Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Duża Mi
8 minut temu, Lusesita Dolores napisał:

Byłam ze skierowaniem w poradni.

Jestem zapisana w kolejce oczekujących.

Prawdę mówiąc to nie pójdę prywatnie bo nie wyobrażam sobie płacić komuś za rozmowę ze mną. Amen

Jaki masz czas oczekiwania? I skąd właściwie Twój opór przed płaceniem za rozmowę (która teoretycznie jest usługą jak każda inna)?

Wiesz, gdybym miała inne możliwości finansowe, to nie zastanawialabym się nad tym, czy odpowiada mi płacenie za to, tylko umówiła się od razu prywatnie, bez tego czekania, użerania się i zastanawiania, ile wytrzymam sama ze sobą. 

2 minuty temu, SzaroBura napisał:

Jutro mam sesję i trochę się boję. Będę musiała się przyznać do błędu... Na ostatniej terapii mega się wkurzyłam na T i mocno mu to pokazałam. Widać było, że starał się jak mógł do mnie dotrzeć...ale cały czas traktowałam go jak swojego wroga i kogoś kto zupełnie nie jest zainteresowany mną i moją terapią 😕

Nie ma czego się bać; ostatnio przerobiłam podobną sytuację i nie wyleciałam na kopach z gabinetu, tylko na spokojnie omowilismy z T. moją złość. Trzeba o takich rzeczach rozmawiać na bieżąco, pracować na tych emocjach i tyle. Trzymam kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mireadh, wiem, że masz rację i że teoretycznie nie ma się czego bać. Nie wylecę z gabinetu, nie usłyszę złego słowa itd. Tylko hmm..chyba jest mi najzwyczajniej w świecie głupio. Bo swoją złość skierowałam bezpośrednio na terapeutę. Byłam bardzo niemiła całą sesję, a do tego na wyjściu trzasnęłam drzwiami i nawet nie powiedziałam do widzenia. 

A najgorsze jest w tym to, że ja uważałam całą sesję, że mam rację i że mam powód do złości na T. Wszelkie próby rozmowy o tym, że to przeniesienie i że nie ma to związku z tu i teraz tylko z przeszłością odrzucałam. Dopiero jak emocje poza gabinetem opadły to zobaczyłam tą sytuację inaczej...i jest mi po prostu głupio, że zrobiłam aferę z niczego tak naprawdę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Lusesita Dolores napisał:

Prawdę mówiąc to nie pójdę prywatnie bo nie wyobrażam sobie płacić komuś za rozmowę ze mną. Amen

Ja płacę i jak czytam o przygodach z terapią na nfz to cieszę się że zdecydowałam się na prywatną terapię. 

Do tego u mnie kluczowy był wybór konkretnej terapeutki. Nie poszlabym na terapię do nikogo innego.

Decydując się na nfz nie miałabym wpływu na to z kim pracuję.

Tak, bo to ciężka praca. I moja i jej. Rozmową bym tego nie nazwała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

@SzaroBura, rozumiem. Mi też było głupio i wciąż czuje się niekomfortowo, wkurzając się na T., a irytuje mnie ostatnio niemal na każdej sesji. Wiem jednak, że po pierwsze to przeniesienie, po drugie, cholernie ważna rzecz, którą muszę przepracować w kwestii wyrażania emocji tak ogólnie. Życzę Ci powodzenia; podziel się wrażeniami, jeśli będziesz miała ochotę.

Hmm... w gruncie rzeczy cieszę się, że stało się jak się stało i byłam "skazana" na terapię na NFZ. Mając wybór, na 100% poszlabym do kobiety i prawdopodobnie pewne kwestie nie zostałyby nigdy przepracowane, a problemy w przebiegu terapii byłyby jeszcze większe niż obecnie. Poza tym rozważam całkowite przejście na terapię prywatną, gdy tylko finansowo stanę na nogi. Niemniej jednak, gdy sobie pomyślę o tym, że jestem dopiero na początku terapii, a mogłam zacząć ją rok temu, to jednak trochę boli... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Mireadh napisał:

 

Hmm... w gruncie rzeczy cieszę się, że stało się jak się stało i byłam "skazana" na terapię na NFZ. Mając wybór, na 100% poszlabym do kobiety i prawdopodobnie pewne kwestie nie zostałyby nigdy przepracowane, a problemy w przebiegu terapii byłyby jeszcze większe niż obecnie. Poza tym rozważam całkowite przejście na terapię prywatną, gdy tylko finansowo stanę na nogi. Niemniej jednak, gdy sobie pomyślę o tym, że jestem dopiero na początku terapii, a mogłam zacząć ją rok temu, to jednak trochę boli... 

