Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

4 minuty temu, acherontia styx napisał:

Z jej.

 

I jak sie z tym czujesz? Chcesz rozpoczynać inną, czujesz sie na siłach żyć juz bez terapii?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, nieprzenikniona napisał:

@acherontia styx co się stało? 

Można powiedzieć, że kontynuacja rozmowy sprzed tygodnia. 

 

@neon, nie mam zamiaru zaczynać od nowa z kimś innym. A jak się czuję? Jest mi cholernie przykro. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, acherontia styx napisał:

Można powiedzieć, że kontynuacja rozmowy sprzed tygodnia. 

Ale pisałaś, że ona Cię nie zostawi w takim stanie...jak się w ogóle z tym czujesz? Co dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, nieprzenikniona napisał:

Ale pisałaś, że ona Cię nie zostawi w takim stanie...jak się w ogóle z tym czujesz? Co dalej?

No to zostawiła. Szkoda, że w najgorszym możliwym momencie, w którym wg niej nie mogę zostać bez terapii. To jak widać zostałam. Powiedziała, że mam porozmawiać ze swoją panią doktor bo ona mi na pewno kogoś poleci i załatwi. Super, nie ma to jak zwalić odpowiedzialność na lekarza za jej decyzje. 

A jak się czuję? Poza tym, że ryczę od 3h to jest mi cholernie przykro. Kolejny raz pokazano mi dobitnie, że nie warto ufać nikomu (dobrze wiedziała, że była praktycznie jedyną osobą, której ufałam co i tak zajęło 2 lata). 

Dalej nic. Nie planuje zaczynać wszystkiego od nowa u kogoś innego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@acherontia styx,  bardzo mi przykro :( Moge sobie wyobrazic, jak sie czujesz.. Ale moze jutro spojrzysz inaczej na sprawę i przemyslisz, co sie stało. Dzis juz nie mysl za wiele, tylko idz spac.

Przytulam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Acherontia styx bardzo mi przykro. Moja była T tez mnie zostawiła w najgorszym momencie. Nawet bez podania powodu. 

I chociaż minął już jakiś czas to nadal boli. Nie tak jak wtedy, ale boli...

Daj sobie czas na żałobę, zaopiekuj się sobą z czułością, nie podejmuj teraz żadnych ważnych decyzji.

Przesyłam ciepłe myśli.

Jeśli chciałabyś pogadać- pisz na priv.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, jak tak mozna zostawić kogoś bez podania powodu? Czy to jest w ogole zgodne z etyką tego zawodu. Naprawde ktoś powinien zacząć kontrolować ten zawód, bo najpierw sie rozpoczyna operacje na "otwarty umyśle" by następnie, w jefnej chwili jebnąć skalpelem i trzasnąć drzwiami.

 

Albo ny czegos do konca nie wiemy, mowoe tu tez odnośnie @gen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

acherontia...bardzo wspolczuje.

nie wiem co jest nie tak z tymi terapeutami. przeciez najpierw pracuja zebysmy nie bali sie odrzucenia,a potem sami odrzucaja. ja jedno wiem na pewno-swoich pacjentow nigdy nie zostawie ot tak,na lodzie. 

znam to uczucie,mnie tez jedna T odmowila wspolpracy,a chodzilam do niej rok i zaczela sie zawiazywac jakas wiez.

 

ja mam jutro terapie,pewnie bedize trudno bo mam teraz gorszy czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, nieprzenikniona napisał:

@acherontia styx jak dzisiaj samopoczucie?

Chvjowo.

 

4 minuty temu, shira123 napisał:

acherontia...bardzo wspolczuje.

nie wiem co jest nie tak z tymi terapeutami. przeciez najpierw pracuja zebysmy nie bali sie odrzucenia,a potem sami odrzucaja. ja jedno wiem na pewno-swoich pacjentow nigdy nie zostawie ot tak,na lodzie. 

znam to uczucie,mnie tez jedna T odmowila wspolpracy,a chodzilam do niej rok i zaczela sie zawiazywac jakas wiez.

A dwa tygodnie temu mówiła, że mnie nie zostawi samej z tym kryzysem.... ja do niej chodziłam ponad 3 lata, z czego ostatnie 1,5 roku 2x w tygodniu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, acherontia styx napisał:

Chvjowo.

 

A dwa tygodnie temu mówiła, że mnie nie zostawi samej z tym kryzysem.... ja do niej chodziłam ponad 3 lata, z czego ostatnie 1,5 roku 2x w tygodniu...

