Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

u mnie we wtorek planuje temat porownywania sie do wszystkich ladniejszych kobiet.mam z tym problem tym bardziej ze moja przyjaciolka ma urode fotomodelki a ja przecietna, i do niej faceci leca jak pszczoly do miodu...a mamy spedzic razem sylwestra,ja,ona i jej kolega...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, shira123 napisał:

u mnie we wtorek planuje temat porownywania sie do wszystkich ladniejszych kobiet.mam z tym problem tym bardziej ze moja przyjaciolka ma urode fotomodelki a ja przecietna, i do niej faceci leca jak pszczoly do miodu...a mamy spedzic razem sylwestra,ja,ona i jej kolega...

Też kogoś zaproś, nie musisz być z nimi sama ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam kogo zaprosic.

Pretoria,kolezanka jestdelikatna bezbrona kobietka,zupelnie niezaradna,mezczyzni lubia takie kobiety bo moga je otoczyc,,meskim ramieniem,,

Ja taka nie jestem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety nie mam w tym tygodniu sesji wyjątkowo, bo terapeutce coś ważego wypadło, gdzieś wyjechała na cały tydzień. Chciałam, żeby odrobić tę sesję, ale nie udało się, bo ona przyjmuje na nfz tylko we wtorki, które ma regularnie zajęte.

Coś mi to przeziębienie nie przechodzi. Trzyma mnie osłabienie, lekka gorączka, chociaż nie mierzyłam, bo nie mam termometru, ale tak czuję. Poza tym, mam taki depresyjny nastrój. Po tej przeprowadzce czuję się taka samotna. Do tego męczą mnie pewne rzeczy i ledwo się trzymam pod tym względem. Mam swoje słabości jak każdy. Widzę teraz, że mieszkanie we 3 w jednym pokoju, mimo że dużym, sprawiło że teraz mam problem z tym, żeby mieszkać w osobnym pokoju. Nauczyło mnie też dużo, ale ja mam dużą potrzebę niezależności, a we 3 w jednym pokoju to było niemożliwe. 

Generalnie jakoś tak nie tak u mnie. Niby układa się w dobrą stronę, bo i praca się szykuje nowa, mam dach nad głową, ale wczoraj płakałam, gadałam sobie z Bogiem, że mi źle, że nie wiem jaki kierunek w życiu obrać, że mam taką a nie inną przeszłość. Szkoda, że Bóg nie odpowiada tak jak dobry kumpel, na bieżąco.

Siedzę teraz w kawiarni i przygotowuję się do ostatnich zajęć w pracy. Seniorzy mnie ostatnio nagrodzili za dobre prowadzenie zajęć. Oni mnie bardzo lubią, a ja siebie nie... dobrze, ze tego nie widać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria a czy Tobie wogóle należy się ta renta. Moja mama się kiedyś starała i nie uzbierali jej 5 lat pracy a to jest chyba wymóg żeby dostać rentę. 

Moja terapeuta zawsze jak narzekam na swój los to mówi mi z przekąsem że jak dalej tak będę żyła to renta mnie czeka. Dawno tego nie słyszałam więc chyba jest poprawa🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam dziś terapie.

Terapeutka namawia mnie żebym wróciła do mojej poprzedniej t.

Dzwoniłam do niej ale na razie nie ma miejsc. 

Poza tym ja wole ta t. Obecna.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Disappear napisał:

@Lusesita Dolores jakoś to uzasadniła? Trochę dziwna akcja z jej strony.

Tak uzasadniła. Że wciąż jestem w relacji z nią bo smsujemy do siebie. Ale to były smsy dotyczące terapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mnie sie oerwalo za wyslanie do T.prywatnego smsa.chcialam sie z nia podzieli czyms radosnym.ona mowi ze musze wytrzymac,''odroczyc gratyfikacje'' i podzielic sie z nia na terapii.bo ja mam problem z impulsywnym dzialaniem, jak dziecko, chce wszystko na juz)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lusesita Dolores napisał:

Tak uzasadniła. Że wciąż jestem w relacji z nią bo smsujemy do siebie. Ale to były smsy dotyczące terapii

Trochę się pogubilam. Smsujesz z byłą terapeutką?

