Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

12 godzin temu, Uśmiech napisał:

A ja właśnie czekam na pozwolenie, zachętę 🙄 Pamięta, co mówiłam, a a co do konfrontacji trudno mi powiedzieć. Mam wrażenie, że rzadko to robi, ale z drugiej strony może właśnie to jego zachowanie jest konfrontacją.

 

 

Konfrontacja- mam na myśli to że podstawia ci pod nos twoja niespójność. Cos w stylu "mówiła pani ostatnio to a teraz jest to"- więc jak to jest, co ma pobudzić refleksję. Żeby to zrobić trzeba pamiętać co było mówione. Taki trick z analizy.

 

Nie wiem jak na to zapatruje się Gestalt, ale ta niechęć do mówienia to opór. Każdy w analizie i terapii pracuje w oporze, to jest całkowicie normalne. Przecież nie masz żadnych technicznych ograniczeń w mowie a jest to opór twojego umysłu. W analizie czy psychodynam., jest to temat na rozmowę, bo tam gdzie jest opór tam jest próg i t. musi to wiedzieć gdzie "haczy". Może temat, który sobie świadomie narzucasz nie jest tym jaki tak naprawdę chciałabyś poruszyć? Temat zmiany- ok ale czy nie lepiej pogadać o tym co jest? Lup powiedzieć wprost: nie mam pomysłu na zmianę i to pociągnąć.

 

I drugie ograniczenie to to, żeby ktoś słuchał/chciał słuchać. To też jest ograniczenie z twojej głowy. Tak czy inaczej otworzył ci drzwi i zaprosił, kasę wziął, więc chce. Ja też miałam tak, że najpierw trzy razy pytałam czy t. chce słuchać, ale to sensu nie ma. Nawet jak się znudzi to jego problem, twój- mówić i siebie słuchać. Tak naprawdę w terapii jesteś sama, on- jak mówi- ci towarzyszy. Może być obok ale nie będzie tobą. Przy gorszych kawałkach może być i tak , że lepiej się mówi do ściany, bez kontaktu i bez zachęty.

I ważne- śledzić tez samej co sie mówi, wypracowywać sobie metakomunikatora, wewnętrznego terapeutę. Np zastanowić się skąd złość na osobę która nie słucha?

W każdym razie, ta złość na t. to jest złość która pokazuje twoje własne założenia umysłu a nie jego niekompetencje.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎22‎.‎08‎.‎2019 o 11:47, Uśmiech napisał:

 

Czuję się tak za każdym razem kiedy zaczynam jakiś temat, a t. albo milczy albo mówi zupełnie o czym innym, żartuje. Pod koniec sesji mówi mi, że robi to żebym sama pociągnęła temat dalej, a nie czekała aż on to zrobi. Nie mam ochoty ciągnąć tematu jak widzę jego błaznowate zachowanie. Nie mam wątpliwości co do jego kompetencji. Wiem, że w gestalt stosuje się takie techniki, ale nie umiem z nim rozmawiać kiedy to robi. Kiedy mówię, że czuję się odrzucona, mówi że jest obok mnie, jest ze mną i że przecież długo się już znamy.

 

rozumiem cie. mnie znowu strasz nie zlosci jak T.przez pierwsze 5 min.pisze cos w dokumentych i nie patrzy na mnie,mam wrazenie ze nie slucha mnie a chce zebym wtedy mowila.czuje się lekcewazona choć  wiem ze on te papiery musi wypelnic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.08.2019 o 12:43, shira123 napisał:

rozumiem cie. mnie znowu strasz nie zlosci jak T.przez pierwsze 5 min.pisze cos w dokumentych i nie patrzy na mnie,mam wrazenie ze nie slucha mnie a chce zebym wtedy mowila.czuje się lekcewazona choć  wiem ze on te papiery musi wypelnic.

Nie rozumiem zachowania Twojego T, wydaje mi się lekko nieprofesjonalne. Moja na uzupełnienie dokumentów przeznacza 10 minut między pacjentami. Jeżeli nie zdąży to prosi by usiąść i chwile poczekać.

