, co widzimy. Jeśli tak, staram się jak najlepiej tę relację prowadzić i jeśli uda się nam przejść przez konflikty, błędy, kłótnie, problemy, to mamy bliską relację.

 

W jaki sposób?A może trudno jest Wam nawiązać z kimś kontakt?Jeśli tak,to dlaczego?

No siłą rzeczy jeśli druga strona się zamyka na relację, to z niej nici. Nie należę do osób naciskających, próbujących, dobijających się do kogoś, nawet jeśli wiem, że jest zamknięty przez problemy. Ktoś może się otwierać pomalutku, ale muszę widzieć, że chce się w ogóle otworzyć, dać poznać.

 

Plus jestem dość wybredna co do osób, z którymi wchodzę w bliższe relacje, więc musi mi się spodobać to, co zobaczę. Jeśli uznam, że ktoś jest nudny, głupi, nijaki, to raczej nic z tego nie będzie. Wolę człowieka trudnego z charakteru, ale JAKIEGOŚ, z osobowością, z pasją, inspirującego, fascynującego, błyskotliwego, ciekawego, niż miłego i nijakiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli drugiej osobie to pasuje to relacje tworzą się same.

Zauważyłam, że przy niektórych osobach plącze mi się język albo ciągle walę jakieś gafy. I są no np. osoby, które znam od lat.

Ale poznałam dziewczynę w szkolę, która wydawała mi się strasznie nie miła. I gdzieś przelotnie zamieniłyśmy słowo i razem z jeszcze jedną dziewczyną trzymamy się razem już od września. Przy niej czuję się pewnie i mogę się zachowywać jak chcę. Jak chcę, tzn. po swojemu, nie muszę nikogo i nic udawać. Taka impreza. :)

 

Wniosek: dla mnie nie ma czegoś takiego jak problem w nawiązywaniu relacji. Istnieją jedynie jednostki, które nie sprzyjają temu zjawisku. I ich wypada mi omijać. :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A czym są dla Ciebie bliskie relacje?
Przede wszystkim uważam,że podstawą dla bliższej relacji jest zaufanie.Bliską relację interpersonalną w kategorii przyjaźni,miłości,koleżeństwa(bliższe).Dość łatwo nawiązuję kontakty przyjacielskie,ale gorzej z miłością.Na to przynajmniej na razie nie ma szans.We wszystkich wymienionych najważniejszym komponentem jest zaufanie.A ja mam problem z zaufaniem.Obecnie jest kilka osób,którym ufam.Ale samo odsłonięcie się przed nimi było trudne.Ale nie żałuje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciężko jest mi nawiązywać bliskie relacje z ludźmi. Samo zapoznanie się nie jest aż tak trudne, chociaż zależy to też od warunków, mojego nastroju, miejsca, od okoliczności... Generalnie ciężko mi utrzymać z kimś kontakt. Wszystkie bliższe kontakty jakie kiedykolwiek miałam z innymi ludźmi powstały dzięki determinacji tych ludzi, a gdyby te kontakty miały zależeć tylko ode mnie, to nigdy nie byłyby bliskie. Nie umiem utrzymać kontaktu na dłuższą metę. Po jakimś czasie zniechęcam się, oddalam, osoba zaczyna mnie wkurzać, wydaje mi się natrętna i chcę, aby ta osoba dała mi spokój. A potem narzekam na to, że jestem sama i nie mam z kim spędzać czasu. Taka ironia.

