Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Agni82, gratuluje kroku do przodu! :brawo:

Dziekuje, a powiedz,czy bedziesz szukala jakiejs terapii we wroclawiu?czy czujesz sie ok I bedziesz probowala bez terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agni też źle się czuję w wypasionych sklepach i restauracjach. To nie mój świat i wkurza mnie uwaga skierowana na mnie tylko dlatego, że ew. mam pieniądze i mogę za tę uwagę zapłacić. Całkiem inne wartości są dla mnie ważne.

Zauważyłaś też b.ważną rzecz. My widzimy tylko czyjś sukces. O rozterkach, drodze i w końcu kosztach jakie ten ktoś poniósł nic nie wiemy.

Moja t. też prosiła, żebym znalazła miejsce w ciele, gdzie mam schowane to "trudne". U mnie to jest nad lewą piersią. Mówiła mi też, żebym się sama przytulała, otulała.....a ja przez te cholerne upały zapomniałam o tym i dopiero Twój post mi to przypomniał :hide: A ja się polewałam zimną wodą i usiłowałam przeżyć :bezradny:

 

Agnieszka_kk już nie pamiętam czy sama skreślałam, chyba tak bo jednak wolę mieć wpływ :D. Zawsze się jakieś wyjście znajdzie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NaaN, bo widzisz, moje życie stało się strasznie płaskie, jest takie od dawna, odkąd tylko pamiętam i odkąd też pamiętam ten czasami niewypowiedziany bunt przeciwko traktowaniu mnie jak przedmiot był chyba jedyną formą rozrywki, która powodowała jakąś zwyżkę uczuć. Czy potrafię żyć inaczej? Pewnie tak, ale w zupełnej samotności z minimalnymi ludzkimi interakcjami. Bo skoro bez miłości żyć sie da, bo żyję to może pojść dalej i zrezygnować z możliwości dawania innym pretekstów do traktowania jak przedmiot. Coraz bardziej skłaniam się ku tej opcji, w zasadzie teraz na i tak na niczym mi nie zależy, nie mam żadnych planów co do swojego życia, więc dlaczego nie? Tego jeszcze nie próbowałam.

Czemu wybierasz ograniczanie swoich możliwości?

Ty też jesteś sama dla siebie ważna a może inaczej - dostrzegasz się - wtedy gdy dobrze wykonasz cudze polecenie? A teraz nie ma już nikogo kto by Ci kazał iść w pole robić?

Dowiedziałam się jeszcze o sobie dziś co następuje:za swoje niezadowolenie z nieumiejętności podejmowania ważnych decyzji wyżywam się na sobie, bo kogo innego można zwalić winę za to że jest się intelektualnie i emocjonalnie upośledzonym? No tylko siebie.

Intelektualnie to na pewno upośledzona nie jesteś a z uczuciami można pracować. Można się ich nauczyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

T powiedziała, że brak wyznaczania granic spowodował gwałt...a gwałt był oznaką niewyznaczania tych granic

Chyba nie zrozumiałam

No a co o jej słowach myślisz ??????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agni82, szukam terapii na Nfz. Obawiam sie, ze nie bedzie mnie juz stac na terapie prywatna, bo juz nawet znalazlam terapeutke do ktorej chcialabym chodzic.

 

NaaN, chwilowo czuje sie szmata bo jak uslyszalam te slowa to poczulam sie znowu winna za to co sie stalo. Ze to przeze mnie przez moje braki pozwolilam na gwalt.

Chyba zle odebraam te slowa bo obwiniam siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, tylko, że mnie już nie zależy i to jest cały problem. Cały ten wysiłek jaki do tej pory wkładałam, żeby być szczęśliwą jest bez sensu. Znów źle wybrałam, a nie chce mi się już zwyczajnie próbować znów, testować swoich możliwości jako "normalnego" człowieka. Nie chce mi się zastanawiać czy dobrze robię, czy nie pozwalam za dużo, czy wyznaczyłam odpowiednie granice, nie chce mi się uczyć drugiego człowieka tylko po to, żeby stwierdzić no tak - poznałam tego człowieka, okazało się, że ma swoje problemy których konsekwencji ja nie jestem w stanie zaakceptować. Jestem już tym zmęczona. I po co to skoro może się okazać, że nawet jeśli kiedyś mi się uda to okaże się, że to czego tak pragnęłam całe życie wcale nie smakuje tak zajebiście jak zawsze sądziłam, że smakuje. Przecież żyję bez tego, prawie 30 lat, pożyję na psychotropach jeszcze ze 20, więc czy warto wiecznie w swoim życiu prowadzić burzę tylko w jednym celu? Mnie się już nie chce, nie zależy mi. Dzisiaj się dowiedziałam, że ktoś chce wynająć moje mieszkanie w innym mieście, ale dopiero do następnego miesiąca. To fajnie, bo mam jeszcze kilka dni na decyzję czy chcę je faktycznie wynająć czy może wracać, zaszyć się w swoim WŁASNYM, a nie wynajmowanym za chore pieniądze kącie i mieć wszystko gdzieś. W zasadzie nie mam żadnej motywacji żeby zostać tutaj gdzie jestem, więc po co się zmuszam? No wiem po co, to są właśnie złudzenia, którymi od zawsze się karmię. Chyba jednak przestaję być głodna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

