Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

A napisałam co o tym myślę, ponieważ Pretoria napisała ze tylko dzięki temu ze ustaliła z doradcą że może zdobyć ten prestiżowy zawód poczuła się lepiej. Wzburzyło mnie to. Wiem że psychoterapeuci mogli mieć wcześniej problemy ale jeżeli pomagają innym tylko dlatego żeby sami mogli się dowartościować no to słabe to jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To i ja się wypowiem, bo się zagotowałam. Nikt, powtarzam NIKT nie ma prawa decydować o losie i zawodzie innej osoby. Co to w ogóle za wytykanie palcami kto może, a kto nie może zostać psychoterapeutą? Skąd wiecie, na jakim etapie dziewczyny będą stały za kilka lat? Nikt tego nie wie. A zatem, skąd te ataki? To po pierwsze. Po drugie, nie wiem który raz już napiszę, że założyłam ten wątek, żeby dzielić się doświadczeniami z terapii, z sesji. A co niektórzy z tego robią? Naprawdę, zastanówcie się czasami zanim coś napiszecie. Ten wątek jak i Forum ma służyć WSPARCIU. To przykre, kiedy wchodzę tu po jakims czasie i zamiast wątku, który miał na celu wspierać zastaję wojenki podjazdowe. 

Nie odpowiadajcie na mój wpis, bo nie jest to zaproszenie do dyskusji. Najlepszą odpowiedzią będzie powrót do tematu wątku: "Co na dzisiaj, czyli dziennik psychoterapii".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma prawo być kim chce i studiować co chce. Szkoda, że potem widzimy/słyszymy/ czytamy relacje ludzi, którym różnego rodzaju "specjaliści" pomogli. 

Z mojej strony dziękuję wszystkim za prawie 2 lata, które tutaj spędziłam. Nie  odnajduję się juz w formule forum, na którym każda odmienna opinia traktowana jest jako hejt i atak, a w dziale o psychoterapii zamieszczane są posty o wizytach w masarni.

Życzę wszystkim powodzenia na terapiach i w życiu prywatnym. Osobiście cieszę się, że znalazłam terapeutę, który mi pomaga i życzę tego wszystkim. Do widzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mhm...jesteśmy dziećmi i strzelamy fochami. Ok. Można i tak. Tylko po co? Proponuję przede wszystkim ochłonąć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tu nie widzę focha, tylko zwyczajne rozżalenie i bezradność i wcale się nie dziwię, skoro kulturalne wypowiedzi (które - może nie dzisiaj, ale za jakiś czas - mogą Pretorii otworzyć oczy) są usuwane, bo Pretoria krzyczy "o nie, nie dostaję wsparcia! powinniście mnie wspierać kiedy planuję robić hajs na potrzebujących, nie spodziewałam się tego, żegnam". 

38 minut temu, Lilith napisał:

Nikt, powtarzam NIKT nie ma prawa decydować o losie i zawodzie innej osoby.

Nikt tu nie decyduje o losie drugiej osoby, z takimi deklaracjami to może jakaś petycja do Kim Dżong Una? Natomiast każdy ma prawo powiedzieć: laska, ogarnij się, bo wygląda na to, że twoją jedyną motywacją są pieniądze, a nie jakakolwiek chęć pomocy". Wysłałabyś swoje dziecko za 7 lat do Pretorii? Ona już wtedy być może nauczy się żyć ze swoimi zaburzeniami, może w końcu weźmie odpowiedzialność za swoje życie i przestanie obwiniać wszystkich wokół za swoje niepowodzenia, ale światopogląd, skrajnie oceniająca postawa i pieniądz, który przysłania wszystko inne - to się tak łatwo nie zmienia. Skoro Pretoria chce pomagać, czemu nienawidzi swoich studiów i mówi, że za nic nie chce pomagać potrzebującym, bo żyją w brudzie? 

6 minut temu, moja_osoba napisał:

Z mojej strony dziękuję wszystkim za prawie 2 lata, które tutaj spędziłam.

Dzięki. Nie usuwaj konta, może jeszcze kiedyś będzie tu normalnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja widzę tupanie nóżką, bo po miesiącach wolnej woli ktoś wtargnął na Forum i powiedział "stop" pewnym praktykom. Chyba się niektórym pomyliły role i to dosyć mocno. Ale to mało istotne. Najciekawsze...zauważyliście, że Pretorii już nie ma, a Wy dalej wałkujecie temat? A nie przyszło Wam do głowy, że "ogarnij się" po prostu nie działa? Nie. Kiedyś zrobiono podobną rzecz wobec mnie, bo byłam za słaba, żeby się obronić. Teraz jak ktoś mi mówi "ogarnij się", to jedynie mam ochotę trzasnąć przez łeb. Kiedy ludzie w końcu się nauczą, że jednemu pomaga kop w tyłek, a drugiego rani i zamyka? Chyba nigdy. I nie ma to jak lincz zaburzonych przez zaburzonych na Forum dla zaburzonych ;)Taka ogólna obserwacja.

