Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Inga_beta, ale ja jej miesiąc temu zaniosłam kawałek ciasta i wzięła, i dlatego teraz to mnie tak zabolało. Chcialam jej na ostatniej sesji dać w podziękowaniu kubeczek ale nie zrobie tego bo sie już z nią nie zobaczę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, ufff, jakoś lżej mi się zrobiło, że nie tylko ja tak mam. Zdecydowanie lepszy by był masaż nóg ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, to nie jest tak prosto mieć pacjenta w 4 literach, uwierz ;) sama pracuję w służbie zdrowia i wielu pacjentów pamiętam i do dzisiaj czasami się zastanawiam co się z nimi dzieje, pomimo, że nasze relacje na pewno były "płytsze" niż relacja terapeutyczna ;) wiadomo, jednych lubimy mniej, innych bardziej, jeszcze inni nas denerwują swoim zachowaniem, ale nie da się pracować na tzw. autopilocie i nie czuć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

acherontia-styx, a co ona może czuć, chyba jedynie satysfakcję że czuję się przez nią tak podle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bordelka_82, podam Ci przykład z mojej terapii. 2 lata temu miałam ważny 3-dniowy dla mnie egzamin, od którego zależało baardzo wiele, bo moja przyszłość. 3 dni przed egzaminem miałam sesję, byłam już cała zdenerwowana, praktycznie bliska paniki. Idąc do T. myślałam, że mnie jakoś uspokoi, cokolwiek, a tu zonk. usłyszałam od T. 'w takim stanie to ja cię na tym egzaminie nie widzę' - pierwsza moja reakcja: :shock: , złość na T., że zamiast mnie jakoś wesprzeć, podbudować, cokolwiek, mówi mi że nie zdam. Druga reakcja, nadal złość ale już w stylu: 'ze ja niby k#3&a nie dam rady? ja Ci pokazę :evil: '.

Poszłam, zdałam.

I teraz do sedna. T. znając mnie już trochę, wiedziała, ze mnie wkurzy, ale wiedziała, że jak ochłonę trochę po początkowym wkurzeniu to ta złość przerodzi się w nazwijmy to dodatkową motywację. ;)

 

I nadal myślę, że słowa Twojej T. miały czemuś służyć, pytanie czemu? ;) ale do tego możesz dojść już tylko Ty, albo porozmawiać z T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
. Ja jej mówię że ją kocham a jednocześnie zaprzeczam temu mówiąc jaka jestem na nią zła, a ona cały czas umacnia mnie w moim myśleniu jaka jestem okropna mówiąc że przecież sama od niej odchodzę.

 

Niczemu nie zaprzeczasz. Można kogoś kochać i być jednocześnie na tego kogoś złą.

To, że od niej odchodzisz wcale nie znaczy, że jesteś okropna ale też nie jest rozsądne mieć do niej pretensje, że "ona nie idzie za Tobą".

 

Zgadzam się z dziewczynami jeśli chodzi o interpretację jej zachowania.

 

Agni może następnym razem :)

 

Antylopa Gadaj tu szybko milcząca kobieto :D !!!!!!

 

Niektóre nagrane medytacje są porażające. Dla mnie szczególnie głos Pana Ządło, to jak metalem po szkle brrrr. A panie róźne to tak utulaja, ze w kimono od razu :D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Niektóre nagrane medytacje są porażające. Dla mnie szczególnie głos Pana Ządło, to jak metalem po szkle brrrr. A panie róźne to tak utulaja, ze w kimono od razu :D.

