Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

I padło moje ulubione pytanie: "Co na dzisiaj?" aż mnie ciarki przeszły...

Czy na terapii potraficie rozmawiać na temat seksu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Ginko biloba napisał:

U mnie odwrotnie, tęsknię za gabinetem ;) Powoli męczą mnie te sesje skype, chyba lepiej czuje człowieka mogąc go zobaczyć z bliska. Liczę, że od czerwca coś się zmieni. Do tego wymiana zdań w kwestii postrzegania pewnych prawidel światopoglądowych. Wolałabym ja prowadzić na żywo.

 

Ja od przyszłego tygodnia mam terapię gabinetową. 

Bardzo to przeżywam. Z jednej strony się cieszę że wreszcie zobaczę się z T i z nim normalnie porozmawiam, a z drugiej to dla mnie duzy wysiłek jechać po pracy na terapię do drugiego miasta i to 2 razy w tygodniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@antylopa temat seksu czasem się przewinie, nie powiem, że czuję w tej kwestii swobodę,  ale wiem, że te rozmowy wynikają z chęci pomocy w przepracowaniu tematu, dlatego jak już temat wejdzie na sesje, to staram się nie uciekać przed tym.

@Inga_beta 2x w tygodniu terapia w innym mieście to spory wysiłek, ale robisz to ostatecznie dla siebie, więc myślę, że warto. Jeśli koliduje ci to z codziennymi sprawami (praca/zajęcia itp.) to może warto się zastanowić,czy dałoby się coś może poprzesuwac. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.05.2020 o 11:09, el33 napisał:

Zdecydowanie odpowiadają mi sesje przez skypa. Może to kwestia ilości rozpraszaczy jakie miałam w przychodni (terapia na nfz), ale rozmawiając z T w domu czuje się o wiele lepiej, spokojniej, bezpieczniej.

Dla mnie znów sesje analityczne przez skype to cwane samooszustwo analityka bo liczy się kasa, lub wybór mniejszego zła. Analityk pracujący z domu to fikcja, ma być lustrem i ma być skupiony na analizie a tu goszczę między obiadem, wizytą mamusi i ciupcianiem. To jest karykatura. Praca raczej mizerna, do tego dochodzi brak warunków na sesję, gdy jestem w domu. Jestem introwertykiem i mieszanie światów mi przeszkadza, tak jak wizyty analityka w moim domu, bo nie jest moim znajomym.

Gdy jest za blisko i poza rolą analityka-lustra to praca wspólna się kończy, widać forma (odseparowanie służące skupieniu obu stron) jest potrzebne.

Powrót do gabinetu nie wchodzi w rachubę bo na czas zawirowań wyjechałam szczęśliwie z miasta i - oby pandemia trwała jak najdłużej- nie chcę wracać. Tym bardziej, że sąsiedzi gabinetu zaczęli się burzyć na odwiedziny "obcych" i "wariatów".

Na razie Skype bez obrazu analityka musi wystarczyć do przerwy w czerwcu. Potem zobaczymy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, doi napisał:

 Tym bardziej, że sąsiedzi gabinetu zaczęli się burzyć na odwiedziny "obcych" i "wariatów".

 

Gabinetu psychoterapeuty? 🤨

Wiesz to od nich czy od niego? 🙂

 

Ja nadal w klubie rzygających Skypem.

Jak już mam coś grubego wywalać, to muszę czuć tą drugą osobę, a nie tylko widzieć i słyszeć.

Jedyny plus tej całej sytuacji to to, że sobie to uświadomiłam.

Cały czas przechodzę obok tych sesji. W głowie mam jedno, gadam drugie albo w ogóle nie gadam.

I unikanie w takiej formie kontaktu przychodzi mi niewiarygodnie łatwo.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matko...ale wczorajsza terapia przeorała mnie w każdą stronę...

Czuje jakbym cofnęła się do tego przeszłości i tam została. Sama jak palec z bólem, z podartym ubraniem, albo nawet goła.

Temat seksu, który T poruszyła uderzył we mnie jak grom z jasnego nieba. 

Smutek mnie powoli trawi, zjada od środka.

