Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

A moja terapeutka wciąż na urlopie. w sumie mam trzy tygodnie przerwy, bo najpierw ja się urlopowałam, a teraz ona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.08.2019 o 14:29, Pogodna napisał:

Teraz mam pracę własną, pracę domową  ;) tworzę swój życiorys emocjonalny, co jest trudne dla mnie, bo kazdy okres przypomina mi bolesne rzeczy, chociaż obok nich są też radosne.A obszar: przed narodzinami, moje poczęcie i narodziny jest też znaczący dla mnie.

@el33a czy ty masz jakiś obszar, nad którym bardziej myślisz i zastanawiasz się albo jakąś pracę własną zadaną przez terapeutę?

Mam terapię psychodynamiczną bez żadnych prac domowych. Moja "praca" między sesjami polega na zastanawianiu się co było na sesji, jak się z tym czuję, czy jest coś co mnie niepokoi, z czymś nagle kojarzy, o czym chce rozmawiać dalej, czy mam jakieś wnioski, spostrzeżenia, które są dla mnie ważne.

Na sesjach mówię chyba o każdym obszarze mojego życia, o tym co teraz czyli córka, małżeństwo, relację z bliskimi. I o tym co było dawniej, co się wydarzyło, jak to wpłynęło na mnie, jak pewne rzeczy wciąż żądzą moim życiem. Temat na daną sesję wybieram sama. Jeżeli mam pustkę i nie wiem o czym mówić, to T zagaduję i próbujemy ustalić przyczynę tego, co się mogło wydarzyć, o czym myślałam idąc, co się mogło stać na poprzedniej sesji itd.

 

@Pogodna jak ostatnia sesja? Chęć ucieczki minęła?

 

@z o.o. jak sobie radzisz w czasie przerwy? Masz możliwość w razie potrzeby kontaktu z T?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 radzę sobie dobrze, bo choroba jest w remisji. Nawet jakbym miała możliwość kontaktu z terapeutką, to i tak bym się nie kontaktowała, bo szanuję jej czas wolny. Moja kariera zawodowa jest obecnie w przededniu wielkiego sukcesu (wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu). Obecnie moim największym problemem jest prawo jazdy. Kurs skończyłam, ale moje lęki powodowały, że jeździłam fatalnie, mimo że jestem niezłym kierowcą. Boję się egzaminu jak ognia. Poza tym ze względu na zadania służbowe, nie znajduję czasu na naukę jazdy ani teorii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@z o.o. cieszę się, że choroba jest w trakcie remisji. Oby tak już zostało. Trzymam kciuki za sukces w przyszłym tygodniu. Takie rzeczy podbudowują nas pozytywnie 🙂

Rozumiem kwestię prawo jazdy. Obecnie biorę lekcję doszkalające. Parę lat temu zdałam, ale zupełnie nie jeździłam, nie czułam się na siłach. Egzamin wspominam jako koszmar, który jakimś cudem mi zaliczono 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wrocilam do terapii, teraz będę chodzic co tydzień.

zresztą mam kryzys związany z praca.

wrocily leki, bezsenność a było już tak dobrze.

 

w piątek ide na 2 rozmowy,bedzie stres.

popelnilam 1 blad i boje się negat.konsekwencji...

.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, shira123 napisał:

ja wrocilam do terapii, teraz będę chodzic co tydzień.

zresztą mam kryzys związany z praca.

wrocily leki, bezsenność a było już tak dobrze.

 

w piątek ide na 2 rozmowy,bedzie stres.

popelnilam 1 blad i boje się negat.konsekwencji...

.

Też nie lubię takich wahnięć. W takich chwilach zaczynam wątpić w sens chodzenia na terapię. Jeden moment i wszystko trach. 

Ja się chyba wybiorę do psychiatry. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

wszystko to kwestia myslenia

naszego podejścia do problemów...

dziś był dobry dzień-spotkanie z kolezanka i wycieczka rowerem z siostra.2 h.jazdy i czuje się super)

 

staram się tez docenic to co mam

 

fajne 2 kolezanki

siostre

fajnych-w miare rodzicow/zależy kiedy))/

piękne mieszkanie

kochanego kota/nawet 2/))

niedługo wydzierzawie dzialke

studia

ciekawe hobby

 

robie tez kurs opiekunki dziecięcej i mam zamiar poskladac cv do przedszkoli.mysle ze lubiłabym taka prace.

chce się rozwijać.

 

no i postanowiłam wrocic do malarstwa-po wyplacie))

 

/sorry za OT bo to temat terapii.taka moja mala autoterapia))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, shira123 napisał:

 

Shira mam pytanie. Czy ty już możesz pracować jako psycholog, czy jeszcze nie masz stosownych uprawnień ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie moge.jestem teraz na 4 roku.dopiero po studiach moge.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna wizyta za mną, pierwsza po urlopie. Rozmawiałyśmy głównie o czekającym mnie egzaminie na prawo jazdy, który postrzegam jako koszmar, oraz o jutrzejszym dniu. Ponieważ jutro mam spotkanie z ważnym inwestorem, dla którego mamy pracować wspólnie z mężem. Stawka jest o duże pieniądze, więc trzymajcie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z o.o. powodzenia w takim razie ;) u mnie ostatnio na terapii został  poruszony trudny temat, z którym czailam się od dłuższego czasu. Trochę lżej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@z o.o. trzymam kciuki za spotkanie biznesowe 🙂

Ja mam jutro kolejną sesję i ileś tematów się przewija w myślach tworząc bezkształtną zupę. Co z tego  wyłowie okaże się jutro.