NaaN, chwilowo czuje sie szmata bo jak uslyszalam te slowa to poczulam sie znowu winna za to co sie stalo. Ze to przeze mnie przez moje braki pozwolilam na gwalt.

Chyba zle odebraam te slowa bo obwiniam siebie.

Odebrałaś tak bo pewnie trafiły w jakieś Twoje zranione miejsce.

A skąd w człowieku biorą się granice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, no wlasnie skad sie biora w czlowieku granice?

 

Odkad zlozylam wypowiedzenie moja szefowa sie do mnie nie odezwala. Wczoraj idac na terapie spotkalam jej syna i zapytalam go jak sie mama czuje. Odpowiedzial, ze urodzila w niedziele i dobrze sie czuje. I wpadlam na terapie zaplakana rzucajac sie na husteczki w gabinecie u T.

Napisalam teraz do niej smsa jak sie czuje po porodzie ale nagle poczulam, ze ona jest na mnie zla....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

antylopa, dlaczego obwiniasz siebie, skoro nikt Cię nie nauczył stawiać granic? :smile: Winny jest tylko i wyłącznie gwałciciel, który wykorzystał Twój deficyt.

 

tu_i_teraz, myślisz, że możliwym jest czuć się super w absolutnie każdym momencie życia? :smile: Porównywanie się od czasu do czasu przydarza się chyba większości ludzi, grunt, żeby nie rzutowało na to, co robisz i czego pragniesz.

Ja bym sobie na Twoim miejscu oprawiła w ramki wszystkie dyplomy , powiesiła je na ścianie i w chwili wątpliwości pędziła gapić się na nie z ukontentowaniem :mrgreen:

 

Wiecznie się z kimś porównuję i codziennie od nowa przeżywam kryzys. Kryzys kompetencji (nie jestem taka mądra jak inni). Kryzys fizyczny (nie jestem taka ładna jak inni). Czuję się jak impostor i podskórnie obawiam się, że ludzie za chwilę się zorientują, że nie jestem taka fajna, jak im się wydawało. Z jednej strony bardzo chcę, żeby mnie lubili, z drugiej jestem osobą, która na bardzo elegancją imprezę rodzinną przychodzi w spódnicy z Batmanem albo w dżinsach i jeży się jak kot, bo nie chce zlać się z tłumem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To ja Ci zazdroszczę dzieciństwa. Widocznie było Ci wtedy tak dobrze, że nic zmienić nie chcesz.I chcesz w kółko dostawać to samo. Zycie Ci to załatwi spokojnie.

Czy powiedziałaś T. o swoich oczekiwaniach względem zakończenia t.? Biorąc na logikę ostatnia sesja całkowicie na takie coś wystarcza.

Napewno było mi lepiej w dzieciństwie niż teraz. O swoich oczekiwaniach mówiłam T., nie skomentowała tego. Myslę że na ostatniej sesji też nie będzie żadnych podsumowań. Jestem na nia tak strasznie zła ale chcę się z nią pożegnać, i nie wiem co mam zrobić, bo z jednej strony nie mam już ochoty kolejny raz wkurzać sie w gabinecie, a z drugiej to byłoby najgorsze zakończenie terapii jak już do niej nie pójdę. Miałam takie fajne wyobrażenia dotyczące tej ostatniej sesji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MałaMi1001 czytam Twój post i czuję, że Ty się zawiodłaś. Na kimś, na sobie, na swojej reakcji na to co się dzieje? Nie wiem.

Bardzo dużo różnych spraw poruszasz. Ogólnie życie polega na dokonywaniu wyborów, wątpliwościach, podejmowaniu decyzji.....i od tego się nie da uciec. Jeśli się to ogranicza to się po prostu zaczyna się umierać.

