Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Potrzeba afiliacji

Rekomendowane odpowiedzi

Afiliacja to podstawowa potrzeba obecności innych ludzi.Niektórzy jednak będą bardziej skłonni do kontaktów społecznych niż inni.Można zauważyć istotne różnice w cechach i zachowaniu ludzi o dużej potrzebie afiliacji oraz tych, u których ta potrzeba jest niewielka.Zatem chociaż potrzeba afiliacji należy do podstawowych potrzeb człowieka,u niektórych ludzi jest ona większa niż u innych.Jak myślicie, z czego wynikają różnice?Dlaczego niektórzy decydują się na samotność i czy na dłuższą metę jest to korzystne wyjście?Czy tłumaczy to mała potrzeba afiliacji czy może w grę muszą wchodzić jeszcze jakieś inne czynniki?Czy potrzeba afiliacji może ulegać zmianom wraz z upływem czasu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście,że ta potrzeba ulega zmianie..

Przy obniżonym nastroju uciekamy od ludzi, przy zwiększonym lgniemy do nich..

Przynajmniej ja tak mam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

potrzeby interpersonalne sa jedynie pierwotnymi potrzebami/instynktem który już się objawia w okresie niemowlęcym.w pózniejszym okresie można stłumić takie potrzeby poprzez złe i bolesne skojarzenia z ludzmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem ta potrzeba może zależeć od: charakteru, czy ktoś jest introwertykiem, czy ekstrawertykiem; od nastroju, czy ktoś w danym momencie ma ochotę spotykać się z ludźmi, czy nie; od obecności/nieobecności niektórych zaburzeń psychicznych i zaburzeń ze spektrum autyzmu oraz od doświadczeń z ludźmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
oraz od doświadczeń z ludźmi
Myślę,że to jest bardzo ważne.Kiedy ma się złe doświadczenia z ludźmi,to w miejsce potrzeby afiliacji pojawia się lęk...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
oraz od doświadczeń z ludźmi
Myślę,że to jest bardzo ważne.Kiedy ma się złe doświadczenia z ludźmi,to w miejsce potrzeby afiliacji pojawia się lęk...

U mnie lęk przed rówieśnikami pojawił się od razu, gdy poszedłem do zerówki, dziwne bo wtedy jeszcze nie miałem z nimi złych doświadczeń, no bo kiedy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, a przebywasz choć trochę wśród innych czy w ogóle Cię do tego nie ciągnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, a przebywasz choć trochę wśród innych czy w ogóle Cię do tego nie ciągnie?

Przebywam na uczelni, albo gdy gdzieś po coś idę, ale nie rozmawiam wtedy z nikim i nie ciągnie mnie, by w realu z kimś rozmawiać. Podobno nigdy mnie do tego nie ciągnęło, gdy poszedłem do zerówki to miałem prawdopodobnie pierwszy raz styczność z grupą rówieśników, podobno przed zerówką też mnie nie ciągnęło do nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, innymi słowy...dobrze Ci z samotnością?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, innymi słowy...dobrze Ci z samotnością?

Po prostu taka samotność powoduje u mnie spokój, poza tym nie wywołuje u mnie innych ani pozytywnych ani negatywnych odczuć.

 

Tak w ogóle, to gdzieś przeczytałem jeszcze, że blokada potrzeby afiliacji może być spowodowana nieprawidłowymi relacjami w rodzinie, ale czy to prawda czy nie, to tego nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
blokada potrzeby afiliacji może być spowodowana nieprawidłowymi relacjami w rodzinie, ale czy to prawda czy nie, to tego nie wiem
Myślę,że jedno z drugim może być powiązane...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy myślicie, że prawie całkowity brak potrzeby kontaktów z innymi ludźmi musi być niezdrowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., wydaje mi się,że nie.Każdy ma inną potrzebę kontaktów z ludźmi i jeśli odpowiada Mu samotność,to chyba nie ma w tym nic niezdrowego.No chyba,że brak kontaktu z ludźmi skutkuje przygnębieniem lub jakimiś innymi negatywnymi konsekwencjami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A czy myślicie, że prawie całkowity brak potrzeby kontaktów z innymi ludźmi musi być niezdrowy?