Powtarzam: wróćcie do tematu wątku. I jest to ostatnie ostrzeżenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety,teraz panuje tu jeden wielki hejt...bardzo przykre i smutne.kilka osob mi ''dokopalo'',mysle ze stwierdzenie ''twoje studia to pomylka'' to  hmmm...no nie mam na to komentarza.

tym bardziej ze teraz zmagam sie z b.ciezka choroba kogos b.bliskiego.tk ze dziekuje wam bardzo,drogie hejteri

mysle ze przez jakis czas nie bede sie udzielac na forum,a na pewno nie w tym temacie.

zdrowia wszystkim zycze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

inn@ dziekuje Ci za wsparcie,to co piszesz jest b.prawdziwe.

o coachingu nie mysle, ale o terapii grupowej dla uzaleznionych.bardzo dobrze czuje sie w grupie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

Możecie strzelać fochy i tupać nóżkami ile wlezie, skoro macie taki kaprys.

Ja tylko się pochwalę, że, dla odmiany, nie strzeliłam dziś fochem na swojego terapeutę i jestem z tego dumna, ot co.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shira123komentować zachowania innych już nie będę, bo uważam ciągnięcie dyskusji za niepotrzebne i Ciebie również o to proszę. Myślę, że z całej tej sytuacji wyszedł plus - dla Ciebie również. Bardzo mocno Cię dotykają komentarze innych. Zważywszy na sytuację, w jakiej jesteś, to nie ma się co dziwić, ale potraktowałabym to wszystko jako solidny materiał do przerobienia na sesji. Zobacz, jak bardzo Cię dotyka to, co napisali obcy ludzie na Forum internetowym. A co w takim razie w realu? Jak tam dajesz sobie radę z takim zjawiskiem? To jest bardzo ważne, jeśli chcesz pracować z ludźmi, bo nie muszę mówić, jak dużo ludzie zrzucają na drugą stronę. Dobrze jest móc to przegadać z kimś kto stoi z boku i kto może Ci pomóc wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Znam Cię jedynie z postów na Forum, ale skoro już jesteśmy w wątku o terapii, to tak mi się nasunęło. Nie ma co rozpamiętywać słów innych, ale warto zastanowić się jak przebiegały Twoje reakcje i dlaczego. A przede wszystkim - jak się w przyszłości obronić. 

@Mireadh:great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mireadh

to super))

ja mialam teraz sesje,rozmawialysmy o smutku i smierci.i czuje sie lepiej.plakalam,dowiedzialam sie tez ze smutek bardzo zbiza ludzi.

ps.no mialam nie pisac..ale i tak was lubie/niektorych/hihi)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czemu ale nie moge edytowac

 

Lilith

tak wiem ze mam z tym problem.ale juz i takjest duzo lepiej niz bylo z przyjmowaniem krytyki.wlasnie chcialam to poruszyc na sesji, ale b.aktualny jest temat smutku...

milego wieczoru zycze wszystkim, nie dogryzajmy sobie nawzajem,kazdy z nas ma wlasne problemy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shira123przyjmowanie krytyki, to jedno, ale mnie bardziej chodzi o to, jak to uderza w Twoją samoocenę, poczucie wartości. Wiadomo, że aktualnie ważniejszy jest temat smutku i tego, o czym napisałaś w wątku o ms - że nie chcesz żyć. Myślę, że sesja terapeutyczna, to idealne miejsce, żeby to wszystko z siebie wyrzucić i spojrzeć z boku. Niemniej jednak, w przyszłości, kiedy już się ustabilizujesz - warto pomyśleć o powyższym.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczorajsza sesja pozytywna. Trochę tematów rodzinnych, może nie najłatwiejszych, ale nie zostawiają po sobie takiej wewnętrznej burzy. Na czas przerwy świątecznej było mi to potrzebne. Doszłam do wniosku na sesji, że nie rozumiem co to znaczy czuć się zaopiekowanym i jak T o to pyta czy czuję to z jej strony to odpowiedź nie wiem nie jest ucieczką, ale faktem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzisiejsza sesja burzliwa, ale może być przełomowa. Mam taką nadzieję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest chore.Ja nic nie pamiętam 90% z sesji...

Zapytam się czy mogę nagrywać sesje na następnej sesji bo inaczej sobie mogę chodzić i równie dobrze milczeć.

