Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
46 minut temu, Kaska_ napisał:

A co dla Ciebie oznacza "być kimś w świecie"?  Bo dla każdego to może oznaczać coś innego

Pisałam już: to znaczy nie być frajerem i nie dać się wykorzystywać w pracy za mała pensję. Znaczyć coś czyli znać swoją wartość i umiejętności. Jeśli w jednej pracy mi coś nie pasuje to idę do innej i tak dalej. Mało osób w dzisiejszym świecie coś znaczy. Większość daje sie pomiatac za najniższa krajowa z której nawet nie zaspokaja minimum potrzeb.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Pretoria napisał:

Pisałam już: to znaczy nie być frajerem i nie dać się wykorzystywać w pracy za mała pensję. Znaczyć coś czyli znać swoją wartość i umiejętności. Jeśli w jednej pracy mi coś nie pasuje to idę do innej i tak dalej. Mało osób w dzisiejszym świecie coś znaczy. Większość daje sie pomiatac za najniższa krajowa z której nawet nie zaspokaja minimum potrzeb.

A bo widzisz,  mi np praca jest potrzebna żeby pozostały czas spędzić tak żebym była szczęśliwa.  To tylko część mojego życia i nie mam ciśnienia żeby być tam niewiadomo kim. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Mireadh napisał:

To że T. ma swoje wizje nie znaczy, że musisz się z nimi zgadzać. Może chce Cię w jakiś sposób sprowokować do dyskusji na ten temat, do innego spojrzenia na sprawę, do wyciągnięcia wniosków. Ja się też wkurzam na T. za jego wydumane analizy, ale zaczyna mi się pomału z nich wyłaniać coś, co faktycznie ma sens.

Zwykle dość szybko udawało mi się wyłapać do czego dąży T, tym razem nie mam pojęcia, a na pewno nie czuje jej "wizji". Może za parę dni coś zrozumiem. A jak nie to ugrzęznę na kolejną sesję w analizach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja bym chciała być traktowana w pracy po ludzku, bez jakiś norm sprzedażowych czy wyników które muszę osiągać. Chciałabym żeby nikt mnie nie oszukiwał w żywe oczy, żebym miała stabilną pracę i żeby pensja starczyła mi na godne życie tak bym mogła sie utrzymać i raz w roku pojechać na wakacje. Tyle. 

Nie odnajduje się w świecie gdzie na każdym kroku próbuje sie ludzi wykorzystać. Gdzie osoba pracująca po 12h nie może się sama utrzymać. Co ważne nie chciałabym być też po drugiej stronie tej machiny czyli jakieś hr, pr i inne badziewia które służą nagabywaniu ludzi za dobra kasę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Celowe płakanie terapeuty? Dla mnie to jakaś kompletna nieszczerość, manipulacja i brak szacunku dla czyjejś historii. Są inne sposoby, żeby pacjenta otworzyć. Moja t. nigdy nie płakała i całe szczęście, bo już bym chyba nie wróciła. To by mnie zablokowało na amen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@natt_me ja bym się czuła niekomfortowo, nie wiedziałabym czy mam kontynuować czy przestać. Moja też nigdy nie płakała choć tak jak wspomniałam była temu bliska dwa razy. To że się powstrzymała chyba dobrze o niej świadczy.

P.s kiedyś płakała że śmiechu, dosłownie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja groziła, że się popłacze ze śmiechu :D Za to ja czasem śmiałam się przez płacz :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Pretoria napisał:

To że się powstrzymała chyba dobrze o niej świadczy.

Myślę, że nie ma nic złego w tym, że t. uroni łzę na sesji pod wpływem historii pacjenta, przeciwprzeniesienia, gorszego dnia etc. O ile jest to szczere, i o ile się o tym porozmawia, żeby pacjent nie czuł, że terapeucie krzywdę robi ;)  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
8 minut temu, natt_me napisał:

Myślę, że nie ma nic złego w tym, że t. uroni łzę na sesji pod wpływem historii pacjenta, przeciwprzeniesienia, gorszego dnia etc. O ile jest to szczere, i o ile się o tym porozmawia, żeby pacjent nie czuł, że terapeucie krzywdę robi ;)  

O to to. T. jest tylko człowiekiem i ma do tego prawo. 