 

Godzinę temu, shira123 napisał:

a mnie sie oerwalo za wyslanie do T.prywatnego smsa.chcialam sie z nia podzieli czyms radosnym.ona mowi ze musze wytrzymac,''odroczyc gratyfikacje'' i podzielic sie z nia na terapii.bo ja mam problem z impulsywnym dzialaniem, jak dziecko, chce wszystko na juz)

Też mam problem z impulsywnym działaniem i odraczaniem gratyfikacji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria co do twojej renty to nie dziwię się twojej T. że nie jest tym pomysłem zachwycona. Poświęciła Ci duzo czasu po to zebys oparła swoje zycie na rencie. Kończysz studia, jesteś wartościowa. Mozna powiedzieć ze terapia to był stracony czas skoro masz takie plany

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym również był za tym abyś skonsultowała się z innym psychiatra na temat Twojego stanu. Z perspektywy czasu zauważyłem, że na escitalopramie zachowywałem się dziwnie. Zreszta,można przejrzeć moje posty z tamtego okresu. Można po nich wywnioskować że mozarin tylko namieszał mi w głowie.

Wydaje mi sie ze Twoje pesymistyczne podejście to wynik depresji i to może nawet polekowej. W ogóle z daleka widac że masz pełno lęków,lek w ogóle u Ciebie nie działa.

Pewnie i tak nic nie zrobisz bo wolisz się użalać.

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Pretoria napisał:

Terapeutka nie jest zachwycona ale tez kiedys powiedziała ze rozumie mnie i "nie jest tak ze mi to odradza". 

@giroditalia Mozarin jem od 6 lat, zaczełam w młodości, sentyment pozostał. Zreszta nie oszukujmy sie antydepresant nie wyleczy, złagodzi objawy to wszystko. 

O to chodzi.Chodzi o to aby antydepresant złagodził objawy po to aby terapia zaczęła działać.

Jestem teraz na paroksetynie 30mg.Zupełnie zmieniłem myślenie na tym leku.Wszystko zaczęło układać mi się w głowię,przeszłość i przyszłość widzę zupełnie inaczej.Po każdej zwiększonej dawce leku mam wrażenie jakby kolejna blokada puściła w moim umyśle,dostęp do wspomnień dobrych i złych,inne podejście do problemów,brak użalania się nad sobą tylko szukanie wyjścia ze schematów myślenia,nawet zmniejszony lęk przed odrzuceniem.

Wszystkie inne leki dawały mi stan zamroczenia a paro daję mi stabilny grunt pod pracę nad sobą.

Wszystko widzę szerzej,głębiej i widoczniej. Zauważam powody dlaczego jestem jaki jestem.

Spróbuj iść na konsultacje do innego psychiatry, niczym nie ryzykujesz a możesz bardzo dużo zyskać.

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgadzam sie z przedmowca,na mnie tez dopiero paroksetyna zadzialala pozytywnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znalazłam błąd w działaniu mojej podświadomości. I chciałabym teraz jakoś naprawić ten błąd. Jak powinnam pogadać ze swoją podświadomościa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

A ja doszłam do ściany. Dobrnęłam do momentu, w którym jestem gotowa rzucić terapię w diabły. Dziś kolejna sesja, kolejny wkurw na T... w zasadzie o wszystko. Wkurzam się, gdy zadaje mi pytania, gdy nie zadaje pytań, gdy się uśmiecha, gdy jest smutny. Podważam każdą jego wydumaną teorię, każdą informację zwrotną, jaką dostaję i coraz trudniej wracać mi na kolejną sesję z pokornie spuszczoną głową, przyznając mu rację. Jestem rozdarta na dwie części; jedna z nich neguje każdą próbę pomocy ze strony T., każdy sposób dotarcia do mnie, próbuje go sprowokować do złości... a druga wie, że ta pomoc jest mi potrzebna, że T. chce mi ją dać, że mnie nie skrzywdzi, nie odtrąci...

Przez 50 minut potrafię przejść od stoickiego spokoju przez złość i irytację, po bardzo bolesny smutek i pustkę. A potem wracam do domu i znów za nim tęsknię, znów myślę o jego bliskości.

