Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Lęk przed powtórką z historii jako efekt traumy

Rekomendowane odpowiedzi

To,co jest chyba jednym z najbardziej dotkliwych symptomów PTSD,to paraliżujący lęk przed powtórzeniem się sytuacji.Unikamy miejsc,które w jakiś sposób przypominają traumatyczne zdarzenie,boimy się tam chodzić w obawie przed powtórką z historii.Większość Naszego życia podporządkowujemy właśnie temu lękowi.Nie wychodzimy wieczorami z domu,nie chodzimy skrótami,jeśli pogryzł Nas pies,to unikamy wszelkich miejsc związanych z psami,jeżeli zdarzył Nam się wypadek,to przykładowo panicznie boimy się wsiąść za kółko.Z tym lękiem można walczyć na terapii,ale co można zrobić poza tym?Jak opanować to na tyle,żeby nie paraliżowało życia i nie utrudniało normalnego funkcjonowania?Macie doświadczenia z takim ogromnym lękiem przed powtórką z historii?Jak sobie z tym radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczęłam nosic gaz - uspokoiło... i nie chce mi się go wyjmowac, leży to w kieszeni kurtki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy zdarza się, że zwykły sen wywołuje cechy PTSD utrzymujące się przez kilka lat po tym śnie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam stresa przed jazdą samochodem.Przedtem szpikowałam się benzo,a teraz myślę o tym w ten sposób,że muszę się przełamywać inaczej całe życie spędzę w sidłach lęku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absinthe, skąd ten lęk przed jazdą samochodem?Miałaś jakiś wypadek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, wielokrotnie bywałam świadkiem.Jakieś perfidne fatum nade mną krązy:/.Jeden szczególnie nieprzyjemny bo zginęła moja koleżanka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absinthe, rozumiem.To faktycznie trauma.Myślę,że masz rację próbując się przełamywać.Powoli,stopniowo...na pewno na początku nie będzie Ci łatwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wielokrotnie bywałam świadkiem.Jakieś perfidne fatum nade mną krązy:/.Jeden szczególnie nieprzyjemny bo zginęła moja koleżanka.
Ja nigdy nie byłam świadkiem, a lęk do prowadzenia samochodu mam straszny :? Czasem zastanawiam się jakim cudem ja w ogóle zdałam na prawo jazdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy też miałyście tak,że jak tylko coś Wam się skojarzyło z tym,co się stało,to momentalnie Was to paraliżowało?Przykładowo tak się złożyło,że musiałyście wyjść z domu,kiedy robiło się ciemno.Też oglądałyście się caly czas za siebie i miałyście wrażenie,że zaraz coś się stanie?A jak na horyzoncie pojawial się jakiś czlowiek,to zamierałyście ze strachu?Jak sobie wtedy radziłyście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grunt to nie uzależniać czynności, miejsc od sytuacji. Dla mnie osobiście nijak się ze sobą nie łączą. Dana kombinacja stworzyła przypadek, który nijak się ma do tego, żebym miała nie wsiąść znowu na rower. Pomimo tego się się wywaliłam, że siedziałam potem na pogotowiu i przez tydzień zszyta siedziałam w domu. Zapewne trudno jest się w jakimś stopniu przełamać i nie mówimy o jakichś strasznych wydarzeniach. W tym to nawet nie miałam okazji się spotkać. Ale jeśli chodzi o te takie bardziej codzienne. Da się.

Ja w tamtym roku jak tortury pisałam sprawdziany. Ale to też jakoś minęło. Albo umiem albo nie - albo napiszę albo nie. Gorzej z odpowiedziami, chociaż od początku roku nie zawaliłam. :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith,

Też oglądałyście się caly czas za siebie i miałyście wrażenie,że zaraz coś się stanie?A jak na horyzoncie pojawial się jakiś czlowiek,to zamierałyście ze strachu?Jak sobie wtedy radziłyście?

Tak.

Tak.

I teraz jak sobie radzę... Sikam ze strachu i idę dalej. :P Albo... Wyciągam komórkę i do kogoś dzwonię. Czuję się bezpieczniej.

Ja się tak boję odkąd napadli na mnie i rodziców, na kiosk. Strasznie się bałam, wiem, że jest mnóstwo takich popierdolonych ludzi i dlatego boję się nadal... Nawet dlatego boję się iść pomagać w kiosku, gdyby nie to, to może już bym tam pracowała. Niby nic mi nie zrobili, jakimś cudem udało mi się zadzwonić po Policję. Wszystko działo się tak szybko... (nigdy o tym nie opowiadałam nikomu , ale z tym chyba sobie sama dam radę... po co mówić to terapeucie.)