Rany jak to wszystko boli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez Skype miałam kilka bardzo trudnych sesji. Momentem trudnym dla mnie była chwila gdy się wyłączyłam i nie potrafiłam wrócić ze wspomnienia, które się uruchomiło. To był jedyny moment gdy brakowało mi fizycznej obecności T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, antylopa napisał:

 

Czuje jakbym cofnęła się do tego przeszłości i tam została. Sama jak palec z bólem, z podartym ubraniem, albo nawet goła.

 

 

Właśnie dlatego w tych zdalnych sesjach omijam co trudniejsze wątki. Też mnie tak raz poskładało i to poczucie, że jestem z tym sama... w gabinecie łatwiej mi było trochę tego zostawić. Nawet w trakcie przedłużonej ekspozycji kiedy było masakrycznie ciężko w ogóle być w jakimkolwiek kontakcie zawsze był ten moment kiedy czułam że ona jest. Teraz mi tego brakuje, wiec nie ruszam nic co mogłoby mnie rozwalić.

Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie pojawil się temat zakończenia terapii.

I mam z tym rozne emocje.., od radości, ze T uznała, ze może mnie "wypuscic" spod swoich skrzydel, do lęku, ze może to za wcześnie. Na razie niezobowiązująco termin padl, ze spotykamy się do końca roku.

Czuję się z tym naprawdę dziwnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A my wracamy do spotkań face to face. Ciesze sie, bo takie spotkania maja zdecydowanie wieksza moc terapeutyczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie widać, jak większość z Was woli wizyty twarzą w twarz😄

Czyli dość mocna macie relacje z terapeutą?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • u mnie face to face moze w polowieczerwca... przez telefon jest wygodnie i latwo,az za latwo.nie widze jej wiec nie wie czy patrze w oczy czy unikam kontaktu.oj bedzie trudniej w realu...ale ostatnia sesja udana)
  • raz bylo smiesznie bo w trakcie rozmowy skonczyly mi sie minuty i polecialam pozyczyc tel od sasiadki
  •  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, antylopa napisał:

Fajnie widać, jak większość z Was woli wizyty twarzą w twarz😄

Czyli dość mocna macie relacje z terapeutą?

 

 

U mnie o ważności tej relacji świadczy chyba to, że już kilka razy chciałam z niej uciekać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Disappear napisał:

 

U mnie o ważności tej relacji świadczy chyba to, że już kilka razy chciałam z niej uciekać ;)

 

A jaki to ma związek? Chęć odejścia nie zawsze jest spowodowana oporem. Czasem zmiana terapeuty to najlepsze, co możemy zrobić. I nie chodzi o to, że terapeuta się nie zna. Czasem nadchodzi moment kiedy praca z daną osobą przyniosła nam tyle, ile mogła i czas iść do kogo innego. Nie wszystkie problemy trzeba rozwiązywać u tej samej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Uśmiech napisał:

 

A jaki to ma związek? Chęć odejścia nie zawsze jest spowodowana oporem. Czasem zmiana terapeuty to najlepsze, co możemy zrobić. I nie chodzi o to, że terapeuta się nie zna. Czasem nadchodzi moment kiedy praca z daną osobą przyniosła nam tyle, ile mogła i czas iść do kogo innego. Nie wszystkie problemy trzeba rozwiązywać u tej samej osoby.

Zgadzam się. Zmiana terapeuty i nurtu, w którym pracuje, przyniosła mi dużo lepsze i szybsze efekty niż u poprzedniego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Coel napisał:

Zgadzam się. Zmiana terapeuty i nurtu, w którym pracuje, przyniosła mi dużo lepsze i szybsze efekty niż u poprzedniego

 

Z jakiego nurtu zmieniłaś na jaki? Ja z gestalt na integracyjną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Uśmiech napisał:

 

Z jakiego nurtu zmieniłaś na jaki? Ja z gestalt na integracyjną.

