Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, szanownapani napisał:

Nie wydaje mi sie, zeby bylo wielu terapeutow, ktorzy podejmuja sie prowadzenia terapii tylko tych klientow, ktorych polubili. To praca jak kazda inna i pewnie wiekszosc liczy sie z tym, ze bedzie pracowac takze z osobami, ktore beda dla nich nudne, irytujace lub nieatrakcyjne.

Pewnie się z tym liczą (jeśli w ogóle myślą w takich kategoriach: polubię/nie polubię). Mnie się wydaje, że drugi człowiek musi być dla nich - w mniejszym lub większym stopniu - pasją, żeby wybrać ten zawód i dobrze go wykonywać. Trafiłam kiedyś przypadkiem na forum dla terapeutów i couchów - zdziwiłabyś się, jak ciepło mówią o klientach, przekonani, że czytają ich tylko koledzy po fachu.

1 godzinę temu, szanownapani napisał:

wydaje mi sie, ze w tej grupie moga byc tez osoby z lzejszymi zaburzeniami, ktore nie zaangazuja sie w taka nierowna i troche sztuczna relacje, bo nie maja az takich deficytow.

A to w ogóle jest ciekawe. Czy przywiązanie do terapeuty oznacza, że mamy deficyty, czy może brak przywiązania pomimo kilkuletniej terapii oznacza, że mamy deficyty? Jesteś pewna, że to pierwsze? Sama nigdy nie tęskniłam za terapeutką, bardziej za procesem/rozmową. Za to ona, na moje obawy o nietrwałość tej relacji, odpowiedziała, że MAM się przywiązać, a potem w bezpiecznych warunkach nauczyć, czym jest bliskość. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, natt_me napisał:

Relacja to coś więcej, niż opowiadanie sobie o mężu i dzieciach. To jakaś wspólna przestrzeń (czasem długo wypracowywana), mierzenie się z wyzwaniem, jakim jest drugi człowiek, akceptowanie go pomimo tego, co nas w nim wkurza, wspólne szukanie rozwiązań, polecenie sobie książki, wymiana światopoglądów... Poza tym terapeuci też dzielą się z nami swoimi przemyśleniami, swoim widzeniem świata, używają metafor, śmieją się, nazywają swoje uczucia w relacji terapeutycznej. To dużo o nich mówi. Jasne - dają nam wsparcie, ale też sporo dostają (czasem silne emocje, czasem nasz szczery feedback, zawsze jakąś historię; nie wspominając o pieniądzach i rozwoju osobistym). I też myślę, że się przywiązują. Pomyślcie, że ktoś, kogo dość dobrze znacie (choć on was prawie wcale) podczas jednej z rozmów ze łzami w oczach dzieli się z wami swoją największą tajemnicą. Co wiąże mocniej niż wspólna tajemnica? Co jest większym dowodem więzi, bliskości i zaufania? 

Pięknie napisane. Czytając to zastanawiam się, czy tak silna bliskość emocjonalna jest możliwa do odtworzenia w relacjach z innymi ludźmi i czy to właśnie jest to, czego można by w czasie terapii się nauczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Agnieszka_Kk napisał:

 O niektórych sprawach rozmawiam tylko tutaj.

Mi też narazie trudno się przełamać, by mówić o pewnych rzeczach terapeutce, pomimo, ze czuje, że byłby to dobry krok. Niestety mam tak, ze jesli ujawnie o sobie pewne informacje, to pozniej czuje sie z tym zle, jakbym miała jakieś absurdalne poczucie winy. Przerzucanie swoich przeżyć na inna osobe, choćby terapeutę wprawia mnie stan ukierunkowywania swoich mysli w strone tego, jak dana osoba to psychicznie zniesie. Nie przywyklam do tego, by sie dzielic tak osobistymi rzeczami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Ginko biloba napisał:

Mi też narazie trudno się przełamać, by mówić o pewnych rzeczach terapeutce, pomimo, ze czuje, że byłby to dobry krok. Niestety mam tak, ze jesli ujawnie o sobie pewne informacje, to pozniej czuje sie z tym zle, jakbym miała jakieś absurdalne poczucie winy. Przerzucanie swoich przeżyć na inna osobe, choćby terapeutę wprawia mnie stan ukierunkowywania swoich mysli w strone tego, jak dana osoba to psychicznie zniesie. Nie przywyklam do tego, by sie dzielic tak osobistymi rzeczami. 

Dlatego od pewnego czasu chce zapytać swoją T jak sobie radzi z rzeczami, które usłyszy w gabinecie. Może to absurdalnie zabrzmi, ale nie chciałabym przysporzyć jej koszmarów swoimi opowieściami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam dziś smsa do mojej terapeutki po roku przerwy czy może mnie przyjać na wizyte jedna chociaż albo regularnie.

Odpisała mi że ma urlop do końca października i żebym napisala do niej w listopadzie.