 

-- 22 gru 2012, 07:56 --

 

To nie aż taki spory problem.

 

-- 22 gru 2012, 08:01 --

 

Nawet już nie przechodzę przez tą ICH miejscówkę, czyli przy kiosku. Tylko do kiosku idę inną drogą. Nie przejdę tam, gdzie oni chodzili, a nawet pewnie i chodzą dalej. Czasem przecież do kiosku nawet przychodzą. Dla mnie to coś nie do pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sikam ze strachu i idę dalej.
No to znam.Ale jak pojawia się ktoś w zasięgu wzroku,to serce mi zamiera.Robię się nadwrażliwa i nasłuchuję wtedy każdego ruchu,każdego szelestu i reaguję na najmniejszy przejaw zagrożenia-rzeczywistego lub też podsuniętego przez lęk...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Macie doświadczenia z takim ogromnym lękiem przed powtórką z historii?Jak sobie z tym radzicie?

idę w to miejsce i czuję coraz bardziej paralizujący lęk, wszytskie objawy z ciała się nasilają ale idę powtarzając :trening czyni mistrza ;)

Często jednak unikam sytuacji, które przypominają mi o traumatycznych wydarzeniach ale chyba to nie jest najlepszy pomysł :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith, jak się tak czujesz, to zawsze można gdzieś wejść. Gdzieś, gdzie już byłaś. Wiem, że w nocy to tylko jakieś bary są pootwierane, ale wydaje mi się, że w barze jest bezpieczniej. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar, tutaj nigdzie nie wychodzę.Po zmroku nie odważyłabym się sama chodzić.Mieszkam na wsi.Do miasta mam ze 3 km a dookoła pola,lasy i fabryki :hide: Jeszcze w dodatku dwie dziewczyny zaginęły w pobliżu,kręcą się tutaj po zmroku jakieś typy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Monar, Jeszcze w dodatku dwie dziewczyny zaginęły w pobliżu,kręcą się tutaj po zmroku jakieś typy...

 

Przypominam sobię kiedyś odprowadzałem dwie dziewczyny ponieważ panicznie bały się podobnej sceneri , a ja wyglądałem na zaufanego. :lol::mrgreen:

 

Lilith wygląda to jak prawdziwa psychodrama :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith, no to chyba musi Ci wystarczyć opcja z komórką... Albo wyprowadź się do miasta. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar, ech...żeby to było takie proste... :roll: Poza tym-w tej miejscowości czuję się obco.Mieszkam tu niby od ponad roku,ale jakoś nie mogę się przyzwyczaić...

 

Pitu, gdyby Cię ktoś napadł,to nie byłoby Ci do śmiechu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Pitu, gdyby Cię ktoś napadł,to nie byłoby Ci do śmiechu...

 

Przypominam sobie to bardzo dobrze i wcale nie było mi do śmiechu , pocięte moje ubranie i walka o życie. :bezradny:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pitu, no właśnie.Zatem wiesz jak to jest.Odczuwałeś wtedy lęk przed tym,że to się może powtórzyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Pitu, no właśnie.Zatem wiesz jak to jest.Odczuwałeś wtedy lęk przed tym,że to się może powtórzyć?

 

Tak , przez pewien okres , później o tym zapomniałem. :D Znalazłem sobię pracę która kojarzyła mi się z tym wydarzeniem co pozwoliło mi ujażmić powracające myśli i zapomnieć o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
wielokrotnie bywałam świadkiem.Jakieś perfidne fatum nade mną krązy:/.Jeden szczególnie nieprzyjemny bo zginęła moja koleżanka.
Ja nigdy nie byłam świadkiem, a lęk do prowadzenia samochodu mam straszny :? Czasem zastanawiam się jakim cudem ja w ogóle zdałam na prawo jazdy.

 

Ja od zawsze boję się wszelkich środków transportu, najbardziej samochodu bo miałam kiedyś wypadek. Moi wszyscy znajomi robią prawko a ja ciągle się zastanawiam. Nie dam rady, strasznie bałabym się jeździć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No chyba mimo tego,że jest ciężko,to warto spróbować skonfrontować się z lękiem.Oczywiście zapewniając sobie przy tym maximum bezpieczeństwa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Warto spróbować wyrzucić tyle kasy w błoto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zannia, zawsze warto próbować.Nie ma stuprocentowej pewności,że się przełamiesz i Ci się uda pokonać lęk,ale jest jakaś szansa,że właśnie ten wybór to umożliwi,otworzy do tego drogę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×