 

A próbowała chociaż racjonalnie "wytłumaczyć" swoją ostateczną decyzję? Bo jednak z Twoich opisów wynika, że to osoba ze sporym doświadczeniem zawodowym więc tym bardziej nie umiem jej decyzji zrozumieć...

 

U mnie po dzisiejszej sesji niby stabilnie ale z drugiej strony mam wrażenie, że dostrzegam w sobie coraz więcej zaburzeń i nie wiem sama czy jestem w stanie je zaakceptować...ciekawe kiedy moja terapeutka stwierdzi, że nie ma siły już dalej ze mną pracować...z jednej strony mogę być wyzwaniem zawodowym z drugiej chyba jestem prawdziwym wampirem energetycznym (przynajmniej wtedy kiedy ujawniam to co czuję i myślę)...jedyny plus taki, że przynajmniej zna już przyczyny które rozwinęły we mnie to czym jestem aktualnie, ale sama nie wiem czy da się to coś "naprawić"...ehhh

Edytowane przez nieprzenikniona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.12.2020 o 23:34, Wirginia Zachodnia napisał:

Na pierwszej terapii pisałam listy do rodziców, rodziny i czytałam na głos, także nie widzę w tym nic złego. 

W jakim teraz nurcie jesteś? 

Chodzę na terapię integracyjną. Kiedy mówię, automatycznie blokuję emocje, a później odbija się to na moim zdrowiu tzn. mam ataki padaczki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  1. Zakończyłem spotkania na początku grudnia z psychoterapeutą. Nie wspomniał, że grudzień to ostatni miesiąc współpracy z moją poradnią. Nie skorzystałem z możliwości rozmowy z nim po raz kolejny.  Pożegnanie bez pożegnania.
  2. Dziś odbyłem piąte spotkanie z nowym psychologiem w nurcie poznawczo-behawioralnym. Pani psycholog zaproponowała zapytanie innego specjalisty o możliwość kontynuowania spotkań z nim. Po czym prosiła o przygotowanie listy trudności celem omówienia ich na kolejnym spotkaniu. Podkreśliła, że muszę jej zaufać i wykonywać jej rady. W przeciwnym przypadku zakończymy współpracę. Kolejne spotkanie (teleporada) 8 lutego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Uśmiech napisał:

Chodzę na terapię integracyjną. Kiedy mówię, automatycznie blokuję emocje, a później odbija się to na moim zdrowiu tzn. mam ataki padaczki.

Strasznie ci współczuję. Jak chodziłam na moją drugą psychoterapię, to musiałam prosić, by ktoś był przy mnie podczas powrotu do domu. Bolała mnie głowa, nogi, ledwie szłam. Także w pewien sposób cię rozumiem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi moja dwa miesiace temu mówiła o żałobie, ze mam problem ze stratami, no a ja że pewne rzeczy sa trudne,*-mimo tego ze nie wiedziałem o co jej chodzi z tą żałobą, nie czuje że ją przechodze-* a ona odpowiedziała że mamy mnóstwo czasu, z czego wynika że chce jeszcze ze mna wspolpracowac, a juz mamy 3 lata na liczniku 🙏

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, nieprzenikniona napisał:

A próbowała chociaż racjonalnie "wytłumaczyć" swoją ostateczną decyzję? Bo jednak z Twoich opisów wynika, że to osoba ze sporym doświadczeniem zawodowym więc tym bardziej nie umiem jej decyzji zrozumieć...

W jej opinii ja w obecnym stanie nadaję się na intensywną psychoterapię w warunkach oddziału (ch*j, że termin oczekiwania na przyjęcie to min. pół roku, a przez ten czas widocznie mam zdechnąc, inna sprawa, że szpital nie wchodzi w grę), pracując ze mną 1x w tygodniu zrobi mi krzywdę (na 2x w tyg nie mogę sobie na razie pozwolić ze względów finansowych) dlatego mam sobie poszukać kogoś na NFZ w Poznaniu i w ogóle terapia online aktualnie nie wchodzi w grę, bo ma za dużo ograniczeń. Owszem, zapewniła mnie, że za jakiś czas mogę do niej wrócić i że zawsze będzie miała dla mnie miejsce i że mnie nie skreśla, bo też się przywiązała przez te 3 lata, ale robi to dla mojego dobra.... Super, nie ma to jak zostawić człowieka z niczym w jak to sama ujęła "najgorszym kryzysie, który zatrząsł wszystkim w posadach"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi kiedyś moja była psychiatrka na pytanie czy mam teraz skakać z mostu, odpowiedziała-a skacz pan!.... oczywiscie od razu udałem sie do wyjscia, co ona skwitował-no i dobrze!

