Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

PTSD a borderline,somatyzacja,osobowość rozszczepiona

Rekomendowane odpowiedzi

No właśnie,jak to jest w przypadku współwystępowania somatyzacji, osobowości z pogranicza (borderline), rozszczepionej osobowości z PTSD?Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?Jak ma się PTSD do innych zaburzeń?Czy trauma może być przyczyną na przykład borderline?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skarbie, nigdy mi taki związek nie przyszedł na myśl; między tym że przeżywałam PTSD a tym że mam diagnozę osobowości chwiejnej emocjonalnie...

 

mocno przechodziłam somatyzacje, pierwsze - mam na myśli próbę gwałtu gdy miałam 16 lat - siadło ciśnienie, byłam pod kontrolą z powodu zbyt wysokiego...

 

zastanawiam się co to w ogóle znaczy osobowośc prawidłowa emocjonalnie? odczuwac tak jak widzieliby to inni? według ściśle określonych norm w danej kulturze? tłumic w miejscu pracy, tłumic przy bliskich bo trzeba zrobic im obiad, dzieci płaczą?

 

moje emocje były rozgrzane do czerwoności właściwie od dzieciństwa... jak coś czułam to całą sobą... nie inaczej ze zdarzeniami traumatycznymi, jak czułam to boleśnie...

 

w ogóle jakie to ma znaczenie czy PTSD przeżywa ktoś z diagnozą osobowości borderline a prawidłowej? w jednym i drugim przypadku cholernie boli...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w ogóle jakie to ma znaczenie czy PTSD przeżywa ktoś z diagnozą osobowości borderline a prawidłowej?
Ma znaczenie.Niektórzy sądzą,że przyczyną borderline mogą być właśnie traumatyczne zdarzenia-zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieciństwo.

 

Niemniej jednak niektóre osoby dorosłe mają diagnozę borderline i nie mają za sobą traumatycznych przejść.Stąd moje pytanie-czy trauma może być przyczyną borderline i w jakim stopniu jest prawdopodobne to,że,jeśli ktoś ma za sobą traumę,to wystąpi u niego borderline?Czy ma ktoś informacje na ten temat?W jakim stopniu PTSD(zwłaszcza nie leczony)może się przyczynić do rozwoju innych zaburzeń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki za wytłumaczenie, nie zrozumiałam o co ci chodzi; myślałam że rozgraniczasz przeżywanie PTSD przez osoby borderline i te z prawidłową osobowością...

 

sądzę że u mnie przyczyną zaburzeń osobowości była toksyczna atmosfera w domu; moja osobowośc nie miała szans się ukształtowac poprawnie...

 

o PTSD już napisałam - że przeżywałam to bardzo intensywnie, podobnie jak resztę swoich emocji...

 

 

a w ogóle, co to jest co przechodzę teraz,w związku z odblokowaniem się przeżyc z domu rodzinnego: zjazd w dół, źle przespane nocki - budzę się nieraz o 3 czy 4 i nie mogę za Chiny zasnąc, nagminnie mam koszmary senne w których symbolicznie bądź żywcem z przeszłości odtwarzana jest przemoc psychiczna, z trudem wykonuję swoje czynności, od czasu do czasu pojawią się głosy, jakbym żywcem słyszała rodziców którzy znów swoje? bo mój wewnętrzny krytyk świra dostał już dawno temu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
myślałam że rozgraniczasz przeżywanie PTSD przez osoby borderline i te z prawidłową osobowością...
Nie,absolutnie.Zastanawiam się po prostu czy niektóre zaburzenia mogą być konsekwencją PTSD i braku właściwego leczenia/reakcji...?Kiedyś na ten temat czytałam,ale w sumie tamte informacje były dość ubogie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekaw jestem jakie są skutki nieleczonego/źle leczonego PTSD. U mnie trauma nastąpiła 10 lat temu, dopiero rok temu trafiłem na dobrą terapeutkę i teraz gdy pracujemy nad tymi wszystkimi myślami to mam wrażenie, że żyję w 2 światach: przeszłości i teraźniejszości. Masz może jeszcze jakieś materiały linki, do takich zagadnień?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

frank2, jeśli chodzi o PTSD,cały mechanizm,to polecam książkę Judith Herman:Przemoc-uraz psychiczny i powrót do równowagi"Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.Dużo jest odniesień do gwałtu i nerwicy wojennej,ale można to również odnieść ogólnie do PTSD i jego skutków.Polecam również film rysunkowy "Walc z Baszirem".Mimo,że jest to ukazane na przykładzie żołnierzy,to jednak cały mechanizm PTSD w innych przypadkach,działa w ten sam sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w ogóle jakie to ma znaczenie czy PTSD przeżywa ktoś z diagnozą osobowości borderline a prawidłowej?
Ma znaczenie.Niektórzy sądzą,że przyczyną borderline mogą być właśnie traumatyczne zdarzenia-zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieciństwo.