 

Słuchałam w szpitalu medytacji podczas terapii zajęciowej. Na moje nadszarpnięte nerwy te nagrania nie działały. Były osoby co zasypiały, ale ja im się dziwiłam, że im tak łatwo przychodzi sen, bo sama jakoś niczego odczuwałam. Nie byłam ani spokojniejsza ani nie zasypiałam. Także ja nie uznaje medytacji, ale komuś pomaga to dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, ale ja nie chcę żeby poszła za mną tylko żeby mi powiedziała że nie robię nic złego, że nie jest na mnie zła i że życzy mi abym była szczęśliwa. A ona utwierdza mnie w przekonaniu jaka to jestem zła. Dziś chciałabym gdzieś zniknąć i żeby nikt mnie nie znalazł, zasnąć i się nie obudzić. Ja już wiem że moje dalsze życie będzie wyglądało tak jak teraz i nie wyobrażam sobie tego. Ktos mi pokazał jak kogos kochać, a teraz to wszystko rujnuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NaaN, ale ja nie chcę żeby poszła za mną tylko żeby mi powiedziała że nie robię nic złego, że nie jest na mnie zła i że życzy mi abym była szczęśliwa. A ona utwierdza mnie w przekonaniu jaka to jestem zła. Dziś chciałabym gdzieś zniknąć i żeby nikt mnie nie znalazł, zasnąć i się nie obudzić. Ja już wiem że moje dalsze życie będzie wyglądało tak jak teraz i nie wyobrażam sobie tego. Ktos mi pokazał jak kogos kochać, a teraz to wszystko rujnuje.

Bordelka może ona to robi bardzo stanowczo ale pokazuje Ci, że osoba dorosła sama decydując sama też bierze na siebie koszty tych decyzji. Nie potrzebuje też potwierdzenia od innych czy robi dobrze czy źle bo to po prostu jej własne życie. Oczywiście można przegadywać, doradzać się ale decyzja zawsze jest Twoja,

Dlaczego chcesz, żeby ona już teraz życzyła Ci szczęścia kiedy macie jeszcze dwie sesje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze ja z tych wrazliwcow i chcialabym, zeby ktos ze mna postepowal delikatnie, a jezeli nie to nie mam ochoty na dalsza relacje. Z jednej strony rozumiem (chyba) intencje terapeutki Bordelki, bo Wy tez to pieknie ukazalyscie :brawo: Ale sama w doroslym zyciu nie chce takiej relacji. A juz w ogole nie wyobrazam sobie takiego zimnego chowu w dziecinstwie :shock: Nie kazdego motywuja ostre slowa. Czasami delikatnoscia i miloscia wiecej sie zyskuje. I buduje cos mocnego w dziecku: poczucie bycia kochanym, waznym, akceptowanym.

Rozumiem, ze Bordelka i nie tylko 8) w doroslym zyciu musi sie zmierzyc z tym co pochowala w sobie gleboko, a co sie teraz odtwarza w relacji z T. i ludzmi ktorych spotyka...Ta brutalnosc jest po to, by wydobyc tamte uczucia- mam nadzieje. U mnie na terapii pewnie praca wygladalaby w ten sposob, ze mowilabym co mi robi zachowanie T. wzgledem mnie, szukalibysmy powiazan z przeszloscia i probowalabym mowic o tym co wtedy czulam, a mowiac pewnie bym przezywala, uwalniala emocje.

Takze Bordelka szkoda, ze Wasza praca sie konczy ale zacznie sie cos nowego. Ludzie w grupie wywoluja rozne emocje, takze bedziesz miala nad czym pracowac. I byc moze wejdziesz z kims w podobna relacje jak z Twoja T.

Po ludzku rozumiem Cie, ze jest Ci przykro. Bo uslyszenie od waznej dla Ciebie osoby takich slow nie jest przyjemne ale (chyba) terapeutyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociaż nie chodzę już na psychoterapię, bo ją skończyłam ale prowadzę coś w rodzaju autoterapii, czyli grzebania w swojej świadomości/podświadomości w celu znalezienia odpowiedzi na trudne pytania. Dziś ustaliłam co następuje:

1. Czy można żyć bez miłości - można, przecież żyję

2. Co to za życie - takie jakie mam, ale czy znam inne? (ironia, wyrzut w stosunku do siebie, ukryta nienawiść za to, że nie potrafię tej miłości zdobyć robiąc już praktycznie wszystko co się tylko dało, bez rezultatów)

