Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

9 godzin temu, Disappear napisał:

Tylko, że ja nie bardzo mam ten wybór bo dysocjuje i nie mam nad tym kontroli. Pojawia się coś trudnego i mnie odcina. Nie ustawie się wtedy w żadnej pozycji bo sama ze sobą nie mam wtedy kontaktu.

 

Nawiązałam do tego co napisałaś: "Więc tam, podczas sesji, zauważam". Czym się różni sytuacja na sesji od tych poza gabinetem? Tam zauważasz , tutaj nie- czemu, wiesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, doi napisał:

Nawiązałam do tego co napisałaś: "Więc tam, podczas sesji, zauważam". Czym się różni sytuacja na sesji od tych poza gabinetem? Tam zauważasz , tutaj nie- czemu, wiesz?

Tym się różni, że t. to wylapuje i zwraca na to moją uwagę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, uprising napisał:

Poczekam do środy (aktualnie do wtorku jest na kongresie psychiatrii w Warszawie) i wyślę do Niej wiadomość z zapytaniem, żeby się

 

To że cię okłamywała jest pracą twojego umysłu, reakcją na myśli o odrzuceniu. Ja się raczej dziwię, że ona odpisywała i utrzymywała jakikolwiek kontakt poza gabinetem. Odpowiedzi na pytanie dlaczego nie odpisuje teraz jest mnóstwo, a ty wybierasz opcję w której relacja trwa, ale jest "zła" i ty chcesz ją skopać (może to właśnie pożądana część procesu twojego?) W pustce rodzą się demony- a teraz nie ma jej, tylko jej wyobrażenie z twojej głowy, nie jest urealniona. Najgorsze co można zrobić to nakręcać się, że nigdy, że obiecała, że kłamie etc. Naprawdę, nigdy ci nic dobrego nie dała? To tylko człowiek, może nie uniosła relacji, może ma s.aczkę, może spokojnie czeka żeby porozmawiać twarzą w twarz, może ma kryzys z kims innym. Nie jesteś już w relacji.

Ja wiem, że czasem sie bardzo czeka od t. na jedno dobre słowo i że oni nie zdają sobie sprawy, jak czasem bardzo jest ono potrzebne. Ale pisanie do niej z zarzutami kiedy dała już tak wiele sytuację pogorszy, usztywni ją. To że cię "oszukała" jest tylko w twojej głowie a mailowo nie da się tego załatwić, wyjaśnić, bo się jeszcze bardziej pogmatwa. Pisałaś, że wracasz do Polski, może wtedy się z nią spotkasz by przedstawić żal jaki masz? I spokojnie wysłuchać co ma do powiedzenia- bo stawiasz ją w sytuacji w której cokolwiek zrobi dostanie od ciebie kopa.

A teraz możesz ją użyć do rozwoju. Pisać listy do niej (nie do wysłania), kopać ją, odbierać jej władzę jaką ma nad tobą, wypłakać emocje etc. Użyć jej obrazu do budowy niezależności. Podziękować za to co już dostałaś.

Może się wkurzysz na to co piszę, ale też tak miałam i teraz też pewnie mieć będę, bo czeka mnie przerwa (koniec?) i to nie jest przepracowane. W każdym razie powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Disappear napisał:

Tym się różni, że t. to wylapuje i zwraca na to moją uwagę. 

A nie masz ochoty zrobić eksperymentu i spróbować sama na sesji wyłapywać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, doi napisał:

A nie masz ochoty zrobić eksperymentu i spróbować sama na sesji wyłapywać?

Na razie próbuję wyłapać kiedy w unikanie nie wbijam, bo w moim odczuciu stale jestem w tym trybie. Głównie chodzi o unikanie odczuwania emocji. I jedyne co mogę wyłapać, ale absolutnie bez kontroli i po fakcie, to przeskoczenie z trybu "emocjonalny ent" w dysocjację. Na ostatnią sesję szłam z zamiarem przegadania czegoś. To było coś ważnego, coś co zdemolowało mi kilka dni przed sesją. Zaczęłam i nastąpiła taka blokada, że nie mogłam tego przeskoczyć. Do tego co chwila gdzieś odpływałam. Jakby mój mózg odłączał mi fazę za każdym razem gdy próbowałam się do tego zbliżyć. Wiem już, że tak robię, wiem dlaczego i tyle. Kompletnie nie mogę tego ogarnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@szanownapani, @Inga_beta oraz @doi, dziękuję za Wasze rzeczowe spojrzenie na tę sytucję w inny trzeźwy sposób - tgo chyba było mi trzeba.

