Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

@zagubiony. a może faktycznie myśli że już nie chcesz wrócić. Hmmm przez te 3 lata jednostronna relacja? Jeżeli tak czujesz to może warto zmienić terapeute, albo z tą porozmawiać też i o tym. Ja wychodzę z założenia że przed terapeuta nie można niczego ukrywac. Nawet o złości na T trzeba mówić. Może zapytaj w takim razie wprost, czy będzie dla Ciebie miała jeszcze czas i ewentualnie kiedy, myślę że będzie miała, a to co się dzieje teraz i jakie masz uczucia omówiecie na spotkaniu. Całe życie na pewno na terapię nie będziesz chodzić, ale 3 lata to jeszcze nie tak strasznie dużo. Ja nie wiem ile jeszcze będę chodzić, ale obawiam się życia bez terapii. 

Edytowane przez ania_taka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, zagubiony. a napisał:

Dzień wcześniej wysłała mi fakturę, co było dla mnie oczywistym objawem że nie liczy że już przyjdę i że jej w ogóle na mnie nie zależy. Zawsze faktury dawała mi na sesjach.

 

Faktura dowodem na to, że komuś na kimś nie zależy? To są tylko gry twojego umysłu i odbicie twoich lęków. A jak inaczej miała dostarczyć ci fakturę- gołębiem? 🙂 Miała odczytać ci w głowie, że się z nią bawisz i że nie oznacza tak?

Zregresowałaś się to, wszystko i myślisz jak dziecko. Regresja to nie jest dobry czas na porzucanie terapii, dobrym czasem na taka decyzję jest okres gdy jesteś dorosła i masz kontakt z realem a nie fantazjami o fakturach i znakach. Jeśli twoje fantazje idą w stronę "ona nie chce ze mną pracować" to teraz- z napięcia, że ona jednak chce (bo od 3 lat otwiera drzwi), sama sobie swoje fantazje zrealizowałaś.

Terapeutka potraktowała cię jak dorosłą. Mówisz nie, ona się wycofuje. Taka jej rola. Odwołałaś sesje, to twój czas zajął ktoś inny. Dlaczego nie? Żądasz wyjątkowej relacji, ale przecież ona dała ci trzy lata. Wycofałaś się bo chciałaś żeby za tobą poszła, ukochała cię, dała znak że kocha. Takie dziecięce gierki. Normalne zresztą.

Uciekasz od obiektu obsesji, ale stare ramy obsesji, obsesja sama zostaje.

A teraz robisz sobie kolejny problem. Kolejne kilka lat będziesz dumać co ona myślała produkując kolejne fantazje zamiast się z tym skonfrontować i z nią porozmawiać i o swojej regresji pogadać. Będziesz po forach pisać jacy ci terapeuci źli i pazerni- ciągle z pozycji dziecka komu ktoś robi (rzekomo) krzywdę a nie z pozycji dorosłego, który z wdzięcznością mówi dziękuję za to co dostał i idzie swoją drogą. Lepiej spokojnie zamknąć relację a najlepiej- spokojnie poddać to co wypisujesz refleksji i pracować dalej starając się wyciągnąć jakieś wnioski z kryzysu. Pracować nad sobą a nie nad relacją, bo relacja to tylko rama, layout.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@doi masz rację, cały czas jestem tym małym dzieckiem które chce miłości. I nie wiem ale myślę że skoro po 3 latach terapii dalej to się nie zmieniło to terapia nie jest dla mnie bo jestem leniwa i nie chce mi się nad sobą pracować. W tej chwili jedyna myślą jaka mi przychodzi do głowy to to że jestem nic nie warta i w sumie od zawsze mam myśli że jestem nikim i nigdy nie powinno mnie być na świcie, ale nie potrafię nic z tym zrobić, ani się usunąć ani zmienić. I nie jest tak że nie umiem powiedzieć dziękuję. Wiele razy jej dziękowałam za to co dostałam teraz w liscie który jej napisałam też jej podziękowałam bo wiem jak dużo jej zawdzięczam i jak trudny był ze mną kontakt

Edytowane przez zagubiony. a

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I niestety nie mogę znieść tego że po 3 latach ona po prostu wysyła mi fakturę i nie ma czasu się spotkać ze mna w dzień mojej sesji, kiedy pisze mi że będzie na mnie czekała. Pewnie @doi ma rację że chciałabym żeby mi w jakiś sposób pokazała że jej zależy a nie tak po prostu pogodziła się że już mnie nigdy nie zobaczy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, zagubiony. a napisał:

@doi W tej chwili jedyna myślą jaka mi przychodzi do głowy to to że jestem nic nie warta i w sumie od zawsze mam myśli że jestem nikim i nigdy nie powinno mnie być na świcie

 

Sorry Zagubion.a, będę brutalna: nadal piszesz jak dzieciak. Te myśli to są myśli dziecka. Matka zeszła z horyzontu, to ja nie istnieję. Istniejesz, piszesz, nie twórz sobie dramatu. To ciągle twoja głowa a nie real.

