Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

6 minut temu, SarkastyczneSerce napisał:

@myszak A kto powiedział, że te rzeczy się wykluczają? ;) Nie udaję, że jestem w lepszej sytuacji bo od lat wiem, że jestem w dupie :D Ku*wa, choćbym i chciał to tego nie ukryję :D I w sumie to tę całą psychoterapię mi wyświetliło w ostatnich tematach i wszedłem, wolę bardziej depresyjno-samobójczo-motywująco-spamowe tematy. No i nie takie hop siup się umówić, do dentysty idę drugi miesiąc bo nie mam czasu pójść z realnym fizycznym problemem, a nie mówiąc o tym co siedzi mi w głowie. Zaczynam sam widzieć, że przestaję dziś już pisać spójnie, trzeba iść spać.

Ja Ci powiem tak,  nie da się uciec przed tym co w głowie siedzi.  Uciekniesz na chwilę a to wróci ze  zdwojoną siła.  Też mi się wydawało że jak mam lęki i się czymś zajmę to one zniką -  nie zniknęły :( wręcz przeciwnie nasilily się do tego stopnia że już nie byłam w stanie uciec.  I bardzo żałuję że ktoś mi kilka lat temu nie powiedział "idź na terapię,  zrób coś z tym". 

 

Pretoria -  ja Ci tylko napisze że psychotropy to nie cukierki i takim odstawianiem i brakiem na własną rękę to możesz sobie jeszcze większe kuku zrobić. 

 

Ja dzisiaj miałam sesje i id kilku dni się motalam co mam powiedzieć,  a w zasadzie to motalam się czy powiedzieć że czuję jakąś niechęć do przechodzenia do T.  No i usiadłam i powiedziałam 🙂 pogadalysmy i w sumie mogę uznać sesje za udaną. A jeszcze T.  Mi powiedziała że się wspielam na wyżyny,  właśnie mówiąc jej o tym i jestem dumna z siebie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SarkastyczneSerce jedno i drugie ma to do siebie że im bardziej odwleczesz tym gorzej dla ciebie. Ja a cię nie namawiam ale takie krążenie wokół tematu to też koszty. Czas stres. O ile ząb wcześniej czy później wygoni cię do dentysty to tu zapuścić się łatwiej co nie znaczy że sprawa jest mniej poważna. U mnie problemy w pracy w którą zresztą uciekałam były powodem tego że znowu poszłam na terapię xd 

@Martus17 co jest strasznego w lekach? Objawy bywają straszne ale leki? Przecież one te objawy usuwają. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
5 minut temu, Martus17 napisał:

uprising, zdaje sobie sprawę że różni są ludzie itd i każdy inaczej reaguje jednak ja tak naprawdę do tej pory nie usłyszałam na ile powazne są moje zaburzenia

Jeśli potrzebujesz, zapytaj o to. Tylko czy świadomość powagi/ciężkości własnych zaburzeń zmienia cokolwiek poza tym, że wiesz co Ci jest?

@Kaska_ brawo :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mireadh, w sumie to masz rację nie to jest ważne, ale chciałbym wiedzieć czy robię postępy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
4 minuty temu, Martus17 napisał:

mireadh, w sumie to masz rację nie to jest ważne, ale chciałbym wiedzieć czy robię postępy

A jakie jest Twoje odczucie w kwestii postępów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mireadh, powiem tak na początku byłam obojętna na wszystko ciężko mnie było zdenerwować wogole żyłam w swoim świecie, teraz z koleji jestem tak nerwowa, irytuje się często i wydaje mi się że naprawdę wyłazi że mnie złość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
6 minut temu, Martus17 napisał:

mireadh, powiem tak na początku byłam obojętna na wszystko ciężko mnie było zdenerwować wogole żyłam w swoim świecie, teraz z koleji jestem tak nerwowa, irytuje się często i wydaje mi się że naprawdę wyłazi że mnie złość...