Po dzisiejszej sesji czuje, ze to może działać,może nie nastąpił przełom ale widzę ze idzie do przodu.Chyba zrozumiałem, ze to wszystko jest w mojej głowie,ze problem nie jest w świecie tylko we mnie,ja mam ze sobą problem a nie świat ze mną.

Martwi mnie paroksetyna i spłycenie uczuć.Mam nadzieje ze to się wyprostuje.

P.S nie pije alkoholu od ponad miesiąca :D

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
11 godzin temu, el33 napisał:

Doszłam do wniosku na sesji, że nie rozumiem co to znaczy czuć się zaopiekowanym i jak T o to pyta czy czuję to z jej strony to odpowiedź nie wiem nie jest ucieczką, ale faktem

Nigdy nie byłaś/nie czułaś się zaopiekowana, czy po prostu nie umiesz tego zdefiniować?

Dochodzę do wniosku, że sama opacznie rozumiem czucie się zaopiekowanym, utożsamiając je z automatu z bliskością fizyczną, która z kolei bardzo szybko rodzi silne pragnienia i pożądanie...

Ech, zagmatwane to. Ale nic to, mam o czym jutro opowiadać, tak przedświątecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po dzisiejszych jazdach mogę tylko napisać, że cholernie się cieszę że mam dwa tygodnie przerwy. Gdybym miała sesję za tydzień, nie poszlabym. A tak to może ochlone, bo dzisiaj mam ochotę to wszystko rzucić w pi#@u

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mireadh, jak Twój T reaguje jak mówisz mu o swoich pragnieniach i fantazjach względem niego?
Dziś na mojej terapii mój T zadał mi pytanie właśnie odnośnie pragnień i fantazji w naszej relacji. kompletnie mnie tym zaskoczył. Nie byłam gotowa na to pytanie. Uciekłam od konkretnej odpowiedzi...ale ogólnikowo zaczęliśmy ten temat. Wiem, że czeka mnie przerobienie tego...ale zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem jak mam o tym mówić. Do tego obawiam się reakcji T, jak już miałabym być z nim w tym temacie zupełnie szczera :P Jak Twój reagował? Strasznie się obawiam tego tematu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Disappear napisał:

Po dzisiejszych jazdach mogę tylko napisać, że cholernie się cieszę że mam dwa tygodnie przerwy. Gdybym miała sesję za tydzień, nie poszlabym. A tak to może ochlone, bo dzisiaj mam ochotę to wszystko rzucić w pi#@u

Aż tak źle? :(  Ale trudny temat czy po prostu coś nie poszło po twojej myśli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

@SzaroBura, ja umierałam ze strachu przed jego reakcją (zwłaszcza czytając list), a on był niezmiennie spokojny ;)

Podobnie jak Ty bardzo długo uciekałam od odpowiedzi na pytania i sama przed sobą też nie chciałam przyznawać się do tego, co czuję - bo nie ukrywam, te uczucia i pragnienia mocno zachwiały mną i moim postrzeganiem samej siebie. Temat wniosłam na terapię nieświadomie ("oh, ah, lubię tu przychodzić, czekam na sesje z niecierpliwością!"), T. szybko się zorientował, co jest na rzeczy, z wyczuciem ciągnął mnie za język przez parę tygodni... aż w końcu powiedziałam otwarcie o swoich uczuciach, a potem na dokładkę napisałam i przeczytałam list, w którym wyrzuciłam z siebie takie pragnienia i fantazje, których nawet nie byłam świadoma.

T. we wszystkim był bardzo delikatny i wyrozumiały, nie naciskał na mówienie o niczym, zadawał wiele pytań, które pomagały mi się otworzyć i uświadomić sobie oraz oswoić wiele rzeczy, tak nowych i trudnych. Jestem mu ogromnie wdzięczna za taką a nie inną reakcję i za to, jak przeprowadził mnie przez jedne z najtrudniejszych wyznań, jakie pojawiły się w czasie terapii.

Swoją drogą, zaskoczyło mnie, że w ciągu tylu lat Twojej terapii ten temat jeszcze nie został poruszony. Wydaje mi się on być jednym z kluczowych, nawet jeśli fantazje względem terapeuty nie dotyczą aspektów seksualnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

giroitalia

 

splycenie uczuc po paroksetynie?? chcialabym...ile bierzesz? ja 20 mg i moje emocje sa mega silne.

Lilith,

tak,samoocena,jeden z najtrudniejszych tematow do przerobienia. to po swietach.ja tez mam przerwe 2 tyg od terapii.

jedyny plus taki ze zaoszczedze kase.postanowilam byc dobra dla siebie,wydac te pieniadze np.na masaz,kino,cos milego.