Co do twojej pracy w terapii- nic nie jestem w stanie ocenić, ale wiem, że "praca" nie jest wolicjonalna ani świadoma. Nie można więc powiedzieć "nie pracuję", bo właśnie to co psyche robi, co piszesz, to jest właśnie "praca". Teraz twoja nieświadomość przeżywa pewien próg- a ty (z pozycji Ja) kopiesz się w tyłek. Zamiast poddać to refleksji na terapii, ze specjalistą który pracuje nad twoją niezależnością. Kryzys w terapii to skarb.

Pytanie jakie mi się nasuwa: co sobie tym kopaniem w tyłek robisz? Jakie z tego masz profity? Zastanów się jaką frajdę wyciągasz z grania dziecka. Tu nie odpowiadaj, ale zastanów się na spokojnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zagubiony. a I jeszcze jedno. To co się dzieje u ciebie jest całkowicie normalne. Ludzie z sesji uciekają, kopią terapeutów, oczerniają ich w necie, wychodzą, bo chcą żeby t. za nimi szedł, żądają wyjątkowego traktowania, wiecznie domagają się miłości etc. To jest praca psyche, w to właśnie trzeba wejść a nie oceniać z pozycji Ja, że to jest brzydkie.

Real jest jednak taki, że jesteś dorosła, masz swojego meta-komunikatora (bo piszesz, oceniasz) i możesz go uzyć. Nie jesteś dzieckiem, nawet jeśli tego pragniesz albo gra twoja psyche.

Każdy terapeuta godzi się z tym że ludzie z terapii odchodzą. To jest ich praca, koszt tej pracy. Nikt za tobą nie będzie biegł, ale to nie znaczy że nie jest zaangażowany w pracę.

Ja bym na spokojnie postarała się umówić na kolejny termin a do tego czasu starała się jakoś opisać, nazwać, przemyśleć to co się dzieje, by mieć materiał do kolejnych sesji. I na sesji to powiedzieć w komunikatach JA a nie w stylu "a bo ty, głupia babo".

A wychodzenie z terapii długoterminowej ( jeśli się zdecydujesz) trwa kilka miesięcy co najmniej- żeby nie zostawiało ran. Po co ci kolejne rany?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, doi napisał:

 

Faktura dowodem na to, że komuś na kimś nie zależy? To są tylko gry twojego umysłu i odbicie twoich lęków. A jak inaczej miała dostarczyć ci fakturę- gołębiem? 🙂 Miała odczytać ci w głowie, że się z nią bawisz i że nie oznacza tak?

Zregresowałaś się to, wszystko i myślisz jak dziecko. Regresja to nie jest dobry czas na porzucanie terapii, dobrym czasem na taka decyzję jest okres gdy jesteś dorosła i masz kontakt z realem a nie fantazjami o fakturach i znakach. Jeśli twoje fantazje idą w stronę "ona nie chce ze mną pracować" to teraz- z napięcia, że ona jednak chce (bo od 3 lat otwiera drzwi), sama sobie swoje fantazje zrealizowałaś.

Terapeutka potraktowała cię jak dorosłą. Mówisz nie, ona się wycofuje. Taka jej rola. Odwołałaś sesje, to twój czas zajął ktoś inny. Dlaczego nie? Żądasz wyjątkowej relacji, ale przecież ona dała ci trzy lata. Wycofałaś się bo chciałaś żeby za tobą poszła, ukochała cię, dała znak że kocha. Takie dziecięce gierki. Normalne zresztą.

Uciekasz od obiektu obsesji, ale stare ramy obsesji, obsesja sama zostaje.

