Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

4 godziny temu, gen napisał:

Moja T "ma nadzieję, że mi pomoże". Myślę, że chciałby mi pomóc. Ale ostatnio  2 razy ją o coś prosiłam i olała mnie, z jej wypowiedzi czuję, że to po prostu jej praca. Mam wrażenie, że już nie jestem dla niej tak ciekawym przypadkiem jak początkowo, tylko rutynowym, wiec się tak nie angażuje.

Pewnie pisałaś ile chodzisz na terapię ale ja już nie pamiętam. Od dawna masz terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, antylopa napisał:

Pewnie pisałaś ile chodzisz na terapię ale ja już nie pamiętam. Od dawna masz terapię?

Na tej jestem 3,5 miesiąca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, antylopa napisał:

Pewnie pisałaś ile chodzisz na terapię ale ja już nie pamiętam. Od dawna masz terapię?

Na tej jestem 3,5 miesiąca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, gen napisał:

Na tej jestem 3,5 miesiąca

A od dawna czujesz, że to nie ta osoba?

Coś spowodowało to myślenie? Może jej reakcja jakaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, antylopa napisał:

A od dawna czujesz, że to nie ta osoba?

Coś spowodowało to myślenie? Może jej reakcja jakaś?

Ciągle mam nadzieję, że uda mi się z nią pracować. Po prostu nie jest tak zaangażowana, choć myślę, że dobrze robi to co robi.  I rzeczywiście pewne jej zachowania, zapominanie sprawia, że czuję, że jestem tylko kolejnym klientem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, gen napisał:

Ciągle mam nadzieję, że uda mi się z nią pracować. Po prostu nie jest tak zaangażowana, choć myślę, że dobrze robi to co robi.  I rzeczywiście pewne jej zachowania, zapominanie sprawia, że czuję, że jestem tylko kolejnym klientem.

To teraz pozostaje Ci posłuchać własnego ciała i własnych myśli i zastanowić się, czy chcesz jeszcze próbować pracować z nią czy to rzeczywiście nie ta osoba i poszukać nowej. Tak wiem, że jak to przeczytasz to pomyślisz, że szukanie to najgorsza rzecz. Wiem i cię rozumiem. Przechodziłam to samo ale na tą chwile, żałuje 2 lat spędzonych z T, która kompletnie mnie nie rozumie. Nasze rozmowy wogóle się nie kleiły. A może to ja byłam zbyt wycofana i nie nadawałam się, jeszcze na Terapię.

Teraz jak tak pomyśłałam o tej terapii to naprawdę mocno tego żałuje, bo może byłby ktoś bardziej chętny i pracowity i mógłby z niej korzystać a ja miałam wrażenie że chodze tam za karę. Zdarzało się, że zapominała ale tym akurat się nie przejmowałam, bo przecież też jest tylko człowiekiem. Człowiekiem, który może źle się czuć. I może dlatego zapomina, albo porpstu ma problemy w życiu prywatnym i nie potrafi tego zostawić za drzwiami gabinetu.

Spotykacie się dopiero niecałe 4 miesiące. Może potrzebujecie wiecej czasu.

Choć ja na pierwszym spotkaniu już wiedziałąm ,zę to ta T i chce znia pracować. Teraz nie mogę się doczekać terapii i odliczam dni i godziny, kiedy będę mogła z nią porozmawiać o moich problemach 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Aurora002 napisał:

Ja mam w środę, tym razem telefon. Ciekawe, jak będzie.

Też mam w środe wiec trzymam kciuki 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam terapeutke która zapominała o czym mówiłam na poprzedniej sesji. 

Albo w trakcie sesji ziewała.

Szybko to zakończyłam bo czułam się lekceważona.

Wróciłam do mojej starej terapeutki co prawda prywatnie bo na NFZ przyjmuje w godzinach mojej pracy ale ona wszystko pamięta. Słucha i zadaje mnóstwo pytań...

Jak ktoś jest z Krakowa to mogę ją polecić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ziewanie nie musi oznaczać że terapetuka Cię lekceważy. Terapeutka mogła być po prostu zmęczona.