3. Czy karmię się złudzeniami - Tak

4. Co właściwie spowodowało moje deficyty życiowe - to, że byłam kochana tylko wtedy gdy byłam do czegoś przydatna i nie sprawiałam przy tym problemów - kiedy bez grymaszenia chodziłam do pracy w polu po szkole i w wakacje, potulnie sprzątałam chałupę, przynosiłam dobre oceny do domu żeby mamusia mogła być dumna, nie miałam oczekiwań i nie stawiałam wymagań - taka potulna krowa, która robi wszystko czego się od niej chce. Tak zostało do dziś, pozwalam się traktować jak przedmiot i nie jestem w stanie tego schematu przerwać. No i posiadam przemożną chęć bycia potrzebną, nawet jako przedmiot czy ozdoba na parapecie.

5. Czy sama siebie traktuję jako przedmiot? - Tak, inaczej chyba już nie chcę, i tak nie odczuwam przyjemności

6. Zadanie domowe - DLACZEGO chcę traktować siebie jak przedmiot?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chociaż nie chodzę już na psychoterapię, bo ją skończyłam ale prowadzę coś w rodzaju autoterapii, czyli grzebania w swojej świadomości/podświadomości w celu znalezienia odpowiedzi na trudne pytania. Dziś ustaliłam co następuje:

1. Czy można żyć bez miłości - można, przecież żyję

2. Co to za życie - takie jakie mam, ale czy znam inne? (ironia, wyrzut w stosunku do siebie, ukryta nienawiść za to, że nie potrafię tej miłości zdobyć robiąc już praktycznie wszystko co się tylko dało, bez rezultatów)

3. Czy karmię się złudzeniami - Tak

4. Co właściwie spowodowało moje deficyty życiowe - to, że byłam kochana tylko wtedy gdy byłam do czegoś przydatna i nie sprawiałam przy tym problemów - kiedy bez grymaszenia chodziłam do pracy w polu po szkole i w wakacje, potulnie sprzątałam chałupę, przynosiłam dobre oceny do domu żeby mamusia mogła być dumna, nie miałam oczekiwań i nie stawiałam wymagań - taka potulna krowa, która robi wszystko czego się od niej chce. Tak zostało do dziś, pozwalam się traktować jak przedmiot i nie jestem w stanie tego schematu przerwać. No i posiadam przemożną chęć bycia potrzebną, nawet jako przedmiot czy ozdoba na parapecie.

5. Czy sama siebie traktuję jako przedmiot? - Tak, inaczej chyba już nie chcę, i tak nie odczuwam przyjemności

6. Zadanie domowe - DLACZEGO chcę traktować siebie jak przedmiot?

 

Szalenie jest mi bliskie to co napisałaś mimo, że historię życia miałyśmy nieco inną i od wieku nastoletniego byłam buntowniczką, która sobie później sama poszukała buciora depczącego, bowiem niewidzialna nadal zostałam dla siebie również i przede wszystkim. Czy jako potulna krowa czy wrzeszczący diabeł dostawałam to samo - uwagę skierowaną na osiągnięcia (a właściwie ich nie-idealność) i występki. To kim byłam/stawałam się, moje potrzeby i oczekiwania ? Jak ktoś nie istnieje to ich nie ma, przecież to proste. Czy byłam przedmiotem ? Raczej robotem, który po obsłużeniu wszystkich mógł wejść pod stół i poczekać aż mu skapująca kropla oliwy śrubkę poluzuje, żeby nie bolało. No i czasami zawyłam spod tego stołu ale wtedy już nikogo nie było, żeby usłyszał.

Trochę terapii trwało zanim przemieniłam się z robota w przedmiot. A przedmiotem przestałam być parę miesięcy temu. Czy dało mi to spodziewaną radość i ogólne poczucie szczęśliwości? Niestety nie. I to już na serio było mocno wkurwiające.

Rozłożyłam ręce i powiedziałam sobie: ten typ tak ma i koniec. I wtedy moja T. złapała mnie za gardło i wydusiła ze mnie coś.