To chyba zależy, czy powoduje negatywne odczucia oraz czy utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, mark123, właśnie problem jest w tym, że nie wiem :(

Nie można komuś wejść do głowy i zobaczyć co czuje... A jak ktoś raz twierdzi, że mu to przeszkadza, a raz, że nie to sama nie wiem, co mam myśleć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że na potrzebę afiliacji wpływają również doświadczenia z dzieciństwa.Mam tutaj na myśli więzi,które łączą Nas z bliskimi.Sposób traktowania dzieci przez dorosłych powoduje ukształtowanie się któregoś z trzech stylów przywiązania:bezpiecznego,unikającego i ambiwalentnego(lękowego).Ci,którzy w okresie niemowlęctwa wykazywali bezpieczne przywiązanie,w dorosłych związkach(relacjach z innymi) są pewni siebie,z łatwością zbliżają się do innych ludzi i nie martwią się zbytnio o to,że zostaną odrzuceni.Cechuje ich duża potrzeba afiliacji.Ci,których w dzieciństwie łączył z rodzicami unikający styl przywiązania,często stają się nerwowi,kiedy ludzie za bardzo się do nich zbliżają i unikają zależności od innych.Natomiast Ci,którzy w okresie wczesnego dzieciństwa ujawniali ambiwalentne(lękowe) przywiązanie,jako dorośli są zalęknieni i niepewni siebie,co utrudnia kontakty z innymi i może wpływać na ograniczenie potrzeby afiliacji,zamknięcie się w sobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę, że rodzina wcale nie musi determinować tego jak bardzo ktoś ciągnie do ludzi czy też od nich ucieka.

Oczywiście jeśli ktoś miał zdrowe relacje z rodzicami to napewno wiele pomaga. Ale to, że ktoś takich relacji nie miał jeszcze go nie skazuje na izolację. Można przecież zostać przyjętym przez rówieśników i tym samym zdobyć poczucie bezpieczeństwa u nich i co za tym idzie - "ciągnąć" do nich i z nimi chcieć kontaktów.

Problem jest kiedy zostaje się odrzucacnym z każdej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

diatas, źle mnie zrozumiałeś.Miałam na myśli,że relacje z rodziną mogą wpływać,a nie,że muszą.Mogą stanowić jakąś tam część,która wpływa na potrzebę afiliacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith Ależ ja wiem, że o to Ci chodziło ;) Najbliższa rodzina to tylko jeden z elementów tej układanki, która powoduje naszą postawę otwartą lub obronną w stosunku do ludzi. Po drodze możemy spotkać kogoś(wcale nie z rodziny) kto zmieni naszą postawę na pozytywną do drugiego człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk, nie można stłumić potrzeb interpersonalnych - nie da się, człowiek świruje jak nie ma znajomych/bliskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
człowiek świruje jak nie ma znajomych/bliskich.

Nie każdy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się nie każdy, ale wtedy ma się odpowiednią osobowość, nie pamiętam jaką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zgadza się nie każdy, ale wtedy ma się odpowiednią osobowość, nie pamiętam jaką.

No w wypadku, gdy nie jest to związane z żadnym zaburzeniem ani z innymi problemami, to wtedy jest to chyba introwertyzm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę. Zgoda - można się wyprzeć potrzeb relacji z innymi i żyć wśród ludzi, ale to jest zaburzenie. Normalny człowiek jednak potrzebuje drugiego człowieka.

Introwertym to raczej według mnie jest kiedy nie potrzebujemy, aż tak dużego kontaktu z drugim człowiekiem co ekstrawertycy, ale jednak cały czas istnieje taka potrzeba i jest zaspokajana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie sądzę. Zgoda - można się wyprzeć potrzeb relacji z innymi i żyć wśród ludzi, ale to jest zaburzenie. Normalny człowiek jednak potrzebuje drugiego człowieka.

Introwertym to raczej według mnie jest kiedy nie potrzebujemy, aż tak dużego kontaktu z drugim człowiekiem co ekstrawertycy, ale jednak cały czas istnieje taka potrzeba i jest zaspokajana.

A jeśli chodzi o zaburzenie, to jeśli dotyczy ono zaburzenia osobowości, to chyba taka osobowość może nazywać się osobowość unikająca i jest połączona z introwertyzmem lub osobowość schizotypowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×