Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Bo nie uważam, żebym była osobą, która zasługuje na posiadanie kogoś bliższego w relacji, więc z założenia uważam, że każdy prędzej czy później się ode mnie odsunie. Inna rzecz, że ja niestety, ale oczekuję sporej uwagi, mam wrażenie, że być może wręcz osaczam drugiego człowieka, żeby "nacieszyć się" tą chwilą, bo wiem, że prędzej czy później mnie porzuci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, doi napisał:

Impas rzecz ludzka. Mnie też kiedyś wkurzało, że jakoś tak się samo ucieka przed ciężkimi tematami, ale teraz już chyba akceptuję,  że głowa idzie swoim tempem. Nie mam na to wpływu, choć też mam taką myśl, że wiele sesji zmarnowałam, że żałuję czasem braku odwagi. Po flaucie lub złości na siebie przychodzi bum, klik i kolejna mała zmiana. Tego życzę, powodzenia. Małymi kroczkami.

No nie. Nie mogę pozwolić by moja głowa szła swoim tempem, bo gdybym nie walczyła z nią co tydzień (stąd zapewne nagminna dysocjacja) to nadal byłabym na początku. Może już nawet dałabym sobie spokój i się wylogowała. Z życia.

Na szczęście mam terapeutkę, która też nie pozwala mi uciekać. Czasami mam ochotę ją za to zamordować. Ale wiem, że ciśnie mnie tak dla mojego dobra, więc jeszcze nie przybyłam z piłą mechaniczną na sesję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, uprising napisał:

Bo nie uważam, żebym była osobą, która zasługuje na posiadanie kogoś bliższego w relacji, więc z założenia uważam, że każdy prędzej czy później się ode mnie odsunie. Inna rzecz, że ja niestety, ale oczekuję sporej uwagi, mam wrażenie, że być może wręcz osaczam drugiego człowieka, żeby "nacieszyć się" tą chwilą, bo wiem, że prędzej czy później mnie porzuci.

Nie zasługujesz bo?

Ludzie się od Ciebie nie odsuną jeżeli będą również dostawać coś od Ciebie. W relacji nie wystarczy tylko być 🙂 Nie jest tak, że ktoś Cię postawi obok drugiej osoby i będziecie sobie tak trwać długo i szczęśliwie.

Tak, jeżeli nie będziesz nic dawać i nastawisz się tylko na branie, to ludzie będą Cię porzucać. Nikt nie lubi być frajerem.

Jeżeli zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz. Że oczekujesz uwagi, osaczasz - to dużo. To jest do przepracowania i wierzę że dasz radę. Bo empatii Ci nie brakuje, mimo że tak twierdzisz. Po prostu ukierunkowałaś ją na zwierzęta, bo one dają Ci to czego oczekujesz od ludzi. Bezwarunkowa miłość, uwaga, a także wczuwanie się w emocje. Ale o swojego psa przecież dbasz. Interesują Cię jego odczucia. Martwisz się jak znosi przeprowadzkę. Masz jakiś punkt wyjścia w stosunku do ludzi. Oni się jakoś specjalnie pod względem tych potrzeb od Twojego psa nie różnią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo własna matka mnie porzuciła dla innego dziecka.

Trochę jest też tak, że czasem już nie mam siły czekać aż relacja się bardziej rozwinie, ponad to jest również tak, że jeśli ktoś już od pierwszego spotkania nie wykazuje chęci głebszego poznania to ja momentalnie odczuwam to jako niechęć w stosunku do mojej osoby. Oczywiście, jest to głupota, bo przecież relację tworzy się tygodniami, miesiącami, latami a nie od pstryknięcia palcami, ale rozum jedno a psycha drugie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Disappear napisał:

No nie. Nie mogę pozwolić by moja głowa szła swoim tempem, bo gdybym nie walczyła z nią co tydzień (stąd zapewne nagminna dysocjacja) to nadal byłabym na początku.

