Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

szanownapani, no a ja wlasnie mam z tym problem. Bo wiem, ze takie zachowania są pewnie do wyuczenia... taki wyraz troski, przytakiwanie i ogolnie - sluchanie z zainteresowaniem. I wiem, ze są terapeuci dla ktorych pacjenci tez są pewnie ważni (jak takie dzieci) - analogicznie jak uczniowie dla nauczyciela - czasem.

Ale z drugiej strony, wlasnie to mi przeszkadza troche, ze ja nigdy nie wiem, czy taka osoba slucha mnie, bo jest naprawde zainteresowana i ciekawa, czy slucha mnie, bo jest w pracy, zaklada maske terapeuty i tyle, i tworzy taka "sztuczną" relacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka,

Hih.. tylko jak to zrobić skoro zajęcia w sobotę kończę tak ze będę w domu o 22 A w niedzielę zaczynam o 7... przecież się nie wyspie ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ktos pytal o namiary na sprawdzone firmy z holandii, piszcie na priv to podam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bordelka, to w czym problem??? Czego oczekujesz? Co chciałabyś tu usłyszeć? Bo mam wrażenie, że strasznie kręcisz sie w kółko sama nie wiedząc czego chcesz. Chcesz pracować z tą konkretną terapeutką ale nie pasują Ci jej warunki, przez które pewnie będziesz musiała zrezygnować z tej terapii. Ufasz jej i wierzysz w nią jednocześnie czując, że jesteś mniej ważna dla niej, że liczy się dla niej przede wszystkim kasa. Piszesz, że zależy Ci na zdrowiu, ale jednocześnie odrzucasz możliwiść leczenia u innej T bo może wyleczyć Cie tylko ta. A ta przecież może Cie odrzuciać bo nie zrezygnuje ze swoich zasad. Rozumiesz coś sama z tego? ??

A kolejka do niej może wynikać nie z tego, że jest taka fantastyczna tylko z dużego zainteresowania terapią w okolicy w ogóle. Ja byłam na konsultacji u bardzo znanej terapeutki przyjęta od ręki, za to do mojej totalnie anonimowej T musiałam czekać...

. Ja u kogokolwiek bedę się leczyła to będę przekonana że mnie odrzuca, że jej nie zależy, że mnie nie lubi i najchętniej to by sie mnie pozbył i pomaga mi z litości. Ja zadałam tylko pytanie na temat jak to jest z tymi płatnosciami u was, a dalej rozmowa przeniosła się na temat tego że może powinnam poszukać kogoś innego. Mimo tego że ja bardzo lubię nie potrafię jej do końca ufac, mimo że wydaje mi się ona chce mi pomóc, naprawdę nie wyobrazam sobie żebym miała próbowac teraz z kim innym. Te płatności strasznie mnie wkurzają, ale może nie będę teraz o tym myślała, poczekam aż przegadam to z nią

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja u kogokolwiek bedę się leczyła to będę przekonana że mnie odrzuca, że jej nie zależy, że mnie nie lubi i najchętniej to by sie mnie pozbył i pomaga mi z litości.