 

Moze nie było aż tak wazne co mówiłaś na poprzednich sesjach aby to pamiętać. Są różne możliwości więc należy się pytać o co chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja terapeutka też ziewa, a nawet czasem z utęsknieniem, pod koniec sesji, sprawdza godzine w tele czy czas sie już skończył. Nie zachwycało mnie to,ale gdy zrozumiałem że terapeuta to tez człowiek, moze miec gorszy dzien, moze miec juz dosc mojego gadania i mnie, a nawet ze pewnie sa momenty ze mnie nienawidzi, zaakceptowałem to i gdy ona to zauważyła, ze ja toleruje jej słabosci nasza relacja poprawiła sie. Potrafiłem np. gdy zauwazylem jej niecierpliwoscz, zapytac czy nie chce zakończyć terapii troche wczesniej-myslalem- moze ma gorszy dzien?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To była widocznie na każdej sesji zmęczona... bo ziewanie powtarzało się co sesje. Twierdziła że to od klimatyzacji.

Ale jak co sesje musiałam przypominać niektóre fakty z mojego życia to stwierdziłam że nie chce tak... to są za poważne sprawy żeby o nich nie pamiętać a które ja musiałam wyciągać z chaosu na światło dzienne.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj odbyłem 3 spotkanie z nowym psychologiem (nurt poznawczo-behawioralny). Spotkanie miało postać teleporady. Pani psycholog zaproponowała metodę postępowania na dalsze spotkania. Mam podać moje mocne strony celem ich wzmocnienia, mam zmienić wykrzywiony obraz samego siebie oraz poćwiczyć umiejętności pomocne przy zdobywaniu pracy. Niestety  obawiam się, że ponownie pozostawiony sam sobie np. Jako mocną stronę wymienię wysokie zdolności analityczne. Wtedy Pani psycholog pocieszy mnie, że w pewnych sprawach radzę sobie lepiej niż inni (mnie to nie pocieszy, nie będę dalej wiedział co z tym zrobić ale będę się uśmiechał bo powiedzenie tych słów niczego nie zmieni a będzie przyczynkiem do kolejnej jałowej dyskusji). Namówi mnie zapewne do wyszukania stażu/pracy, w której taka umiejętność ma duże znaczenie.  Zapewne wypowie kilka zdań zawierających prawdy życiowe np.  Nikt nie zna się na wszystkim. Trzeba wykorzystywać swoje mocne strony. Od Pana zależy jak będzie wyglądało Pana życie. A  na koniec padnie kilka słów zachęty np.  Proszę spróbować. Nic Pan nie traci a może się udać. Nie w tym tkwi trudność. Istotna jest metoda pracy psychologa a nie korzyść jaką czerpie z niej pacjent.

Zapewne zostanę zrugany za moje słowa przez większość  użytkowników. Rady Pani psycholog są słuszne ale nie stanowią dla mnie pomocy (kto chce się uczyć od nauczyciela, który wie tyle samo co uczeń). Mogę to wszystko zrobić bez niej. Z tego powodu nie czuję wsparcia i dodatkowej korzyści płynącej z kontaktu z drugą osobą.

Przepraszam.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Długo się zastanawiałam w jaki sposób opisać swoją ostatnią sesje. Spotkania są online i zawsze takie będą ale zaczęłyśmy się zastanawiać jak mogłoby wyglądać spotkanie na żywo. Co mogłoby mnie wystraszyć, zdziwić albo odrzucić. Trochę rzeczy się znalazło ale najgorsze było jak zaczęła pytać, czego mi brakuje w relacji z nią online. A mnie naprawdę nic nie brakuje. Widzę, że bardzo zależy jej na tym żebym czuła się bezpiecznie. Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że od 5 sesji po zakończeniu kończę z ogromnym lękiem że mnie zostawi, że powie, że mnie już nie można pomóc i powie nara.

Do takiego stopnia czułam lęk, że poprosiłam o dodatkowe spotkanie bo nie mogłam sobie z tym lękiem poradzić. 

Czy kiedykolwiek ten lęk minie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja ostatnia sesja była koszmarem. Najpierw T nie było. Spóźniła się, bo zapomniala o spotkaniu. Przestraszyłam się,że coś się stało, bo nigdy jej się to nie zdarzało. Potem powiedziałam, że czuję się nieważna. T się chyba zezłościła, bo zaczęła zimnym głosem analizę tematu. W pewnym momencie, spojrzała na swego kompa i przejętym głosem stwierdziła : "ojej straszna bieda się stała"- przeraziłam się. A ona pokazuje, że jej się wtyczka od kompa zepsuła i może się wyładować. Poprosiłam, żebyśmy w tej sytuacji zmieniły termin spotkania, ale nie chciała. Stwierdziła, że starczy jej do końca sesji. Kontynuowała zimną analizę tematu. Nie umiałam jej przerwać i pozwoliłam jej zrobić mi wiwisekcję. Pod koniec sesji byłam zupełnie odrętwiała i przestałam rozumieć co mówi i o co mnie pyta. W momecie, kiedy zaczęłam mieć odruch wymiotny jej komp wysiadł. Nastepne 2 dni spędziłam skulona w łóżku pod kołdrą z migreną stulecia. Totalnie odrętwiała. Nie byłam w stanie zadzwonić ani iść do pracy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba będę musiała zrezygnować z terapii. Ostateczną decyzję podejmę w tym lub przyszłym miesiącu. 