 

ps odnośnie samochodów to jutro będę pierwszy raz prowadzić sama w drodze na sesję.  Nie powiem, że się nie stresuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za dobre słowa. @el33 ja sobie zapisuję na bieżąco wszystko, co może być tematem na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, z o.o. napisał:

Dzięki za dobre słowa. @el33 ja sobie zapisuję na bieżąco wszystko, co może być tematem na terapii.

 

To bardzo dobry pomysł, sama trochę notuję. Tak w ogóle cieszę się, że jesteś w terapii 🙂 zatrzymałam się na etapie Twoich poszukiwań terapeuty. Trzymam za Ciebie mocno kciuki.

 

Dobrze Was czytać i widzieć, że niezmiennie idziecie do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się poważnie nad wizytą u psychiatry od chad. Trzecia terapia, a ja nadal nie panuję nad swoim nastrojem i samopoczuciem. Zglaszalam moje obawy, ale zostały zignorowane. Choruję ponad 10 lat. Nie będę pisać ile dokładnie. I jestem nadal w tym miejscu, co zaczęłam. A życie płynie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Okropnie czuję się po dzisiejszej sesji. Czuję się nierozumiana, niesłuchana, lekceważona, odrzucona Jest we mnie dużo złości i smutku. Nie umiem sobie z tym poradzić :(

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Zastanawiam się poważnie nad wizytą u psychiatry od chad. Trzecia terapia, a ja nadal nie panuję nad swoim nastrojem i samopoczuciem. Zglaszalam moje obawy, ale zostały zignorowane. Choruję ponad 10 lat. Nie będę pisać ile dokładnie. I jestem nadal w tym miejscu, co zaczęłam. A życie płynie. 

 

To dobry pomysł jeśli czujesz, że stoisz w miejscu z leczeniem. Powodzenia!

 

8 godzin temu, Uśmiech napisał:

Okropnie czuję się po dzisiejszej sesji. Czuję się nierozumiana, niesłuchana, lekceważona, odrzucona Jest we mnie dużo złości i smutku. Nie umiem sobie z tym poradzić :(

 

Wydarzyło się w trakcie sesji coś, co mogło to spowodować?

 

Wczoraj miałam pierwszą sesję po 3 tygodniach urlopu T. Odczytałam długi list, w którym opisałam wszystkie wydarzenia z tego okresu - zresztą omówienie samego faktu napisania listu i chęci jego przeczytania zajęło nam przynajmniej pół sesji. 

Usłyszałam od T., że od momentu otrzymania diagnozy bardzo dużo mówię o swojej chwiejności, o gwałtownych skokach emocji i wszystkich innych objawach. Dodatkowo praktykuję bardzo wyrafinowaną formę autoagresji, pracując po 400 godzin miesięcznie i robiąc nawet z czynności mających być formą relaksu (trening na siłowni, czytanie książek, malowanie itd.) ściśle zaplanowany obowiązek. Cóż, jak zwykle miał rację, nie miałam nawet siły wściekać się i zaprzeczać, przynajmniej jeśli chodzi o pracoholizm.

Jutro (dziś :P ) widzę się z psychiatrą, pewnie będę miała o czym opowiadać po wizycie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, karanfil napisał:

 

 

Dodatkowo praktykuję bardzo wyrafinowaną formę autoagresji, pracując po 400 godzin miesięcznie i robiąc nawet z czynności mających być formą relaksu (trening na siłowni, czytanie książek, malowanie itd.) ściśle zaplanowany obowiązek. Cóż, jak zwykle miał rację, nie miałam nawet siły wściekać się i zaprzeczać, przynajmniej jeśli chodzi o pracoholizm.

Dla mnie to jak forma ucieczki od samotności, od życia, od ludzi. Też jakaś forma sprawowania kontroli nad życiem w każdej sekundzie. I jakiś rodzaj perfekcjonizmu. 

Tego sprawowania kontroli ciężko się pozbyć. Wiem po sobie.

I dziękuję za wsparcie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, karanfil napisał:

 

Wydarzyło się w trakcie sesji coś, co mogło to spowodować?

 

 

Czuję się tak za każdym razem kiedy zaczynam jakiś temat, a t. albo milczy albo mówi zupełnie o czym innym, żartuje. Pod koniec sesji mówi mi, że robi to żebym sama pociągnęła temat dalej, a nie czekała aż on to zrobi. Nie mam ochoty ciągnąć tematu jak widzę jego błaznowate zachowanie. Nie mam wątpliwości co do jego kompetencji. Wiem, że w gestalt stosuje się takie techniki, ale nie umiem z nim rozmawiać kiedy to robi. Kiedy mówię, że czuję się odrzucona, mówi że jest obok mnie, jest ze mną i że przecież długo się już znamy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Uśmiech napisał:

 

Pod koniec sesji mówi mi, że robi to żebym sama pociągnęła temat dalej, a nie czekała aż on to zrobi.

