Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zazdrość i zaborczość w związku

Rekomendowane odpowiedzi

Problem,który dotyka wiele par.Obsesyjna zazdrość o drugą osobę,chęć przywiązania jej do siebie.Potrafi zniszczyć niemal każde uczucie,doprowadza do ruiny.

Doświadczyliście tego?

Mam wrażenie,że w tego typu związkach zaufanie gdzieś znika.Druga strona czuje się przyparta do muru i dusi się w tym związku.To doprowadza do kłótni,wymówek,agresji...

Jak sobie w takich sytuacjach radzić?Co zrobić,kiedy partner jest obsesyjnie zazdrosny i wciąż doszukuje się "zdrad",próbuje kontrolować niemal każdy aspekt życia?Czy Waszym zdaniem taki związek ma szansę przetrwać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Byłam w takim związku. Jest to początek końca.

Zaczęło się niewinnie... "Ślicznie wyglądasz, nie musisz się malować", później przekształciło się w to: "Nie maluj się, bo ściągasz uwagę facetów!O to ci chodzi?Już z jakimś sie piep...", później było, że mam nie zakładać spódniczki , później wymyślił, że jestem za chuda i "kazał mi" przytyć , później zero kontaktu z kolegami, przeglądanie smsów, telefonu. Gdy jakiś czas razem pracowaliśmy nie mogłam rozmawiać z kolegami z pracy, gdy nie daj Bóg do któregoś się uśmiechnęłam, to afera gotowa, że go prowokuję, flirtuję i zaraz polecę do kibla go zdradzić.

Po roku tej męki, litrach wylanych łez, zaawansowanej nerwicy,napadów szału, wszelkie zakochanie przeszło i uciekłam gdzie pieprz rośnie.

Koleś totalnie przestał mnie szanować , a jego zazdrość stała się obsesją.

I sprawdza się tutaj przysłowie: na złodzieju czapka gore. Bo on sam pisał i wymieniał się odważnymi fotkami z laskami przez gg, w czasie gdy mi pisał, że "idzie spać". :mrgreen:

Od takich patologii należy uciekać i nie taragać sobie niepotrzebnie zdrowia i nerwów. Człowieka i tak nie zmienisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"Ślicznie wyglądasz, nie musisz się malować", później przekształciło się w to: "Nie maluj się, bo ściągasz uwagę facetów!O to ci chodzi?Już z jakimś sie piep..."
"I po co się tapetujesz?Myślisz,że spodobasz się innym?" :roll: Pamiętam...

Takie coś jest po prostu straszne.Zero zaufania,te nieuzasadnione podejrzenia,jakieś przytyki :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith , no dokładnie... Widzę, że przeszłyśmy przez to samo piekiełko...

Według mnie taki związek ciężko uzdrowić. Toksyczni ludzie w większości przypadków toksycznymi pozostaną. Takie jest moje zdanie.

Wyjątkiem może być, to gdy któraś ze stron zawiedzie zaufanie, zdradzi, okłamie, wtedy chorobliwa zazdrość może się pojawić i jest nadzieja, że z czasem, po odbudowaniu zaufania, jakoś się sytuacja uzdrowi. Jeśli jednak zaborczość jest nieuzasadniona, przeradza się w agresywne docinki i równanie z błotem, to znaczy, że mamy do czynienia z człowiekiem zwichniętym i po co się męczyć. Ja już bym 2. raz do tej samej rzeki nie weszła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie doswiadczylam tego oprocz epizodu kiedy wnioslam o rozwod.. wtedy chcial zebym sie wytlumaczyla dlaczego jeden z kolegow na imprezie ma zrobione przeze mnie wiecej fotek niz reszta towarzystwa :lol: na pewno jest powodem tego pozwu rozwodowego. Takie przerzucanie na mnie winy za swoje zdrady. Poza tym chyba nikt nie byl o mnie jakos specjalnie zazdrosny..obecny partner nawet jezeli jest to w zdrowych granicach.A moze to kwestia tego, ze sypiam z jednym facetem na raz. Jak z nim to na pewno nie z kims innym a jak mi sie zachce to bedzie pierwsza osoba ktora sie o tym dowie.