 

Niemniej jednak niektóre osoby dorosłe mają diagnozę borderline i nie mają za sobą traumatycznych przejść.Stąd moje pytanie-czy trauma może być przyczyną borderline i w jakim stopniu jest prawdopodobne to,że,jeśli ktoś ma za sobą traumę,to wystąpi u niego borderline?

ja w jednym z podręczników spotkałam się ze statystyką, że ponad 80% bpd ma na koncie nadużycia seksualne (nie tylko przemoc jako taką, ale właśnie seksualną). osobiście mam poczucie, że trauma seksulna ma ogromny wpływ na powstanie bpd. z kolei nie powiedziałabym, że bezwzględnie je determinuje. jeśli dołoży się do tego bardzo wczesny wiek, (a to przycież ma znaczenie, bpd kształtuje się w wyniku blokady rozwoju emocjonalnego ok 2 r.ż) to związek jest niezaprzeczylny raczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zielona miętowa, to nie była przypadkiem "Psychologia zaburzeń" tom I GWP? O ile dobrze pamiętam,to również się tam spotkałam z taką statystyką.Z tego,co pamiętam,to właśnie w wyżej wymienionym podręczniku wspominali o tym,że przemoc seksualna może mieć ogromny wpływ na kształtowanie bpd,ale jednoznacznych dowodów na to nie mieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, jestem prawie pewna że to było w czymś innym, bo czytałam o tym relatywnie dawno, a "psychologię zaburzeń" mam od niedawna ;). możliwe, że czytałam to u goldstein (zaburzenie z pogranicza)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zielona miętowa, Godstein jeszcze nie czytałam,ale również miałam do czynienia z fragmentem na ten temat.Tylko nie pamiętam już gdzie.No nieważne.W każdym razie spotkałam się z opinią,że u ofiar przemocy następuje zmiana osobowości,degradacja tożsamości,która skutkuje między innymi upośledzeniem wchodzenia w związki społeczne.Depresja ofiar traumy nie jest zwykłą depresją,lęku też nie można nazwać "zwykłym"lękiem.Jednakże często nie są to objawy kojarzone z chronicznym urazem,który miał miejsce w dzieciństwie.Myślę,że bpd w przypadku osób,które przeżyły traumę,może być jakąś formą adaptacji do zaistniałej sytuacji.Dziecko po prostu nie jest w stanie "ogarnąć"tego,co się stało i w ten sposób się broni."Ja"jest bardzo niestabilne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w ogóle jakie to ma znaczenie czy PTSD przeżywa ktoś z diagnozą osobowości borderline a prawidłowej?
Ma znaczenie.Niektórzy sądzą,że przyczyną borderline mogą być właśnie traumatyczne zdarzenia-zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieciństwo.

 

Niemniej jednak niektóre osoby dorosłe mają diagnozę borderline i nie mają za sobą traumatycznych przejść.Stąd moje pytanie-czy trauma może być przyczyną borderline i w jakim stopniu jest prawdopodobne to,że,jeśli ktoś ma za sobą traumę,to wystąpi u niego borderline?

ja w jednym z podręczników spotkałam się ze statystyką, że ponad 80% bpd ma na koncie nadużycia seksualne (nie tylko przemoc jako taką, ale właśnie seksualną). osobiście mam poczucie, że trauma seksulna ma ogromny wpływ na powstanie bpd. z kolei nie powiedziałabym, że bezwzględnie je determinuje. jeśli dołoży się do tego bardzo wczesny wiek, (a to przycież ma znaczenie, bpd kształtuje się w wyniku blokady rozwoju emocjonalnego ok 2 r.ż) to związek jest niezaprzeczylny raczej.

ciekawe. z jednej strony ma to sens, ok 2 r.ż jest tzw. bunt 2-latka, kiedy to dziecko wyraza złość, kształtuje swoją niezależność, swoje JA - tak nieco mocniej i o ile rodzice nie pacyfikują) wyrabia sobie umiejetnośc bycia z innymi, emocji, czy tez wlasną sprawczość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja w jednym z podręczników spotkałam się ze statystyką, że ponad 80% bpd ma na koncie nadużycia seksualne (nie tylko przemoc jako taką, ale właśnie seksualną).

