Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, el33 napisał:

 ale nie walczy z ciszą. zostawia mi dużą swobodę

Nie przeszkadza Ci cisza. Ja bardzo nie lubię ciszy. Dla mnie cisza = odrzucenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, shira123 napisał:

 

a ja ,sama, zastanawiam sie nad szkola terapii Gestalt.odpowiadaloby to bardzo mojej osobowosci,to teraia skoncentrowana na umocjach,przezywaniu,dopuszcza kontakt fizyczny np.wziecie za reke,przytulenie.

Ja chodzę na gestalt, ale żałuję, że nie poszłam na psychodynamiczną. Brakuje mi analizowania przeszłości, wglądu do podświadomości. Powiedziałam o tym t. Powiedział, że jest to ucieczka przed bliskością i że wolę analizować niż wejść w głębszą relację z nim tu i teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Uśmiech napisał:

Nie przeszkadza Ci cisza. Ja bardzo nie lubię ciszy. Dla mnie cisza = odrzucenie.

Nauczyłam się z niej korzystać, a nie przed nią uciekać. Zwykle jest to czas w którym mogę zastanowić się nad tym co usłyszałam lub sama powiedziałam. Czasami jest to też dla mnie wyraźny sygnał, że z danym tematem nie chce dziś iść i warto to powiedzieć wprost, a nie tracić czas.

10 minut temu, Uśmiech napisał:

Ja chodzę na gestalt, ale żałuję, że nie poszłam na psychodynamiczną. Brakuje mi analizowania przeszłości, wglądu do podświadomości. Powiedziałam o tym t. Powiedział, że jest to ucieczka przed bliskością i że wolę analizować niż wejść w głębszą relację z nim tu i teraz.

W Gestalt bałam się jak wyglądają granicę w terapii. Jest to ten typ psychoterapii, który może będzie dobry dla mnie po psychodynamicznej jako dalszy rozwój,  jeżeli uda mi się uporać z przeszłością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, el33 napisał:

 

W Gestalt bałam się jak wyglądają granicę w terapii. Jest to ten typ psychoterapii, który może będzie dobry dla mnie po psychodynamicznej jako dalszy rozwój,  jeżeli uda mi się uporać z przeszłością.

U mnie odwrotnie. Biorę pod uwagę pójście na terapię psychodynamiczną, ale najpierw Gestalt. Mam duże trudności z byciem aktywną, mówieniem, wyznaczaniem dalszego kierunku podczas terapii. Najchętniej bym słuchała. A z drugiej strony jestem zła, że "nie mogę" mówić o sobie, o tym, co we mnie siedzi. Za pomocą Gestalt chcę wprowadzić zmiany w tym temacie, czyli tu i teraz. Jeśli uznam, że w innych tematach też jest pomocna to super, a jak nie to pójdę na psychodynamiczną. Pamiętam, że była tu osoba, która chodziła na Gestalt i też pisała, że brakuje jej wglądu w podświadomość. Według mnie to jest minusem Gestalt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Usmiech

 

czy moge zapytac jak wyglada przykladowa sesja Gestalt?

co T, mowi , robi?

czy faktycznie jest kontakt fizyczny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Mireadh napisał:

@Meancolia, ja jestem w terapii psychodynamicznej, zaczynam dopiero piąty miesiąc. Do swojego terapeuty też trafiłam w ciemno (wzięłam co NFZ dawał ;) ), ale mimo różnych turbulencji nie żałuję. Ze względu na ilość i złożoność problemów do przepracowania, od dwóch miesięcy mam sesje dwa razy w tygodniu. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - pisz śmiało ;)

W psychodynamicznej bardzo ważna jest praca z podświadomością prawda? 

Ciekawi mnie jak to jest ze snami- czy warto opowiadać o nich terapeucie, bo mam parę takich które na pewno mają jakieś znaczenie, gdyż powtarzają się na okrągło...

I jak wygląda kontrakt? Czy zawsze on musi być? Bo wydaje mi się, że nic takiego z moją terapeutką nie uzgadniałam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
7 godzin temu, Meancolia napisał:

W psychodynamicznej bardzo ważna jest praca z podświadomością prawda? 

Ciekawi mnie jak to jest ze snami- czy warto opowiadać o nich terapeucie, bo mam parę takich które na pewno mają jakieś znaczenie, gdyż powtarzają się na okrągło...

I jak wygląda kontrakt? Czy zawsze on musi być? Bo wydaje mi się, że nic takiego z moją terapeutką nie uzgadniałam. 

Tak, pracuje się z podświadomością - a tym samym również ze snami. Kilkakrotnie opowiadałam T. swoje sny (te zwiazane z terapia albo bezpośrednio z nim) i dosyć wnikliwie je analizowaliśmy.