Psychotropka`89, straszne to co piszesz :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdrość z jednej strony jest naturalną reakcją powinna istnieć

pokazuje często jak osobie zależy na partnerze partnerce

może też się to drugiej osobie podobać ;)

A jeśli chodzi o tą złą stronę gdy przybiera paranoiczną formę

prowadzi do powstania toksycznego związku i taki związek moim zdaniem się rozpadnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po roku tej męki, litrach wylanych łez, zaawansowanej nerwicy,napadów szału, wszelkie zakochanie przeszło i uciekłam gdzie pieprz rośnie.

nie wiem jak można chcieć być z takim debilem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy14 , no były to przykre zdarzenia ale ten chłopak miał przewaloną sytuację rodzinną . Ja byłam młodziutka, zahukana, bardzo pod jego wpływem. Może nie powinnam go usprawiedliwiać, bo mi dał w kość zdrowo ale współczuję mu, z perspektywy czasu. Nie czuję do niego żalu, wybaczyłam. Jest mi teraz totalnie obojętny. Ale... niech się inna baba z nim teraz męczy. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Widzę, że przeszłyśmy przez to samo piekiełko
Piekiełko,to chyba nawet zbyt łagodne określenie...na szczęście,to minęło.Teraz trzeba zrobić wszystko,żeby więcej w coś takiego nie wdepnąć...

 

To gdzie w takim wypadku są granice"zdrowej"zazdrości?Poza tym,wychodzę z założenia,że jeśli już się z kimś wiążę,to nie po to,żeby zdradzać na prawo i lewo tylko po to,żeby jednak 'trzymać"się tej osoby.Dlatego nie rozumiem kontrolowania i zazdrości.Przecież to,że mam ochotę pogadać z kimś innym niż z osobą,z która jestem w związku,to nie znaczy,że od razu muszę być niewierna.

Jak dla mnie na zazdrości daleko się nie zajedzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To gdzie w takim wypadku są granice"zdrowej"zazdrości?

mi się wydaje że dopóki nie krzywdzimy drugiej osoby swoją zazdrością dopóty jest zdrowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, wydaje mi sie, ze kazdy jest w jakims stopniu zazdrosny o partnera bo mamy poczucie wylacznosci na niego. Zdrowe granice sa wtedy kiedy zazdrosc nie powoduje kontroli a o sytuacjach ktore sa dla nas dyskomfortem sie rozmawia.

Ja nadal wychodze z zalozenia, ze partnera nie trzyma sie na smyczy.. sam ma wiedziec jakich granic nie powinien przekraczac bo sa szkodliwe dla zwiazku. Czy bywam zazdrosna? Pewnie, ze bywam ale staram sie wtedy myslec racjonalnie. Bardzo czesto dochodze do wniosku, ze wyolbrzymiam i mowie sobie stop. Co z tego, ze inne laski go podrywaja..on reaguje prawidlowo. Nie robi nic zlego. Stawia granice. I po temacie dla mnie. A kiedy wydaje mi sie ze przekracza granice to przegadujemy to. Bywa ze ja go przekonam do swojego punktu widzenia a bywa ze on mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mi się wydaje że dopóki nie krzywdzimy drugiej osoby swoją zazdrością dopóty jest zdrowa.
Myślę,że niektórzy mają problem,żeby w ogóle rozważyć,czy swoją zazdrością aby na pewno nie krzywdzą drugiej osoby...
Zdrowe granice sa wtedy kiedy zazdrosc nie powoduje kontroli a o sytuacjach ktore sa dla nas dyskomfortem sie rozmawia
Myślę,że do tego komunikacja w związku nie może szwankować...
Ja nadal wychodze z zalozenia, ze partnera nie trzyma sie na smyczy
Dokładnie tak.Co to za związek,w którym nieustannie się kogoś sprawdza i kontroluje,próbuje się do siebie przywiązać?Jakiś kredyt zaufania powinien być...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że do tego komunikacja w związku nie może szwankować...