W terapii pracuje się na emocjach. Jeśli wcześniej zamykałaś je w sobie, a teraz zaczynasz je wyrażać, to jest już jakiś konkretny efekt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj to musiała być naprawdę "ostra" sesja, na spacerze z psem tak mną 2 razy mocno zatoczyło, że raz wylądowałam na masce auta, a drugi na ścianie budynku :o.

Dobija mnie najbardziej to, że po sesji i przez następne 2-3 dni analizuję to, co działo się podczas sesji, wyciągam wnioski i odczuwam bardzo silną potrzebę, aby w tym momencie to powiedzieć psychoterapeutce, a nie mogę - to jest bardzo dobijające i nie wiem ja sobie z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka K-k

jeszcze tobie odpowiem

nie ma nic zlego w pomocy finansowej rodzicow ale ja juz mam 37 lat  i od niedawna mieszkam ''na swoim''

w sumie zebym sie sama utrzymala musialabym zarabiac ok 2300 a to nierealne w moim miescie...

mam jeszcze ten komfort ze mam zamoznych rodzicow.

ale docelowo-chce sie utrzymac sama,jak juz skoncze platna terapie

skonczylam kurs stylizacji paznokci i chce sobie tez dorobic w ten sposob

tylko wiesz-mama mi pomaga ale chce tez miec wglad w moje wydatki,a to mnie wkurza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Martus17 napisał:

myszak, byłam u psychiatry od razu chciał mi leki przepisać ale jak pisalam wczesniej jestem matką karmiąca więc leki odpadają, zresztą strasznie boję się leków

 

Też jestem matką i wiem, że koleżanki które karmiły brały leki. Kwestia doczytania, które można brać przy kp. Ja zaczęłam brać po 5 miesiącach terapii, bo tematy odkładane latami przygniotły mnie i stało się to niebezpieczne. Podkresliłam psychiatrze, że mam małe dziecko, że muszę wstawać w nocy, że cały dzień muszę być podwójnie uważana. Nie może być mowy o otumanienia itp. zaczęłam od czegoś bardzo słabego i pół tabletki, gdzie standard jest 1-2, a dawka docelową zwykle 2-4 tabletki. Takie podejście zmniejsza ryzyko objawów ubocznych, ale wydłuża czas po jakim leki zaczynają działać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, SarkastyczneSerce napisał:

Hmm. No i weź i nie pójdź teraz do jakiejś ładnej psycholożki :D

Albo stomatolożki 🙂

@Martus17 Leki ułatwiają mi życie. Ja dużo szybciej podejmuje decyzje i poprawia mi się pamięć na lekach niż bez nich. Jak jestem przestraszona to jestem rozkojarzona nie mam jasności myślenia. Trochę SSRI i od razu mądrzej. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No zacząć brać leki jest łatwo a jak z  odstawieniem? Rozmawiałam ostatnio z moim neurologiem w sumie zna mnie od dziecka i jest moim lekarzem rodzinnym przy okazji i on np stanowczo mi odradza farmakologie.... oczywiście zdaję sobie sprawę że terapeuta powinien wiedzieć czy potrzebuje leków czy terapia wystarcza, ale opinia innych też mi zostaje w głowie i muszę przyznać że więcej jest tych negatywnych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, uprising napisał:

Dzisiaj to musiała być naprawdę "ostra" sesja, na spacerze z psem tak mną 2 razy mocno zatoczyło, że raz wylądowałam na masce auta, a drugi na ścianie budynku :o.

Dobija mnie najbardziej to, że po sesji i przez następne 2-3 dni analizuję to, co działo się podczas sesji, wyciągam wnioski i odczuwam bardzo silną potrzebę, aby w tym momencie to powiedzieć psychoterapeutce, a nie mogę - to jest bardzo dobijające i nie wiem ja sobie z tym poradzić.

W pełni cię rozumiem. Chcę porozmawiać teraz, już, natychmiast. Póki temat jest ważny i świeży. Za tydzień to będzie już po wszystkim. Trudno mi coś doradzić, ale ja wyobrażam sobie, że z nią rozmawiam i mówię o wszystkich swoich odczuciach. I widzę w wyobraźni  jak kiwa głową. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Wirginia Zachodnia napisał:

W pełni cię rozumiem. Chcę porozmawiać teraz, już, natychmiast. Póki temat jest ważny 

Może lekarstwem byłaby możliwość wysłania maila. Tylko pewnie nie każdy t. na to pójdzie. Ale zawsze warto zapytać.