Cały czas się miotam, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Rozmawiamy o tym od miesiąca i zero postępu; ostatnie dwa tygodnie to już całkowity brak konstruktywnych wniosków. Chociaż może nie całkowity... widzę w tym wszystkim odbicie relacji z innymi ludźmi, setek sytuacji, które miały miejsce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria, a nie jest przypadkiem tak, że na Twój telefon do t. wpłynęła ostatnia historia Agnieszki? Pamiętam, że dopytywałaś, co takiego jej t. zaproponowała w ramach pomocy doraźnej. Mija parę tygodni i oczekujesz od swojej t. dokładnie tego samego. To była pierwsza kłótnia z ojcem przez te wszystkie lata terapii? Może po prostu chciałaś tego kryzysu, żeby dać jej ostatnią szansę, żeby Cię w końcu uratowała? Podrzucam Ci też fajną motywującą historię: https://natemat.pl/257465,niewidomy-mateusz-za-darmo-stawia-strony-internetowe-trafil-na-wykop Mateusz nie widzi, ale robi strony. Nie ma rzeczy niemożliwych ;) 

Jak sobie radzisz po zakończeniu? Wiem, że początki są trudne... 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Mireadh napisał:

A ja doszłam do ściany. Dobrnęłam do momentu, w którym jestem gotowa rzucić terapię w diabły. 

Po ostatniej sesji czułam się fatalnie. Cały kolejny dzień myślałam że mam dość, że to bez sensu. Tydzień wcześniej zrobiłam ogromny krok. Myślałam że teraz to "już z górki" i gowno. Kolejna sesja zamiast łatwiejsza była trudniejsza. Na szczęście tydzień miałam bardzo intensywny i chyba brak czasu na te mysli spowodował ze mi przeszło. Ale jest opcja że jutro ta cała beznadzieja wróci :/

Nie jest tak, że wkurzasz się na t. bo stał się zbyt bliski? Ja tak miałam w relacji ze swoją t. Podświadomie szukałam powodów żeby sobie udowodnić że ona ma mnie gdzieś. Wyszukiwalam w jej zachowaniu atakow na mnie. Wymyslalam coś żeby się na nią wqrwic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
9 godzin temu, Disappear napisał:

Nie jest tak, że wkurzasz się na t. bo stał się zbyt bliski? Ja tak miałam w relacji ze swoją t. Podświadomie szukałam powodów żeby sobie udowodnić że ona ma mnie gdzieś. Wyszukiwalam w jej zachowaniu atakow na mnie. Wymyslalam coś żeby się na nią wqrwic.

To jest możliwe; moze nie wymyślam sobie powodów (przynajmniej nie świadomie), ale moja złość jest całkowicie bezzasadna. Zresztą podobnie neguje próby pomocy z czyjejkolwiek strony. T. twierdzi, że nie chcę być od nikogo zależna. Tylko postępując tak dalej, niebawem nie będę miała nawet od kogo być, widzę ile osób straciłam na przestrzeni lat właśnie przez moje prowokacje, "testowanie granic" i wybuchy złości, które kończyły się wybuchem uczuć i przeprosinami... nie zawsze przyjętymi.

Trzymam kciuki za Twoją sesję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Mireadh ja też nie robiłam tego z premedytacja. Poprostu w danym momencie się na nią wkurzalam. Tylko te moje powody, po jakimś czasie stawały się dla mnie absurdalne. Tylko ja nie wybucham. Wkurwiam się wewnętrznie :)

U mnie problem z przyjmowaniem pomocy/wsparcia polega chyba na tym że ja nie mam takiej umiejętności. Nie wiem nawet jakby to miało wyglądać. Do tego nie chcę się rozczarować reakcją drugiej osoby no i byłoby to jakieś przyznanie się do słabości. Na ten moment to dla mnie mało realne do przeskoczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, Mireadh napisał:

To jest możliwe; moze nie wymyślam sobie powodów (przynajmniej nie świadomie), ale moja złość jest całkowicie bezzasadna. Zresztą podobnie neguje próby pomocy z czyjejkolwiek strony. T. twierdzi, że nie chcę być od nikogo zależna. Tylko postępując tak dalej, niebawem nie będę miała nawet od kogo być, widzę ile osób straciłam na przestrzeni lat właśnie przez moje prowokacje, "testowanie granic" i wybuchy złości, które kończyły się wybuchem uczuć i przeprosinami... nie zawsze przyjętymi.

Trzymam kciuki za Twoją sesję.