Chodziło mi raczej o to, że nie ma się wpływu na samą zmianę w głowie (np na to że z automatu wpadasz w dysocjację). Że to nie jest kwestia woli, bo przecież widzisz ( i ja też u siebie), że nie jest to kwestia postanowienia "teraz będzie inaczej". Ale na to by chodzić mimo wszystko wpływ mamy. I w tym właśnie cały szpas w tym- żeby chodzić, walczyć nawet we flaucie, nawet w niepowodzeniu, w dołku i zniechęceniu a głowa (być może) się zmieni, kliknie. I jak kliknie zrobić eksperyment i spróbować zadziałać inaczej w realu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, uprising napisał:

Bo własna matka mnie porzuciła dla innego dziecka.

Trochę jest też tak, że czasem już nie mam siły czekać aż relacja się bardziej rozwinie, ponad to jest również tak, że jeśli ktoś już od pierwszego spotkania nie wykazuje chęci głebszego poznania to ja momentalnie odczuwam to jako niechęć w stosunku do mojej osoby. Oczywiście, jest to głupota, bo przecież relację tworzy się tygodniami, miesiącami, latami a nie od pstryknięcia palcami, ale rozum jedno a psycha drugie...

Twoja t. napisała "możesz pisać". Nie napisała, że będzie odpowiadać. I to jest fajny moment, żeby spróbować stworzyć sobie w głowie jakiś stabilny obraz osoby. Która- mimo że nieobecna , nie odrzuca. Że nieobecność nie oznacza odrzucenia ani porzucenia i nie trzeba walczyć o jej uwagę. A swoją drogą: współczuję, Simona Kossak mi się przypomniała jak ciebie czytam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 
 
 
15 minut temu, doi napisał:

 Która- mimo że nieobecna , nie odrzuca. Że nieobecność nie oznacza odrzucenia ani porzucenia i nie trzeba walczyć o jej uwagę. 

Masz rację, dobrze to ujęłaś. W zasadzie to dzwoniła dzisiaj do mnie, ale nie miałam telefonu przy sobie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja do mojej poprzedniej T pisze czasem,co u mnie.wiem ze ona nie odpisze i nie oczekuje tego.ale mysle ze ciesza ja te wiadomości,bo zależy jej na mnie a ja chce żeby była ''na biezaco''.mam do niej wielki sentyment))

 

dziś mam sesje,i chce pogadać o relacjach damsko-męskich,ale mam problem,sama siebie nie rozumiem, mam problem z tym ze mój T.jest kompletnie nieatrakcyjny i boje się ze zaczne się smiac...nie wiem czemu.wolalam gadac o facetach z mloda i atrakcyjna T. wogole lubie jak t.sa  w miare młodzi/tak do 40/i atrakcyjni fizycznie.nie wiem czemu.musze to rozgryzc

mam wrazenie ze z atrakcyjnym T.mezczyzna zaraz zaczelabym flirtować,rozne takie gierki,ktore robie częściowo nieświadomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, uprising napisał:

Bo własna matka mnie porzuciła dla innego dziecka.

Trochę jest też tak, że czasem już nie mam siły czekać aż relacja się bardziej rozwinie, ponad to jest również tak, że jeśli ktoś już od pierwszego spotkania nie wykazuje chęci głebszego poznania to ja momentalnie odczuwam to jako niechęć w stosunku do mojej osoby. Oczywiście, jest to głupota, bo przecież relację tworzy się tygodniami, miesiącami, latami a nie od pstryknięcia palcami, ale rozum jedno a psycha drugie...

Odeszła do kogoś kto miał dziecko, czy zaczęła mieć Cię gdzieś po narodzinach rodzeństwa? Nie odpowiadaj jeżeli nie chcesz, po prostu sobie myślę, że jeżeli to pierwsze to tak, porzuciła Cię ale nie dla innego dziecka. I to ona nie zasłużyła na Ciebie, nie odwrotnie.