:)))

tak sie ciesze może sie uda chodzic do niej znowu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, el33 napisał:

Dlatego od pewnego czasu chce zapytać swoją T jak sobie radzi z rzeczami, które usłyszy w gabinecie. Może to absurdalnie zabrzmi, ale nie chciałabym przysporzyć jej koszmarów swoimi opowieściami

Myślę, że dobry terapeuta jest nauczony radzenia sobie z takimi rzeczami, nawet jeśli wyznania pacjentów są trudne i bolesne, więc nie musisz się obawiać przysparzania koszmarów swojej T. Empatia empatią, ale w niektórych zawodach trzeba po prostu umieć wyłączyć emocje wtedy, kiedy jest to konieczne, żeby się nie wypalić i samemu zaraz nie potrzebować pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba chce to mimo wszystko usłyszeć od niej, tym bardziej, że jest młoda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, el33 napisał:

Chyba chce to mimo wszystko usłyszeć od niej, tym bardziej, że jest młoda

Jeśli Ci odpowie i będziesz chciała się tym podzielić, to daj znać, to w sumie ciekawe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, natt_me napisał:

Pewnie się z tym liczą (jeśli w ogóle myślą w takich kategoriach: polubię/nie polubię). Mnie się wydaje, że drugi człowiek musi być dla nich - w mniejszym lub większym stopniu - pasją, żeby wybrać ten zawód i dobrze go wykonywać. Trafiłam kiedyś przypadkiem na forum dla terapeutów i couchów - zdziwiłabyś się, jak ciepło mówią o klientach, przekonani, że czytają ich tylko koledzy po fachu.

A to w ogóle jest ciekawe. Czy przywiązanie do terapeuty oznacza, że mamy deficyty, czy może brak przywiązania pomimo kilkuletniej terapii oznacza, że mamy deficyty? Jesteś pewna, że to pierwsze? Sama nigdy nie tęskniłam za terapeutką, bardziej za procesem/rozmową. Za to ona, na moje obawy o nietrwałość tej relacji, odpowiedziała, że MAM się przywiązać, a potem w bezpiecznych warunkach nauczyć, czym jest bliskość. 

Natt_me, tak jak napisalam wczesniej, pewnie czesc osob, ktore nie angazuja sie szczegolnie mocno w relacje z terapeuta, moze nie byc w stanie zaangazowac sie w jakakolwiek blizsza relacje z kimkolwiek i to pewnie na starcie zmniejsza ich szanse, ze cale przedsiewziecie zakonczy sie sukcesem, ale mysle, ze swoimi terapeutami nie beda sie tez fascynowac osoby na tyle zdrowe, ze po prostu nigdy nie wejda glebiej w taki uklad i nie beda mialy potrzeby rozmyslac  calymi godzinami o kims, kto poswieca im jedna godzine w tygodniu (i moze jeszcze od czasu do czasu kilkanascie minut podczas superwizji, jesli wystapia nieprzewidziane problemy). I to wcale nie wyklucza wzajemnej sympatii/szacunku i nie przekresla szans na udana wspolprace. Mysle, ze nawet je zwieksza.

Poza tym nie mylilabym przywiazania z taka niezdrowa fascynacja, ktorej blizej do stanu ostrego zakochania (bo chyba nie pod wplywem przywiazania starannie wybiera sie ciuchy na sesje) na  i ktora (wg mnie) jest czyms nieadekwatnym w takich czysto profesjonalnych relacjach. Ale rozumiem, ze takie fascynacje moga byc zrodlem duzej przyjemnosci dla osob, ktore je przezywaja i czesto sa pewnie glownym powodem kontynuowania terapii.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Ginko biloba napisał:

Mi też narazie trudno się przełamać, by mówić o pewnych rzeczach terapeutce, pomimo, ze czuje, że byłby to dobry krok. 

O jakich rzeczach nie chcesz jej mówić? 

Ja już chyba jestem na taki etapie że mówie o wszystkim 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, el33 napisał:

Dlatego od pewnego czasu chce zapytać swoją T jak sobie radzi z rzeczami, które usłyszy w gabinecie. Może to absurdalnie zabrzmi, ale nie chciałabym przysporzyć jej koszmarów swoimi opowieściami

Hm, trochę to rozumiem. Pomimo tego, ze wiem że to terapia to trudno mi jakoś zrzucać na kogoś cały ten ciężar. Szczególnie, ze widzialam na ostatnim spotkaniu że nią trochę zatrzesło. 

 

2 godziny temu, Pretoria napisał:

O jakich rzeczach nie chcesz jej mówić? 

Ja już chyba jestem na taki etapie że mówie o wszystkim 🙂

Nie jestem jeszcze na tym etapie. Jest sporo spraw oprócz wiadomego, które wywarły znaczny wpływ na moje życie. Nie będę tu smucić, bo nie ja jedna przez coś przeszłam. Czytam to forum i widzę, jak wiele pokiereszowanych osób tu się kłębi. Chcę być w tej relacji szczera, ale jesli całe zycie zaciskalo się zęby na zasadzie sama sobie poradzę, to trudno ot tak sie otwierać. Nie jestem tez pewna czy terapeutka musi znać tak wiele wątków mojego życia. Jeszcze po prostu nie zdecydowałam. Zanurzam się w to powoli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, el33 napisał:

Dlatego od pewnego czasu chce zapytać swoją T jak sobie radzi z rzeczami, które usłyszy w gabinecie. Może to absurdalnie zabrzmi, ale nie chciałabym przysporzyć jej koszmarów swoimi opowieściami

Ja prosiłam swoją żeby się o mnie nie martwiła, że tego nie chcę. Powiedziała, że się martwi na którejś sesji a mi od razu wskoczyło poczucie winy.

Kilka godzin po sesji a mnie nadal lekko telepie. Nie ogarniam tego co się ze mną stało po. Trzeslam się jak galareta i nie mogłam tego opanować. Nigdy czegoś takiego nie miałam :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×