Mireadh

ty masz borderline tak?

bo widze w tobie mnie sama na poczatku terapii-zlosc,nienawisc do mojej T.bez powodu,ataki na nia przy calej grupie,najchetniej wyslalabym ja na ksiezyc...a teraz...uwielbiam ja.wczoraj rozmawialysmy o tym, ze zadna z nas,nie sadzila ze kiedys moze byc tak milo miedzy nami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
4 minuty temu, shira123 napisał:

Mireadh

ty masz borderline tak?

bo widze w tobie mnie sama na poczatku terapii-zlosc,nienawisc do mojej T.bez powodu,ataki na nia przy calej grupie,najchetniej wyslalabym ja na ksiezyc...a teraz...uwielbiam ja.wczoraj rozmawialysmy o tym, ze zadna z nas,nie sadzila ze kiedys moze byc tak milo miedzy nami.

Podobno tak, ale to tylko diagnoza z terapii. Żadnych testów, rozmów z psychiatrą i tak dalej.

Ja swojego T. kocham i nienawidzę jednocześnie, to zresztą chyba nawet jego słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Mireadh napisał:

A ja doszłam do ściany. Dobrnęłam do momentu, w którym jestem gotowa rzucić terapię w diabły. Dziś kolejna sesja, kolejny wkurw na T... w zasadzie o wszystko. Wkurzam się, gdy zadaje mi pytania, gdy nie zadaje pytań, gdy się uśmiecha, gdy jest smutny. Podważam każdą jego wydumaną teorię, każdą informację zwrotną, jaką dostaję i coraz trudniej wracać mi na kolejną sesję z pokornie spuszczoną głową, przyznając mu rację. Jestem rozdarta na dwie części; jedna z nich neguje każdą próbę pomocy ze strony T., każdy sposób dotarcia do mnie, próbuje go sprowokować do złości... a druga wie, że ta pomoc jest mi potrzebna, że T. chce mi ją dać, że mnie nie skrzywdzi, nie odtrąci...

Przez 50 minut potrafię przejść od stoickiego spokoju przez złość i irytację, po bardzo bolesny smutek i pustkę. A potem wracam do domu i znów za nim tęsknię, znów myślę o jego bliskości.

Cały czas się miotam, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Rozmawiamy o tym od miesiąca i zero postępu; ostatnie dwa tygodnie to już całkowity brak konstruktywnych wniosków. Chociaż może nie całkowity... widzę w tym wszystkim odbicie relacji z innymi ludźmi, setek sytuacji, które miały miejsce...

Wygląda na to, że testujesz swojego T na wszelkie możliwe sposoby 🙂  Nie jest to coś na co nie są przygotowywani z czym się nie liczą ze strony pacjentów. Robię to samo co 2-3 sesje choć mniej spektakularnie, bo nie ujawniam uczuć, a nawet o nich nie wiem. Po poprzedniej sesji moja T miała duże wątpliwości czy się zdenerwowałam na nią czy nie. Zapytała mnie o to wprost wczoraj. Też potrzebowałam czasu by dojść samej do tego, że jestem na nią zła i dlaczego. @Mireadh gabinet to jedno z niewielu miejsc gdzie możesz w sposób bezpieczny wyrażać uczucia, sprawdzać, widzieć siebie w relacji z inną osobą. Pytanie na jakie bym poszukała odpowiedzi to co Cię bardziej złości, czy to, że T ma rację w iluś sprawach, czy to, że po tygodniu jesteś w stanie mu ją dopiero przyznać?

U mnie na sesji po kilku ciężkich wczoraj było lepiej. Udało się wyjaśnić kwestię złości na T, porozmawiać o kwestii oddzielania uczuć, stawiania granic i problemie z zaufaniem. Nie jest łatwiej, wciąż testuję na wszelkie możliwe sposoby swoją T. Jak jakiś pieprz... masochista próbuję ja sprowokować do kopnięcia mnie w tyłek i wyrzucenia mnie za drzwi. A ona wciąż tam jest co tydzień i czeka. Zastanawiam się która z nas jest bardziej chora ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, natt_me napisał:

Pretoria, a nie jest przypadkiem tak, że na Twój telefon do t. wpłynęła ostatnia historia Agnieszki? Pamiętam, że dopytywałaś, co takiego jej t. zaproponowała w ramach pomocy doraźnej. Mija parę tygodni i oczekujesz od swojej t. dokładnie tego samego. To była pierwsza kłótnia z ojcem przez te wszystkie lata terapii? Może po prostu chciałaś tego kryzysu, żeby dać jej ostatnią szansę, żeby Cię w końcu uratowała?

Też miałam taką refleksję. Dziecięce wołanie: "Uratuj mnie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×