Można żyć oczekiwaniami nie konfrontując się, to jest dla mnie życie w iluzji. Tylko jeśli już zdecyduję się na konfrontacje, czyli porzucenie iluzji to zawsze się muszę liczyć z tym, że coś się okaże nie takie jak myślałam. Czy to oznacza, że nigdy nie dostanę tego co chcę? Nie. Na pewno potrzebuję sobie to obejrzeć, znależć miejsca gdzie mogę coś zmienić. Nie wiem, sposoby, oczekiwania, może jeszcze coś innego. Myśle, że nie ma czegoś takiego, że się wspinasz, walczysz i jak już to wszystko zrobisz to jesteś na górze a wokół ciebie sama szczęśliwość. To jest raczej praca dnia codziennego, każdej chwili i każdej wybranej myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NaaN, no wlasnie skad sie biora w czlowieku granice?

 

W dobrym świecie rodzice tego uczą dzieci.

 

Napisalam teraz do niej smsa jak sie czuje po porodzie ale nagle poczulam, ze ona jest na mnie zla....

 

Postawienie granic czasami powoduje to, że osoba, której to robimy jest na nas zła. A im bardziej ona nam granice przekraczała tym bardziej ona jest zła.To jest cena za budowanie szacunku do siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napewno było mi lepiej w dzieciństwie niż teraz.

To co masz teraz jest w dużej mierze konsekwencją tego co dostałaś w dzieciństwie.

O swoich oczekiwaniach mówiłam T., nie skomentowała tego. Myslę że na ostatniej sesji też nie będzie żadnych podsumowań. Jestem na nia tak strasznie zła ale chcę się z nią pożegnać, i nie wiem co mam zrobić, bo z jednej strony nie mam już ochoty kolejny raz wkurzać sie w gabinecie, a z drugiej to byłoby najgorsze zakończenie terapii jak już do niej nie pójdę. Miałam takie fajne wyobrażenia dotyczące tej ostatniej sesji.

To powiedz jej to co tu napisałaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu_i_teraz, co do stylu ubierania….ludzie na prawdę nie zauważają i nie zwracają aż takiej uwagi na to w czym chodzimy ;) umów się kiedyś z jakąś koleżanką i po 3-4 dniach od spotkania zapytaj ją czy pamięta w co byłaś ubrana…gwarantuje, że nie będzie wiedziała ;) ważne, żeby to Tobie było wygodnie i żebyś się dobrze czuła w swoich rzeczach :smile:

co do rzeczy materialnych…. nie każdy musi mieszkać w mieszkaniu o standardzie najlepszego hotelu w Dubaju….w sumie to mało kto tak mieszka ;) a samo mieszkanie czy pokój idzie odmienić niewielkim kosztem zmieniając tylko dodatki: narzutę na kanapę, poduszki, zasłony etc. znam rodziny, których status materialny nie jest za wysoki, a mieszkania mają urządzone….no bajka ;) i to wcale nie mają jakichś super drogich mebli czy wyposazenia, raczej takie ze średniej półki cenowej ;) a przede wszystkim to Tobie musi się dobrze mieszkać i musisz się dobrze czuć w swoim domu, nie Twoja koleżanka. Koleżanka jest u Ciebie raz na jakiś czas a Ty w domu spędzasz bardzo dużo czasu ;)

a jak ktoś uzależnia lubienie kogoś od stanu posiadania drugiej osoby, to warto zmienić tą znajomość ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiecznie się z kimś porównuję i codziennie od nowa przeżywam kryzys.

Wydaje mi się, że Cię rozumiem, tylko że ja porównuję się z jakimś wyobrażeniem o sobie i jak powinno być. W sumie wszystko porównuję do jakiś wyobrażeń i ciągle uderzam głową w mur rzeczywistości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, na sobie się nie zawiodłam, nie ma już na czym, nie czuję nawet już do siebie żalu. Nic do siebie nie czuję. Na nikim innym się też nie zawiodłam, przecież wiedziałam, że tak będzie od samego początku, ale zaburzenia pchały mnie do babrania się w tym błocie.

W zasadzie to mam żal do siebie tylko o jedno, że znów rzuciłam wszystko byle tylko mamić ten swój chory umysł iluzjami. A właściwie czy to żal? No nie, chyba jednak nie. Przecież już raz to zrobiłam, mogłam spodziewać się czegoś innego? Nie chcę dobrych rad, nie są mi potrzebne. Psychoanaliza też nie jest mi potrzebna, znam siebie już doskonale. Zwyczajnie stało się, a konsekwencją tego jest .... tak jakbym nie istniała ale przecież żyję. Chyba po raz pierwszy życiu nikogo o nic nie oskarżam, ani nawet nie mam pretensji do siebie. Nawet nie jestem w stanie określić tej rzeczywistości, w której się teraz znalazłam.