@doi ależ oczywiście, że psychoterapeutka dała mi ogrom "dobrego", nauczyła mnie trochę rzeczy, dużo pomogła w kwestii zmiany myślenia i postrzgania siebie, relacji z ojcem oraz innymi ludźmi. W trakcie psychoterapii była dla mnie ogromnym wsparciem (teraz też jest, no bo nie jest tak, że mnie całkiem zawsze olewa, na niektóre wiadomości sms odpisuje i niejednokrotnie "ratuje" dobrym słowem"), nie pozwalała mi się poddawać i jakoś zawsze potrafiła mnie zmobilizować do działania.

@szanownapani, tak - teraz to widzę, że Jej sugestie dotyczące zmiany psychoteraputy nie wynikały z chęci pozbycia się mnie a własnie troski o moje dobro oraz chciała mi uświadomić, że nie miałaby mi za złe jesli zdecydowałabym się skonsultować z kimś innym.

@Inga_beta, no właśnie sęk w tym, że nie określiła się konkrtnie w jakich sytuacjach mogę z Nią porozmawiać. Powiedziała, że jeśli będę tego potrzebwać. Oczywiście, po Waszych wypowiedziach spojrzałam na to z szerszej perspktywy i jestem w Walii dopiero od 6 tygodni a pisałam do Niej dość często (czesto prosząc też o rozmowę), więc w zasadzie to się nie dziwię, że mi nie odpisuje (tym bardziej, że nie określiłam się o co dokładnie chodzi). wiem natomiast, że gdybym zadzwoniła to z pewnością by odbrała lub odzwoniła, gdy miałaby możliwość, bo to już byłby znak, że faktycznie coś się złego dzieje. 

Zaczynam rozumieć Jej postawę i rozumiem, że stara się postepować tak, żebym w końcu znalazła osobę/y, które będą mnie wspierać poza Nią, a do momentu, w którym bedzie na każde moje zawołanie to tak się nie stanie, bo nie będzie takiej potrzeby skoro przecież Ona zawsze ze mną poromawia, gdy tego potrzebuję/chcę. Pokazuje mi, że jest dla mnie dostępna, ale w granicach rozsądku. Ona nie próbuje się wycofać ze swoich deklaracji, bo w takiej sytuacji w ogóle by mi nie odpowiadała na wiadomości, ale próbuje zmobilizować do działania.

Oczywiście, do czasu, w którym nie będę mieć żadnego innego wsparcia to zawsze z początku będę uważać, że mnie oszukała i mnie porzuca. Myślę, że to wcale nie jest dziwne, że tak to odczułam.

 

Niestety/stety, jeśli chodzi o mj przyjazd/powrót do Polski to sprawy się nieco skomplikowały. Dostałam propozycję świetnej pracy bardzo dobrze płatnej, z której mam zamiar skorzystać, więc do Polski być może nawet dopiero za kilka lat przylecę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Disappear napisał:

Kompletnie nie mogę tego ogarnąć.

Ja nie dysocjuję. Ale złapałam się kiedyś na tym jak na wpółświadomie "robię porządek" z uczuciami lub z automatu wyrzucam je poza nawias myślenia/odczuwania (np smutek, bezradność). Lub z automatu zaczynam się pocieszać, choć realnie niby nie odczuwam żadnego smutku. Lub smutek pojawia się jako złość. Ten automat mnie zaskoczył, tego w ogóle nie rejestruję, to dzieje się w mgnieniu oka. Ten automat musi być by funkcjonować, ale świadomość tego, że jest jest dla mnie dobra.

Może to kwestia czasu i ćwiczeń. Żeby się zatrzymać, dać sobie czas i popatrzeć, co się dzieje pod kolejnymi warstwami. Albo popatrzeć wstecz, skąd mogły być takie a nie inne reakcje.

A widzisz jakiś postęp?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, uprising napisał:

bo nie jest tak, że mnie całkiem zawsze olewa, na niektóre wiadomości sms odpisuje i niejednokrotnie "ratuje" dobrym słowem"

I może tak jest, że denerwuje cię to, że nie masz kontroli. Że to jest ambiwalentne. Że te wzmocnienia są nieprzewidywalne. Raz odpisuje, raz nie. A ty byś chciała kontrolować stały wypływ mleka z cyca 🙂

21 minut temu, uprising napisał:

Oczywiście, do czasu, w którym nie będę mieć żadnego innego wsparcia to zawsze z początku będę uważać, że mnie oszukała i mnie porzuca. Myślę, że to wcale nie jest dziwne, że tak to odczułam. 