Uczy wewnątrzsterowności. I dobrze. Opowiadasz coś bo chcesz, bo to dla ciebie ważne a nie dlatego że ktoś łaskawie daje ci zezwolenie lub słucha. Sama z czasem stajesz się swoim terapeutą. Nie musi być nikt na zewnątrz.

Zdarza się, że nie pamięta co było, nie łączy faktów, nie umie cię skonfrontować z tym co mówiłaś wcześniej? Bo jeśli tak to to byłby sygnał, że zaniedbuje sesje i nie słucha aktywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Dla mnie to jak forma ucieczki od samotności, od życia, od ludzi. Też jakaś forma sprawowania kontroli nad życiem w każdej sekundzie. I jakiś rodzaj perfekcjonizmu. 

Tego sprawowania kontroli ciężko się pozbyć. Wiem po sobie.

I dziękuję za wsparcie. 

 

O to to. Nie umiem kontrolować emocji, więc chociaż resztę życia próbuję trzymać w ryzach.

 

10 godzin temu, Uśmiech napisał:

Pod koniec sesji mówi mi, że robi to żebym sama pociągnęła temat dalej, a nie czekała aż on to zrobi.

 

Tak jak wspomniała @doi - przebieg sesji i jej temat zależy od Ciebie. Nie wiem jak to wygląda w gestalt, ale mój T. (psychodynamiczna) nigdy nie zaczyna pierwszy i nie narzuca niczego - włącza dyktafon i czeka, choćbym zapadła się w milczenie. To było trudne, wiele razy otwarcie mówiłam, że nie wiem od czego zacząć albo właśnie uparcie milczałam, ale z czasem nauczyłam się po prostu mówić od wejścia, wtedy w czasem pozornie błahych tematach wychodzą na wierzch często najważniejsze kwestie, które możemy dalej rozwijać i omawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, doi napisał:

 Opowiadasz coś bo chcesz, bo to dla ciebie ważne a nie dlatego że ktoś łaskawie daje ci zezwolenie lub słucha. Sama z czasem stajesz się swoim terapeutą. Nie musi być nikt na zewnątrz.

Zdarza się, że nie pamięta co było, nie łączy faktów, nie umie cię skonfrontować z tym co mówiłaś wcześniej? Bo jeśli tak to to byłby sygnał, że zaniedbuje sesje i nie słucha aktywnie.

A ja właśnie czekam na pozwolenie, zachętę 🙄 Pamięta, co mówiłam, a a co do konfrontacji trudno mi powiedzieć. Mam wrażenie, że rzadko to robi, ale z drugiej strony może właśnie to jego zachowanie jest konfrontacją.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, karanfil napisał:

 

O to to. Nie umiem kontrolować emocji, więc chociaż resztę życia próbuję trzymać w ryzach.

 

 

Tak jak wspomniała @doi - przebieg sesji i jej temat zależy od Ciebie. Nie wiem jak to wygląda w gestalt, ale mój T. (psychodynamiczna) nigdy nie zaczyna pierwszy i nie narzuca niczego - włącza dyktafon i czeka, choćbym zapadła się w milczenie. To było trudne, wiele razy otwarcie mówiłam, że nie wiem od czego zacząć albo właśnie uparcie milczałam, ale z czasem nauczyłam się po prostu mówić od wejścia, wtedy w czasem pozornie błahych tematach wychodzą na wierzch często najważniejsze kwestie, które możemy dalej rozwijać i omawiać.

I jak to robisz? Ja nie wiem jak to miałoby wyglądać technicznie. Mówię nad czym chcę pracować i nie wiem, co dalej. Mówię jak to wygląda, co chciałabym zmienić i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Uśmiech napisał:

I jak to robisz? Ja nie wiem jak to miałoby wyglądać technicznie. Mówię nad czym chcę pracować i nie wiem, co dalej. Mówię jak to wygląda, co chciałabym zmienić i tyle.

 

Mówię dzień dobry, układam się wygodnie w fotelu, czekam na klik dyktafonu i wkraczam do akcji ;) a poważnie - po prostu zaczynam mówić. O wszystkim, bo oboje dobrze wiemy, nad czym chcę pracować i jaki jest cel mojej terapii. Zaczynam od opowiedzenia bieżących wydarzeń, czasem opowiadam swoje sny, mówię o tym, jak się aktualnie czuję, czytam fragmenty notatek. A czasem po prostu mówię T. na wejściu, że dobrze mi tu być i że się za nim stęskniłam. Terapia nie musi przebiegać według ściśle narzuconego schematu, którego każdy pacjent musi przestrzegać (nie mam tu na myśli zasad ustalonych w kontrakcie terapeutycznym). To przecież nic innego, jak rozmowa z drugim człowiekiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×