Tego w sumie nie wiesz co by było. To gdybanie :)

Niemniej jednak cieszę się że udało Ci się tak "wstrzelic" w terapeutę.

Uważam jednak, że z takim podejściem: nie będę płacić za rozmowę - terapia juz na starcie jest sabotowana.

Ja płacę. Nie uważam jednak żebym opłacała sobie możliwość rozmowy. Odsluchiwanie sesji utwierdzilo mnie w tym jak trudna to jest praca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
5 minut temu, Disappear napisał:

Ja płacę. Nie uważam jednak żebym opłacała sobie możliwość rozmowy. Odsluchiwanie sesji utwierdzilo mnie w tym jak trudna to jest praca. 

Jak Twoje odczucia w związku z odsluchiwaniem sesji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Mireadh napisał:

Jak Twoje odczucia w związku z odsluchiwaniem sesji?

Nie jest to zbyt przyjemne. Brzmie idiotycznie. Mówię w jakimś zwolnionym tempie. Jakbym miała uposledzony aparat wymowy i ograniczony zasób słów.

Ale też mam okazję się przekonać jak wygląda moje dysocjowanie. Jak odplywam, wydaje mi się że na moment. Na nagraniach to trwa o wiele dłużej.

Jazda bez trzymanki dopiero teraz się zacznie. Boję się i tego co będę z siebie wywalac i odsluchiwania potem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lusesita Dolores napisał:

 

2 godziny temu, Lusesita Dolores napisał:

Prawdę mówiąc to nie pójdę prywatnie bo nie wyobrażam sobie płacić komuś za rozmowę ze mną. Amen

Wiesz, ja nie płacę za rozmowę, tylko konsultację w moim przekonaniu ze specjalistą. I to jest warte kazdych pieniedzy, o ile przynosi efekty. Czy to znaczy, że gdybyś musiała płacić nie zdecydowalabys się?  Odnosząc sie juz ogólnie do tematu, o tyle jest przewaga płacąc, że mozesz wybrać osobę do ktorej udajesz sie w swojej sprawie. Ale ja jestem controlfreakiem ;) także tego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W piątek było mi bardzo ciężko, czułam się wyjątkowo samotnie, płakałam. Wysłałam do psychoterapeutki SMS o treści " ;( " (piszę do Niej wiadomość, gdy wyjątkowo mi Jej brakuje), odpisała wiadomość ze smutną miną. Zastanawiałam się, czego tak właściwie oczekuję pisząc te wiadomości do Niej. Wiem, że przecież nie ma możliwości, że w takiej chwili spotka się ze mną, czy porozmawia. Nie potrafié doszukać się jakie są moje intencje w tym działaniu. Do tego ostatnio zaczęłam biegać w pobliżu Jej miejsca zamieszkania. Oczywiście mam na to racjonalne wytłumaczenie (do tego przecież nic nie poradzę na to, że mieszkamy w pobliżu siebie). Z jednej strony nie chciałabym Jej spotkać podczas biegania, ale z drugiej strony może takie właśnie są moje intencje.

Mam sporo tematów do poruszenia podczas najbliższej sesji, ciekawe ile uda się przynajmniej przekazać.

Najbardziej męczy mnie to, że jestem gruba i brzydka, wstydzę się o tym rozmawiać, bo jest to chyba jedyna rzecz, na którą w 100% ja mam wpływ. Mam też przeczucie, że doskonale wiem, co psychoterapeutka mi na to powie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

Ludzie, ogarnijcie się trochę, bo to przekrzykiwanie się i robienie sobie przytyków osiąga ostatnio poziom piaskownicy. Takie rzeczy można sobie wyjaśnić na pw czy gdziekolwiek indziej, serio. Bo aż odechciewa się czytać, o pisaniu nie wspomnę, bo jak dzielić się czymkolwiek, gdy nie wiesz, czy ktoś Ci zaraz nie wbije szpili za Twoje wynurzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no uspokojcie się dzieciaki)))) nie klocic się,w końcu nie macie po 5 lat))

 

ja mam jutro sesje.chce pogadać o tych mega mega emocjach związanych z praca.szkoda,ze nie na swiezo

bo emocje już opadly ale to bardzo wazny temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Pretoria po prostu zakończyłam z Tobą dyskusję, bo nie widzę sensu w dalszej jej prowadzeniu. Ależ trwaj sobie w swoim przekonaniu ;).