Nie, nie jest dziwne.

 

28 minut temu, uprising napisał:

Dostałam propozycję świetnej pracy bardzo dobrze płatnej, z której mam zamiar skorzystać, więc do Polski być może nawet dopiero za kilka lat przylecę. 

A nie jest to ucieczka i próba odegrania się teraz? Z Walii do Polski blisko, nie zamykaj sobie drogi.

Najgorsze to to, gdy nie ma jak ani komu wyrazić swoich uczuć, żalu.  I zamyka się człowiek w swoich paranojach. Dopóki masz więź, i to z pewną wzajemnością- to dobrze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, uprising napisał:

Niestety/stety, jeśli chodzi o mj przyjazd/powrót do Polski to sprawy się nieco skomplikowały. Dostałam propozycję świetnej pracy bardzo dobrze płatnej, z której mam zamiar skorzystać, więc do Polski być może nawet dopiero za kilka lat przylecę. 

Tym bardziej powinnaś poszukać na miejscu wsparcia terapeutycznego i odpuścić kontakt z byłą terapeutką.

 

27 minut temu, doi napisał:

Ja nie dysocjuję. Ale złapałam się kiedyś na tym jak na wpółświadomie "robię porządek" z uczuciami lub z automatu wyrzucam je poza nawias myślenia/odczuwania (np smutek, bezradność). Lub z automatu zaczynam się pocieszać, choć realnie niby nie odczuwam żadnego smutku. Lub smutek pojawia się jako złość. Ten automat mnie zaskoczył, tego w ogóle nie rejestruję, to dzieje się w mgnieniu oka. Ten automat musi być by funkcjonować, ale świadomość tego, że jest jest dla mnie dobra.

Może to kwestia czasu i ćwiczeń. Żeby się zatrzymać, dać sobie czas i popatrzeć, co się dzieje pod kolejnymi warstwami. Albo popatrzeć wstecz, skąd mogły być takie a nie inne reakcje.

A widzisz jakiś postęp?

Postęp w terapii dostrzegam, postępu w dopuszczaniu odczuwania emocji nie dostrzegam. W zasadzie przez to w tej chwili mam impas w zakresie pracy nad PTSD.

Co do patrzenia wstecz to już to robiłam. Wiem kiedy to się zaczęło i dlaczego. Tylko, że poza tym że zyskałam świadomość, nic więcej się nie wydarzyło w kwestii poradzenia sobie z tym. Ja mam problem nawet w tak podstawowej kwestii jak nazywanie emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uprising,

To bardzo dobra wiadomosc. Gratulacje! Nie wiem, jakie sa opcje w UK, ale zastanawiam sie, czy nie myslalas nigdy o terapii grupowej? Mialabys wtedy okazje wyjsc do ludzi i odpadloby ryzyko, ze terapeuta stanie sie dla Ciebie nadmiernie wazny.

 

Doi,

Bez urazy, ale czytajac niektore Twoje posty mozna odniesc wrazenie, ze przedawkowalas terapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, szanownapani napisał:

Doi,

Bez urazy, ale czytajac niektore Twoje posty mozna odniesc wrazenie, ze przedawkowalas terapie.

Piszę dość specyficznie, wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Disappear napisał:

Postęp w terapii dostrzegam, postępu w dopuszczaniu odczuwania emocji nie dostrzegam. W zasadzie przez to w tej chwili mam impas w zakresie pracy nad PTSD.

Co do patrzenia wstecz to już to robiłam. Wiem kiedy to się zaczęło i dlaczego. Tylko, że poza tym że zyskałam świadomość, nic więcej się nie wydarzyło w kwestii poradzenia sobie z tym. Ja mam problem nawet w tak podstawowej kwestii jak nazywanie emocji.

Impas rzecz ludzka. Mnie też kiedyś wkurzało, że jakoś tak się samo ucieka przed ciężkimi tematami, ale teraz już chyba akceptuję,  że głowa idzie swoim tempem. Nie mam na to wpływu, choć też mam taką myśl, że wiele sesji zmarnowałam, że żałuję czasem braku odwagi. Po flaucie lub złości na siebie przychodzi bum, klik i kolejna mała zmiana. Tego życzę, powodzenia. Małymi kroczkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyjęłam tę ofertę pracy i za 3 tygodnie zaczynam. @doi ale ja już kilka tygodni temu wysłałam aplikację z portfolio do tej firmy, więc to nie taka spontaniczna decyzja pod wpływem tej jednej sytuacji.