Jakby ktoś przy pierwszym spotkaniu wyraził mi chęć głębszego spotkania, to spieprzałabym z prędkością światła 🙂 Ja sama przy pierwszym spotkaniu raczej obserwuję, potrafię być nawet niemiła, a przynajmniej takie sprawiam wrażenie ;) I zapewne z marszu skreśliłabyś mnie w temacie relacji, a tak naprawdę w relacjach to ja z reguły słucham, poświęcam komuś uwagę. Działając w ten sposób być może pozbawiasz się szansy na znajomość z takim "słuchaczem" jak ja ;)

Znasz się trochę na psach więc zapewne wiesz, że pokazują swoje prawdziwe oblicze dopiero wtedy gdy poczują się bezpiecznie. Z ludźmi jest podobnie. Trzeba dać im szansę i czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, zastanawiam się, jak poradzić sobie z potworną zazdrością w terapii - o żonę mojego t., o jego inne pacjentki... Nie mogę przestać o tym myśleć, trudno mi wejść z nim w normalny kontakt, bo cały czas pojawiają mi się w głowie myśli, że ja dla niego nie znaczę zupełnie nic... bo są ludzie, którzy są dla niego naprawdę ważni, a ja to tylko jego praca.

Jestem samotna, nie byłam nigdy w związku, a mam 32 lata. Pragnienie miłości i bliskości jest we mnie przeogromne i chyba przelałam je na niego, mimo że jest niedostępnym obiektem.

Nie wiem, jak sobie z tym poradzić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@anna.o najlepiej byłoby to przedyskutowac w terapii z twoim terapeutą. Skoro masz dużą potrzebę bliskości i obdarzenia kogos uczuciem, a nie masz obecnie takiej bliskiej osoby to jest naturalne, że przelewasz je na t.  Jest to osoba, ktora Cie słucha, rozumie i przyjmuje twoj punkt widzenia. Duzo osob ponoć odczuwa taka zazdrość o innych pacjentow czy życie prywatne terapeutów. Szczegolnie, jesli nie maja akurat ulozonego zycia uczuciowego, czy po prostu bliskiej osoby. Myślę, że bardzo go nie zaskoczysz, a może to byc udany punkt wyjścia do przedyskutowania tego, co czujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@anna.o Kiedy masz najbliższą sesję? zgadzam się z @Ginko biloba, że najlepiej takie sytuacje przedyskutować z T. To dla nich nie jest niezwykła sytuacja. Przyjrzenie się z bliska temu co czujesz, kiedy i jak to się zaczęło, jak się zmienia w czasie da Twojemu terapeucie lepsze zrozumienie Ciebie i skuteczniejszą możliwość pomocy. To co odczuwasz jest normalne i na prawdę warto o tym rozmawiać.

@Duża Mi jak Ci poszła ostatnia sesja, zapowiadała się na ciężką? Jak plany na najbliższą wizytę u T?

W najbliższy wtorek u mnie sesja, którą chce w większości poświęcić na relację terapeutyczną. Przez ponad miesiąc czułam, że relacja całkowicie zniknęła. Teraz już wszystko wróciło do normy. Chciałabym przyjrzeć się temu co się stało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, anna.o napisał:

 bo są ludzie, którzy są dla niego naprawdę ważni, a ja to tylko jego praca.

To prawda. Na pewno są ludzie, którzy są dla niego ważni i na pewno pomaganie Tobie to jego praca. To ważne by zdawać sobie z tego sprawę. Nie wyklucza to natomiast tego, żeby się o Ciebie martwił, żebyś też była w jakiś sposób ważna. Tylko, że to wszystko w granicach relacji terapeutycznej.

Twoja zazdrość nie jest niczym zaskakującym. To się często zdarza i tu na forum nie raz się przewijało. Powinnaś to przegadać na sesji. Myślę, że to ważna informacja dla Twojego terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, anna.o napisał:

bo cały czas pojawiają mi się w głowie myśli, że ja dla niego nie znaczę zupełnie nic... bo są ludzie, którzy są dla niego naprawdę ważni, a ja to tylko jego praca.

Pragnienie miłości i bliskości jest we mnie przeogromne i chyba przelałam je na niego, mimo że jest niedostępnym obiektem.