I bardzo dobrze, i to jest wlasnie cos nad czym mozna pracowac i co analizowac na terapii. W dodatku przez to, ze dotyczy to terapeutki (czyli odbywa sie na sesji) tym nawet jest łatwiej. A pewnie takie myslenie wystepuje tez u Ciebie w innych sytuacjach , z innymi ludzmi. Wiec dzieki temu, ze wystepuje tez w stosunku do terpautki, to masz okazje nad tym pracowac i jakos to naprostować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Co myślicie o chodzeniu na 2 psychoterapie jednocześnie? 2 x poznawczo behawioralna i 2 x psychodynamiczna w fobii społecznej i nerwicy natręctw?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale właśnie nie bardzo rozumiem. Z logicznego punktu widzenia, gdybym mógł na behawioralnej uczyć się walki z fobiami, a na psychodynamicznej wyjaśnić te wszystkie problemy to nie byłoby dobrej synergii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bordelka82 długa kolejka nie świadczy o niczym. Nie tylko Ty masz problem z zaufaniem i zmianą. Zmiana i zaufanie do T jest trudne dla wszystkich tutaj. Jednak leczyć się trzeba. Ja wiem ile kłopotów przyspozylo mi takie stawianie sprawy jak Ty teraz - ta albo żadna. To sprawia że nie masz swoich granic że przede wszystkim sama siebie nie potrafisz respektować i szanować. Trudno się dziwić że innych widzisz jaki takich co Ciebie nie szanują! Jeśli nie zaczniesz respektować swoich potrzeb to NIGDY nie uwierzysz że inni mogą to robić. To tak działa. Zmiana jest częścią życia i trzeba się z nią oddając. Każda kolejna zmiana jest łatwiejsza. Oczywiście porozmawiaj z nią. Ale to co pisałaś wcześniej jeśli nie będzie kompromisów... musisz się i na to przygotować. Może już na te dwa tygodnie umów się z kimś żeby było "na zakladke" poczujesz się spokojniejszy. Naprawdę w wielu gabinetach siedzą dobrzy terapeuci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Bordelka, to w czym problem??? Czego oczekujesz? Co chciałabyś tu usłyszeć? Bo mam wrażenie, że strasznie kręcisz sie w kółko sama nie wiedząc czego chcesz. Chcesz pracować z tą konkretną terapeutką ale nie pasują Ci jej warunki, przez które pewnie będziesz musiała zrezygnować z tej terapii. Ufasz jej i wierzysz w nią jednocześnie czując, że jesteś mniej ważna dla niej, że liczy się dla niej przede wszystkim kasa. Piszesz, że zależy Ci na zdrowiu, ale jednocześnie odrzucasz możliwiść leczenia u innej T bo może wyleczyć Cie tylko ta. A ta przecież może Cie odrzuciać bo nie zrezygnuje ze swoich zasad. Rozumiesz coś sama z tego? ??

A kolejka do niej może wynikać nie z tego, że jest taka fantastyczna tylko z dużego zainteresowania terapią w okolicy w ogóle. Ja byłam na konsultacji u bardzo znanej terapeutki przyjęta od ręki, za to do mojej totalnie anonimowej T musiałam czekać...

. Ja u kogokolwiek bedę się leczyła to będę przekonana że mnie odrzuca, że jej nie zależy, że mnie nie lubi i najchętniej to by sie mnie pozbył i pomaga mi z litości. Ja zadałam tylko pytanie na temat jak to jest z tymi płatnosciami u was, a dalej rozmowa przeniosła się na temat tego że może powinnam poszukać kogoś innego. Mimo tego że ja bardzo lubię nie potrafię jej do końca ufac, mimo że wydaje mi się ona chce mi pomóc, naprawdę nie wyobrazam sobie żebym miała próbowac teraz z kim innym. Te płatności strasznie mnie wkurzają, ale może nie będę teraz o tym myślała, poczekam aż przegadam to z nią

 