 

Kiedyś, w wieku kilkunastu lat miałam parę przyjaciółek, miałam z nimi bardzo bliski kontakt, potem w liceum zaczęło się to rozpadać. Nie wiem dokładnie czemu, chyba się zmieniłam. Pamiętam że od tamtego czasu nie mogłam znaleźć sobie żadnej przyjaciółki, dziewczyny jakoś mnie nie lubiły, nie chciały wdawać się ze mną w bardziej zacieśnione relacje, dawne przyjaciółki unikały mnie. Nadal nie wiem czemu tak było... Do dziś jest tak, że nie umiem za bardzo odnaleźć wspólnego języka z innymi kobietami. A przez całe studia miałam kilka intensywnych przyjaźni z mężczyznami, oczywiście nie kończyły się one dobrze, ostatnia z nich trwa do dziś, lecz w postaci związku, a już nie przyjaźni. Chyba łatwiej mi się zaprzyjaźnić z facetem niż z kobietą. To pewnie przez techniczne studia, kontakt z samymi facetami i niechęć do mojej matki przez okres dorastania i później. Może nielubienie matki przekładam jakoś na inne kobiety i wywołuję w nich reakcję taką samą? Nie wiem jak to może działać, lecz wolałabym aby było odwrotnie.

 

Lubię, jak osoba widzi świat podobnie jak ja. Lubi podobne rzeczy, ma podobne przemyślenia, lubię gdy rozumiemy się bez słów. Lubię, gdy osoba jest inna, lecz gdy ma podobne "podstawy rozumowania" do moich, wtedy porozumienie jest bardzo łatwe, przychodzi samo. Miałam dwóch takich kolegów, z którymi rozumiałam się w ten sposób. Trochę żałuję, że z moim facetem nie rozumiem się w ten sposób, jest on zdecydowanie inny ode mnie. Trudna komunikacja. Co myślicie o związku bez takiego bliskiego emocjonalnego porozumienia? Gdzie nie ma tego rozumienia się bez słów?

 

-- 12 sty 2013, 20:56 --

 

Zaczęło się od przyjaźni, lecz takiej bardziej w sensie liczenia na siebie w potrzebie, spędzania czasu razem, robienia jakichś rzeczy razem...

 

Jak zacieśnić z kimś relację emocjonalną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po jakimś czasie zniechęcam się, oddalam, osoba zaczyna mnie wkurzać, wydaje mi się natrętna i chcę, aby ta osoba dała mi spokój. A potem narzekam na to, że jestem sama i nie mam z kim spędzać czasu.
Może czegoś się boisz?Utrzymanie bliższej relacji wiąże się z odsłonięciem,okazaniem zainteresowania,do czegoś zobowiązuje.Może to Cię w jakiś sposób stopuje?
To pewnie przez techniczne studia, kontakt z samymi facetami i niechęć do mojej matki przez okres dorastania i później. Może nielubienie matki przekładam jakoś na inne kobiety i wywołuję w nich reakcję taką samą? Nie wiem jak to może działać, lecz wolałabym aby było odwrotnie.
Podejrzewasz,że w jakiś sposób przenosisz uczucia żywione do matki na inne kobiety?Nie wiem,czy kojarzysz coś takiego jak przeniesienie w terapii?To coś podobnego.Tutaj masz pełny opis:http://www.nerwica.com/przeniesienie-i-przeciwprzeniesienie-t39457.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może czegoś się boisz?Utrzymanie bliższej relacji wiąże się z odsłonięciem,okazaniem zainteresowania,do czegoś zobowiązuje.Może to Cię w jakiś sposób stopuje?

Chyba boję się zostać wykorzystana, wyśmiana, obmówiona za plecami lub dostać w te plecy nożem. :? Jakoś przez okres dojrzewania w szkole i w rodzinnym domu nauczyłam się, że ludzie są źli, zawodzą, że liczyć można tylko na siebie. Chyba podświadomie boję się odsłaniać przed innymi ludźmi (pomijając forum, gdzie mogę poczuć się w miarę anonimowo), bo boję się że wykorzystają to przeciwko mnie. To taki zakodowany lęk, którego sobie nie uświadamiam na co dzień.

 

Podejrzewasz,że w jakiś sposób przenosisz uczucia żywione do matki na inne kobiety?Nie wiem,czy kojarzysz coś takiego jak przeniesienie w terapii?