 

W dniu 22.08.2019 o 11:47, Uśmiech napisał:

 

Czuję się tak za każdym razem kiedy zaczynam jakiś temat, a t. albo milczy albo mówi zupełnie o czym innym, żartuje. Pod koniec sesji mówi mi, że robi to żebym sama pociągnęła temat dalej, a nie czekała aż on to zrobi. Nie mam ochoty ciągnąć tematu jak widzę jego błaznowate zachowanie. Nie mam wątpliwości co do jego kompetencji. Wiem, że w gestalt stosuje się takie techniki, ale nie umiem z nim rozmawiać kiedy to robi. Kiedy mówię, że czuję się odrzucona, mówi że jest obok mnie, jest ze mną i że przecież długo się już znamy. 

 

Może warto pomyśleć nad zmianą nurtu. Jestem w psychodynamicznym i moja T na dzień dobry milczy, ale jak już zaczynam mówi to pomaga zadając pytania choćby o uczucia, wnioski czy plany związane z daną sytuacją. Nie ma sytuacji, że robi sobie żarty  z tego co mówi, zmienia na siłę temat. Coś takiego zupełnie by mi nie odpowiadało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, el33 napisał:

Może warto pomyśleć nad zmianą nurtu. Jestem w psychodynamicznym i moja T na dzień dobry milczy, ale jak już zaczynam mówi to pomaga zadając pytania choćby o uczucia, wnioski czy plany związane z daną sytuacją. Nie ma sytuacji, że robi sobie żarty  z tego co mówi, zmienia na siłę temat. Coś takiego zupełnie by mi nie odpowiadało.

 

Wiele razy już zmieniałam terapeutów. Chcę tym razem dojść do końca. Chciałabym pójść na terapię w nurcie psychodynamicznym, ale mówię sobie, że kiedy indziej, teraz skupiam się na obecnej terapii.

 

 

Cytat

Konfrontacja- mam na myśli to że podstawia ci pod nos twoja niespójność. Cos w stylu "mówiła pani ostatnio to a teraz jest to"- więc jak to jest, co ma pobudzić refleksję. Żeby to zrobić trzeba pamiętać co było mówione. Taki trick z analizy.

 

Według mnie tego nie robi.

 

Cytat

W każdym razie, ta złość na t. to jest złość która pokazuje twoje własne założenia umysłu a nie jego niekompetencje.

 

 

Też tak uważam. Nie za bardzo jednak wiem jak nad tym pracować. Kojarzy mi się to z tym jak kiedyś jako 18 latka poszłam na terapię z powodu fobii społecznej, a t. powiedziała, że będzie ze mną się spotykała jeśli będę więcej mówiła. Gdybym tak umiała, nie poszłabym wtedy do niej i nie prosiła o pomoc.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.08.2019 o 11:26, karanfil napisał:

 

 Terapia nie musi przebiegać według ściśle narzuconego schematu, którego każdy pacjent musi przestrzegać (nie mam tu na myśli zasad ustalonych w kontrakcie terapeutycznym).

 

Nie? 🤔 

Według mnie musi 🙄 . Kiedyś nawet mówiłam terapeucie żeby powiedział mi dokładnie, co i o czym mogę tam mówić, a czego nie. Wiem, że to bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Uśmiech napisał:

Wiele razy już zmieniałam terapeutów. Chcę tym razem dojść do końca. Chciałabym pójść na terapię w nurcie psychodynamicznym, ale mówię sobie, że kiedy indziej, teraz skupiam się na obecnej terapii.

Mam wrażenie, że zmuszasz się do czegoś co CI nie odpowiada. Terapia psychodynamiczna  nie jest łatwa przez odległość, którą zachowuje terapeuta. On nigdy nie zaspokoi twoich potrzeba, nie przytuli gdy płaczesz, nie położy nawet ręki na ramieniu. Da Ci za to pełną uwagę, przestrzeń, miejsce na Twoje myśli, sny, marzenia, wyobrażenia. Osobiście często mam problem by coś opowiedzieć i wówczas opisuję obraz, który mi się pojawia w głowię i jest to ok dla mojej T. Mówi, że te obrazy to część mnie, która nie raz mówi więcej niż same słowa.