Dlatego tak wazne jest zeby ludzie ze soba rozmawiali. Nie tlumili i nie kumulowali emocji. Ale rozmowa to nie wyrzucaniem z siebie pretensji, obwunianie drugiej strony. Mowmy o tym co czujemy w zwiazku z zachowaniem partnera a nie jaki on jest albo nie jest.

Czasami kazdy zachowuje sie glupio ale to nie znaczy, ze jest glupi przeciez. Wiec jest roznica kiedy powiemy "glupio sie zachowales" a "jestes glupi"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeżyłam to w 1szym małżeństwie, a zaczęło się właściwie przed nim,. Mój eks był moim pierwszym poważnym facetem i nie miał żadnych powodów do zazdrości, ale swoim zachowaniem zniszczył wszystko. Doszło do tego ,że miałam awanturę za to ,że jakiś facet powiedział mi cześć czy np spytał o godzinę. Odsunął mnie zupełnie od ludzi bo rozmowy z koleżankami też mu się nie podobały , mogłam go przecież obgadywać. Byłam młoda, zagubiona i na początku wydawało mi się ,że tak powinna wyglądać miłość. Skoro jest tak zazdrosny to znaczy ,że kocha. Wybaczyłam nawet ,że pierwszy raz dostałam w mordę przy ludziach bo powiedziałam coś o koledze. Potem było już tylko gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale rozmowa to nie wyrzucaniem z siebie pretensji, obwunianie drugiej strony. Mowmy o tym co czujemy w zwiazku z zachowaniem partnera a nie jaki on jest albo nie jest.
To jest częsty błąd,ktory ludzie popełniają...
Doszło do tego ,że miałam awanturę za to ,że jakiś facet powiedział mi cześć czy np spytał o godzinę.
I nie daj Boże było się poza domem i z kimś się porozmawiało,a do Niego jakimś cudem się doniosło...dopiero była awantura...też tak mialaś?
Skoro jest tak zazdrosny to znaczy ,że kocha.
Nigdy nie rozumiałam tego zdania.Zawsze mnie dziwiło,że w ten sposób się mówi.Jeśli ktoś kocha,to szanuje i Ci wierzy,a nie jest obsesyjnie zazdrosny...
Wybaczyłam nawet ,że pierwszy raz dostałam w mordę przy ludziach bo powiedziałam coś o koledze. Potem było już tylko gorzej.
Bo kiedy ktoś raz przekroczy granice,to później będzie pozwalał sobie na coraz więcej.Następuje eskalacja agresji i tego po prostu nie da się zatrzymać.A czlowiek jest tak zszokowany,przerażony,zdezorientowany,że nie wie co zrobić i jak się z tej relacji wyplątać.Pojawia się głupia nadzieja,że może coś się jeszcze zmieni,poczucie winy,że może to ja sprowokowałam do takiego zachowania...

 

-- 10 gru 2012, 18:52 --

 

Nie wiem,może jestem jakimś dinozaurem,ale mnie milość zawsze kojarzyła się z czymś ciepłym,z poczuciem bezpieczeństwa,a tymczasem doświadczyłam zupełnie czegoś innego i prawdę mówiąc-nie jestem w stanie tego zrozumieć...Zazdrość,zaborczość,agresja?W imię czego?To ma być miłość?To ja w takim razie nie chcę takiej miłości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zazdrość i zaborczość kształtowała sie na przestrzeni tysiecy lat, w kontekście sklonnosci kobiet do poszukiwania silniejszych mezczyzn, jako cecha majaca zapobiec zaplodnieniu partnerki przez innego mezczyzne, stad wielu facetow jest naturalnie predysponowana do tego, wydaje mi sie, ze dzisiaj nie jest juz to cecha zwiekszajaca szanse na rozmnozenie sie i utrzymanie zwiazku, tak jak kiedys.