Genralnie, tutaj się lepiej zarabia w stosunku do kosztw życia niż w Polsce, więc jakoś śrdnio mam chęci wracać tam, jedynym powodem do powrotu była psychoterapia. 

@szanownapani, nie wiem czy chciałabym iść na terapię grupową, nie widzę tam siebie. Nie mam też cierpliwości i chęci do słuchania wynużeń innych osób (jestem egoistką w tej kwestii).

Nie wiem też, czy powinnam "obecną" psychoterapeutkę powiadomić o zmianie planów i o tym, że nie przyjadę do Polski przez długi czas czy po prostu już się w ogóle nie odezwać (a przynajmniej spróbować) i poczekać aż ta relacja samoczynnie wygaśnie? Z jednej strony myślę, że tak byłoby na miejscu i kultura tgo wymaga, ale z drugiej wiem, że wtedy prawdopodobnie w ogóle nie będzie już się ze mną kontaktować a ja wcale bym tego nie chciała. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, uprising napisał:

Przyjęłam tę ofertę pracy i za 3 tygodnie zaczynam. @doi ale ja już kilka tygodni temu wysłałam aplikację z portfolio do tej firmy, więc to nie taka spontaniczna decyzja pod wpływem tej jednej sytuacji.

Z jednej strony myślę, że tak byłoby na miejscu i kultura tgo wymaga, ale z drugiej wiem, że wtedy prawdopodobnie w ogóle nie będzie już się ze mną kontaktować a ja wcale bym tego nie chciała. 

 

Ok, po prostu takie skojarzenie miałam, ty wiesz lepiej.

Mam wrażenie że wcale nie chcesz tej relacji stracić, więc czemu się zmuszać? W imię czego? Przecież możesz pisać listy bez wysyłania, gadać z nią w głowie, nawiązywać do tego co działo się na sesjach-żeby z jakiegoś kawałka siebie zrobić sobie "dobrą terapeutkę" w głowie, nauczyć się koić.. Z mojego doświadczenia wiem że najciężej tak przerwać relację i zostać z nabrzmiałym żalem czy pretensjami których nie ma do kogo zaadresować. Nie chodzi o to by mysleć, że relacja terapeutyczna trwa i ona ma jakieś zobowiązania wobec ciebie-bo nie ma, jej rola w terapii się skończyła. Ale o to, że nie jest ci obcym człowiekiem, że coś dla ciebie starała się zrobić i że jesteś jakoś przywiązana do niej i jej wspomnienia. Możesz przecież za jakiś czas, jak okrzepniesz w npwej pracy i  przezwyciężysz kilka kryzysów, się z nią skontaktować i tym pochwalić- t. czasem chcą wiedzieć co dzieje się z ich byłymi pacjentami. Bez zobowiązań. A że ona miała wątpliwości co do swojej roli to raczej dobrze o niej świadczy, tak myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, mam mętlik w głowie. Wysłałam Jej wiadomość z informacją jak sprawy stoją i z zapytaniem jak dalej z naszymi "relacjami". Zaakceptuję to, co Ona zadecyduje. Wielokrotnie próbowałam "rozmawiać z Nią" w swojej głowie, ale to tylko pogarsza sytuację. W zasadzie cała ta sytuacja, w której się znalazłam to moja "wina", więc czas ponieść tego konsekwencje. Może jest to tak, że przestraszyłam się tej relacji i podświadomie chcę ją zakończyć. No nic, zobaczymy jak dalej się to wszystko potoczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale jestem z siebie dumna)))))))

na terapii min.pracujemy nad lekiem przed nowymi doświadczeniami,nowa praca

i dziś przelamalam ogromny lek,i pojechałam uczyc 2 chlopcow angielskiego,udalo się,rodzice zadowoleni,dzieciaki fajne

nawet mowily ze ciekawe lekcje,trche meczaco ale dalam rade))) i mam 2 nowych uczniów.kurcze po niepowodzeniu z grupa dzieciakow nie poddalam się)))brawo ja! jutro mam terapie,pochwale się a co))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, uprising napisał:

 

@szanownapani, nie wiem czy chciałabym iść na terapię grupową, nie widzę tam siebie. Nie mam też cierpliwości i chęci do słuchania wynużeń innych osób (jestem egoistką w tej kwestii).