A teraz robisz sobie kolejny problem. Kolejne kilka lat będziesz dumać co ona myślała produkując kolejne fantazje zamiast się z tym skonfrontować i z nią porozmawiać i o swojej regresji pogadać. Będziesz po forach pisać jacy ci terapeuci źli i pazerni- ciągle z pozycji dziecka komu ktoś robi (rzekomo) krzywdę a nie z pozycji dorosłego, który z wdzięcznością mówi dziękuję za to co dostał i idzie swoją drogą. Lepiej spokojnie zamknąć relację a najlepiej- spokojnie poddać to co wypisujesz refleksji i pracować dalej starając się wyciągnąć jakieś wnioski z kryzysu. Pracować nad sobą a nie nad relacją, bo relacja to tylko rama, layout.

doi

 

ale cos w tym jest

 

ja mam podobne przemyslenia

 

nam b.zalezy na T,angazujemy się całym sercem.im owszem, tez na nas zależy,wiem ze moja T.mnie b.lubi itp. ale faktem jest ze takich pacjentow jak my oni maja kilkunastu co najmniej, faktem jest ze nie sa naszymi mamusiami, i faktem jest ze nie będą nas wspierać  i nianczyc do końca zycia.

kiedyś trzeba oderwać ta pepowine,nie wiem czy u niej to akurat dobry moment, skoro tak strasznie tęskni.moze nie.no ale kiedyś ten dzień nadejdzie.

terapia ma nas nauczyć samodzielności, a nie uzaleznic od kochanego T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doi dziękuję za twoje spojrzenie z którym całkowicie się zgadzam. Tylko obserwuje kilku moich znajomych którzy tez chodzą na terapię i nikt z nich nie ma takiej obsesji na punkcie swoich terapeutów, traktują ich po prostu jak osoby które je leczą, tez bym tak chciała. wiele razy rozmawiałam o tym na sesjach ale t. mówiła że ona nie widzi tu uzależnienia. Wiem że jest dobra specjalistką, z certyfikatem, są do niej duże kolejki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, shira123 napisał:

kiedyś trzeba oderwać ta pepowine,nie wiem czy u niej to akurat dobry moment, skoro tak strasznie tęskni.moze nie.no ale kiedyś ten dzień nadejdzie.

terapia ma nas nauczyć samodzielności, a nie uzaleznic od kochanego T.

No i właśnie tu jest problem, niby zyję bez niej już miesiąc i muszę jakos wytrzymać, ale jest mi strasznie ciężko, czy to minie, jak się nie uzależniać od osoby która jest pierwszą osobą w moim życiu która mnie wysłucha i stara pomóc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sorry ze tak  jeden o 2 ale nie da się edytowac

 

 

moja terapia ostatnio trwala pol godziny, bo potem...ktoś nad nami zazyczyl sobie wiercic wiertarka w mieszkaniu. fajne miejsce na gabinet, nie ma co.

 

wkurza mnie stoicki spokoj mojego T.ja mu mowie o kryzysie, chorobie stawow,a on stoicki spokoj.jakby zadnych emocji w sobie nie miał. owszem jego przemyślenia sa słuszne,uspokaja mnie...nastepna sesja we wtorek, teraz już będę chodzila co tydzień regularnie. bo ostatnio było dobrze wiec olewałam sobie sesje/NFZ/ a to nie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, zagubiony. a napisał:

No i właśnie tu jest problem, niby zyję bez niej już miesiąc i muszę jakos wytrzymać, ale jest mi strasznie ciężko, czy to minie, jak się nie uzależniać od osoby która jest pierwszą osobą w moim życiu która mnie wysłucha i stara pomóc

tego nie wiem..wiem ze rozstania sa trudne i bolesne.

 

ja tez często mysle o mojej bylej T/teraz chodze na NFZ do innego T/ i czasem tesknie ale raczej jest to w normie,bo jednak

sa to osoby które daly nam dużo ciepla i wsparcia i akceptacji.

 

zapytam Cie inaczej,

czy wychodzisz do ludzi,spotykasz ze znajomymi czy tez siedzisz w domu i tęsknisz za T.?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shira123 wiem że chcesz być psychoterapeutką. Myślisz że oni was tam uczą tego jak zakończyć terapię żeby ta osoba potrafiła sama sobie poradzić?

