Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Dzisiejsza sesja dotyczyła poczucia winy. Spotkanie było owocne. Tylko, że mam teraz jakiś podły humor. Jestem przygnębiona. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wirginia Zachodnia po takich sesjach spada zadowolenie do poziomu podłogi, ale dobrze że udało Ci sie to poruszyć. Na początku jest gorzej, ale z czasem może już tylko się poprawić ;)

Moja sesja jutro, mam teraz wydłużony czas, bo idziemy przez niezły mrok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W swojej terapii dopiero teraz dociera do mnie kim jestem i że nie jestem takim supermenem jak myślałem. Byłem rozczarowany terapią, że nie potwierdza moich wyobrażeń i dopiero zaczynam akceptować to, jakim przeciętniakiem jestem i że próby żyłowania się i bycia wybitnym koczą się w moim przypadku co najmniej epizodem depresyjnym i wylotem z pracy.

 

Zaakceptowałem też to, że terapia nie będzie trwać np rok, ale np 2-3 lata lekką ręką. być może przez ten czas w pełni pogodzę się sam ze sobą i może kto wie nawet polubię siebe takim jestem na prawdę a nie swój obraz roboczym amoku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.10.2019 o 11:35, Walter napisał:

W swojej terapii dopiero teraz dociera do mnie kim jestem i że nie jestem takim supermenem jak myślałem. Byłem rozczarowany terapią, że nie potwierdza moich wyobrażeń i dopiero zaczynam akceptować to, jakim przeciętniakiem jestem i że próby żyłowania się i bycia wybitnym koczą się w moim przypadku co najmniej epizodem depresyjnym i wylotem z pracy.

 

Zaakceptowałem też to, że terapia nie będzie trwać np rok, ale np 2-3 lata lekką ręką. być może przez ten czas w pełni pogodzę się sam ze sobą i może kto wie nawet polubię siebe takim jestem na prawdę a nie swój obraz roboczym amoku?

 

Masz dobre podejście, ważne, że akceptujesz to jak jest i mimo trudności chcesz to zmieniać, by było jeszcze lepiej. Trzymaj się dzielnie!

 

Powodzenia wszystkim na sesjach w nadchodzącym tygodniu 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio korzystając z niezwykłej o tej porze roku pogody poszedłem na długi spacer w mojej okolicy drogą polną której nigdy nie widziałem (wiedzialem że prowadzi przez pola na skróty do sąsiedniej gminy, ale piechotą daleko, roweru i auta szkoda po piachu) zrobiłem na raz z 8 km i doszedłem do innej miejscowości z innej niż zwykle strony i zobaczyłem jak wyglądają pewne budynki, których nigdy nie widzę inaczej niż z daleka z okna samochodu. Niby znane, ale jakby nowe, ;) niby pod nosem a fragment gdzie nigdy mnie nie było.

 

Niedawno też cokolwiek zaczeło sie ruszać w sprawie pracy, rozmowa, więcej ogłoszeń, dyskutujemy o tym z terapeutą i on zwrócił na to uwagę, jakbym podświadomie widział nowe drogi i stare sprawy z innej perspektywy i dziwnym przypadkiem poszedłem na ten długi spacer ;) chyba nie tylko zbieg okoliczności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam na pierwszej sesji z nową terapeutką.

Na razie cała sesja opierała się na tym, że opowiadałam swoją historię, więc nie miała zbyt dużo możliwości włączenia się.

Była bardzo energiczna, żywo reagowała na moje emocje, fajne to było. I mądrze i wyrozumiale podchodziła do moich niestandardowych rozwiązań życiowych.

No czas pokaże, czy mi to pomoże ;) 

Kolejna wizyta za miesiąc - nie będziemy robić psychoterapii, raczej konsultacje wspomagające. Mam sobie myśleć, o czym chcę pogadać przy takich rozmowach.

Edytowane przez Aurora88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jutro wybieram się na psychoterapię. Bardzo lubię swojego psychologa. Jest pozytywna, zawsze ma coś do powiedzenia.

Doszedłem do wniosku, że jeśli sami nie potrafimy wejrzeć w siebie to psycholog nie pomoże. Dopiero wtedy możemy współpracować ze specjalistą. Zadawać pytania, poruszać różne wątki. Niestety psycholog nie czyta w myślach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, naftan_limes napisał:

Ja jutro wybieram się na psychoterapię. Bardzo lubię swojego psychologa. Jest pozytywna, zawsze ma coś do powiedzenia.

Doszedłem do wniosku, że jeśli sami nie potrafimy wejrzeć w siebie to psycholog nie pomoże. Dopiero wtedy możemy współpracować ze specjalistą. Zadawać pytania, poruszać różne wątki. Niestety psycholog nie czyta w myślach.