Natomiast dziś we mnie coś pękło i uronilam łzę ze złości i smutku, po raz pierwszy od roku. Trochę mnie to przerazilo, szybko się ogarnęłam i udałam, że jest ok. Nie wiem, czy traktować to jako porażkę i brak sił na dźwiganie tego całego majdanu, czy się cieszyć, że coś jeszcze we mnie żyje i daje mi znać inaczej niż przez somaty. Tak czy siak, dopisuje sobie kolejny temat do poruszenia na sesji.

Dobra, koniec zwierzeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
8 minut temu, Mireadh napisał:

Natomiast dziś we mnie coś pękło i uronilam łzę ze złości i smutku, po raz pierwszy od roku. Trochę mnie to przerazilo, szybko się ogarnęłam i udałam, że jest ok. Nie wiem, czy traktować to jako porażkę i brak sił na dźwiganie tego całego majdanu, czy się cieszyć, że coś jeszcze we mnie żyje i daje mi znać inaczej niż przez somaty. 

Brak sił to ma ktoś kto się wiesza albo leży plackiem cały dzień...uronić łezkę nie jest źle...

Amatorzy z was ale też tak kiedyś miałam, teraz bez znaczenia czy płacze całą sesje i wyglądam jak panda.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
4 minuty temu, Pretoria napisał:

Brak sił to ma ktoś kto się wiesza albo leży plackiem cały dzień...uronić łezkę nie jest źle...

Amatorzy z was ale też tak kiedyś miałam, teraz bez znaczenia czy płacze całą sesje i wyglądam jak panda.

 

Czujesz się lepsza, bo płaczesz na sesji? Jeszcze niedawno pisałaś, że odwrocilabys się tyłem do T., żeby nie oglądała Cię placzacej, ale okej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
34 minuty temu, Mireadh napisał:

Czujesz się lepsza, bo płaczesz na sesji? 

Po czym tak stwierdzasz?  Nic w moim poście nie było z czego można by tak wnioskować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co, @Pretoria, jeśli nie zmienisz myślenia, nigdy nie będziesz zadowolona z życia. Myślałam, że po takim czasie terapii wiesz, że poczucie własnej wartości najlepiej mieć w sobie, a nie szukać go na zewnątrz (w pracy, zarobkach, wpływowym towarzystwie). Nawet, kiedy wzbijesz się na te swoje wyżyny, będziesz żyć w strachu, że to stracisz, a Twoja samoocena pozostanie chwiejna. Nie dziwię się, że ludzie Cię nie lubią, ponieważ nikt nie lubi, jak ktoś go traktuje jak gorszego. Obojętnie, co osiągniesz zawodowo, będziesz niezadowolona i coraz bardziej zgorzkniała. Wiem, że trochę mocno piszę, ale wydaje mi się też, że w niczym nie przesadziłam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Mireadh napisał:

O to to. T. jest tylko człowiekiem i ma do tego prawo. 

Natomiast dziś we mnie coś pękło i uronilam łzę ze złości i smutku, po raz pierwszy od roku. Trochę mnie to przerazilo, szybko się ogarnęłam i udałam, że jest ok. Nie wiem, czy traktować to jako porażkę i brak sił na dźwiganie tego całego majdanu, czy się cieszyć, że coś jeszcze we mnie żyje i daje mi znać inaczej niż przez somaty. Tak czy siak, dopisuje sobie kolejny temat do poruszenia na sesji.

Dobra, koniec zwierzeń.

Zazdroszczę. Chciałabym sobie poplakac. Ale nie umiem juz. 

@Pretoria tak sobie czytam i dochodzę do wniosku, że Twój problem to myślenie że ludzie są tacy jak Ty.

Nie są.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
58 minut temu, Abigail_1Sm25 napisał:

Wiesz co, @Pretoria, jeśli nie zmienisz myślenia, nigdy nie będziesz zadowolona z życia. Myślałam, że po takim czasie terapii wiesz, że poczucie własnej wartości najlepiej mieć w sobie, a nie szukać go na zewnątrz (w pracy, zarobkach, wpływowym towarzystwie). Nawet, kiedy wzbijesz się na te swoje wyżyny, będziesz żyć w strachu, że to stracisz, a Twoja samoocena pozostanie chwiejna. Nie dziwię się, że ludzie Cię nie lubią, ponieważ nikt nie lubi, jak ktoś go traktuje jak gorszego. Obojętnie, co osiągniesz zawodowo, będziesz niezadowolona i coraz bardziej zgorzkniała. Wiem, że trochę mocno piszę, ale wydaje mi się też, że w niczym nie przesadziłam...