Przelałaś na niego BO jest niedostępnym obiektem a nie mimo. Korzystasz z tego, że tej relacji nie musisz tworzyć, nie musisz w niej nic dać, jest bezpiecznie, bo płacisz i dostajesz miłość. Więc jest ci łatwiej niż w realu, bo nic nie musisz robić.

Zgadzam się - sprawa do przegadania z terapeutą, bo fantazje wokół tego mogą być bazą twoich nieudanych relacji.

To ze jesteś dla tego człowieka pracą nie oznacza z automatu, że jesteś nikim- pewnie chce wykonać dobrze twoją pracę. Tak, jesteś dla niego pracą ( ieśli facet jest pro, to tak będzie, będziesz odrzucona), ale nie znaczy że nie jesteś ważna. Ważność przekieruj na siebie a nie czerp z zewnątrz - bo to zawsze będzie zawodne i raniące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
Napisano (edytowane)
23 godziny temu, el33 napisał:

@Duża Mi jak Ci poszła ostatnia sesja, zapowiadała się na ciężką? Jak plany na najbliższą wizytę u T?

To była jedna z najlepszych sesji od dawna :D T. ucieszył się, że jestem pod opieką psychiatry, rozmawialiśmy o diagnozie, o lekach, o dalszej diagnostyce itp. Niestety nie wyraził zgody na mój pomysł naprzemiennych sesji, ale znów poszedł mi na rękę ze stawką. Zobaczymy, jak to będzie. Musimy to jeszcze omówić. Na jutrzejszą sesję mam ze sto pomysłów :D ale chyba porozmawiam o tym, co sprawia mi dyskomfort w terapii, T. prosił, bym się nad tym zastanowiła. Ale w moim życiu tyyyle się dzieje, że mogłabym mówić chyba przez tydzień, chcę podzielić się wszystkim, wyrazić radość, wyrzucić z siebie potok myśli :D

A jak u Ciebie? 🙂 Powodzenia w tym tygodniu!

Edytowane przez Duża Mi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Duża Mi cieszę się, że sesja była tak dobra 🙂 trzymam kciuki by jutrzejsza była równie owocna.

U mnie będzie ciężko jutro. Na początek pójdzie porażka jaką poniosłam w poprzednim tygodniu. A później o relacji terapeutycznej. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie ;)

Powodzenia 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie dzis tez MEGA sesja

ostatnio bylam troche rozczarowana ale dzis T.STANAL NA WYSOKOSCI ZADANIA

ryczalam jak glupia co mi sie b.rzadko zdarza.

chodzilo o to ze poczulam sie bardzo zle oceniona wrecz ''skreslona'' przez pewna osobe,w bb.waznej dla mnie sprawie.

jakos mnie tak T.pocieszyl,wsparl,pomogl spojrzec z dystansu i wiem ze on mnie nie skresla,przeciwnie,widzi postepy))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za odpowiedzi 🙂 Problem polega na tym, że mój t. nie wie, że wiem, kto jest jego żoną (on nawet nie wie, że ja wiem, że on ma żonę i dziecko). Wyszperałam to gdzieś na fb (czego się wstydzę...) WIęc trudno mi o tym rozmawiać. To powoduje totalny impas w terapii... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, anna.o napisał:

Dziękuję Wam za odpowiedzi 🙂 Problem polega na tym, że mój t. nie wie, że wiem, kto jest jego żoną (on nawet nie wie, że ja wiem, że on ma żonę i dziecko). Wyszperałam to gdzieś na fb (czego się wstydzę...) WIęc trudno mi o tym rozmawiać. To powoduje totalny impas w terapii... :(

Rozmawiając na tak trudny temat i przeżywając te okropne emocje możesz naprawdę dużo przerobić. To że się boisz przyznac świadczy o tym że w tym obszarze masz dużo do uzdrowienia.