Dobrze, żeby nie siedział jak mumia. Żeby zadawał pytania i interesował się tym, co mówimy. Psycholog nie czyta w myślach to prawda. Ale musi też rozumieć, co do niego mówimy. Dopytywać, jeśli nie rozumie, co do niego mówimy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, shira123 napisał:

jutro ide do nowej T.zdam relacje jak wrazenia)

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłam do swojej terapeutki z dawnych lat

zaproponowała mi terapie na NFZ raz w tygodniu

musialam odmówić ze względu na prace

wymyslilam ze będę do niej chodzić raz w miesiącu prywatnie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pierwsze wrazenie takie sobie bo ta pani b.malo mowila no ale to dopiero poerwsze spotkanie takie zapoznawce  wiec dam jej szanse

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak myślicie, a może macie jakieś doświadczenia... Jest sens zacząć nową terapię w celu odwiązania się od dawnego terapeuty? Strasznie za "starym" tęsknię, przeżywam że nie mogę spotykać się z nim regularnie jak dawniej w terapii. Rozsądek mówi, że muszę o nim zapomnieć. A nie mogę :( Nowy terapeuta mógłby mnie wyleczyć od starego? A może to powinna być kobieta? A może tylko czas? A ja tak nie mogę bez tamtego!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, vik napisał:

Jak myślicie, a może macie jakieś doświadczenia... Jest sens zacząć nową terapię w celu odwiązania się od dawnego terapeuty? Strasznie za "starym" tęsknię, przeżywam że nie mogę spotykać się z nim regularnie jak dawniej w terapii. Rozsądek mówi, że muszę o nim zapomnieć. A nie mogę :( Nowy terapeuta mógłby mnie wyleczyć od starego? A może to powinna być kobieta? A może tylko czas? A ja tak nie mogę bez tamtego!!!

Moje doświadczenie jest takie, że po starej terapii mogą zostać jakieś nieprzepracowane warstwy objawiające się właśnie przywiązaniem do terapeuty. Może być też i tak, że należysz do osób które nie funkcjonują bez terapeutycznego stałego wsparcia. Jeśli jednak nie masz tematu na terapię oprócz "chcę żeby ktoś mnie kochał" i funkcjonujesz normalnie to sensu chyba to nie ma. Tęsknota nie zabija przecież.

Piszesz że nie możesz spotykać się ze "starym" regularnie - czyli sie jakoś spotykasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze "starym" mam tzw wsparcie psychologiczne czyli spotykam się z nim tak raz w m-cu... gorzej jak termin się przesuwa, bo nie będąc na kontrakcie muszę czekać na coś wolnego. No i jak coś się dzieje to nie mam możliwości kontaktu i wściekam się i miotam i nic nie mogę zrobić... Dlatego myślę o nowym, bo z nim mogłoby być normalnie czyli regularnie, ale czy możliwe jest odwiązać się bez kolejnego przywiązania? Mam obawy, że to taka "wada" przywiązywania się, bo w realu tego nie dostaję, ale... Fioła dostaję, tak zostawiona sama :(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@vikPytanie jest inne: czy taki układ ci coś daje, czy idziesz we właściwym kierunku? Czy przepracowujesz co trzeba, czy masz z tym kontakt? Czy przywiązanie ci pomaga czy odciąga od twojej pracy?

Może warto wnieść to przywiązanie i problem z brakiem regularności na sesje? Czy twój terapeuta wie co się dzieje?

Nie wiem czy to "wada" czy po prostu coś nad czym musisz popracować i dostarczyć sobie w realu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że spotkania w formie wsparcia są jakąś pomocą. Choćby tylko wywaleniem z siebie tego czego nikomu innemu nie powiem. A nikomu innemu, bo nie mam takiej osoby. Takiej, która wie o mnie już tyle i która mnie taką przyjmie. Po prostu on jest jedyną osobą. A o tym, że rozwala mnie to czekanie na spotkanie, niepewność czy i kiedy nastąpi on wie. Tylko, że ja też wiem, że jestem tą w drugiej kolejności. A niestety ja to czekanie odbieram jako niechęć jego na sesję, brak zainteresowania.. i z jednej strony chcę mu wygarnąć, że go nie potrzebuję i rzucić to, a z drugiej chore przywiązanie nie chce go stracić. I zamiast otwierać się na innych, jego odrzucanie powoduje, że i ja odrzucam innych i zamykam się w sobie. Bo jego nie ma. @doi dzięki za odpowiedź...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.10.2019 o 11:10, Aurora88 napisał:

Mam sobie myśleć, o czym chcę pogadać przy takich rozmowach.

Na razie wymyśliłam, że chyba chciałabym porozmawiać o poczuciu kontroli.

 

Mam wrażenie, że tkwię w błędnym kole. Planowanie różnych rzeczy mnie uspokaja, bo mam nad nimi kontrolę, ale później czuję się przez to niejako zniewolona (że coś "muszę" albo "powinnam") i reaguję depresją... I to poczucie kontroli wkrada się w każdy aspekt mojego życia. Nie tylko moich aktywności i relacji, ale nawet pod kątem fizycznym (mam silny lęk wysokości i lęk przestrzeni).

Nie wiem co z tym zrobić... jak się tego pozbyć... czy dla odmiany niczego nie planować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@vikMówienie sekretów do kogoś nie jest pracą. Robisz sobie dużo iluzji- że nie ma nie świecie innych ludzi, że jest jakaś relacja, że on cię odrzuca, że jest jakaś kolejność... Nie ma tego. Po prostu to jest lekarz, który przyjmuje pacjentki, ma swoje terminy etc. Nie prowadzi z tobą żadnej gry jaką mu imputujesz. Ma innych pacjentów, tak samo ważnych jak ty, co nie oznacza że nie chce z tobą pracować.