U mnie sesja trochę luzniejsza. Tylko raz odplynelam. To znak, że nie było nic bardzo trudnego. Ale poczułam dzisiaj jakiś krok naprzód w relacji z t.

I kompletne nie potrafię tego uzasadnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

W pełni cię rozumiem. Chcę porozmawiać teraz, już, natychmiast. Póki temat jest ważny i świeży. Za tydzień to będzie już po wszystkim. Trudno mi coś doradzić, ale ja wyobrażam sobie, że z nią rozmawiam i mówię o wszystkich swoich odczuciach. I widzę w wyobraźni  jak kiwa głową. 

Ojj ja za każdym razem wyobrażam sobie jak Jej to wszystko mówię, fantazjuję odnośnie Jej reakcji itd. Psychoterapeutka nawet sama mi kiedyś to doradziła, że jesli będę odczuwać silną potrzebę, żeby z Nią porozmawiać to mam sobie wyobrazić, że to robię. To niestety nie pomaga, wręcz odwrotnie, powoduje jeszcze większy żal, że to tylko moja fantazja, która nie może zostać urzeczywistniona.

4 godziny temu, Disappear napisał:

Może lekarstwem byłaby możliwość wysłania maila. Tylko pewnie nie każdy t. na to pójdzie. Ale zawsze warto zapytać.

 

Tak w zasadzie to e-mail można w każdej chwili wysłać, raz (już z około rok temu) tak zrobiłam.

Mam zamiar poruszyć tę kwestię podczas kolejnej sesji, więc zobaczymy, co Ona na to. Może podsunie jakieś inne rozwiązanie.

4 godziny temu, Disappear napisał:

U mnie sesja trochę luzniejsza. Tylko raz odplynelam. To znak, że nie było nic bardzo trudnego. Ale poczułam dzisiaj jakiś krok naprzód w relacji z t.

I kompletne nie potrafię tego uzasadnić.

 

Wiesz, czasem wydaje nam się, że nic wielkiego podczas sesji się nie działo, ale nasza podświadomość to potężna machina. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pretoria, mam 29 lat w tamtym roku straciłam ojca a kilka dni później dowiedziałam się że jestem w ciąży.....nie przeżyłam żałoby....a urodzenie dziecka i stres z tym związany też nie pomógł....zgłosiłam się do psychiatry bo w pewnym momencie po prostu wstawałam rano i płakałam.....odebrałaś mnie jako młoda osobę bo tak naprawdę jestem tak zagubiona i niedoświadczona w chorobie ze czuje się jak dziecko.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@uprising powiedz może że będziesz 'na gorąco' pisać a omawiać będziecie to potem na sesji. Myślę że to by było dobre rozwiązanie.

Ja juz kiedyś pisałam, że powinnam mieć sesję ze dwie godziny po sesji. Albo dzien po dniu. Potrzebuję czasu żeby coś sobie poukładać, a tydzień później to już zupełnie inna bajka. Zwłaszcza że codziennie mam rollercoaster. Aczkolwiek wydłużenie mi sesji do 90 minut dało bardzo dużo.

Co do tej wczorajszej to nie wiem co się podziało. Na pewno bardziej byłam w kontakcie. Trochę też było drobnych żarcików. A może to, że nagrywam i odsluchuje sesje uświadomiło mi jak bardzo ona stara mi się pomóc.

Żeby nie było tak fantastycznie to w nocy nie spałam ani minuty i kombinuje teraz jak wytrzymać do wieczora :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pretoria, powiem ci że u mnie jest odwrotnie świata poza moja córka nie widzę i wręcz jestem od niej uzależniona mam leki przed tym że za miesiącami do pracy i muszę ją zostawić w domu.....myślę że gdyby nie ona to nie maialbym po co z łóżka wstawać.... wydaje mi się że to strach przed strata, boję się o nią i uważam że tylko ze mną jest bezpieczna....ale nad tym staram się pracować z t...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Martus17 napisał:

No zacząć brać leki jest łatwo a jak z  odstawieniem? 