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej wszystkim dziś mam terapie ale od dwóch dni jest ze mną bardzo zle.... przynajmniej ja tak to widzę mam ataki paniki....szukam objawów jestem pewna że jestem śmiertelnie chora....cały czas myślę ile mi czasu zostało....boję się cały czas odczuwam strach....mam tego dość....nigdy nie czułam się tak strasznie.....mam chęć wyć.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idz do lekarza rodzinnego albo na SOR po benzo.Zapisz się do psychiatry po leki,nie ma sensu się męczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego napisałam że nie bede płacić za Rozmowe bo tak do tej pory wyglądała moja terapia. 

Rozmowy co u mnie słychać.

Nie wiem ile będę czekać. Pani w rejestracji nie wiedziała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lusesita Dolores No tak to wygląda wszędzie.Na początku spotkania pada ze strony terapeuty pytanie "co słychać" wtedy ma się 2 drogi wyboru:rozmawiać o pierdołach albo o ważnych dla nas sprawach.

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lusesita, może źle trafiłaś, ale terapia nie powinna być taką zwykłą rozmową, od tego mamy znajomych. Wtedy płacenie za nią byłoby faktycznie dziwne. Dobra terapia to takie wyczerpujące 50 minut, po których sięgnięcie po portfel jest tak naturalne, jak po godzinie sqasha, a czasem nawet zastanawiasz się, czemu ona tak mało bierze... ;) Zaryzykowałabym na Twoim miejscu i poszła prywatnie. Ale ja generalnie jestem uprzedzona do wszystkiego, co na nfz - chodzę tylko po recepty. 

 

Z innej beczki. Czy to jest normalne, że pomimo zakończenia tarapii cały czas czuję, że w niej jestem? Np. idę ulicą i nagle się orientuję, że w głowie rozmawiam z moją t... Czy to się kiedyś skończy? I jeszcze jedno. Czasami czuję, że chciałabym się z nią czymś podzielić i robi mi się przykro, ale nie dlatego, że nie mogę, tylko dlatego, że ona o tym czymś nie wie. To chore, wiem, ale gdzieś tam w środku jestem przekonana, że ona chciałaby wiedzieć (np. że u mnie ok i że nie robię głupot) i że coś straciła z tym moim odejściem. Dalej mam przeniesienie czy to jakiś skrajny egocentryzm?   

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nie rozmawiałam nigdy o pierdołach. Ale mówienie co u mnie słychać nic mi nie pomaga.

Może to nie ta terapeutka.

Może musze spróbować z kimś nowym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lusesita Dolores napisał:

 

Może to nie ta terapeutka

Może to nie ten nurt. Myslalas też o tym? Może poznawczo behawioralna byłaby lepsza w przypadku Twoich natręctw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja terapia to nie zwykla rozmowa. ja mowie o trudnych rzeczach a moja T.bardzo dużo od siebie daje,pokazuje mi wiele rzeczy,uswiadamia,pyta czy dobrze się z tym czuje,co czuje,co mysle, ostatnio rozmawialysmy o naszej relacji

ja ja uwielbiam i podziwiam a jednocześnie zazdroszczę i mam ambicje ja ''przescignac'' kiedyś w zawodzie/haha/jestem

z nia tak otwarta ze mowie o wszystkim i po prostu po ludzku lubimy się.jest miedzy nami wiez,flow,czasem bez slow się rozumiemy i kocham jej poczucie humoru.

a kiedyś,rok,temu nie cierpiałam jej...

 

jak może się zmienić nasze podejście do kogos...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie terapii na NFZ: moja pierwsza terapeutka, niedościgniony wzór w porównaniu z innymi, u której kilka lat się leczyłam, była na NFZ. Dzięki niej nie mam zaburzeń odżywiania, a inne problemy zmniejszyły się.