To coś nazywa się: nie jestem już robotem ani przedmiotem, ale nadal nie jestem dla siebie najważniejsza.

Nie wiem jeszcze jak postawić się w środku siebie ale bardzo chcę to zrobić.

Wiem jednak, że pytanie DLACZEGO nie jest dob rym pytaniem.

Pytaniem na jakie potrzebuję i chcę odpowiedzieć jest PO CO ?

Co mi to daje, jakie korzyści się za tym kryją, czy jestem w stanie z nich zrezygnować i wynależć sobie coś innego.

Czuję, że to już ostatni etap, czy mi wyjdzie - nie wiem. Moje życie teraz jest OK, na oko wygląda, że dużo lepsze niż innych ale bardzo mi w nim brakuje przyjemności. Miłości też. A to wszystko jest na tym świecie i czemu z tego nie korzystać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, napisałaś - "Nie wiem jeszcze jak postawić się w środku siebie ale bardzo chcę to zrobić". Też jestem na tym etapie. Na razie staram się codziennie zrobic coś tylko dla siebie, żeby weszło mi to w nawyk i nie musiała tego planowac. Nie jest to proste, gdy się zapomniało co sprawia przyjemnośc i nie wie się na czym ma polegac dbanie o siebie. Oczywiście sabotuję to :( ( znajdując masę zajęc obowiązkowych, rozpraszaczy, czy czując się nagle źle fizycznie). Dziś nic takiego nie zrobiłam, chyba że zaliczyc można terapię, choc ja ją traktuję jak obowiązek.

 

A dziś na sesjii, T. powiedziała mi, że dużo robię, są postępy, a wciąż posypuję głowę popiołem... Wiecznie niezadowolona z siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu_i_teraz, dzięki za twoje słowa, chyba w tym co napisałaś znalazłam zrozumienie moich uczuć. Ja nie rozumiem czemu ma służyć ten jej chłód, przecież ona wie że nie czuję się przez nikogo kochana, no więc w relacji z nią potrzebuje czegoś innego niż znam z codziennego życia. Czy jej celem jest pokazanie mi że to co mam w domu jest normalne i że wszyscy dorośli tacy są? Myślę że ona osiągnęłam by ze mną więcej żeby okazała mi tak jak napisałaś że jestem ważna,kochana i akceptowana. I nie wiem co terapeutycznego ma usłyszenie takich słów. Ona jest pierwszą osobą w moim życiu do której mówię już w tej chwili bez oporów że ją kocham, ale chyba dziś zrozumiałam że nie warto nikogo kochać i mu o tym mówić .

NaaN, to ja chrzanię dorosle życie i decyzje. Nie potrafię być dorosła. A dlaczego chcę od T. Już teraz usłyszeć słowa że życzy mi powodzenia i szczęścia, ja całkiem inaczej wyobrazalam sobie te ostatnie sesje. Myślałam że ona zrobi jakieś podsumowanie, powie co osiągnęłyśmy, będzie zadawała jakieś pytania. A ona nie robi nic, tylko słucha jak mówię jej jak strasznie jest mi źle, jak przeżywam te rozstanie itp. I juz nie usłyszę i nie przekonam się jak będzie wyglądała ostatnia sesja. Nie chce juz do niej iść, powinnyśmy to skończyć w czerwcu kiedy dowiedziałam się że idę do Kobierzyna, bo te 2 mce teraz w niczym mi nie pomogły a raczej zaszkodziły. Miałyśmy przepracować rozstanie bo podobno mam nie przepracowaną śmierć taty, ale ja nie czuję się w ogóle lepiej teraz kiedy mam przy takim ciężkim czasie specjalistę przy sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NaaN, bo widzisz, moje życie stało się strasznie płaskie, jest takie od dawna, odkąd tylko pamiętam i odkąd też pamiętam ten czasami niewypowiedziany bunt przeciwko traktowaniu mnie jak przedmiot był chyba jedyną formą rozrywki, która powodowała jakąś zwyżkę uczuć. Czy potrafię żyć inaczej? Pewnie tak, ale w zupełnej samotności z minimalnymi ludzkimi interakcjami. Bo skoro bez miłości żyć sie da, bo żyję to może pojść dalej i zrezygnować z możliwości dawania innym pretekstów do traktowania jak przedmiot. Coraz bardziej skłaniam się ku tej opcji, w zasadzie teraz na i tak na niczym mi nie zależy, nie mam żadnych planów co do swojego życia, więc dlaczego nie? Tego jeszcze nie próbowałam.