Przede wszystkim to zależy jakie leki i na co. Czy to są na depresje, czy przeciwlękowe, jak silne, jakie dawki itd. 
Ja 4 lata temu brałam z grupy SSRI lek przeciwdepresyjny. Brałam go pół roku. Bardzo mi pomógł i nie miałam żadnego problemu z odstawieniem. Teraz mam w apteczce hydroksyzyne na ataki paniki i biorę ją w wyjątkowych sytuacjach (czyli raz na 4-5 miesięcy). I to tyle. Resztę załatwiam terapią. czy żałuję, że je brałam? Nie. Bo bardzo mi pomogły w tamtym okresie. 
Oczywiście wiem, że są leki o dużym kalibrze, silne, czy też takie które uzależniają (np benzodiazepiny). Dlatego co przypadek to jest inaczej. Nie generalizowałabym stwierdzeniem, że "wszystkie leki ciężko odstawić", albo co gorsza "lepiej nie brać leków bo są be". 
Ale też rozumiem Twoje obawy, bo przed braniem antydepresanta sama miałam obawy i bałam się leków. Ale rozmowa z T na ten temat bardzo pomogła. Przekonała mnie, że nie taki diabeł straszny ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Disappear, t wie, że nagrywasz sesje? Trochę zazdroszczę, bo sama bym chciała czasem posłuchać swojej terapii ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Disappear napisał:

Żeby nie było tak fantastycznie to w nocy nie spałam ani minuty i kombinuje teraz jak wytrzymać do wieczora :)

Coś wiem na ten temat jak to jest jak człowiek ma bezsenną noc, także współczuję. Tej nocy na pewno padniesz i będziesz spała jak dziecko. A dlaczego nie spałaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Martus17 napisał:

pretoria, mam 29 lat w tamtym roku straciłam ojca a kilka dni później dowiedziałam się że jestem w ciąży.....nie przeżyłam żałoby....a urodzenie dziecka i stres z tym związany też nie pomógł....zgłosiłam się do psychiatry bo w pewnym momencie po prostu wstawałam rano i płakałam.....odebrałaś mnie jako młoda osobę bo tak naprawdę jestem tak zagubiona i niedoświadczona w chorobie ze czuje się jak dziecko.....

Współczuję straty. Sytuacja jest trudna, bo z jednej strony śmierć bliskiej osoby, a z drugiej coś obiektywnie radosnego naroodziny dziecka. I jest taki konflikt. Nie wiadomo w którą stronę iść. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SzaroBura, oczywiście w ostateczności jeśli terapia nie będzie dawać efektów będę musiała podjąć decyzję o przyjęciu leków.....choć mam nadzieję że terapia będzie wystarczająca....ale moje nastawienie bierze się stąd też że moja Szwagierka przyjmowała leki kilka lat i szczerze powiedziawszy to bardzo źle funkcjonowała była wiecznie nieobecna, traciła poczucie rzeczywistości iwogole żyła w swoim świecie.....i ona teraz gdy już od dwóch lat nie wspomaga się farmakologia stanowczo mi odradza......

 

Agnieszka_Kk, no dokładnie to mnie przerosło nie oplakalam ojca a ze strony otoczenia nie miałam żadnego wsparcia bo moi bliscy uważali że powinnam się cieszyć że będę miała dziecko...i takie sztuczne to szczęście moje było bo choć bardzo się cieszyłam z dziecka to jednocześnie miałam ochotę wyć bo straciłam ukochanego ojca, moje oparcie i tak naprawdę przyjaciela.....a presją innych mi na to nie pozwalala... codziennie słyszałam że trzeba żyć dalej że mam teraz dziecko że wszystko będzie dobrze....i dopiero 2 miesiące po porodzie wszystko we mnie wybuchło i zrozumiałam że sama nie poradzę sobie ztym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×