Też się z nią spotkałam i nie dyskutuję w sumie z nią, bo nie mam rzetelnego kontrargumentu popartego badaniami, ale... no zwykłe ludzkie obserwacje temu przeczą. Dobre 2/3-3/4 znanych mi borderów nie ma żadnych traum seksualnych (natomiast każdy z nich już we wczesnym dzieciństwie doświadczył traum w rodzinie - przemocy, opuszczenia z wielkim hukiem, dotknęły go bolesne skutki choroby psychicznej jednego z rodziców itd). Ok, część mogła mnie okłamać, część mogła coś wyprzeć, a może po prostu znam takich wyjątkowych borderków ale nadal zdrowy rozsądek podpowiada mi, że tamta statystyka jest przesadzona.

 

Natomiast widziałam jak to działa w drugą stronę - już po wystąpieniu objawów borderline pojawiało się molestowanie, gwałty, toksyczne związki z przemocą seksualną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Natomiast widziałam jak to działa w drugą stronę - już po wystąpieniu objawów borderline pojawiało się molestowanie, gwałty, toksyczne związki z przemocą seksualną.
Myślisz,że bpd zwiększa ryzyko takich zdarzeń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, tak.

Borderzy często świadomie pakują się w niebezpieczne sytuacje, sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć. Mężczyźni często pakują się w bójki (chociaż wielu mężczyzn borderów nie znam, bo raptem dwóch, no - dwóch i pół ;-) ), a kobiety... cóż - pakują się często właśnie w niebezpieczne sytuacje z mężczyznami. Kilometrowe spacery po nocy, łapanie stopa zamiast taksówki, flirtowanie z obcymi facetami poznanymi gdzieś po pijaku i wychodzenie z nimi w ciemną noc, jednonocne przygody, przypadkowi kochankowie... To plus tendencja do kurczowego trzymania się wybranego partnera przez jakiś czas, lęk przed porzuceniem, co ten facet by nie robił, ogromnie zwiększa ryzyko traum na tle seksualnym. Od chyba każdej znanej mi kobiety z bpd słyszałam chociaż parę razy zdanie "Nie obchodzi mnie czy ktoś mnie zgwałci." - i w tym konkretnym momencie faktycznie zachowywały się jakby ich to nie obchodziło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od chyba każdej znanej mi kobiety z bpd słyszałam chociaż parę razy zdanie "Nie obchodzi mnie czy ktoś mnie zgwałci." - i w tym konkretnym momencie faktycznie zachowywały się jakby ich to nie obchodziło.
Również to słyszałam.Zupełnie tak,jakby absolutnie nie przejmowały się konsekwencjami,celowo balansowały na granicy,wystawiały na ryzyko.Tylko problem polega na tym,że faktycznie może stać im się krzywda i konsekwencji nie da się później usunąć.I kolejna trauma gotowa...

Slyszalam nawet takie coś od dziewczyn,które już wcześniej ktoś skrzywdził.W pewnym momencie zachowywały się tak,jakby zapomniały już,co się stało poprzednim razem.Robiły dokładnie to samo.Jakby nie potrafiły uczyć się na błędach.Może to jest jakieś dążenie do autodestrukcji?Sama nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

vian - żartujesz ????? :shock::shock::shock::shock:

 

łomatko, doświadczyłam przecież przemocy seksualnej i nie życzę tego największemu wrogowi... a, nie pakowałam się w te sytuacje, znalazłam się w złym miejscu, złym czasie, spotkałam drani na swej drodze...

 

myślcie co chcecie - chcę być morsem, wykąpać się z innymi morsami w bardzo zimnej wodzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

małpka bubu, ale My nie odniosłyśmy tego do wszystkich osób z borderline tylko do tych,z którymi same miałyśmy do czynienia,a które być może nieświadomie same się narażały :roll: Oczywiście nie chodzi tutaj o to,żeby zrzucić winę na ofiarę,bo to by było całkowicie "bezużyteczne".Chodzi o to,żeby się temu bliżej przyjrzeć,bo może się okazać,że działają mechanizmy sprzyjające nieświadomemu narażaniu się na traumatyczne wydarzenia i jeśli się je w porę rozpozna i zacznie zwracać na nie uwagę,to można sobie będzie oszczędzić cierpienia na przyszłość.Można ignorować fakt,że wielokrotnie padło się ofiarą przemocy i zrzucać wszystko na rachunek pecha,znalezienia się w złym miejscu i czasie.Ale czy nie lepiej też przyjrzeć się temu od innej strony i rozważyć wszelkie możliwości?Nie chodzi o to,żeby siebie obwiniać,ale żeby się uchronić od powtórki z historii...