 

i wiecie co/

Wpadlam na pewien pomysl i zalozylam ''zeszyt pozytywnych mysli''

zapisuje tam zdania typy

''jestem wartosciowym czlowiekiem''

''mam prawo do szczescia'' i takie tam.bede to cz.ytac codziennie.ja to wiem, ale chce w to UWIERZYC.

jutro sesja.bardzo sie ciesze,moja T.potrafi mnie zawsze uspokoic i ukoic w bolu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, shira123 napisał:

giroitalia

 

splycenie uczuc po paroksetynie?? chcialabym...ile bierzesz? ja 20 mg i moje emocje sa mega silne.

Lilith,

tak,samoocena,jeden z najtrudniejszych tematow do przerobienia. to po swietach.ja tez mam przerwe 2 tyg od terapii.

jedyny plus taki ze zaoszczedze kase.postanowilam byc dobra dla siebie,wydac te pieniadze np.na masaz,kino,cos milego.

 

i wiecie co/

Wpadlam na pewien pomysl i zalozylam ''zeszyt pozytywnych mysli''

zapisuje tam zdania typy

''jestem wartosciowym czlowiekiem''

''mam prawo do szczescia'' i takie tam.bede to cz.ytac codziennie.ja to wiem, ale chce w to UWIERZYC.

jutro sesja.bardzo sie ciesze,moja T.potrafi mnie zawsze uspokoic i ukoic w bolu.

Na 40mg czuje się jak emocjonalne warzywo.Nic mnie nie martwi...ani nic też nie cieszy.Większa pewność siebie,większa samoocena,większa asertywność no ogólnie problemy wydaja się mniejsze. Do końca nie wiem czy takie spłycenie emocji jest dobre na terapie. Ale tez inni ludzie Cie nie obchodzą za bardzo co jest minusem według mnie.

Jestem dopiero lekko miesiąc na paro a od tygodnia na 40mg a już czuje się bez emocji,pusty w środku.Przez to zapomniałem myśleć o terapii przez tydzień bo miałem to w dupie.

Ogromna senność i brak myśli również występuję.

Jestem za krotko aby ocenić ten lek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mireadh, tzn o fantazjach, o seksie, o pragnieniach mówiłam na terapii wielokrotnie. Ale zawsze dotyczyło to osób z mojego życia, czyli kogoś poza terapią. Owszem, temat seksu zawsze był trudny, ale jakoś przez to szliśmy. Ale nigdy nie mówiłam jeszcze na terapii o żadnych fantazjach seksualnych względem samego T. Owszem..on kilka razy delikatnie o to pytał, ale ja zawsze odpowiadałam, że mnie to nie dotyczy :P I hmm...ja serio w to wierzyłam. Nie to, że go okłamywałam...tylko ja to mocno wypierałam... Wierzyłam w to, że to nie żadne tam fantazje...że tylko jakieś dziwne sceny widzę przed oczami hehe ... ale to takie "nie moje", nie wiem skąd się wzięło, ale na pewno to nie są żadne moje fantazje czy pragnienia. Dopiero jakiś czas temu pod wpływem rozmowy na terapii, o seksie z mężem, dotarło do mnie, co to są te "nie moje" fantazje i jak mocno to wszystko dotyczy T. Tylko, że wtedy sama z siebie nie przyznałam się do tego, ze strachu. T przestał też już o to pytać i temat umarł...aż do dzisiaj. I dziś już nie umiałam odpowiedzieć "mnie to nie dotyczy, nas na terapii to nie dotyczy",bo wtedy to byłoby już kłamstwo, skoro mam tego świadomość. Więc T wie już, że coś jest na rzeczy, ale nie odważyłam się powiedzieć dzisiaj nic konkretnego...
A czy w tym liście były Twoje konkretne fantazje i pragnienia względem niego? Bo jeśli tak...to ja się własnie tych konkretów boję. nie wyobrażam sobie o tym opowiedzieć :(
A swoją drogą, pisałaś, że bałaś się reakcji T na swoje fantazje. A czego się bałaś? Czego dotyczył Twój lęk? bałaś się odrzucenia? wyrzucenia z terapii? jakiejś kary? jego złości? czy może jeszcze czegos innego?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, SzaroBura napisał:

Aż tak źle? :(  Ale trudny temat czy po prostu coś nie poszło po twojej myśli?

Mam przedłużona ekspozycję. Konkretny syf do przepracowania. Dzisiaj pod koniec ekspozycji wyobrazeniowej chciało mi się rzygać, kręciło mi się w głowie, zdretwialy mi ręce, nie czułam nóg. Potem marzyłam tylko o tym żeby zniknąć. Na dzisiaj mam taką myśl, że nigdy sobie tego nie uloze i nie nauczę się z tym żyć. I mam dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×