12 minut temu, Uśmiech napisał:

Też tak uważam. Nie za bardzo jednak wiem jak nad tym pracować. Kojarzy mi się to z tym jak kiedyś jako 18 latka poszłam na terapię z powodu fobii społecznej, a t. powiedziała, że będzie ze mną się spotykała jeśli będę więcej mówiła. Gdybym tak umiała, nie poszłabym wtedy do niej i nie prosiła o pomoc.

Tu bym się wcale nie założyła, że to Twoja wina jak to wszystko wygląda. T nie powinien narzucać Ci tematów, ale stworzyć atmosferę w której sama będziesz chciała swobodnie mówić. Jego śmiech, zmiany tematu (może norma w Twoim nurcie) mnie całkowicie by zniechęciły do uczestnictwa.

11 minut temu, Uśmiech napisał:

 

Nie? 🤔 

Według mnie musi 🙄 . Kiedyś nawet mówiłam terapeucie żeby powiedział mi dokładnie, co i o czym mogę tam mówić, a czego nie. Wiem, że to bez sensu.

co Ci odpowiedział?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, Uśmiech napisał:

 

Nie? 🤔 

Według mnie musi 🙄 . Kiedyś nawet mówiłam terapeucie żeby powiedział mi dokładnie, co i o czym mogę tam mówić, a czego nie. Wiem, że to bez sensu.

 

Masz jakieś ograniczenia narzucone przez terapeutę? Bo ja mogę mówić i mówię absolutnie o wszystkim i wyszło to naturalnie, w miarę budowania zaufania w relacji z T. Myślę, że większość osób ma tak samo, niezależnie od nurtu.

Edytowane przez karanfil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.08.2019 o 20:47, Uśmiech napisał:

 

Też tak uważam. Nie za bardzo jednak wiem jak nad tym pracować.

 

 Mam wrażenie, że twoje wyobrażenie "pracy" jest takie, że to się robi świadomie, konsekwentnie, zgodnie z wolą. Tak nie jest. Konsekwentnie możesz tylko chodzić na terapię, nie unikać bólu i trudnych tematów, prowadzić dziennik, samo-obserwować. Zmiana dokonuje się na poziomie nieświadomym przez nieświadome. To nie jest świadomy, wolicjonalny wysiłek. W związku z tym że to nieświadome, nie ma w tym "twojego" porządku ani twojego Ja.

Możesz mówić na każdy temat, bez zachęty t.

Gestalt czy psychodynamiczna- nie ma w sumie znaczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powodzenia wszystkim na sesjach w tym tygodniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 Mam wrażenie, że twoje wyobrażenie "pracy" jest takie, że to się robi świadomie, konsekwentnie, zgodnie z wolą. Tak nie jest. Konsekwentnie możesz tylko chodzić na terapię, nie unikać bólu i trudnych tematów, prowadzić dziennik, samo-obserwować. Zmiana dokonuje się na poziomie nieświadomym przez nieświadome. To nie jest świadomy, wolicjonalny wysiłek. W związku z tym że to nieświadome, nie ma w tym "twojego" porządku ani twojego Ja.

Możesz mówić na każdy temat, bez zachęty t. 

 

Rzeczywiście tak do tego podchodzę. Przez to często myślę, że terapia nic mi nie da bo nie mogę znaleźć nic konkretnego, co robię i miałoby pomóc. Jednak widzę w sobie zmianę.

 

Cytat

Masz jakieś ograniczenia narzucone przez terapeutę? Bo ja mogę mówić i mówię absolutnie o wszystkim i wyszło to naturalnie, w miarę budowania zaufania w relacji z T. Myślę, że większość osób ma tak samo, niezależnie od nurtu.

Cytat

co Ci odpowiedział?

 

Nie, absolutnie nie ma żadnych ograniczeń. Mogę mówić o czym chcę.  To tylko przekonanie, które siedzi w mojej głowie. Trudno mi teraz  napisać co dokładnie T. powiedział bo wałkujemy to ciągle. Daje mi do zrozumienia, że mogę sama decydować o czym chcę rozmawiać. Pytał, co może zrobić żeby było mi łatwiej.

 

Cytat

Powodzenia wszystkim na sesjach w tym tygodniu.

 

Nawzajem 🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Uśmiech napisał:

 

Rzeczywiście tak do tego podchodzę. Przez to często myślę, że terapia nic mi nie da bo nie mogę znaleźć nic konkretnego, co robię i miałoby pomóc. Jednak widzę w sobie zmianę.