Nie kojarzę tego, dzięki za sugestię i zaczynam czytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, myślę,że zawsze jest ryzyko,że trafi sie na osobę niegodną zaufania,ale nie wszyscy tacy są.Myślałam kiedyś bardzo podobnie.I ogromnie się pomyliłam.Zaufałam i nie żałuję.Oczywiście, zaufanie wiąże się z ryzykiem zranienia i nikt nie daje gwarancji,że w pewnym momencie coś pójdzie nie tak,ale wciąż uciekając,odsuwając od siebie ludzi,tak naprawdę w końcu zostaje już tylko samotność...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Potraficie nawiązywać bliskie relacje z innymi ludźmi?

Za to mi płacą i idzie całkiem ok. Natomiast ''za darmo'' nie umiem :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, wiem, tylko ciężko się otwierać przed obcymi ludźmi w realu. Dopóki kogoś nie znam, to się nie otwieram, a jak mam poznać, skoro się nie otwieram? :? Zamiast otworzyć się przed kimś, zwykle uciekam. Chyba że w jakiś sposób jestem zmuszona do przebywania codziennie po ileś godzin z danymi osobami, wtedy pomiędzy nimi znajdzie się ktoś, kogo obdarzę sympatią wzajemną i wyniknie z tego jakaś znajomość, lecz potem i tak wyjeżdżam, zmieniam miejsce zamieszkania, albo ludzie wyjeżdżają i wszystko szlag trafia.

 

Za to mi płacą i idzie całkiem ok. Natomiast ''za darmo'' nie umiem :/

Skoro umiesz jak ci płacą, to umiesz też za darmo - to chyba logiczne. Chyba że te bliskie relacje za które ci płacą nie są wcale bliskimi relacjami. Tak czy siak, jak to robisz (odpowiedź może być przydatna)? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, a tutaj próbowałaś zawrzeć jakąś znajomość?Wiesz,jak pierwszy raz tutaj napisałam,to byłam zagubiona i samotna,bez przyjaciół,w katastrofalnym stanie.Z czasem zaczęłam poznawać tutaj ludzi i przenosić te kontakty w świat realny.Te kontakty do tej pory są mi bliskie.Myślałaś nad czymś takim?Oczywiście powoli,swoim tempem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
black swan, a tutaj próbowałaś zawrzeć jakąś znajomość?