 

Dowiedziałam się jeszcze o sobie dziś co następuje:za swoje niezadowolenie z nieumiejętności podejmowania ważnych decyzji wyżywam się na sobie, bo kogo innego można zwalić winę za to że jest się intelektualnie i emocjonalnie upośledzonym? No tylko siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I już po sesji.

Dużo wsparcia nawet słownego. Dużo mówienia co wydarzyło się w ciągu tych 3 tygodni i dla mnie dzisiaj sesja się ciągnęła i nie było końca.

U mnie chaos w życiu a opowiedzenie tego trwało 20 minut. Powiedziałam nawet ze największymi szczegółami i jeszcze 30 minut mi zostało.

T powiedziała, że brak wyznaczania granic spowodował gwałt...a gwałt był oznaką niewyznaczania tych granic

Chyba nie zrozumiałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja psychoterapeutka powiedziała, że w życiu trzeba kierować się rozumem, rozsądkiem i ja się z tym całkowicie zgadzam. Trzeba pracować nad sobą i się rozwijać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

alone05, dziwne, moja by chciała emocji, a nie logicznych argumentów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Okazało się, że w tym miesiącu u mnie krucho, muszę zdobyć sporo pieniędzy żeby mieć co jeść. Nie mam już psychicznie siły, nawet nie mam siły się rozpłakać :(

 

Może przelicz to wszystkie jeszcze raz i znajdzie się jakiś zapas. To już w sumie prawie końcówka miesiąca.

Kiedyś brakowało mi kasy, żeby sobie część kursu opłacić i zagrałam w lotto. Pierwszy raz wygrałam ale dokładnie tyle ile trzeba było na kurs i zostało mi na bilet i kawę.:D

 

A to miałaś szczęście. A jak zagrałaś, sama skreśliłaś liczby?

 

Wczoraj popłakałam, poprzeklinałam swoich rodziców i ich podejście, to że tak z dnia na dzień się dowiewdziałam o tym. Trochę mi ulżyło. Przespałam się z tym i wymyśliłam, że wyprzedam kilka swoich rzeczy. Niestety jestem na minusie i mam trochę długów, ale lepiej nie będę o tym myśleć :pirate: Mam jeszcze dodatkowo jedno koło ratunkowe w postaci cioci. Na ten moment niestety mam dużo zahamowań, żeby zacząć pracę. Trochę mam do przerobienia na terapii różnch spraw. Upadam i podnoszę się :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie po wczorajszej sesji calkiem ok. Odkrylam kolejne rzeczy. Otoz. Ta prawa czesc ciala ponad piersia, ktorej nie lubie dotykac, to ta czesc ciala pomimo, ze czuje dyskomfort Przy dotyku, to chce, by delikatnie ja dotykac. Tylko ja sie troche spinam. Jak to powiedzialam mojej T., to spytala mnie czy widze jaki rozdzial robie. Cialo jedno, a ja drugie. Brak integracji. Pracujemy nad tym. I to spiecie twarde w srodku, to spiete cialo pozbawione dotyku. Tu sie skumulowaly moje zepchniete uczucia. Poza tym powiedzialam jej, ze mam wrazenie, ze oprocz zlosci jest we mnie tez duzo bolu I smutku I to wszystko musi ze mnie wyjsc, musi wiec bolec. Przytaknela. Krok do przodu prosze panstwa. :great: a Sen , ktory mialam, ona nazywa kolejnym prezentem od nieswiadomosci, ktora pokazuje nam gdzie isc. :yeah:

 

 