 

Ta twoja złość na t. to może złość na rzekomą bezcelowość procesu.  Na rozmemłanie. Skoro to Gestalt to spróbuj skontaktować się z tą taką Ty, "celowo-ściową", spiętą, skuteczną do (twojego) bólu, kopiącą się za brak wyników, pieniądze wyrzucone w błoto etc, etc. Niech rozmemłanie pogada ze spiętą.

T. chce pokazać ci trochę luzu. Spróbuj pogadać o czymś od czapy, o czymś co jest dla ciebie żywe, ważne- bez względu na to czy t. stanie po stronie twojej celowości czy nie. Tak to widzę. To jakiś twój ważny punkt. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, karanfil napisał:

Powodzenia wszystkim na sesjach w tym tygodniu.

dzięki. 🙂 Ja już jestem po w tym tygodniu. Była rozmowa o tym moim strasznym wypadku z 2004 r. Był też drugi temat, czyli to, że nigdy nie bywam smutna (zamiast tego się złoszczę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, z o.o. napisał:

dzięki. 🙂 Ja już jestem po w tym tygodniu. Była rozmowa o tym moim strasznym wypadku z 2004 r. Był też drugi temat, czyli to, że nigdy nie bywam smutna (zamiast tego się złoszczę).

 

Jakieś wnioski z tego, dlaczego zamieniasz smutek na złość?

 

Mnie czeka dziś bardzo trudna sesja. Trzymajcie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore teraz już raczej spokojnie, bo emocje opadły. Ale przemyśleń mam całą masę. W końcu nie co tydzień wybiega się z gabinetu z hukiem po 20 minutach sesji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@karanfil To chyba dobrze, że sesja zostawia dużo przemyśleń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore zdecydowanie tak. Co więcej, myślę, że to była jedna z ważniejszych sesji w ostatnim czasie.

 

A kiedy Twoja sesja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@karanfil ;) Moja sesja dzisiaj. Będzie czytanie listu do samej siebie w depresji, który ma mi przypomnieć, że jednak warto przetrwać ;)

Ogólnie moje sesje właśnie na tym się opierają. Jak sobie radzić z depresją czy z podwyższonym nastrojem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, karanfil napisał:

@Heledore teraz już raczej spokojnie, bo emocje opadły. Ale przemyśleń mam całą masę. W końcu nie co tydzień wybiega się z gabinetu z hukiem po 20 minutach sesji...

 

Dlaczego wybiegłaś po 20 minutach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Uśmiech napisał:

 

Dlaczego wybiegłaś po 20 minutach?

 

Nie wytrzymałam ciężaru rozmowy na bardzo trudny dla mnie temat - każdą próbę dotarcia do mnie traktowalam jako atak, co tylko wzmagalo złość. W końcu podziekowalam za dalsze przesłuchanie, zabrałam rzeczy i wyszłam, mówiąc stanowcze "nie" na próbę naklonienia mnie do pozostania w gabinecie.

Napisałam potem do T. sms-a z przeprosinami - "myślę, że warto wrócić do tematu w najbliższy wtorek, pozdrawiam serdecznie" - oj, jest do czego wracać, to prawda. Zarówno do tego, że czuję przede wszystkim dziką satysfakcję z tego, co zrobiłam (a fantazjowalam o tym od miesięcy), z tego, że wyrzuciłam z siebie złość i postawiłam się komuś, co raczej mi się nie zdarzało (ach, ten acting-in...), jak i do obaw przed tym, że zaraz popadne w kolejną skrajność i stanę się demonem wściekłości ;) 

Zresztą sama kwestia tego, że wszelkie próby pomocy, troski itd. bardzo często odbieram jako atak też jest ogromnie ważna - i nareszcie mam okazję o tym opowiedzieć, bo noszę ten temat w sobie od paru tygodni.