Jeśli chodzi o kontrakt - trudno mi powiedzieć, jak to wygląda w innych nurtach, ale myślę, że to jest bardzo istotny element i w terapii psychodynamicznej jest on wyodrębniony. Osobiście nie podpisywałam kontraktu na papierze, ale T. omówił ze mną najważniejsze kwestie - swoje kwalifikacje, poinformował, że pracuje pod superwizją, omówiliśmy kwestie nagrywania na potrzeby superwizji, przekładania i odwoływania sesji itd. I najważniejsze - kontrakt zawierał jakiś wstępny zarys diagnozy i wspólnie ustalone cele terapeutyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Uśmiech a nie boisz się, że po terapii Gestalt (gdzie psychoterapeuta być może nawet Ciebie przytuli gdy np. się rozpłaczesz) udasz się na psychodynamiczną, gdzie w takiej sytuacji psychoterapeuta nawet palcem nie kiwnie, że możesz tę terapię potem szybko rzucić? Najpierw przyzwyczaisz się, że psychoterapeuta jest bardzo wspierający i to dosłownie a potem doznasz zupełnie innych reakcji. 

 

Hmm...ja nigdy nie omawiałam kontraktu terapeutycznego. Wszystkie zasady jakoś tak same na bieżąco wychodziły. Wiedziaľam oczywiście wcześniej, że coś takiego w t. psychodynamicznej funkcjonuje, ale moja psychoterapeutka nigdy o tym nie wspominała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leki nie przeszkadzają wam w terapii?Leki przecież potrafią zamaskować dużo objawów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@shira123 u mnie z kontaktu fizycznego jest tylko podanie ręki na dzień dobry i do widzenia. Nawet nie jesteśmy na ty, jak to powszechnie w Gestalt bywa. Pewnie moglibyśmy być, ale nie proponowałam tego. Nie jestem pewna, czy tego chcę. Na początku t pyta co słychać itp. Czasem w trakcie rozmowy dzieli się swoimi odczuciami. Czasem proponuje ćwiczenie.

@uprising nie chciałabym żeby terapeuta mnie przytulał. Nie mam ochoty na większą bliskość niż teraz. Czasem przeszkadza mi, ze t jest ciepły i wesoły. Wolałabym zdystansowanego terapeutę psychodynamicznego, który przeszywa mnie swoim wzrokiem. Poza tym wcale nie odbieram obecnego t jako bardzo wspierającego. Może jest taki, ale ja tego w tym momencie nie dostrzegam.

Edytowane przez Uśmiech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, giroditalia napisał:

Leki nie przeszkadzają wam w terapii?Leki przecież potrafią zamaskować dużo objawów.

Często leki są potrzebne by zniwelować niektóre objawy które uniemożliwiają terapię potem można zacząć odstawiać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, giroditalia napisał:

Leki nie przeszkadzają wam w terapii?Leki przecież potrafią zamaskować dużo objawów.

Obecnie jestem na bardzo niskich dawkach leków (37.5 mg wenlafaksyny + 50mg sulpirydu), więc nie ma to większego wpływu na terapię. Początkowo musiałam zażywać większe dawki leku, bo w innym wypdku nie byłoby możliwości ze mną pracować - zbyt silne psychosomaty mnie dopadały podczas sesji, co kompletnie blokowało mi możliwość mówienia, to raz a dwa to przez mój stan emocjonalny zupełnie nie miałam motywacji do pracy nad sobą.

Niejednokrotnie leki są potrzebne, żeby w ogóle móc zacząć z pacjentem pracę, ale wraz z biegiem terapii powinno się od leków odchodzić, bo własnie mogą one maskować prawdziwe emocje. I raz, że cięzko będzie nad czymkolwiek pracować, bo nie będzie możliwości znaleźć przyczyn złego stanu a poza tym, nie będzie widać czy brak np, psychosomatów wynika z postępów w psychoterapii czy jest to tylko i wyłącznie wynik zażywania leków. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja, akurat jak po 3 tygodniach przerwy mam mieć jutro sesję, to jak na złość się rozchorowałam :/.

Ale jest plus tak długiej przerwy, doszłam do wniosku, że wcale nie kocham psychoterapeutki. Po nieco ponad 2 tygodniach, gdy zaakceptowałam fakt, że się z Nią nie widuję i nie mam możliwości, żeby zobaczyć się wczesniej jak za kolejne prawie 2 tygodnie to zwyczajnie przestałam o Niej myśleć i tęsknić na Nią. Tęsknotę zaczynam odczuwać dopiero wtedy, gdy zbliża się moment spotkania lub gdy wiem, że za zaledwie tydzień ponownie z Nią przez chwilę "pobędę". Obecnie, dopiero na tydzień przed sesją zaczęłam mieć sny z Nią w roli głównej.