 

Myśle, że nie ma czegoś takiego, że się wspinasz, walczysz i jak już to wszystko zrobisz to jesteś na górze a wokół ciebie sama szczęśliwość. To jest raczej praca dnia codziennego, każdej chwili i każdej wybranej myśli.
Ja nie twierdzę, że tak jest, ale wyobrażam sobie, że jeśli jednak człowiek ma jakieś powody do radości ma siłę walczyć z całą resztą. To się chyba nazywa motywacja. Ja żadnej nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[ Na nikim innym się też nie zawiodłam, przecież wiedziałam, że tak będzie od samego początku, ale zaburzenia pchały mnie do babrania się w tym błocie.

Z tego to chyba coś wynika.

W zasadzie to mam żal do siebie tylko o jedno, że znów rzuciłam wszystko byle tylko mamić ten swój chory umysł iluzjami. A właściwie czy to żal? No nie, chyba jednak nie. Przecież już raz to zrobiłam, mogłam spodziewać się czegoś innego? Nie chcę dobrych rad, nie są mi potrzebne. Psychoanaliza też nie jest mi potrzebna, znam siebie już doskonale. Zwyczajnie stało się, a konsekwencją tego jest .... tak jakbym nie istniała ale przecież żyję. Chyba po raz pierwszy życiu nikogo o nic nie oskarżam, ani nawet nie mam pretensji do siebie. Nawet nie jestem w stanie określić tej rzeczywistości, w której się teraz znalazłam.

 

Myśle, że nie ma czegoś takiego, że się wspinasz, walczysz i jak już to wszystko zrobisz to jesteś na górze a wokół ciebie sama szczęśliwość. To jest raczej praca dnia codziennego, każdej chwili i każdej wybranej myśli.
Ja nie twierdzę, że tak jest, ale wyobrażam sobie, że jeśli jednak człowiek ma jakieś powody do radości ma siłę walczyć z całą resztą. To się chyba nazywa motywacja. Ja żadnej nie mam.

Równie dobrą motywacją jest to, że czuję się źle. Czy mówimy raczej o nagrodzie?

Nie oczekujesz rad ani analizy, rozumiem, że chcesz się wygadać. A może źle rozumiem. Nie wiem. Odezwałam się bo bliskie mi były Twoje doświadczenia. Bliska mi też była iluzja, że jak zrobię A to mi się pokaże B + mnóswto przyjemności. Nie pokazało. No cóż ja to zrozumiałam w ten sposób, że potrzebuję jeszcze raz spiąć poślady i wziąć widły do ręki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NaaN, chwilowo czuje sie szmata bo jak uslyszalam te slowa to poczulam sie znowu winna za to co sie stalo. Ze to przeze mnie przez moje braki pozwolilam na gwalt.

Chyba zle odebraam te slowa bo obwiniam siebie.

To powiem ci, że to "odważne" podejście ze strony terapeutki. Większość raczej stosuje takie głaskanie, że "nic nie zawiniłaś", a przy takim podejściu coś się w środku buntuje i widzi w tym jakiś fałsz, bo przecież ja sama coś zrobiłam: (przykładowo) zaufałam nieodpowiedniej osobie, poszłam na imprezę w miejsce, gdzie nie byłam całkiem bezpieczna, no takie rzeczy. Oczywiście one same w sobie nie są zbrodnią ani nie usprawiedliwiają gwałtu, ale nie można negować, że takie myśli i emocje istnieją. Tak że moim sposobem jest wybaczyć sobie, że coś źle zrobiłam i wtedy już mogę sama się "pogłaskać" mentalnie i duchowo.

Tak że sądzę, że T. nie chce winy przerzucić na ciebie, tylko znaleźć w tym twoje problemy, nad którymi możecie popracować, bo to ty jesteś na terapii, a nie ten, kto cię skrzywdził.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naan u mnie to miejsce jest nad prawa piersia :smile:

Po malu codziennie sie dotykam, glaszcze delikatnie.nic na sile. Jak robi sie niewygodnie, to przestaje.

 

Chcialabym zeby moja mama byla taka jak ty. :105:

 

antylopa to dobrze, ze odwaznie idziesz dalej. :brawo:

Nie wydaje mi sie, by celem T. Bylo wzbudzenie w tobie poczucia winy za gwalt. Chyba raczej pokazuje ci, jak niebezpieczny moze byc brak ustanowionych granic.