bordelka, ale to Ty sama napisałaś, że być może przez te płatności będziesz musiała zrezygnować z terapii i wtedy obrazisz się na wszystkich innych terapeutów. A sugestie, żebyś w sytuacji, jeśli nie możesz zaakceptować jej warunków, poszukała innego terapeuty były najbardziej rozsądne w tej całej dyskusji. Nadal uważam, że sama nie bardzo wiesz czego chcesz, strasznie się miotasz. Nie do końca pasują Ci nasze odpowiedzi a jednocześnie sama czujesz, że coś jest nie tak w tym co myślisz, czujesz i widzisz w zachowaniu swoim i swojej terapeutki. Chciałabyś, aby wszystko ułożyło się łatwo prosto i przyjemnie i do do tego po Twojej myśli, ale życie takie nie jest. Czasem trzeba dokonywać trudnych wyborów. Teraz jest taki moment w Twoim życiu nie chowaj głowy w piasek, nie tup nóżkami i nie uciekaj (stwierdzenie "nie będę o tym teraz myśleć" to zwykła ucieczka przed wzięciem odpowiedzialności za decyzje) tylko podejdź do całej sytuacji dojrzale i odpowiedzialnie. Jeszcze raz powtarzam myśl przede wszystkim o swoim zdrowiu!!! Tak, porozmawiaj ze swoją T o tych płatnościach. Ale bądź gotowa na to, że ona dla Ciebie nie zmieni zasad. Wtedy podziękuj jej za dotychczasową pracę, pocierp trochę, popłacz,a ale potem weź się w garść i zacznij szukać kogoś nowego. Druga sytuacja: jeśli się dogadacie co do tych płatności przygotuj się na to, że będziesz musiała wyjaśnić też z nią wszystkie uczucia jakie się pojawiły i jeszcze pojawią w związku z tą sytuacją. Żebyś przypadkiem nie poszła z tym bagażem, który się teraz w Tobie nagromadził dalej, bez omówienia z nią tych wszystkich uczuć, bo to będzie droga prosto do katastrofy. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Swoją drogą... Gdybym ja płaciła za odwołane sesje, to teraz pewnie nie siedziałabym i nie dumała co zrobić, żeby nie pójść na nią... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze wydje mi się że tylko ja tutaj jestem zaburzona i nie potrafię mysleć jak dorosły człowiek. Naprawdę byście ot tak odeszły od kogoś kogo lubicie i wierzycie ze chce wam pomóc? nippy, napizesz mi że tak zrobiłoby tylko dziecko, trudno. ale jeżeli ona nie pójdzie na żadne ustępstwa po prostu dam jej kasę za sesję i wyjdę, nie widzę sensu rozmowy o tym. I od razu mogę was zapewnić że na żadną terapię wtedy już nie pójdę. Wcześniej było mi źle, ale nigdy w zyciu nie czułam się tak parszywie jak teraz, nie myslałam codziennie po co zyję i co mam robić dalej, po prostu żyłam z dnia na dzień i jakoś to było, teraz jakoś to nie jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bordelka a taki scenraiusz: Ta T nie zgadza sie na zadne ustepstwa. Ty konczysz z nia prace. Szukasz nowej terapeutki, nie dla nas czy kokolwiek innego, tylko dla SIEBIE SAMEJ! i uwaga, pomimo zalu, cierpienia, poczucia krzywdy, zniechecenia i miliona innych uczuc, trafiasz do fantastycznej terapeutki, z ktora od razu nawiazujesz rewelacyjna relacje, ktora na prawde Cie rozumie, ktora jest w stanie dla Ciebie nagiac zasady nurtu, ktorej czujesz, ze mozesz calkowicie zaufac, ktora nie zostawi Cie w potrzebie i ktora ostatecznie wyleczy Cie i sprawi, ze Twoje zycie nabierze innego, lepszego wymiaru. ??? Pofoba Ci sie taki scenariusz? To jest w zasigu Twojej reki... Twoj wybor...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale jeżeli ona nie pójdzie na żadne ustępstwa po prostu dam jej kasę za sesję i wyjdę, nie widzę sensu rozmowy o tym. I od razu mogę was zapewnić że na żadną terapię wtedy już nie pójdę.

Na złość mamie odmrożę sobie uszy. Super. :brawo:

Naprawdę byście ot tak odeszły od kogoś kogo lubicie i wierzycie ze chce wam pomóc?

Nie. Jak czytasz wątek, to prześledź, jak się miotałam z oddziałem dziennym i decyzją o rozpoczęciu psychoterapii prywatnie gdzieś indziej.

Ale wiesz co, postępy można robić nie tylko w gabinecie terapeutycznym. Finalnie chodzi o przystosowanie do życia. Psychoterapia służy temu, żebyś umiała podejmować decyzje, z którymi czujesz się dobrze, w zgodzie ze sobą. Rozwiązanie konfliktu wewnętrznego na tle podjęcia psychoterapii jest krokiem do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bordelka to Twoje życie! sorry, ale ja się poddaję ;-( Nie mam już na to siły... Życzę Ci powodzenia z całego serca! Ja tymczasem robię coming out...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kurcze wydje mi się że tylko ja tutaj jestem zaburzona i nie potrafię mysleć jak dorosły człowiek. Naprawdę byście ot tak odeszły od kogoś kogo lubicie i wierzycie ze chce wam pomóc? nippy, napizesz mi że tak zrobiłoby tylko dziecko, trudno. ale jeżeli ona nie pójdzie na żadne ustępstwa po prostu dam jej kasę za sesję i wyjdę, nie widzę sensu rozmowy o tym. I od razu mogę was zapewnić że na żadną terapię wtedy już nie pójdę. Wcześniej było mi źle, ale nigdy w zyciu nie czułam się tak parszywie jak teraz, nie myslałam codziennie po co zyję i co mam robić dalej, po prostu żyłam z dnia na dzień i jakoś to było, teraz jakoś to nie jest