A nie myslalas, że Twoje problemy z relacjami mogą wynikać właśnie z tego egoizmu? Że relacje między ludźmi opierają się na wzajemności? Coś dajesz, coś dostajesz. Relacja terapeutyczna jest jednostronna pod tym względem. Terapia grupowa jest spoko nawet jak sama za dużo swoich problemów nie ruszasz. Uczy wyrozumiałości, zrozumienia. Moim zdaniem warto spróbować. Niczego nie ryzykujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear może też tak być - w terapii doszłam do tego, że z pewnością we mnie tkwi jakiś problem jeśli chodzi o tworzenie relacji z innymi. W sensie, że posiadam jakąś cechę, która działa negatywnie, ale nie doszłam jeszcze do tego, co to dokładnie jest.

W pobliżu mnie, znalazłam jednego "konstruktywnego" psychoterapeutę. Niestety, jest to certyfikowany psychoterapeuta uzależnień i ma jakiś rok szkolenia w zakresie psychoterapii humanistycznej. Kobieta prowadziła psychoterapie grupową pacjentów lękowych i depresyjnych.

Nie wiem czy jest sens próbować, bo to zupełnie inny nurt niż psychodynamiczna. Tutaj cięzko o psychoterapeutę pracującego w nurcie psychodynamicznym, większość to poznawczo-behawioralny albo zwykli counselor bez wykształcenia psychologicznego lub lekarskiego jako podstawa, więc takich to sobie daruję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@uprising sens jest zawsze, zwłaszcza że alternatywę oddalilas sobie na kilka lat. Nie zamykaj się na innych terapeutów i terapie.

Dla przykładu ja mam teoretycznie p-b ale grzebiemy w przeszłości grubo a myślę, że zyskasz trochę w temacie ćwiczenia różnych sytuacji dotyczących relacji. No i nie zamykalabym się tak na terapię grupową. Ja np. z grupowej wyniosłam kilka cennych znajomości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Disappear napisał:

A nie myslalas, że Twoje problemy z relacjami mogą wynikać właśnie z tego egoizmu? Że relacje między ludźmi opierają się na wzajemności? Coś dajesz, coś dostajesz. Relacja terapeutyczna jest jednostronna pod tym względem. Terapia grupowa jest spoko nawet jak sama za dużo swoich problemów nie ruszasz. Uczy wyrozumiałości, zrozumienia. Moim zdaniem warto spróbować. Niczego nie ryzykujesz.

tez o tym pomyslalam. nie chcesz wysluchiwac czyich wynurzen.tzn.nie obchodza cie inni ludzie?to jak chcesz sie z kims zblizyc?

ja bardzo polecam terapie grupowa.bylam 2 razy i bylo to niesamowite doswiadczenie.tylko przygotuj sie na wiele trudnych emocji.

ja tez mam z grupowej kilka wspanialych znajomosci w tym przyjaciolke))znamy sie ''od podszewki''

zrobisz jak uwazasz ale ja bym chyba sprobowala z ta terapeutka w Walii.skoro ma doswiadczenia w terapii grupowej dla osob lekowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam wiadomość do tej psychoterapeutki, która ma gabinet niedaloko mojego miejsca zamieszkania. Zobaczę, co odpisze. Inna sprawa to jak czasowo Ona przyjmuje. Ja będę pracować 9-17 plus godzina dojazdu z pracy do domu i godzina do Jej gabinetu.

@shira123 to nie jest tak, że nie obchodzą mnie inni ludzie. Dbam o bezpieczeństwo i zdrowie znajomych, ale nie jestem dobrym słuchaczem. Będąc w relacji z kimś miałabym problem z faktem, że ktoś przeżywa jakieś problemy itp., bo wtedy uwaga nie byłaby skupiona na mnie. Wynika to z tego, że moich rodziców nigdy moje problemy nie obchodziły, moją matkę ja nigdy w ogóle nie obchodziłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

Powodzenia wszystkim w tym tygodniu! 🙂

Mnie czeka dziś przeprawa - czas się przyznać do tego, że przyjmuję leki (choć myślę, że T. widzi zmiany w moim zachowaniu) i porozmawiać o rozłożeniu sesji tak, by trochę zredukować koszty terapii, ale chodzić wciąż 1x/tyg. To, że pracuje, nie znaczy, że mogę sobie pozwolić na wydanie połowy moich nedznych zarobków na leczenie. 