 

Ja mego syna 4 latka ucze, ze wcale Nie musi pozwalam na buziaki, usciski I przytulanki babc, cioc I innych, jesli Nie ma na to ochoty. Jesli jest niezadowolony, smutny, zly to MA prawo wyrazic te uczucia. ( uczymy sie tylko wyrazac je Nie agresywnie) . Ucze go tego, czego moja matka Nie nauczyla mnie. Przy okazji ucze sie sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak na samym początku powiedziała mi bardzo podobne słowa do tych wczorajszych i wtedy czułam to samo co teraz czuję.

Ja juz nie cofnę czasu, żeby postawić granice i nie doszło do gwałtu. Czasami sie zastanawiam czy wyznaczanie granic jest czymś złym, że może wtedy ranimy swoich znajomych, przyjaciół. Nie zważamy przez to na ich uczucia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, Agni82, Niezwykłe macie te miejsca napięcia. Ja mam tak standardowo na prawej stronie karku. Jako że mam w szyi zwyrodnienia, to jak się w "moim" miejscu zbierze napięcie, to tak bardzo boli... :( Ale mam wtedy sygnał, że coś jest nie tak, mimo że czasami wydaje mi się, że wszystko jest ok.

W ogóle problem polega na tym, że często nie odbieram umysłem, że moja ścieżka nie jest właściwa, dopiero sygnały z ciała wszczynają alarm. Życie czasami boli - dosłownie...

 

tu_i_teraz, W moim mniemaniu ogromnym sukcesem jest fakt, że Ty to wszystko widzisz. Trudno mi się ustosunkowac, bo mój lęk przed oceną ma inne spektrum. Bardziej chyba jak Maladie, mam syndrom oszusta -że ktoś mógłby mnie uznac za niekompetentną, nieobowiązkową, leniwą... W moim domu były to grzechy. Może łatwiej byłoby Ci z tym walczyc, gdybyś wiedziała skąd u Ciebie to przywiązanie do w gruncie rzeczy pozorów - wygląd, status materialny. Czy były to ważne elementy w Twoim domu rodzinnym?

Tak się w moim życiu złożyło, że moje najbliższe otoczenie ma lepszą sytuację materialną niż ja. Gdybym się porównywała, to byłoby straszne. Starałam się w tym temacie wejśc w Twoją skórę i myślę, że jest to bardzo trudne i frustrujące. Terapia grupowa może tu byc strzałem w dziesiątkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nic do siebie nie czuję.

Do zrobienia mam jakieś ćwiczenia co o sobie myślę itp., ale mogę właściwie napisać tylko to co powyżej zostało zacytowane. Nawet nie mam pomysłu jak z tego wybrnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada wydaje mi sie, ze to zalezy od problemu jaki nas najbardziej nurtuje. Moje bole ogolnie przemieszczaja sie w rozne strony, a w tym danym miejscu mam wrazenie, ze jest taki klebek/ supel, twardo I napiete. Nie lubie dotykac tego miejsca nawet przypadkiem, Nie lubie przytulac nikogo do tej strony. Prawa jest ok, ale tu czuje dyskomfort. Fakt, ze moj syn wcisnal mi swoj lokiec tam I zwichnelo mi sie jedno zebro I jakis miesien naciagnal I nerw zblokowal, ale mam wrazenie, ze tam kumuluje sie caly syf w moim ciele. Czas to rozciagnac I dac ujscie temu.

 

Znowu mialam straszny Sen. snilo mi sie, ze syn sie utopil, a ja ogladalam film z tego w internecie I plakalam Przy sasiadach. I Nie moglam w to uwierzyc. :( Nie lubie takich snow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

antylopa, Wydaje mi się, że poprzez zdrowe postawienie granic nikogo się nie rani. Jeżeli ktoś poczuje się zraniony, to wygląda na to że nie Ty masz problem ( nikogo nie zraniłaś i nie taki był Twój zamysł) tylko ta osoba ( wzięła to do siebie, źle się z tym poczuła). Moja przyjaciółka właśnie się tego uczy - stawiania granic, asertywności - cwiczenia w terenie. ;) Na początku mówi, że była okropna, ale teraz forma tego zaczyna byc bardziej subtelna, kiedy ona zaczyna się z tym coraz lepiej czuc i zaczyna to wchodzic w nawyk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada, ja sie bardzo dobrze czuje jak wyznacze granice. Ale moja przyjaciolka powiedziala mi, ze widzi ze sie zmienilam ale tez na gorzej. Na gorzej to to, ze z dnia na dzien zlozylam wypowiedzenia, bo ona by tak nie zrobila...

Ja zrobilam tak, bo psychicznie wysiadalam. Dosc mialam placzu i budzenia sie w nocy z mysla czy jutro nie dostane wypowiedzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×