Generalnie, to chyba dobrze, bo wydaje mi się, że świadczy to o tym, że bez Niej też da się żyć i mam tą świadomość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
5 godzin temu, uprising napisał:

Generalnie, to chyba dobrze, bo wydaje mi się, że świadczy to o tym, że bez Niej też da się żyć i mam tą świadomość.

Dobrze, że taka świadomość się pojawiła.

Moja dzisiejsza sesja była... dziwna.

Od wejścia przez ponad 20 minut miałam słowotok. Słowa leciały jak seria z kałasznikowa, wątek za wątkiem, wszystko co przyszło do głowy... wyrzucałam z siebie wszystkie możliwe przemyślenia na temat swojego związku, życia, planów, decyzji... przy decyzjach się zatrzymaliśmy. Świadomość tego, że wszystkie wiążące decyzje podejmuję pochopnie i pod wpływem chwili trochę mnie zaskoczyła, natomiast T. stwierdził, że to może wydawać się bardzo niepokojące. Temat do kontynuacji, choć prawdę mówiąc, mówiłam trochę na autopilocie, trochę oderwana od wszystkiego... w podobnym odczuciu wyszłam z gabinetu. Autopilot, szyba, oderwanie, dziwna euforia i energia. Nadal czuję się dziwnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jamam tak ze kiedy mi zle,smutno to b.tesknie za T.

a gdy jest dobrze,to jakby nie byla mi potrzebna.

smutek nas zbliza.

adzis... widzialam ze ja zszokowalam pewnym pomyslem i byla na mnie zla. dawno u niej nie widzialam takich emocji.

faktycznie,pomysl glupi.ale nie spodzewalam sie u niej takich emocji.zalezy jej na mnie,to b.mile. nawet mnie namawiala zebym cos zjadla bo dzis tylko na batonikach jechalam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
1 minutę temu, shira123 napisał:

adzis... widzialam ze ja zszokowalam pewnym pomyslem i byla na mnie zla. dawno u niej nie widzialam takich emocji.

A jaki to pomysł, jeśli można zapytać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Duża Mi napisał:

Moja dzisiejsza sesja była... dziwna.

Od wejścia przez ponad 20 minut miałam słowotok. Słowa leciały jak seria z kałasznikowa, wątek za wątkiem, wszystko co przyszło do głowy... wyrzucałam z siebie wszystkie możliwe przemyślenia na temat swojego związku, życia, planów, decyzji... przy decyzjach się zatrzymaliśmy. Świadomość tego, że wszystkie wiążące decyzje podejmuję pochopnie i pod wpływem chwili trochę mnie zaskoczyła, natomiast T. stwierdził, że to może wydawać się bardzo niepokojące. Temat do kontynuacji, choć prawdę mówiąc, mówiłam trochę na autopilocie, trochę oderwana od wszystkiego... w podobnym odczuciu wyszłam z gabinetu. Autopilot, szyba, oderwanie, dziwna euforia i energia. Nadal czuję się dziwnie.

Zastanawiam się czasem na wizytach, jak tak skaczę po wątkach czy nie powinnam obrać jednego tematu na daną sesję, ale uważam, że chyba myśli prowadzą nas prawidłowo, nawet jeśli wydaje się to z pozoru zlepkiem wątków. Ja też po ostatniej sesji poczułam się dziwnie. Chyba powoli zaczynam wkraczać na głęboką wodę- na ostatnim spotkaniu zaczęły do mnie docierać pewne rzeczy, odnośnie pewnej ważnej relacji, trochę jakbym przez całe życie patrzyła przez zaparowaną szybę i nagle ktoś przetarł tą szybę i zaczynam widzieć wyraźniej...ale jeszcze nie do końca rozumiem to, co widzę, muszę się przyzwyczaić do nowego widoku. Dlatego taki mętlik w głowie. I już jest temat na kolejną sesję przez ten mętlik 😀

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mireadh,

 

bardzo glupi pomysl

chodzi o to ze ja mam bardzo malo obycia,doswiadczen z facetami

teraz niedawno poznalam kogos przez internet

niby ok,fajnie sie pisze,zartuje,ale napisal mi ;;ze jest uzalezniony

od kobiecych piersi''

i poczulam zlosc bo znow sie poczulam jak przedmiot do seksu a nienawidze tego.

wiec w ramach ''malej zemsty'' mialam pomysl zeby rozwinac ta znajomosc i omawiac na terapii moje reakcje w tej relacji-potraktowac faceta instrumentalnie jako ''baze do nauki'' ,doswiadczrn z mezczyzna.wiem,to podle i manipulacyjne. nie zrobie tego.ale pomysl powstal w mojej glowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shira,

Pomysl jak pomysl, facet raczej tez nie planuje od razu oswiadczyn i domka z ogrodkiem i pewnie nie czulby sie szczegolnie poszkodowany (pewnie nawet bylby zadowolony), ale zastanawia mnie reakcja Twojej terapeutki. Powiedziala, czemu jest zla?  Bo jej rola przeciez nie jest ocenianie Twojego systemu wartosci ani Twoich decyzji w kategoriach moralnych.