Wydawało mi się, że cały czas jestem tu w trakcie zawierania różnych znajomości. ;) Chociaż pewnie chodzi o wiadomości prywatne, spoufalanie się, itp - nie, nie umiem niestety tak szybko spoufalać się z ludźmi, tym bardziej, gdy ich nie widzę, nie widzę ich mowy ciała, mimiki twarzy itp. Zresztą co ja gadam - przecież nie umiem się spoufalać ani w realu ani w necie. W necie szczerość jest możliwa prędzej, ale to z powodu tego, że ktoś mnie nie ogląda i poczucia anonimowości. A w realu proces przechodzenia do szczerości jest dużo dłuższy, bo nie ma tego poczucia anonimowości, jest się pod ciągłą obserwacją, w realu szczerość wymaga powstania zaufania. W necie szczerość wymaga jedynie założenia konta na forum... A więc szczerość w necie to nie jest objaw żadnego budowania więzi. :? Ja po prostu NIE UMIEM nawiązywać bliskich relacji z ludźmi. Luźne pogaduszki tak, publiczne wypowiadanie się na jakieś tematy tak, rozmawianie z kimś z powodu wspólnego celu tak, kontakt w celu nawiązania bliskiej znajomości - nie umiem. :( Chyba te wszystkie bliższe znajomości co kiedyś miałam, lecz je z jakichś powodów straciłam były wynikiem zaangażowania się tych drugich osób. Nie umiem tak spontanicznie jak inni nawiązywać bliższych znajomości. Jak już to z facetami, może jest to ułatwione przez to, że pcha ich do mnie właśnie to, że jestem kobietą, w ich oczach atrakcyjną. Natomiast kobiety nie są do mnie pchane przez nic, sama też nie umiem z nimi nawiązywać znajomości, więc nie mam żadnych przyjaciółek. Tak czy siak źle. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, no chodziło mi wlaśnie o próbę nawiązania bliższej znajomości,wyjście z inicjatywą.Powiem Ci,że mialam podobny problem.Nie wyobrażalam sobie jak można nawiązać więź przez Internet.Uważałam,że to trochę naciągane.Ale wiesz co...zmieniłam zdanie.Niektóre osoby stały mi się bliskie właśnie przez kontakt przez Internet.Później zostało to przeniesione na realny grunt,spotkaliśmy się i okazalo się,że to,co było w Internecie,może być również w realu.To mnie trochę ośmieliło.O ile wcześniej potrafiłam nawiązać kontakt,to równiez nie potrafiłam go na dłuższą metę utrzymać.W pewnej chwili,kiedy ktoś próbował"podejść"bliżej,wycofywałam się w obawie przed tą bliskością.Z czasem zrozumiałam jednak,że jeśli będę całe życie uciekać przed ludźmi,bać się,nie pozwalać się do siebie nikomu zbliżyć,to faktycznie zostanę sama.Było jednak bardzo ciężko dojść do tego wniosku i wcielić go w życie.Zabrało mi to bardzo dużo czasu.Dlatego Cię rozumiem.Rozumiem,że Ci ciężko.Mimo wszystko warto jednak próbować.Nie uda się,to trudno.Ale może będzie tak,że za setnym razem wszystko potoczy się dobrze i ta znajomość przetrwa.O to warto walczyć i dlatego warto próbować.Oczywiście,jeśli chcesz i jeśli czujesz się na siłach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś, jak miałam około 18 lat Internet był dla mnie nowością i jakoś nawiązałam 3 bliskie znajomości właśnie przez Internet (wtedy jakoś nie bałam się zacieśnienia znajomości przez net, bo wydawała mi się taka , oczywiście wszystkie się potem rozpadły, bo wyjechałam na studia i te znajomości zostały zastąpione przez masę płytkich znajomości z akademików opierających się na ostro zakrapianych imprezach. Potem i te znajomości stopniowo się wykruszały, czasami wpadałam tylko w jakieś kilkuosobowe towarzystwo lubiące wypić w parku i powłóczyć się po nocy po mieście. Nie było już bliższych znajomości oprócz dwóch facetów po drodze. Potem w pracy i po pracy towarzystwo było już grzeczniejsze, ale ciągle kontakty raczej płytkie, polegające na gadaniu o pierdołach i imprezach od czasu do czasu... Chyba rzeczywiście mam poważny problem z nawiązywaniem bliskich znajomości. Choć Ty mnie rozumiesz Lilith ;) bo czuję się niezrozumiana np przez moich rodziców, często napomykają coś na temat mojego braku znajomych i nienormalności tego zjawiska. :?

 

Mimo wszystko warto jednak próbować.Nie uda się,to trudno.Ale może będzie tak,że za setnym razem wszystko potoczy się dobrze i ta znajomość przetrwa.O to warto walczyć i dlatego warto próbować.Oczywiście,jeśli chcesz i jeśli czujesz się na siłach.