 

Jak Wasze terapie? Jak się trzymacie? 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Wirginia Zachodnia napisał:

 

 

Jak Wasze terapie? Jak się trzymacie? 

 

 

Ja wzięłam łopatę i kopie sama....

 

Brakuje mi T 😔😔😔

 

3 godziny temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Chyba będę musiała zrezygnować z terapii. Ostateczną decyzję podejmę w tym lub przyszłym miesiącu. 

 

 

Czemu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Chyba będę musiała zrezygnować z terapii. Ostateczną decyzję podejmę w tym lub przyszłym miesiącu. 

 

Jak Wasze terapie? Jak się trzymacie? 

 

 

Coś się stało, że musisz zrezygnować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Terapia przez telefon to porażka. Ponadto w pracy będę mieć zmiany godzin i terapia będzie kolidować z nimi. 

Ale przez telefon tylko, czy np przez WhtasApp, że się widzicie?

A nie może terapeutka jakoś po zamieniać, żebyś miała terapię o godzinie takiej, żeby Ci pasowało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Terapia przez telefon to porażka. Ponadto w pracy będę mieć zmiany godzin i terapia będzie kolidować z nimi. 

Ja napisałam smsa do T że rezygnuje z terapii przez skype.

Musiałabym męża na godzinę raz w tygodniu wyrzucić z mieszkania a tego zrobić nie mogę. Bez przesady. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Lusesita Dolores napisał:

Ja napisałam smsa do T że rezygnuje z terapii przez skype.

Musiałabym męża na godzinę raz w tygodniu wyrzucić z mieszkania a tego zrobić nie mogę. Bez przesady. 

A czemu musiałabyś męża wyrzucić. Ja też mam przez Skype i nikogo z domu nie wyrzucam. Mąż myślę że szanuje jak powiesz mu, żeby chwilę poszedł do innego pokoju A nie wychodził z domu. No chyba że nie czujesz potrzeby mieć  terapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Terapia przez telefon to porażka. Ponadto w pracy będę mieć zmiany godzin i terapia będzie kolidować z nimi. 

A nie masz możliwości zmienić na rozmowę przez skype

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie zgodziłbym się na terapię przez telefon, tym bardziej płatną...przecież to naciąganie ludzi! Nie usłyszysz pewnych rzeczy przez telefon, łatwiej skłamać, terapeuta nie zobaczy niewielkich grymasów twarzy, nie ma poczucia bezpieczeństwa, stałego miejsca, gdzie możesz bez obaw zdjąć codzienną maskę...(chyba że mieszka się samemu, bez domowników i ma się warunki, ale chyba nawet mieszkając w bloku miałbym opory). Jeszcze przez Skype to pół biedy, jeśli masz warunki lokalowe... mimo korony i zachowania odstępu nie siedzimy jak barany w maseczkach, by się od siebie nie odcinać.

Czasem mam wrażenie że terapeuci strasznie zadzierają nosa, tylko czasem to ukrywają; jakby rozmowa z nimi była czymś cudownym i uzdrawiającym, nazywanie klientów pacjentami przez kogoś z tytułem magistra...

 

Ja dzisiaj płacę za ostatni miesiąc, zostało mi na przeżycie dwóch miesięcy, wystarczy że na częściowym bezrobociu buliłem sumiennie i zostawiłem tam równowartość mojego 12-letniego samochodu i odkładałem inne sprawy zdrowotne. Jak znajdę pracę to za 2200 i będę ciepał od 1. do 1 to nie mam zamiaru bulić na czyjeś nowe Audi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
51 minut temu, antylopa napisał:

A czemu musiałabyś męża wyrzucić. Ja też mam przez Skype i nikogo z domu nie wyrzucam. Mąż myślę że szanuje jak powiesz mu, żeby chwilę poszedł do innego pokoju A nie wychodził z domu. No chyba że nie czujesz potrzeby mieć  terapii

No ale dalej sobie tego nie wyobrażam.

Mamy mieszkanie 1-pokojowe i pójście do pokoju niczego nie zmieni.

Bede się zastanawiać czy nie mówię za głośno albo za cicho.

Nie, nie, nie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×