Mój kryzys jest w głównej mierze spowodowany niepowodzeniami w relacjach. Nie mam ich dużo. Miałam jedną, wydawało mi przyjaciółkę ale okazało się ze to było złudne, już jej nie ma, nie potrafię tworzyć relacji, dlatego chodzę na terapię. Chodzę teraz do pracy, którą w sumie właśnie straciłam i od poniedziałku będę już tylko siedziała w domu i z nikim się nie spotykam. Mieszkam z koleżanką, która wie o moich problemach, ale usłyszałam od niej tyle żebym dorosła i że jest bezradna. Mój kryzys jest spowodowany tez tym że od 2 miesięcy szukam pracy ponieważ wiedziałam że pracuje do końca sierpnia i nie ma rezultatów mimo że byłam na ok 15 rozmowach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zagubiony. a Im większy opór tym większe napięcie. Im bardziej jest to "obsesja" tym bardziej to wyrzucasz. Każdy gada do t. w głowie, ja z pewnością. I co z tego.

Tu u ciebie jest opór przed poddaniem się, zaufaniem, stąd te dziecięce cyrki. To też normalne.

Tu nie o terapeutkę chodzi ale o to co się dzieje z toba w relacji. Ona nic ci nie robi. Za terapeutke podstaw sobie swoją matkę, opiekuna, ojca etc, etc i siebie- dwadzieścia lat temu... Terapeutka to twoja projekcja. T. sie nie angażują w twoją wymyśloną relację, bo wiedzą, że tak naprawdę ich nie dotyczy. Dotyczy pacjenta i jakiejś Ważnej Figury w ich głowach, nawet nie realnej. Co nie znaczy że nie życzą pacjentowi dobrze (jak to sobie to dobro wyobrażają). Lub że nie są zaangażowani w to co się dzieje. Twoja relacja nie jest relacją z terapeutką, bo ty jej nie znasz, nawet jej- przez swoje filtry i gry- nie widzisz.

Życzę ci uspokojenia, możliwości powrotu na terapię i przepracowania tego co się dzieje. A wyjścia dopiero jak będziesz gotowa. Powodzenia.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
5 godzin temu, doi napisał:

@zagubiony. aterapeutka to twoja projekcja. T. sie nie angażują w twoją wymyśloną relację, bo wiedzą, że tak naprawdę ich nie dotyczy. 

 

 

A może być czasem tak, że dotyczy? 

 

 

Ps Doi, mogę przyjść do Ciebie na terapię online?;) 

Edytowane przez Siergiej Arbuzow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zagubiony.a

 

ja dopiero po skonczeniu psychologii pojde na szkolenie psychoterapeutyczne ale tak,jestem

pewna ze ucza tam jak bezpiecznie rozstać się z terapia,takie rozstanie powinno trwac kilka mcy.

ja osobiście poprzednia terapie zakonczylam trochę za szybko, z 3 tyg od powiadomienia T ale to było z przyczyn finansowych i rozstalysmy się w zgodzie,wiem ze bardzo jej na mnie zalezalo.

mysle ze w zyciu prywatnym rozwinelaby się z tego przyjazn bo mamy dużo wspólnego i nadajemy ''na tych samych falach''

czuje do niej ogromna wdziecznosc, mnóstwo się od niej nauczyłam, była moim modelem)

nadal czasami rozmawiam z nia ''w glowie''

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Siergiej ArbuzowNie jestem terapeutką. ;)

Nie, raczej relacja z terapeutą nie dotyczy terapeuty. Po pierwsze pacjent nie widzi i nie rozgrywa niczego oprócz swojej głowy (nie wiedząc o tym zresztą) a po drugie-nic to terapeucie nie wie. Relacja z kim może być? Tylko z kimś wyobrażonym (ratownikiem, oprawcą, wstaw dowolne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.08.2019 o 09:58, zagubiony. a napisał:

I niestety nie mogę znieść tego że po 3 latach ona po prostu wysyła mi fakturę i nie ma czasu się spotkać ze mna w dzień mojej sesji, kiedy pisze mi że będzie na mnie czekała.

 