Jutro mam diagnostykę zaburzeń osobowości; jeśli T. nie przystanie na moje pomysły, zapytam tam w PZP, czy mnie przyjmą na terapię w najbliższym czasie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, uprising napisał:

 

@shira123 to nie jest tak, że nie obchodzą mnie inni ludzie. Dbam o bezpieczeństwo i zdrowie znajomych, ale nie jestem dobrym słuchaczem. Będąc w relacji z kimś miałabym problem z faktem, że ktoś przeżywa jakieś problemy itp., bo wtedy uwaga nie byłaby skupiona na mnie. Wynika to z tego, że moich rodziców nigdy moje problemy nie obchodziły, moją matkę ja nigdy w ogóle nie obchodziłam.

Tylko, że to jest błędne koło. I piszę to z odwrotnej pozycji, bo ja wczuwam się w problemy i potrzeby innych a nie dzielę się swoimi.

Nie ma ludzi bez problemów. Każdy ma jakieś. I każdy sobie z nimi radzi czy nie radzi różnie. Ja się na grupowej nauczyłam, że nie jest tak, że ktoś ma pozornie mniejszy problem i z tego tytułu jest mniej uprawniony do uwagi czy powinien sobie z tym poradzić. I to było trudne, bo przy tym z czym się borykam wszystko inne wydawało mi się błahe, naciągane. Jak słuchasz nie o samym "problemie" a o odczuciach tych ludzi, to perspektywa się zmienia. Może dla mnie to łatwiejsze, bo słucham i przez nadwrażliwość za bardzo nawet się wczuwam, ale też sobie wcześniej myślałam że np. to że ktoś po przejściu na emeryturę się sypie jest śmieszne, że to problem "z dupy". A tak nie jest, bo idzie za tym masa uczuć, emocji i z tym sobie ludzie nie radzą.

Jeżeli w relacjach skupiasz się tylko i wyłącznie na sobie, to nie dziwne że z czasem taka relacja się kończy. Ja na Twoim miejscu wniosłabym ten egoizm do terapii, bo to jest coś co mocno na Twoje problemy w relacjach wpływa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wysłałam wczoraj wiadomość do psychoterapeutki zawierając w treści informację, że być może dopiero za kilka lat do Polski przyjadę i zapytałam czy w tej sytuacji powinnam przestać się z Nią kontaktować? Odpisała mi: "Nie - proszę pisać kiedy ma Pani potrzebę". Z jednej strony cieszy mnie to i doceniam bardzo fakt, że daje mi tę możliwość. Z drugiej jednak strony mam mieszane uczucia, bo ja chyba oczekuję tego, że Ona mi powie, że mam dać Jej spokój i nie obchodzi Jej to, co się u mnie dzieje, bo wtedy potwierdziła by się moja opinia, że wszyscy ludzie mnie porzucają. 

@Disappear no niestety, ale we mnie nie ma empatii w stosunku do ludzi. Mam jej natomiast ogrom w stosunku do zwierząt, więc nie jestem tak całkiem jej pozbawiona. Inna rzecz, że nie miałabym już zbytnio czasu na psychoterapię grupową. 9-17 praca, w poniedziałki i środy wieczorami mam treningi biegowe, w piątki robię dodatkowy trening poza klubem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, uprising napisał:

 

@Disappear no niestety, ale we mnie nie ma empatii w stosunku do ludzi. Mam jej natomiast ogrom w stosunku do zwierząt, więc nie jestem tak całkiem jej pozbawiona. Inna rzecz, że nie miałabym już zbytnio czasu na psychoterapię grupową. 9-17 praca, w poniedziałki i środy wieczorami mam treningi biegowe, w piątki robię dodatkowy trening poza klubem. 

Nie ma tak, że masz pokłady empatii w stosunku do zwierząt, a nie masz w ogóle w stosunku do ludzi. Albo ją masz, albo nie masz 🙂

Z jakiegoś powodu zamknęłaś się na ludzi. Na ich słuchanie, współodczuwanie. Ale to nie znaczy, że jesteś pozbawiona całkiem wrażliwości w kontaktach z ludźmi. Wlazłaś w skorupę bo tak wydaje Ci się bezpieczniej. Mimo, że ujowo.

Nie musi to być terapia grupowa. Masz jakieś treningi, zaczniesz pracę. Tam są i będą ludzie i opcje nawiązania relacji przed Tobą. Mam nadzieję, że ta terapeutka z którą być może będziesz pracować na miejscu, okaże się sensowna i z jej pomocą pozbędziesz się pancerza. Bo on w efekcie nic Ci nie daje, przecież czujesz się z nim źle, wyalienowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×