Właśnie ja chyba za mało próbuję... Czasami się tak zastanawiam: może ja podświadomie nie chcę bliskich znajomości? Tylko właśnie jakichś płytkich, bezpiecznych? Tylko wtedy czemu tęsknię do jakiejś bliskości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ogólnie ze wszystkimi potrafię się dogadać. Lecz najłatwiej mi to przychodzi z osobą, która interesuje się tym czym ja i mam o czym ze sobą rozmawiać. Wtedy występuje pewna więź :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Właśnie ja chyba za mało próbuję... Czasami się tak zastanawiam: może ja podświadomie nie chcę bliskich znajomości? Tylko właśnie jakichś płytkich, bezpiecznych? Tylko wtedy czemu tęsknię do jakiejś bliskości?
Nie dziwi mnie,że tęsknisz za bliskością.Człowiek jest przecież istotą społeczną i potrzebuje bliskości.Są jednak rzeczy,które sprawiają,że w sposób świadomy lub nie,w pewnym stopniu ograniczamy tę bliskość,nie dopuszczamy innych za pewną barierkę.Z jednej strony tęsknimy za bliskością,a z drugiej-boimy się.Może właśnie w głębszych relacjach odczuwasz jakieś poczucie zagrożenia,lęk?Może przed zbytnim odsłonięciem się?Może przed odrzuceniem?Albo jeszcze inną rzeczą?Trudno powiedzieć.W sumie nie każdy człowiek spełnia się w głębszych relacjach.Niektórym wystarczą takie płytki,powierzchowne.Gorzej właśnie,kiedy z braku bliskich więzi pojawia się dyskomfort,tęsknota za nimi,ich brak postrzega się jako problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, ja mam trochę sprzeczne ze sobą odczucia. Z jednej strony nie pałam sympatią do ludzi, nie lubię tłumu, może nawet nie lubię ludzi jako ogółu, może nawet jako gatunku (wyniszczamy przyrodę, eksploatujemy Ziemię, zabijamy zwierzęta, które były tu przed nami), a z drugiej strony tęsknię za relacjami z ludźmi, za bliskością, za byciem lubianą, akceptowaną. Z jednej strony boję się odrzucenia przez pojedyncze jednostki, a z drugiej czuję potrzebę akceptacji przez pojedyncze jednostki. Im silniejsza potrzeba akceptacji, tym silniejszy strach przed odrzuceniem. A co gdybym wyzbyła się potrzeby akceptacji? Jakimś cudem uniezależniła swoją samoocenę od innych ludzi całkowicie (bo ta potrzeba akceptacji z pewnością wynika z uzależnienia od innych mojej samooceny). Wtedy nie bałabym się odrzucenia i może mogłabym łatwiej nawiązywać znajomości, nie tyko płytkie i kontynuowane jednostronnie (przez innych), ale też bliskie. Tylko jak wyzbyć się tej potrzeby akceptacji, uniezależnić samoocenę od innych? Czy wystarczy w pełni pokochać i zaakceptować siebie (akceptacja siebie taką jaką się jest zamiast akceptacji przez innych)? Czy to jest to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, akceptacja samej siebie na pewno pomoże,ale czy do końca rozwiąże problem relacji z ludźmi?Może tak,a może nie.Trzeba by próbować.Jednakże akceptacja siebie,samoocena niezależna od zdania innych,na pewno by pomogły.Pozostaje jeszcze ten nieszczęsny lęk przed odrzuceniem.Z jego powodu też może być spory problem.Ogólnie to co wymienione powyżej na pewno utrudnia zdrowe relacje z innymi i skoro już je dostrzegłaś,to przydałoby się nad nimi popracować..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostrzeżenie to pierwszy krok. Siedząc na tym forum do wielu rzeczy dochodzę w trakcie pisania postów. To działa najlepiej, gdy się właśnie pisze DO kogoś i potem otrzymuje się czyjeś opinie. Gdybym pisała sama do siebie, to nie byłoby to tak efektywne. No a widząc co jest źle mogę automatycznie pracować nad tym. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, to prawda.Cudze odpowiedzi bywają pomocne.Ale też nie zawsze są trafne i to też trzeba mieć na uwadze.Niemniej jednak u mnie forum po części też spełnia taką funkcję.Dzielę się czymś z ludźmi,Oni mi odpowiadają,a ja próbuję wyciągnąć wnioski i sobie jakoś to wszystko poukładać.A jeśli mam jakieś wątpliwości,to zazwyczaj albo pytam o to na forum,albo na terapii ;) Fajnie mieć takie zaplecze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w zasadzie nie nawiązuje żadnych relacji. Ale w swoich fantazjach w głowie często wyobrażam sobie bliskie relacje. Osoby, z którymi nawiązuje bliskie relacje w swojej wyobraźni są zazwyczaj osobami, które potrzebują pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×