Bordelka pisze z własnego doswiadczenia. Zrobiłam jedno i drugie. Najpierw trzymałam się kurczowo T no wierzyłam że chce mi pomóc i lubiłam go ale ta terapia mi szkodzila. Potem stawiała sprawę tak jak ty ze nigdzie indziej nie pójdę. Ale szczęśliwie w końcu poszłam. I to od razu na kilka konsultacji. Zrobiłam sobie casting na swojego terapeutę. Zmieniłam swoje podejście do tej całej sytuacji i jestem z tej zmiany bardzo zadowolona. Czuję się bardziej wolna. Teraz było by mi bardzo trudno zmienić obecnego T ale gdybym z jakiegoś powodu musiała - zrobilabym to. A co jeśli T poważnie zachoruje i nie będzie prowadziła terapii? Zajdzie w ciążę? Wyjedzie za granicę? Odesle Cię bo nie będzie widziała sensu? Efekt jest ten sam. Szukasz nowej osoby. Tak. To jest ich praca. Ale prace można wykonywać z zaangażowaniem dokladajac wszystkich starań i z sympatia do pacjenta. To że ktoś pracuje nie oznacza że wyłącza uczucia i wyłącznie liczy kasę. Są ludzie którzy lubią swoją pracę i wykonują ją z entuzjazmem. Nie znaczy że mają robić to za darmo. Część terapeutow angażuje się w wolontariat w domach dziecka z imigrantami z samotnym matkami itp. Ale muszą też pracować na swoje utrzymanie a za pracę pobiera się wynagrodzenie. Może wybierz większą przychodnie żeby płacić na recepcji a nie bezpośrednio do ręki terapeutów?

Varelse zgadzam się. To jest sytuacja która może pomóc w zdrowieniu. Jak załatwisz to sama mniej wydasz na sesje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bordelka_82,

Widzę że masz bardzo silne przeniesienie na terapeutkę jako na matkę. I dlatego potraktujesz nie zgodzenie się terapeutki na twoje warunki jako odrzucenie przez matkę. Dlatego z powodu urazy na matke nie poszukasz innej terapeutki, bo przecież matki sie nie zmienia, ma się ją tylko jedną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wcześniej było mi źle, ale nigdy w zyciu nie czułam się tak parszywie jak teraz, nie myslałam codziennie po co zyję i co mam robić dalej, po prostu żyłam z dnia na dzień i jakoś to było, teraz jakoś to nie jest

 

Ale wcześniej chyba pisałąś cos takiego że chcesz jej pokazać że jest już z tobą lepiej i nie jesteś już taka sama jak w szpitalu.

Tu piszesz że czujesz sie gorzej. To jaka jest prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kurcze wydje mi się że tylko ja tutaj jestem zaburzona i nie potrafię mysleć jak dorosły człowiek. Naprawdę byście ot tak odeszły od kogoś kogo lubicie i wierzycie ze chce wam pomóc? nippy, napizesz mi że tak zrobiłoby tylko dziecko, trudno. ale jeżeli ona nie pójdzie na żadne ustępstwa po prostu dam jej kasę za sesję i wyjdę, nie widzę sensu rozmowy o tym. I od razu mogę was zapewnić że na żadną terapię wtedy już nie pójdę. Wcześniej było mi źle, ale nigdy w zyciu nie czułam się tak parszywie jak teraz, nie myslałam codziennie po co zyję i co mam robić dalej, po prostu żyłam z dnia na dzień i jakoś to było, teraz jakoś to nie jest

 

Ale dlaczego? Skoro juz placisz za sesje, to moze warto wykorzystac ten czas maksymalnie? Taka demonstracja raczej nie zrobi wrazenia na terapeutce ani nie sprawi, ze ona zmieni zdanie, pobiegnie za Toba i poprosi, zebys wrocila. Moze to jest dobra okazja, zeby pocwiczyc mowienie wprost. Nawet gdyby to miala byc ostatnia sesja, to ja chyba bym opowiedziala, o emocjach, jakie to we mnie budzi i jak odbieram postawe lekarki. Moze przy okazji poznasz jej motywy. A moze poleci Ci kogos innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątpię, żeby ona się zgodziła. Jeśli miałaby się zgodzić to już by to zrobiła. Na pewno nie raz miała przypadki pacjentów, którzy na te zasady się nie zgadzali, na pewno nie jesteś pierwsza, która próbowała negocjować lub prosić o złagodzenie tych zasad lub ustalić kompromis. Ona już miała czas przemyśleć nie tylko Twoje argumenty i sytuację i ewentualnie zrewidować swoje zasady. Przecież jakby miała każdego pacjenta na innych regułach to sama by się nie połapała w końcu jak kto płaci.