Co więcej - myślę, że pękła we mnie jakaś bariera tamujaca niektóre emocje. Zaczynam to widzieć od jakiegoś czasu już w kontaktach z innymi, a podczas sesji mogę się temu dokładnie przyglądać i bezkarnie testować wytrzymałość terapeuty.  Zaprawdę, powiadam Wam: jeszcze troche spotkan ze mna, a mój T. zostanie żywcem wzięty do nieba w tej swojej kraciastej koszuli i z dyktafonem w kieszeni... :D 

Edytowane przez karanfil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Tak sobie podczytuje was i postanowiłam poprosić o spojrzenie na moją sytuację innych osób. Chodzę na terapię psychoanalityczna od 3 lat. Od jakieś 6 miesięcy mam kryzys. Wydaje mi się że absolutnie przestałam pracować na terapii i wręcz cofnelam się w leczeniu. Kilka razy byłam bliska przerwania ale po rozmowie z t. zmieniałam zdanie. Teraz t. była na urlopie i w czasie jej nieobecności podjęłam decyzję że nie mam siły już kontynuować leczenia. Wysłałam t. wiadomość meilem że nie przyjdę i wytłumaczyłam dlaczego. Ona mi odpisała że będzie czekała na mnie 2 tygodnie i że warto byłoby omówić rozstanie i ogólnie terapię. Dziś jej napisałam że przyjdę na sesję żeby porozmawiać a ona mi napisała że dziś nie może spotkać się ze mną 😒. O co chodzi z tworzeniem tej cholernej relacji. Ja przywiazalam się do niej strasznie i uważam że ta terapia dawno powinna być przerwana właśnie z tego powodu. Strasznie teraz cierpię bo jestem przekonana że z jej strony to był tylko interes i zarabianie kasy a ja dla niej nic nie znaczę. Przez tą sytuację już nigdy nie będę w stanie zaufać nikomu. Wiem że ja postąpiłam nie fer zrywajac terapię w ten sposób ale inaczej nie byłam w stanie tego zrobić. Ww tej chwili mam wrażenie że zawalił mi się cały mój świat 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, zagubiony. a napisał:

Ona mi odpisała że będzie czekała na mnie 2 tygodnie i że warto byłoby omówić rozstanie i ogólnie terapię. Dziś jej napisałam że przyjdę na sesję żeby porozmawiać a ona mi napisała że dziś nie może spotkać się ze mną 😒. O co chodzi z tworzeniem tej cholernej relacji. 

Czy minął czas tych 2 tygodni w których T miała na Ciebie czekać, tak jak powiedziała? Czy nie miała dla Ciebie czasu właśnie w tym okresie i w terminie dotychczasowych wizyt? Wiesz, ja chodzę już ponad 5 lat na terapię, i teraz mam nawrót bardzo silny. Też mam myśli żeby zakończyć terapię jak tylko wyjdę na prostą żeby nie bo już takich kryzysów. Ale... Wiem też jak dużo dotychczasową terapia mi dała, jak duzo zrozumiałam i poznałam lepiej siebie i swoje postrzeganie świata, ludzi. Dlatego mimo takich myśli będę chodzić dalej, mimo chwilowych wątpliwości. A co do relacji z T. Mi nie udałoby się tak bardzo otworzyć, pokazać cała siebie, odkryć do cna, gdyby nie ogromne zaufanie jakim darzę T, więc to normalne że tworzy się silna relacja. Skąd Twoje myśli że robi to dla kasy? To tylko myśli czy masz ku temu podstawy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ania_taka chciałam się spotkać w dzień i godzinę naszej sesji, nie minęły jeszcze te 2 tygodnie. Terapia mi bardzo dużo dała, ale przecież nie mogę tam chodzić całe życie, a po tym jak się teraz czuję widzę że ja bez niej nie potrafię normalnie funkcjonować. Nie śpię, cały czas myślę o niej. Dlatego postanowiłam to przerwać nie osobiście tylko poprzez napisanie listu. Może ona ma już dość tego że ja bez przerwy mówiłam o tym że to ona mnie wyrzuci z terapii albo że sama odejdę i w końcu dała mi wolną rękę? Nie wiem na co liczyłam. Ale to jest tylko jednostronna relacja, ja cierpię a ona kiedy jej piszę że chcę jednak pożegnać się normalnie odpisuje mi że nie ma dla mnie czasu. Dzień wcześniej wysłała mi fakturę, co było dla mnie oczywistym objawem że nie liczy że już przyjdę i że jej w ogóle na mnie nie zależy. Zawsze faktury dawała mi na sesjach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×