Najważniejsze jest czy to ci służy. TOBIE. Moim zdaniem przy zaburzeniach więzi (a tak to rozumiem) sesja raz na miesiąc to bardzo mało, w takim układzie nie da się pracować. Nie da sie przepracować bezpiecznie przejścia od dziecięcego uzależnienia (im jego mniej tym bardziej obecny) do doroślejszego "cenię cię i lubię, dziękuję, cieszę się jak jesteś ale jak cię nie ma jest ok".

Pomysł z częstszymi sesjami nie jest zły, problem w tym, że to ma być jakiś rodzaj zemsty (pokażę że cię nie chcę bo robisz mi krzywdę). Motywacją powinna być chęć rozwoju a nie skopanie niedobrego taty.

Ja bym te kwestie wniosła na sesje. To że chcesz częstsze sesje, że rozważasz z kimś innym, może przeszłabym się na konsultacje gdzieś na spokojnie, żeby zobaczyć jak inni pracują. Jakie jest zdanie twojego terapeuty na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.11.2019 o 10:22, vik napisał:

Ze "starym" mam tzw wsparcie psychologiczne czyli spotykam się z nim tak raz w m-cu... gorzej jak termin się przesuwa, bo nie będąc na kontrakcie muszę czekać na coś wolnego. No i jak coś się dzieje to nie mam możliwości kontaktu i wściekam się i miotam i nic nie mogę zrobić... Dlatego myślę o nowym, bo z nim mogłoby być normalnie czyli regularnie, ale czy możliwe jest odwiązać się bez kolejnego przywiązania? Mam obawy, że to taka "wada" przywiązywania się, bo w realu tego nie dostaję, ale... Fioła dostaję, tak zostawiona sama :(:(

 

Ta terapia wspierająca wyrządza ci szkody w większej ilości niż korzyści. Dlaczego masz taką terapię? Masz schizofrenię? Uważam że powinnaś z niej zrezygnować i rozpocząć normalną terapię raz w tygodniu. Takie pocieszanie cię nic ci nie daje a tylko utrzymuje w przywiązaniu. W ten sposób nie nauczysz się nawiązywać kontaktów z innymi i tam zaspokajać swoje potrzeby relacji z ludźmi. 

Taki tym relacji jaki masz z tym terapeutą tylko pogłębia i wyostrza twoje braki z dzieciństwa gdy prawdopodobnie miałaś taki sam deficyt matki czyli brak jej obecności, samotnośc. 

Gdy nawiążesz prawidłową relację z nowym terapeutą to przywiązanie do tamtego zniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh po ostatniej sesji wyszedłem  wręcz obolały, bo wywalałem z siebie złość na ojca. Makabra, dosłownie czułem ból, nie mogłem zasnąć, jeszcze ranek był ciężki, ale potem spokój. Czasem się zastanawiam, czy jedną z funkcji terapii jest to, że wypala się złość, wyrzuca się ją z siebie? Bo niewiele mogę zrobić z obiektem złości. do tego znowu sny z walką, strzelaniem, chowaniem się itp... one się pojawiają gdy mam trudności

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak to jest jedna z funckji terapii.katharsis,oczyszczenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Walter napisał:

Heh po ostatniej sesji wyszedłem  wręcz obolały, bo wywalałem z siebie złość na ojca. Makabra, dosłownie czułem ból, nie mogłem zasnąć, jeszcze ranek był ciężki, ale potem spokój. Czasem się zastanawiam, czy jedną z funkcji terapii jest to, że wypala się złość, wyrzuca się ją z siebie? Bo niewiele mogę zrobić z obiektem złości. do tego znowu sny z walką, strzelaniem, chowaniem się itp... one się pojawiają gdy mam trudności

Korzystaj z tego, że czujesz tę emocję złości, przerób ją, zaakceptuj. Nazwałeś ją, to dobrze. Możliwe, że z czasem się to rozproszy. Ale ta złość jest w Tobie, gdybyś jej nie wyrażał, to ona by sobie siedziała w Tobie i robiła Ci krzywdę. To dobrze, że ją "wyciągnąłeś" z siebie.

Teraz może Ci się wydawać to nieprawdopodobne, ale jest możliwe, że kiedyś nawet ojcu wybaczysz.

Relacje z rodzicami to często długa droga, ja też byłam na etapie złości na matkę, musiałam ją z siebie wyrzucić, wyżyć się na czymś. Przez tyle lat byłam na nią wściekła, że nigdy nie podejrzewałam, że to się może zmienić. A teraz widzę, że była tak samo skrzywdzona przez życie, jak ja. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

moja była a teraz i obecna terapeutka zaproponowała mi terapie raz w tygodniu na NFZ....

ze względu na prace musiałam zrezygnowac

umowilysmy się ze będę do niej chodzić raz w miesiącu prywatnie 🙂

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×