Dzięki, że się tym podzieliłaś. U mnie jest podobnie, spinają mi się niektóre części ciała. Nie pomyślałabym, że to może mieć związek z dotykiem, chociaż nie mam pewności. U mnie spina się dużo mięśni w różnych miejscach. A tego dotyku pomijając czy to u mnie może miec związek z tym, to mi brakuje bardzo. Ostatnio w jak jeżdzę komunikacją miejską, to jak stykam się ciałem z kimś obok, to się z tego cieszę :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisalam takiego dluuuugiego posta i mi wcielo :pirate:

Napisze w skrocie. Potrzebuje Waszej pomocy, spojrzenia z boku. Sugestii jak pracowac nad wazna dla mnie trudnoscia.

Otoz: ciagle mam problem z porownywaniem sie do innych i czuciem sie gorsza. Brzydsza, mniej zgrabna, mniej zaradna, mniej majetna itp. W zasadzie z kim sie nie spotkam to dostrzegam w nim dobre strony i od razu z automatu porownuje sie do niego. Wypadam blado. Jestem dla siebie surowa, krytyczna. Ciagle mysle o tym, ze posiadajac cos, jakies przymioty ducha, ciala i dobra materialne zasluze sobie na akceptacje innych. Mysle o tym co ktos pomysli odwiedzajac mnie w domu, widzac moj stan posiadania, wystroj etc. Czy nie uzna, ze jestem biedna, bezguscie itp. Czy mnie w duchu nie skrytykuje, nie wysmieje.

Odstaje stylem ubierania od moich tzw. kolezanek (niezbyt bliskie mi osoby ale z racji braku tu przyjaciol, znajomych utrzymuje z nimi jakis kontakt). Czasami sie spotykamy i czuje sie zawsze przy nich gorsza, a poza tym mysle, ze moga sie ze mnie smiac.

Wiem, ze powinnam miec to w dupie. I w sumie chyba mam...ale nie do konca jak widac, bo co jakis czas to do mnie wraca. Nie jest to juz tak bardzo intensywne jak kiedys ale jest. Nawet piszac to zastanawiam sie co mozecie sobie o mnie pomyslec. I juz mysle, ze mnie krytykujecie, oceniacie, wysmiewacie. Czy ma to jakis sens? Wiem, ze nie jestem pepkiem Wszechswiata :D Jest tez znaczna poprawa w tym temacie. Kiedys nie zapraszalam do siebie ludzi z leku co o mnie pomysla widzac moj dom. Staralam sie dostosowac do ogolu (choc odstawalam ubiorem). Bylam jak najbardziej wycofana, aby nie byc w centrum i nie narazic sie na jakos towarzyska wtope.

Jak pracowac nad ta trudnoscia?. Czy ktos tez tak ma? Albo podobnie? I jak sobie radzicie z tym tematem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tu_i_teraz temat jest Mi znany. Jeszcze lata temu, bedac w podstawowce, wstydzilam sie zaprosic kolezanki do domu, bo mielismy stara, brzydka, nieremontowana od ilus tam lat lazienke. Dodatkowo moja mama Nie dbala o czy stoic tej lazience.( pewnie dlatego teraz moja lazience, to moj busik I wszystko musi byc czyste I ulozone). Balam sie, ze kolezanki beda myslaly o mnie brudaska I biedota I kumplowanie sie skonczy. W liceum tez mialam opory, a potem zrobilismy troche remontu, odwiedzialam inne domy I zobaczylam, ze Nie wszyscy zyje jak w reklamie. Troche mi przeszlo, ale wciaz gdzies gleboko czuje sie troche gorsza. Jak wchodze do drogiego sklepu, albo mam na sobie jakas droga rzecz, to czuje sie noewygodnie, troche jak burek w diamentowej obrozy.

Za kazdym razem Sobie powtarzam, ze znam ludzi tylko z jednej strony, tak jak oni mnie.