Z behawioralno-poznawczej na psychodynamiczną. Opisałam to dziś w jednym z tematów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pamiętam jak 3 lata temu powiedziałam, że nigdy więcej terapii. Nawet nie myślałam o zmianie terapieurki bo jej miałam już serdecznie dosyc. A od czasu jak zaczęłam się z kimś spotykać i wiele sytuacji zaczęło mi przypominać przeszłość, to związek też trochę zaczął się sypać.  

A teraz wiem, że trafiłam na kobietę, która nie boi się zadawać mi trudnych pytań. I co najgorsze nie pozwala uciekać w ciemna otchłań wspomnień, tylko pyta gdzie Pani jest teraz i jak się Pani czuje.

 

Więc ja uważam, że jeżeli czujemy że nasza terapia nie przynosi skutków to warto zastanowić się nad zmianą, albo nad odpoczynkiem od terapii, bo może to nie być ten czas żeby ruszyć do przodu

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Uśmiech napisał:

 

A jaki to ma związek?

 

Taki, że często uciekam z relacji w momencie gdy staje się zbyt ważna.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Disappear napisał:

 

Taki, że często uciekam z relacji w momencie gdy staje się zbyt ważna.

 

 

Też tak kiedyś słyszałam, że jeżeli uciekamy to znaczy że boimy się jakiegoś tematu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, antylopa napisał:

Też tak kiedyś słyszałam, że jeżeli uciekamy to znaczy że boimy się jakiegoś tematu

 

Ucieczka od tematu, to coś co robię dość często i za bardzo tego nie kontroluję.

Mam plan, że będę o czymś gadać i się zatykam, albo ubieram to w zupełnie inne słowa niż chciałam.

Potem się na siebie wkurzam, ale to jest inna opcja niż moje ucieczki z relacji.

Z relacji uciekam, bo jak stają się zbyt ważne to potem za bardzo boli ewentualne rozstanie.

Staram się tego unikać, często wmawiając sobie że to dla mnie tak wiele nie znaczy i że wcale tej drugiej osoby nie potrzebuję.

Często też stawiam ścianę w momencie gdy robi się za blisko.

Taki instynkt samozachowawczy :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dzisiaj mam rozkminę pt. czy mi jest potrzebna terapia, znaczy, było mi wesoło i radośnie, a po terapii jest mi smutno i smętnie. Czy to dobrze, czy tak być powinno? Czasami myslę sobie, że dam radę sama, a okazuje się, że jednak nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Aurora88 napisał:

Ja dzisiaj mam rozkminę pt. czy mi jest potrzebna terapia, znaczy, było mi wesoło i radośnie, a po terapii jest mi smutno i smętnie. Czy to dobrze, czy tak być powinno? Czasami myslę sobie, że dam radę sama, a okazuje się, że jednak nie.

A wesoło Ci było przed terapią i po spotkaniu jest Ci smutno?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Aurora88 napisał:

Ja dzisiaj mam rozkminę pt. czy mi jest potrzebna terapia, znaczy, było mi wesoło i radośnie, a po terapii jest mi smutno i smętnie. Czy to dobrze, czy tak być powinno? Czasami myslę sobie, że dam radę sama, a okazuje się, że jednak nie.

Nie rezygnuj z terapii. Powiedz o tym roztrzęsieniu terapeucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Aurora88 napisał:

Ja dzisiaj mam rozkminę pt. czy mi jest potrzebna terapia, znaczy, było mi wesoło i radośnie, a po terapii jest mi smutno i smętnie. Czy to dobrze, czy tak być powinno? Czasami myslę sobie, że dam radę sama, a okazuje się, że jednak nie.

Wydaje mi się, że aby było lepiej to czasami musi być gorzej. Mnie osobiście po takim obniżeniu nastroju posesjowego pomogło przeanalizowanie tego z terapeutką. Chociaż jakoś tak się dzieje, że te sesje gdzie np. wchodzę do gabinetu z w miarę pozytywnym nastawieniem a wychodzę jak zdjęta z krzyża, to zawsze sesje które najwięcej wnoszą. 
Wydaje mi się, że to że się zastanawiasz czy potrzebna Ci terapia to ważny temat do omówienia na sesji. Może jakiś opór pojwia się na horyzoncie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×