@Lusesita Dolores, może faktycznie dobrze zmienić terapeutkę. Po co się masz męczyć.

Problem jest taki, że w przypadku F20, a taką oficjalną diagnozę masz, terapia nie wyleczy. Może pomóc w radzeniu sobie z chorobą, w życiu, w relacjach - i to jest super i bardzo ważne! - ale nie wyleczy. Moja terapeutka mówiła mi też, że terapia osób ze schizofrenią jest dużo łagodniejsza, bardziej ostrożna, żeby nie wywołać objawów i pogorszenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, natt_me napisał:

Z innej beczki. Czy to jest normalne, że pomimo zakończenia tarapii cały czas czuję, że w niej jestem? Np. idę ulicą i nagle się orientuję, że w głowie rozmawiam z moją t... Czy to się kiedyś skończy? I jeszcze jedno. Czasami czuję, że chciałabym się z nią czymś podzielić i robi mi się przykro, ale nie dlatego, że nie mogę, tylko dlatego, że ona o tym czymś nie wie. To chore, wiem, ale gdzieś tam w środku jestem przekonana, że ona chciałaby wiedzieć (np. że u mnie ok i że nie robię głupot) i że coś straciła z tym moim odejściem. Dalej mam przeniesienie czy to jakiś skrajny egocentryzm?   

 

 

 

Myślę, że pomimo profesjonalnego zakończenia terapii i przygotowania pacjenta przez psychoterapeutę do tego, to i tak jeszcze przez jakiś czas człowiek może się tak czuć, bo może nie do końca jeszcze to do Ciebie dotarło. Ja myślę, że to nic dziwnego i po pewnym czasie minie, gdy do człowieka już tak w 100% dojdzie, że psychoterapia została zakończona. Uważam, że to dość naturalne odczucia, jakby nie było to jest to człowiek, z którym sporo się przeżyło, niejednokrotnie dość intymnych przeżyć, więc to zrozumiałe, że człowiek tęskni.

Natomiast jeśli psychoterapia została doprowadzona do końca i w należyty sposób przeprowadzony został proces jej zakańczania to powinno to przejść ;).

 

Co to psychoterapii w ramach NFZ i kwestii płacenia za "rozmowę" w ramach prywatnej terapii, to myslę, że składa się na taką decyzję wiele czynników.

Raz, ekonomiczne - nawet osoba, która nie cierpi na brak pieniędzy może żałować wywalenia sporej sumy na prywatną psychoterapię nie mając w 100% pewności, że zakończy się ona powodzeniem. To nic dziwnego w mojej opinii i ja też czasem sobie myślę, że kurczę, tyle już pieniędzy na to poszło a czy to w ogóle ma sens, gdzie tak właściwie to nawet nie wiadomo ile jeszcze terapia potrwa.

Dwa, to jednak w ramach NFZ na psychoterapię niejednokrotnie trzeba długo czekać, do tego nie mamy możliwości wyboru psychoterapeuty spośród takiej ilości, jaka praktykuje zawód na rynku usług prywatnych.

Inna rzecz, jak ktoś w ogóle traktuje wizyty u psychoterapeuty, bo jeśli faktycznie jako zwykłe rozmowy bez emocjonalnego zaangażowania to w zasadzie psychoterapia w ogóle mija się z celem, a co dopiero taka, za którą dodatkowo się płaci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej ja wczoraj miałam terapie i całą godzinę wylewało się ze mnie, niektóre rzeczy które wypłakałam były dla mnie olbrzymim zaskoczeniem....moja t nie widzi potrzeby wprowadzania mi leków....powiedziałam jej również że powinnyśmy się częściej spotykać ona sama przeprosiła mnie za tak długa przerwę i obiecała że będziemy się spotykać co 10 dni....jestem zadowolona z tego spotkania dziś wstałam rano i mam chęć do działania.....moich zapisków jej nie przeczytałam ale ona bardzo by chciała je przejrzeć obiecałam na kolejne spotkanie przyniesc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na poznawczo behawioralna chodzilam kiedyś to znaczy bylam kilka razy prywatnie ale zniechęcały mnie zadania do wykonania. I bylam wtedy w ciężkim stanie. Rodzice Woźili mnie na ta terapie samochodem ale w rezultacie trafiłam wówczas pierwszy raz do szpitala.

 

Edytowane przez Lusesita Dolores

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×