Ja bym jeszcze dodała że znajomych i przyjaciół to ma się tak po prostu,  żeby pogadać, wyjść gdzieś razem,  być w gorszych chwilach.  I to działa w dwie strony,  trzeba dawać żeby brać.  I wcale się nie dziwię że Pretoria,  czuję się często odrzucona.  Tez bym się nie chciała przyjaźnie z kimś kto robi to tylko dla wyższych celów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Pretoria napisał:

@Ginko biloba to ty masz jakieś zadania do wykonania? To beh-pozn?  My po prostu gadamy i tyle, nie mam żadnej roboty do wykonania. Gadamy np. o moich rodzicach, o tym że nie powinni mieć dzieci, że są lękowi, wkurzam się i potem mówię ok tak było i tyle. No i akceptuje ten fakt ale nie jak ma się to do mojego życia. 

Uważam,że terapia to przede wszystkim praca ze sobą i też poza gabinetem. Rację ma Kaska, porozmawiać o wszystkim i niczym to mogę  np. z koleżankami. Tu chodzi o dotknięcie przyczyny, dlaczego uczęszczam na terapię. Mam do wykonania pracę, przykładowo zastanowić się, dlaczego w danej sytuacji zrobiłam  tak albo tak i co to mi mówi. Oprócz tego prowadzę dziennik. Moja terapia to poznawczo-behawioralna, ale raczej bez nastawienia na sztywne ramy. Ostatnio t. sugerowała mi, że możemy robić tabelki, mi średnio podszedł ten pomysł, więc ustaliliśmy że na razie damy z tym spokój. Nie trzeba na siłę korzystać ze schematów. Każdy jest nieco inny.

6 godzin temu, Kaska_ napisał:

No mam podobne podejście. 

A jak jesteście umówieni z t. Jak nie przychodzicie to płacicie?  Ja za urlopy nie płacę,  ale  np choroba mnie nie zwalnia z sesji.  Dogadalam się z nią że w razie jakbym w przedszkolu miała jakieś występy córki to wtedy też się dogadamy.  

Nie mam stałej pory spotkań, bo ze względu na prace trudno i o takie, ale staram się możliwie systematycznie. Jeśli się już umówię, że przychodzę, żadnej wizyty jeszcze nie odwołałam.

3 godziny temu, natt_me napisał:

Myślę, że nie ma nic złego w tym, że t. uroni łzę na sesji pod wpływem historii pacjenta, przeciwprzeniesienia, gorszego dnia etc. O ile jest to szczere, i o ile się o tym porozmawia, żeby pacjent nie czuł, że terapeucie krzywdę robi ;)  

Ja też nie uważam, by było to coś złego, po prostu akurat w mojej sytuacji mnie to zaskoczyło i miałam nadzieję, że to szczere a nie zamierzone. Ale się nie znam,nie czytam emocji 😜

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam taką sytuację na ostatniej sesji poprzedniej terapii, że wydawało mi się, że terapeutka się wzruszyła. Po sesji szybko uciekła do łazienki, pomyślałam, że po to by otrzeć łzy, ale pewności nie mam. To była bardzo dobra terapeutka. Mam zamiar do niej wrócić w przyszłym roku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.12.2012 o 08:12, Lilith napisał:

Czy u Was również sesję rozpoczynają pytania"Co na dzisiaj?","Z czym dzisiaj Pani przychodzi"?No właśnie.Kiedy słyszy się to pytanie,to automatycznie człowiek się zacina.Przynajmniej ja tak mam.Proponuję tutaj umieszczać myśli,co ewentualnie chcielibyśmy przerobić na następnej sesji,co zostało przerobione i jakie są Wasze wątpliwości względem tego.Proponuję tutaj na bieżąco dzielić się doświadczeniami z terapii.Być może to sprawi,że dana osoba dojdzie do tego,o czym na następnej sesji mogłaby powiedzieć,czego jeszcze nie dopowiedziała,jakie myśli pojawiły się po ostatniej sesji...

Ja mam jeszcze gorzej. T. siada i tak wyczekująco patrzy na mnie z uśmiechem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Mireadh napisał:

O to to. T. jest tylko człowiekiem i ma do tego prawo. 