 

Ale kobiety czesto tez sa zazdrosne, hehe taki znajomy byl pod pantoflem to dostawal zrypke za samo spojrzenie na dziewczyne i to przy kumplach, a jego dziewczyna na jego oczach tanczyla z innymi na dyskotece.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale kobiety czesto tez sa zazdrosne, hehe taki znajomy byl pod pantoflem to dostawal zrypke za samo spojrzenie na dziewczyne i to przy kumplach, a jego dziewczyna na jego oczach tanczyla z innymi na dyskotece.
No tak,to działa w obie strony.Kobiety też bywają zazdrosne i to nawet bardzo.Włażą na pocztę,sprawdzają telefon,śledzą,kontrolują...ale moim zdaniem,to na pewno nie jest "zdrowy"objaw...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

,ale mnie milość zawsze kojarzyła się z czymś ciepłym,z poczuciem bezpieczeństwa,

Mnie nie.. nigdy takiej nie dostalam. Bylam przekonana ze milosc boli dlatego tak dlugo bylam mezatka. Tej cieplej i bezpiecznej dopiero sie ucze i calkiem dobrze mi idzie.

Ale kobiety czesto tez sa zazdrosne

Bo wiecej kobiet niz mezczyzn ma niska samoocene a to niestety sprzyja zazdrosci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith , ale najzabawniejsze jest to, że gdy tak się szpera, to zawsze się coś "wyszpera"... Nawet gdy facet wydaję się być najcudowniejszym i najszczerszym człowiekiem pod słońcem. Dlatego dla własnego zdrowia psychicznego > już się wyleczyłam z tego :?

Róbta co chceta. Tylko będzie gorzej jak się o tym dowiem... :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lilith , ale najzabawniejsze jest to, że gdy tak się szpera, to zawsze się coś "wyszpera"
No zazwyczaj tak jest.Ja jakoś nigdy nawet nie próbowałam sprawdzać drugiej strony.Nie wiem,ale wydawało mi się to naruszeniem,jakimś przekroczeniem granicy,brakiem szacunku do drugiej strony i nieszanowaniem prawa do prywatności,do którego,moim zdaniem-nawet będąc z kimś w związku-ma się prawo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tą różnicą, że ja zastrzegłam partnerowi, że mogę się do tego posunąć. Moje zaufanie wcześniej zostało mocno nadszarpnięte przez wcześniejsze związki. Powiedział, że rozumie i nie ma nic przeciwko i nie ma nic do ukrycia >. No i zdarzyło się, że kontrola była... Wyszła, delikatnie mówiąc niekorzystnie. I znów przerabiałam znany już do bólu schemat... Kłamstw prosto w oczy, zarzekania się... Aaa... szkoda gadać... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z tą różnicą, że ja zastrzegłam partnerowi, że mogę się do tego posunąć. Moje zaufanie wcześniej zostało mocno nadszarpnięte przez wcześniejsze związki. Powiedział, że rozumie i nie ma nic przeciwko i nie ma nic do ukrycia
No tak się mówi,że to nie przeszkadza,że się rozumie,ale w praktyce wygląda to troszkę inaczej...

 

Mnie nikt nie uprzedzał.A nawet jakby mnie ktoś uprzedził,to w życiu bym się na coś takiego nie zgodzila.Jeszcze na początku związku byłabym w stanie powiedzieć jasno i wyraźnie"nie zgadzam się na to",,ale z czasem,kiedy coraz głębiej wchodziło się w relację,to już nie było to takie proste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy, tak, niska samoocena sprzyja zazdrości, to jest prosty mechanizm: ktos sie nisko ocenia, wiec uwaza, ze jest wysoce prawdopodobnym, ze partner/ka zdradzi go z kims lepszym i stara sie temu zapobiegac, mysli o tym itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Candy, tak, niska samoocena sprzyja zazdrości, to jest prosty mechanizm: ktos sie nisko ocenia, wiec uwaza, ze jest wysoce prawdopodobnym, ze partner/ka zdradzi go z kims lepszym i stara sie temu zapobiegac, mysli o tym itp.
To trochę bez sensu,bo w ten sposób popycha się partnera w cudze ramiona.Skoro przykleja się komuś łatkę tego,który zdradza i obsesyjnie pod tym względem kontroluje,to w końcu ta druga osoba tę etykietkę może przyjąć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak, nie jest to mądra strategia - kontrola - i okazywanie chorobliwej zazdrości, ale sam tok rozumowania:

 

 

nie jest nielogiczny.

 

Takie przekonanie oczywiscie moze rodzic obsesje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×