Akurat w tej kwestii masz całkowite prawo czuć jakiś niesmak. Skoro dostałaś info, że czeka na Ciebie przez dwa tygodnie i w tych umówionych dwóch tygodniach się zmieściłaś, a mimo to dostałaś odpowiedź odmowną.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przerabialiśmy dzisiaj temat smutku, którego nie odczuwam. To chyba jakaś patologia. Jest mi przykro, jak komuś dzieje się krzywda, ale nigdy nie jestem smutna ani nie mam doła. I to wiąże się ściśle z tym, co myślę o kobietach, że są słabe i beznadziejne, a ja, mimo że jestem przedstawicielką tej płci, mam mnóstwo męskich cech, jestem silna, nie wzruszam się, nie płaczę itd. No i temat mojego taty był wałkowany, bo normalnie ludzie mają tzw. nieodciętą pępowinę z matką, a ja mam tak z ojcem, ale coraz bardziej się usamodzielniam w myśleniu, zwłaszcza w myśleniu o samej sobie. Przestały mi przeszkadzać docinki ojca na temat mojej nadwagi i wyglądu (tatuaże i kolczyki). Odkryłam też w sobie część mnie, która jest ze mnie dumna. Także terapia idzie do przodu, chociaż mam wrażenie, że większą część pracy nad sobą odwalam w domu, a na terapii wszystko idzie w wielkim skrócie. Ale ważne, że idzie. 🙂 Jak u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Byłam dziś na sesji i trochę sobie wyjasnilysmy. Chyba najważniejsze dla mnie to to że powiedziała że widzi te moje uzależnienie od niej i że będziemy nad tym pracować. I że wogóle zacznie inaczej ze mną pracować. No i że potraktowała mnie jak dorosła i skoro napisałam że przerywam terapię to ona to zaakceptowała 🙃. Trudne to wszystko. Dzięki waszym wpisom wiele zrozumiałam. Dzięki 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zagubiony.a

 

super) ze się ulozylo z terapia

 

z.o.o

 

a ja powinnam pogadać o smutku który wciąż odczuwam,za dużo go.

 

jutro mam terapie, a czuje taka blokadę mowienia na poważniejsze tematy.ale sprobuje jutro.

być może jesienią wroce do poprzedniej T.z nia mogłam tak gleboko porozmawiać,docierala

 do samego sedna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, zagubiony. a napisał:

No i że potraktowała mnie jak dorosła i skoro napisałam że przerywam terapię to ona to zaakceptowała 🙃. Trudne to wszystko. Dzięki waszym wpisom wiele zrozumiałam. Dzięki 🙂

 

No właśnie :). To co pisałaś to tylko gry umysłu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wczorajszej wizycie Pani mi ładnie wyjaśniła, co się ze mną ostatnio działo.

Rekomendowała mi, żeby starać się oswoić swoją "mroczną część", zaakceptować, że siedzi sobie obok, że czasami też ma jakieś potrzeby, powiedziała mi nawet, że mogę ją nazwać. Porównała to do buki, której wszyscy się boją, a ona chce po prostu ciepła.

Spodobało mi się to porównanie i postanowiłam nazwać swoją depresję buką.

Buka siedzi dzisiaj koło mnie i staram się ją oswoić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 2.09.2019 o 21:28, z o.o. napisał:

I to wiąże się ściśle z tym, co myślę o kobietach, że są słabe i beznadziejne, a ja, mimo że jestem przedstawicielką tej płci, mam mnóstwo męskich cech, jestem silna, nie wzruszam się, nie płaczę itd.

Niektóre kobiety są silne, niektóre są słabe. Niektórzy mężczyźni są silni, niektórzy są słabi. Nie ma co generalizować 🙂 Skoro jesteś silna i jesteś kobietą, to siła jest Twoją kobiecą cechą.  To wygląda tak, jakbyś odcinała się od swojej kobiecości, nie akceptowała jej w sobie. Nie dajesz sobie prawa do płaczu. Tak sobie myślę, ale czy słusznie, to nie wiem.

Edytowane przez Aurora88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uff u mnie sporo spotkań za mną od listopada... dużo o rodzinie, o dzieciństwie itp. Zablokowalismy się lekko teraz bo: mam blokade w szukaniu pracy, boje się że nie jestem gotowy, że znowu wrócą depresyjne stany, nie podołam, narobię sobie wstydu itp. Kuleje obecnie moje poczucie wartości w grupie, przekonanie ze mam wystarczająco umiejętności miękkich by podołać, czuje się outsiderem patrzącym z boku na konflikty ludzi.

Już trzeci raz słuszałem propozycję terapii grupowej, ale przekonuję się powoli, nie wiem co robić. Osobista relacja jest super, jak sportowiec i trener, ale chwilowomam mniej "materiału" który mogę mu przyniesć z życia. Sam nie wiem. Do tego logistycznie musiałbym się dostosować i przestać szukać pracy w dalszym mieście, tylko prosto  pracy na miejscu na terapię. Trudno mi sobie wyobrazić siebie w takiej grupie, kurde jak jakieś obnażenie ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×