Nie musisz mówic od razu prosto z mostu. Można próbować po kawałeczku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobny problem do @anna.o, z tą różnicą, że ja szukam w mojej T. opiekunki/niańki, nawet nie wiem, jak to określić. Kogoś, kto poświęci mi sporo czasu, przegada wszystko, co jest nie tak. Ostatnio przeżywałam, że ze względu na Święta nie miałam sesji, teraz w głowie tworzę różne scenariusze nadchodzącego spotkania.Zawsze nastawiam się na awanturę, nerwówkę, bo sporo złości we mnie, a kończy się na tym, że ze spokojem odpowiadam na pytania (bądź grzecznie odmawiam odpowiedzi). Przed rozpoczęciem terapii wiedziałam, skąd pochodzi, jak wygląda, gdzie jeszcze pracuje. Tęsknię za nią. Nawet chciałam dzwonić do jej drugiego miejsca pracy licząc na to, że ją usłyszę, zwrócę jej uwagę, nawet groźbą... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie chyba przełom. Stawiłem czoła traumie z dzieciństwa i czuje jakaś ulgę, ale niewątpliwie będę jeszcze musiał nad tym popracować na terapii. Podświadomie uciekałem od tej traumy przez wiele lat. Uznawałem to jako coś bardzo złego i bolącego, ale okazało się, że stawienie czoła tym wszystkim negatywnym emocjom nie jest takie straszne.

Do tego momentu doprowadziło mnie kilka dróg - terapia a konkretnie słowa terapeutki o stawianiu czoła lękom, kwieciste opisy skutków zażycia lsd (podróż do wnętrza siebie,zrozumienie swojej natury) a także wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i nie wywieranie na siebie presji (to rownież zawdzięczam słowom terapeutki).

Wczoraj stawiłem czoła traumie,przeżywam na nowo emocje z tym związane tym samym poczułem mała ulgę,uspokojenie i lepszy nastrój.

Szczerze mówiąc, byłem sceptycznie nastawiony do terapii przez wiele miesięcy, a nadzieje upatrywałem w lekach. Cała naukę o psychologii traktowałem jako pseudonaukowe dyrdymały, ale teraz wiem, że to ma sens.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to się dziwię, że nikt z mojej rodziny nigdy nie był na psychoterapii. Wszyscy mają pieniądze i są zadowoleni a nawet jak nie mają pieniędzy (brat) to liczą na to, że im rodzina zawsze pomoże, żadnego wsparcia społecznego. Ja nie wiem jak można nigdy nie pójść do psychologa tylko wszystkie problemy dusić w sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.04.2019 o 16:58, giroditalia napisał:

Szczerze mówiąc, byłem sceptycznie nastawiony do terapii przez wiele miesięcy, a nadzieje upatrywałem w lekach. Cała naukę o psychologii traktowałem jako pseudonaukowe dyrdymały, ale teraz wiem, że to ma sens.

Nawet jeżeli psychoterapia to tylko placebo, to działa tym lepiej im większą w nią wiarę pokładamy i więcej z siebie dajemy. Cieszę się, że u Ciebie coraz lepiej 🙂

U mnie ostatnia sesja skupiła się na uczuciem bezradności, co wtedy czuję, co robię, co próbuję zrobić.

Wciąż przymierzam się do tematu relacji z T, ale zawsze jest coś bieżącego do omówienia. Zaczyna to wyglądać jakbym unikała tematu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@giroditalia szczerze gratuluję:) ja też byłam długo sceptyczna co do terapii. Sporo zajęło mi przełamanie się  i zbudowanie jakiegoś zaufania by o sobie opowiadać, natomiast widzę pewne zmiany które we mnie zachodzą. Myślę, że to zmiany na lepsze, choć dochodzenie do tego jest bolesne, budzi gniew i często irytację, ale zaczynam czuć się nieco bardziej świadoma siebie.

@alone05 nie znam twojej rodziny, ale powodów dla których ludzie tłumia problemy w sobie jest wiele. Wiele osób wciąż boi się łatki wariata i narażenia na ostracyzm swojej grupy społecznej. Przy czym wydaje mi się, że to się zmienia, znam trochę  osób które uczęszczały na psychoterapię lub nadal uczęszcza.

Inna rzecz, że nie każdego stać na szczera refleksje nad samym soba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tam Wasze terapię w tym tygodniu, czyżby wszyscy mieli długi weekend?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×