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@acherontia styx zupełnie rozumiem Twoją frustrację bo argumenty faktycznie słabe i mało realne (nie wiem jak z szybkością terapii nfz

w Poznaniu ale jak ja się kiedyś u siebie w mieście wpisałam na kolejkę oczekujących to zadzwonili do mnie po 2 latach kiedy już właściwie zapomniałam, że się zapisywałam...)

Jedyne w sumie czego mogę Ci życzyć to zdobycia tyle siły samej w sobie abyś była w stanie zbudować na tej sytuacji jednak coś dobrego dla siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, acherontia styx napisał:

W jej opinii ja w obecnym stanie nadaję się na intensywną psychoterapię w warunkach oddziału (ch*j, że termin oczekiwania na przyjęcie to min. pół roku, a przez ten czas widocznie mam zdechnąc, inna sprawa, że szpital nie wchodzi w grę), pracując ze mną 1x w tygodniu zrobi mi krzywdę (na 2x w tyg nie mogę sobie na razie pozwolić ze względów finansowych) dlatego mam sobie poszukać kogoś na NFZ w Poznaniu i w ogóle terapia online aktualnie nie wchodzi w grę, bo ma za dużo ograniczeń. Owszem, zapewniła mnie, że za jakiś czas mogę do niej wrócić i że zawsze będzie miała dla mnie miejsce i że mnie nie skreśla, bo też się przywiązała przez te 3 lata, ale robi to dla mojego dobra.... Super, nie ma to jak zostawić człowieka z niczym w jak to sama ujęła "najgorszym kryzysie, który zatrząsł wszystkim w posadach"...

Wiem, ze to przykre, i rozumiem, ze zle sie czujesz tym, ze mozesz czuc odrzucenie (i czujesz je), ale moim zdaniem to uczciwe z jej strony postawienie sprawy. Wielokrotnie zauwazylam ( z Twoich postow), ze bystra z Ciebie bestia; sprobuj na to spojrzec z dystansu, bez emocji, zakladajac na chwiel, ze moze miec troche racji w tym, co mowi i ze kieruje sie Twoim dlugofalowym dobrem. Moze faktycznie rozwiazanie, jakie zaproponowala, byloby dla Ciebie najlepsze?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Luna* napisał:

Wiem, ze to przykre, i rozumiem, ze zle sie czujesz tym, ze mozesz czuc odrzucenie (i czujesz je), ale moim zdaniem to uczciwe z jej strony postawienie sprawy. Wielokrotnie zauwazylam ( z Twoich postow), ze bystra z Ciebie bestia; sprobuj na to spojrzec z dystansu, bez emocji, zakladajac na chwiel, ze moze miec troche racji w tym, co mowi i ze kieruje sie Twoim dlugofalowym dobrem. Moze faktycznie rozwiazanie, jakie zaproponowala, byloby dla Ciebie najlepsze?

Ja to wszystko rozumiem, tylko, że jak dla mnie nie zostawia się człowieka w kryzysie z dnia na dzień. 

Sama sobie przeczy, bo mówi, że ja w żadnym wypadku nie mogę zostać bez terapii, a mnie zostawia. I jeśli tym chciała mnie zmusić do poszukania kogoś innego to odniosła odwrotny skutek. Nie pójdę więcej nigdzie do żadnego terapeuty, ani na żadną terapię, bo nie mam zamiaru zaczynać wszystkiego od początku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, acherontia styx napisał:

Ja to wszystko rozumiem, tylko, że jak dla mnie nie zostawia się człowieka w kryzysie z dnia na dzień.  

  Moze na ten kryzys terapeutka chciala zwrocic Twoją uwagę? Moze chciala, zebys probowala sama sobie z tym zaczac radzic, w ramach uniezalezniania sie  - (tak tylko mysle, zastanawiam sie).

Bo jakis powod musiala miec, tak myslę.

I ja nie myslę, ze Cie zostawila - zaproponowala rozwiazanie wg niej najlepsze dla Ciebie. Powiedziala, ze potrzebujesz terapii (i wskazala, w jakiej formie), a nie jej jako terapeuty.. To, czy zaczniesz cos nowego, to bedzie Twoja autonomiczna decyzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×