Jesli Twoim problemem jest nawiazywanie relacji z mezczyznami, to chyba nie rozwiazesz go przez samo rozmawianie o nim na sesji. Poza tym  mnostwo dluzszych zwiazkow zaczyna sie od niezobowiazujacego spotykania sie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tzn.ona nie przyznala sie ze jest na mnie zla.ale widzialam to i slyszalam zlosc w jej glosie,zachowaniu i takie jakby rozczarowanie mna,taki szok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie tylko jest nieetyczne, ale także faceta w ten sposób w żaden sposób nie skrzywdzisz, a tylko podrajcujesz, podkarmisz uwagą, dla znudzonego erotomana same plusiki :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam dziś nie jechać na sesję ze wzgledu na przeziębienie, ale jednak się wybrałam, bo wiedziałam, że potem będę żałować jeśli się nie pojawię. 

Przyjechałam w całkiem nowym "wcieleniu galanteryjnym", psychoterapeutka była mocno zaskoczona (pozytywnie) i bardzo zadowolona, napatrzeć się na mnie nie mogła. Myślę, że była też dumna, że Jej praca przynos pozytywne efekty. Dzisiaj sporo mówiłam, ale żadnych tam wynurzeń z głebin, natomiast wyłapała kilka zdań, gdzie zatrzymała się na chwilę i pokazała jak mocno moje myślenie się zmieniło od momentu rozpoczęcia terapii. 

W końcu ubrałam się jak kobieta i ciekawe było to, że na pytanie jak się z tym czuję odpowiedziałam, że no normalnie, jestem kobietą, więc to przecież nic dziwnego, że w ten sposób się ubieram. 

Ja nawet nie zwróciłam uwagi na to, co powiedziałam, ale w konteksie tego, że od dawna ubierałam się jak mężczyzna oraz tematu mojej tożsamości seksualnej to faktycznie moje stwierdzenie wywołało adekwatną reakcję. 

W każdym bądź razie, cieszę się, że te kwestie zostały rozjaśnione i że wszystko ze mną w porządku pod tym kątem.

Cieszę się też, że psychoterapeutka jest tak spostrzegawcza, bo ja prawdopodobnie 90% moich wypowiedzi bym nie wyłapała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, uprising napisał:

Miałam dziś nie jechać na sesję ze wzgledu na przeziębienie, ale jednak się wybrałam, bo wiedziałam, że potem będę żałować jeśli się nie pojawię. 

Przyjechałam w całkiem nowym "wcieleniu galanteryjnym", psychoterapeutka była mocno zaskoczona (pozytywnie) i bardzo zadowolona, napatrzeć się na mnie nie mogła. Myślę, że była też dumna, że Jej praca przynos pozytywne efekty. Dzisiaj sporo mówiłam, ale żadnych tam wynurzeń z głebin, natomiast wyłapała kilka zdań, gdzie zatrzymała się na chwilę i pokazała jak mocno moje myślenie się zmieniło od momentu rozpoczęcia terapii. 

W końcu ubrałam się jak kobieta i ciekawe było to, że na pytanie jak się z tym czuję odpowiedziałam, że no normalnie, jestem kobietą, więc to przecież nic dziwnego, że w ten sposób się ubieram. 

Ja nawet nie zwróciłam uwagi na to, co powiedziałam, ale w konteksie tego, że od dawna ubierałam się jak mężczyzna oraz tematu mojej tożsamości seksualnej to faktycznie moje stwierdzenie wywołało adekwatną reakcję. 

W każdym bądź razie, cieszę się, że te kwestie zostały rozjaśnione i że wszystko ze mną w porządku pod tym kątem.

Cieszę się też, że psychoterapeutka jest tak spostrzegawcza, bo ja prawdopodobnie 90% moich wypowiedzi bym nie wyłapała.

Super informacja. Zazdroszczę odnalezienia swojej kobiecości. Milowy krok do przodu moim zdaniem. 

 

👧👸

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wirginia Zachodnia dziękuję. Tak, to bardzo duży krok dla mnie zwłaszcza, że często ten temat przewijał się na sesjach. No ale aż 2 lata terapii zajęło mi wprowadzenie tej zmiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie też się pojawiał ten temat, ale był bagatelizowany przez T. Cóż może za słabo naciskalam na ten temat.

Jak się teraz czujesz " w nowej skórze"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×