Z ubraniami I butami juz Nie mam wielkich problemow. Ubieram sie, jak sie ubieram I czuje sie wygodnie. A to, ze Nie jest to ostatni krzyk mody, Nie przeszkadza mi. Ja lubie prostote w ubiorze I ozdobie sie jedynie jakas apaszka. ;) . Oczywiscie zawsze porownuje swoje zycie do zycia innych. No. Teraz. Ty wiesz czego chcesz I realizujesz to, a ja Nie wiem. :hide: I czuje sie gorsza. Ale zaraz mysle Sobie, ze musialas przejsc dluga I kreta droge by dojsc do tego miejsca gdzie jestes. :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie po wczorajszej sesji calkiem ok. Odkrylam kolejne rzeczy. Otoz. Ta prawa czesc ciala ponad piersia, ktorej nie lubie dotykac, to ta czesc ciala pomimo, ze czuje dyskomfort Przy dotyku, to chce, by delikatnie ja dotykac. Tylko ja sie troche spinam. Jak to powiedzialam mojej T., to spytala mnie czy widze jaki rozdzial robie. Cialo jedno, a ja drugie. Brak integracji. Pracujemy nad tym. I to spiecie twarde w srodku, to spiete cialo pozbawione dotyku. Tu sie skumulowaly moje zepchniete uczucia. Poza tym powiedzialam jej, ze mam wrazenie, ze oprocz zlosci jest we mnie tez duzo bolu I smutku I to wszystko musi ze mnie wyjsc, musi wiec bolec. Przytaknela. Krok do przodu prosze panstwa. :great: a Sen , ktory mialam, ona nazywa kolejnym prezentem od nieswiadomosci, ktora pokazuje nam gdzie isc. :yeah:

 

 

Dzięki, że się tym podzieliłaś. U mnie jest podobnie, spinają mi się niektóre części ciała. Nie pomyślałabym, że to może mieć związek z dotykiem, chociaż nie mam pewności. U mnie spina się dużo mięśni w różnych miejscach. A tego dotyku pomijając czy to u mnie może miec związek z tym, to mi brakuje bardzo. Ostatnio w jak jeżdzę komunikacją miejską, to jak stykam się ciałem z kimś obok, to się z tego cieszę :roll:

U mnie tez. Ale teraz odkrylam, ze kumulacja jest w jednym miejscu. Sama widzisz, ze twoje cialo pragnie dotyku. :smile: przytyl sie do kogos, albo do czegos. Poglaszcz Sobie te czaesci ciala I zobacz co sie bedzie dzialo. Zobacz, czy cialo sie rozluznia, czy chce dotyku, czy chce bys przestala. Eksperymentuj :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmostrada Podobnie sytuacja wygląda u mnie. Zastanawiam się czy wytworzenie nowych nawyków spowoduje, że ta część mnie (uwewnętrznieni, pomijający rodzice) złagodnieje i pozwoli cieszyć się życiem?

U mnie na t. wyszedł b.duży konflikt między tymi "częściami" i t. stwierdziła, że praktycznie cała moja energia idzie w gwizdek, czyli utrzymywanie pozornej harmonii. Zaproponowała przyjrzenie się i poszukiwanie swoich przyjemności, nie odkładanie spraw na jutro i ....pracę z ciałem.

Cieszę się z Twoich postępów i życzę, żeby zostały :)

 

NaaN[/color][/b], to ja chrzanię dorosle życie i decyzje. Nie potrafię być dorosła. A dlaczego chcę od T. Już teraz usłyszeć słowa że życzy mi powodzenia i szczęścia, ja całkiem inaczej wyobrazalam sobie te ostatnie sesje. Myślałam że ona zrobi jakieś podsumowanie, powie co osiągnęłyśmy, będzie zadawała jakieś pytania..

To ja Ci zazdroszczę dzieciństwa. Widocznie było Ci wtedy tak dobrze, że nic zmienić nie chcesz.I chcesz w kółko dostawać to samo. Zycie Ci to załatwi spokojnie.

Czy powiedziałaś T. o swoich oczekiwaniach względem zakończenia t.? Biorąc na logikę ostatnia sesja całkowicie na takie coś wystarcza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×