Prawda jest taka że albo wchodzisz w to i godzisz się na te zasady i nie piszczysz, tylko płacisz za opuszczone sesje bez względu na powód, bo ona tak chce, albo szkoda tych pieniędzy, które masz jej zapłacić za dwa tygodnie, bo one będą tak wydane jak zapowiadasz. Szkoda też Twojego czasu na złudzenia, że ona coś tam przemyśli, albo się nad Tobą zlituje. Opowiadanie jej o Twoich emocjach? Nie wiem po co? Co miałoby to dać poza powiększeniem Twojej frustracji? Ona posłucha tego przez te 50 minut, bo co ma zrobić, a potem powiecie sobie "do widzenia" Trzeba czasem się pogodzić z tym że w życiu nie wszystko jest do końca zgodne z naszymi oczekiwaniami i planami. Ale czasem przez to tracimy, a czasem zyskujemy. Jak ktoś tu napisał - Kraków to duże miasto, naprawdę będziesz miała z czego wybierać i ona nie jest jakąś wróżką żeby była jedyna w swoim rodzaju. Tylko być może będzie trzeba poszukać dłużej i tyle. Nie utrudniaj sobie sama życia bo i tak nie jest Ci łatwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powinnam cos wam odpisać, ale juz nie mam siły. Inga_beta, pewnie masz rację, ale nie chodzi tylko o matkę, ale ogolnie o wszystkich ludzi. A co do pytania o to ze jest mi lepiej, uważam ze trochę udaję przed nią że jest lepiej, nie mówie o m.s., no i nie mam czasu dokładnie wyrazić jak się czuję bo zanim opowiem co się wydazyło przez ostatnie 2 tyg, to 50 min mija. inn@, to co Ty napisałaś jest strasznie przykre, w terapii chyba też chodzi o to żeby zobaczyć jakie jest życie naprawdę, strasznie bolesnie zostaje mi to pokazane przez ostatni rok mojego życia. Najpierw na terapii w szpitalu, potem w życiu na zewnątrz, w pracy, w wynajmowanym mieszkaniu, ciekawe ile jestem jeszcze w stanie znieść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak ktoś tu napisał - Kraków to duże miasto, naprawdę będziesz miała z czego wybierać i ona nie jest jakąś wróżką żeby była jedyna w swoim rodzaju. Tylko być może będzie trzeba poszukać dłużej i tyle. Nie utrudniaj sobie sama życia bo i tak nie jest Ci łatwo.

 

Tylko jeśli to i tak ma być prywatnie, na takim szukaniu można finansowo wyjść dużo gorzej niż na płaceniu za opuszczone sesje. Pozostaje jeszcze poczucie niesprawiedliwości, ale może da się z tego jakoś wyjść właśnie w trakcie terapii. Nie wyobrażam sobie, żeby komuś nie przeszkadzały takie zasady, więc musi to być do przełknięcia bez dodatkowego uszczerbku na psychice.

Z tym że to tylko wtedy bordelka_82 może się opłacać, jeśli jesteś przekonana, że jest naprawdę dobrą terapeutką, a nie kierujesz się wyłącznie sympatią do niej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli ta terapeutka jest osobą w porządku, to powinna zrezygnować z tych opłat, właśnie dlatego że nie powiedziała tego od razu gdy zawierała kontrakt terapeutyczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli ta terapeutka jest osobą w porządku, to powinna zrezygnować z tych opłat, właśnie dlatego że nie powiedziała tego od razu gdy zawierała kontrakt terapeutyczny.
my jeszcze nie zawierałyśmy kontraktu, to nie była jeszcze terapia, miało byc kilka spotkań, ja chciałam je przedłuzyć do czasu az będzie miała dla mnie miejsce, ale tak czy siak powinna mi powiedziec o zasadach. Na kolejnym spotkaniu mamy juz zacząc terapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam kiedyś podobną sytuację.

Mój T wybrał się na kolejne szkolenie i wybrał sobie terminy, ale akurat zapomniał że ja w tych terminach mam terapię. I mówi mi że przez 3 miesiące będę miała terapię co 2 tygodnie, gdy ja mam terapię 2 razy w tygodniu. Nie zgodziłam sie ale nic to nie dało. Bo on nie mógł zmienic tych terminów. Dla mnie w tamtym czasie to była katastrofa, nawet teraz bym tego nie przeżyła.

Wróciłam do domu i wtedy mi przyszło do głowy że on przecież złamał umowę, bo umówiliśmy się na terapie 2 razy w tygodniu. I wysłałam mu takiego smsa. I pomogło. Terminy się znalazły.

Nadal mam mu to za złe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×