Natomiast dziś we mnie coś pękło i uronilam łzę ze złości i smutku, po raz pierwszy od roku. Trochę mnie to przerazilo, szybko się ogarnęłam i udałam, że jest ok. Nie wiem, czy traktować to jako porażkę i brak sił na dźwiganie tego całego majdanu, czy się cieszyć, że coś jeszcze we mnie żyje i daje mi znać inaczej niż przez somaty. Tak czy siak, dopisuje sobie kolejny temat do poruszenia na sesji.

Dobra, koniec zwierzeń.

Gratuluję! To powód do zadowolenia, widać terapia przynosi efekty! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
21 minut temu, NiczegoNieLubię napisał:

Gratuluję! To powód do zadowolenia, widać terapia przynosi efekty! 

Póki co, zgodnie z przewidywaniami, terapia mnie rozwałkowała i w ogólnym rozrachunku czuje się gorzej niż przed jej rozpoczęciem. Ale chyba faktycznie mogę sobie to zapisać jako maleńki sukces. Kolejna ściana we mnie zaczyna upadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie też czuję się gorzej niz przed terapią, choć są oczywiście wzloty. Do tego flashbacki atakują dużo częściej i silnej i wybucham złością choć nie chcę. Strasznie to wyczerpujące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

Mnie męczą somaty dużo bardziej niż wcześniej, ale to efekt spraw przerabianych na terapii w połączeniu z problemami narastajacymi na bieżąco. Na samym początku nie potrafiłam sobie też poradzić z emocjami po sesji, teraz już szybciej dochodzę do siebie. Dużą rolę odegrało tu przelewanie przemyśleń na papier zaraz po powrocie do domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To niezły kryzys wczoraj miałem. Dzisiaj już jest trochę lepiej po spotkaniu z terapeutka ale nadal jest tak sobie.Pani t. pomiędzy wierszami powiedziała żebym się ogarnął w końcu i zaczął dostrzegać również mój wkład w problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
44 minuty temu, NiczegoNieLubię napisał:

Ja mam jeszcze gorzej. T. siada i tak wyczekująco patrzy na mnie z uśmiechem.

Gdy to czytam, widzę swojego T. i znów zastanawiam się, czy przypadkiem nie chodzimy do tego samego :P

Chociaż od jakiegoś czasu znakiem do rozpoczęcia jest dla mnie włączenie dyktafonu. Uśmiech T. trochę mnie... hmm, krępuje? nie umiem tego określić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@abigail_1Sm25 nie było wcale ostro napisane 🙂 problem w tym że ja nie mam na czym innym budować samooceny. Bo jak mogę być pewna siebie skoro np. mam niepewna pracę i każdego dnia boję się czy mnie nie zwolnią. Żeby być czegoś pewnym to trzeba mieć coś nieprzemijajacego np. umiejetności. 

Aspiruje do takich a nie innych ludzi bo podoba mi się ich sposób myślenia, konsekwencja ale też jakieś takie fajne zakrecenie. I nie chodzi tutaj wcale o bogactwo tylko pomysł na życie. Na praktykach poznałam fajna babkę a była sekretarką i mogłabym sie z nia zakolegować gdyby była nieco młodsza, była bardzo w porządku. Poznałam też fajna psycholog, ona też nie była bogata z tego co widziałam, chociaż w sumie to nie wiem (to moje subiektywne poczucie) ale była ciekawa m.in przez to co robiła i jak spędzała wolny czas. 

Może po prostu żadna osoba z która mam do czynienia nie ma "tego czegoś" w pracy nie spotkałam żadnej takiej osoby tylko wiecznie narzekajace, sfrustrowane życiem (tak wiem ja też narzekam, już weszłam w ten etap). No ale w każdej pracy w której mało płacą i nie ma za dużych wymagań takie osoby będą. Jasne zdążają się też w innych lepszych zawodach no ale w mniejszym stopniu. Wiąże to właśnie z poczuciem bezpieczeństwa i stabilności takich osób. 

Godzinę temu, Agnieszka_Kk napisał:

Miałam taką sytuację na ostatniej sesji poprzedniej terapii, że wydawało mi się, że terapeutka się wzruszyła. Po sesji szybko uciekła do łazienki, pomyślałam, że po to by otrzeć łzy, ale pewności nie mam. To była bardzo dobra terapeutka. Mam zamiar do niej wrócić w przyszłym roku.

Szkoda że to była ostatnia sesja i nie mogłaś dopytać, pewnie zżera cię ciekawość co ? U mnie jest tak ,że to zawsze T. wychodzi ostatnia z pokoju, zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×