Jeśli wielokrotnie padło się ofiarą przemocy,to jest jakiś schemat,który się powtarza.I dopóki tego się nie zdemaskuje,to ryzyko powtórki będzie ogromne...

myślcie co chcecie - chcę być morsem, wykąpać się z innymi morsami w bardzo zimnej wodzie...
A jaki to ma związek z tematem...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od chyba każdej znanej mi kobiety z bpd słyszałam chociaż parę razy zdanie "Nie obchodzi mnie czy ktoś mnie zgwałci." - i w tym konkretnym momencie faktycznie zachowywały się jakby ich to nie obchodziło.

 

Rzeczywiście, pamiętam, jak sama swojego czasu analogiczną formułkę rzuciłam byłej przyjaciółce.

Tak, było to bardzo świadome narażanie się z myślą przewodnią: "wisi mi, co może się przytrafić, a i mam nadzieję, może uda się siebie skopać jeszcze niżej i dotkliwiej?", kiedy autoagresja w pewnym momencie staje się kwestią ..jakby niesatysfakcjonującą, niewystarczającą, istnieje przepiękny miazmat (ironizuję) - inni ludzie, najlepiej - nieobliczalni.

Kiedy zawodzi jakikolwiek szacunek dla samej siebie, rzucić w dół można się jeszcze za 'pomocą' drugiej osoby.

 

I, owszem, mam na koncie nadwerężenia seksualne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, nawt czasem jak się go zdemaskuje, to schemat bywa silniejszy. ot co. szit lubi powracac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saanna, zgadza się,ale mimo wszystko warto próbować to rozpracować,bo stanie w miejscu nic nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
łomatko, doświadczyłam przecież przemocy seksualnej i nie życzę tego największemu wrogowi... a, nie pakowałam się w te sytuacje, znalazłam się w złym miejscu, złym czasie, spotkałam drani na swej drodze...

No i czego się burzysz jak woda w czajniku. Skoro Ciebie to nie dotyczy, to się ciesz zamiast bulwersować, bo wiele dla wielu dziewczyn to jednak JEST problemem i to wcale nie z ich wyboru. Po prostu tak mają i w tym danym momencie nie są w stanie nad sobą zapanować. Lilith ma rację, nie pisałam tego, żeby komuś dać do zrozumienia, że to jej wina, tylko, żeby właśnie raczej pokazać, że NIE JEST, że to problem wynikający z zaburzenia. Tak jak kogoś nie wiem - z depresją czy nerwicą nie nazwie się beksą lalą chociaż może często płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po prostu tak mają i w tym danym momencie nie są w stanie nad sobą zapanować.
I własnie dlatego,że nie są w stanie nad sobą zapanować,często obwiniają się o to,co zaszło.A przecież to nie jest wcale takie oczywiste,jasne i proste.Zaburzenia kierują się swoimi prawami i trzeba mieć to na uwadze zamiast sobie jeszcze bardziej dokładać i się o wszystko obwiniać.Takie coś niewiele da...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lilith, a kobiety... cóż - pakują się często właśnie w niebezpieczne sytuacje z mężczyznami. Kilometrowe spacery po nocy, łapanie stopa zamiast taksówki, flirtowanie z obcymi facetami poznanymi gdzieś po pijaku i wychodzenie z nimi w ciemną noc, jednonocne przygody, przypadkowi kochankowie...

Jestem BPD i zgadzam się z tym w 100%. Wchodzę w relacje szybkie, nagłe, impulsywne....robie coś czego poźniej sie wstydzę i katuję sie za to w różny autodestrukcyny sposób. Traumy z dzieciństwa tak na mnie wpłynęły i na moją osobowość, że życie na ciągłej granicy daje mi poczucie (chorej) normalności... ehhh :why::( Po takich różnych przeżyciach....zamykam się jeszcze bardziej w swojej samotności i beznadziejności bojąc się że znów sie to powtórzy a jak tego nie chce... już rodzina pilnuje mnie na każdym kroku co z jedej strony mnie doprowadza do roztroju nerwowego z drugiej wiedzą ze znowu zrobie jakąs gupotę i chcą "niby " dla mnie dobrze.,... ale ja chce zacząć normalnie żyć i być swiadoma swoich czynów a nie wciąż wiecznie kontrolowana,....przedemną jeszcze długa droga :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lilith, a kobiety... cóż - pakują się często właśnie w niebezpieczne sytuacje z mężczyznami. Kilometrowe spacery po nocy, łapanie stopa zamiast taksówki, flirtowanie z obcymi facetami poznanymi gdzieś po pijaku i wychodzenie z nimi w ciemną noc, jednonocne przygody, przypadkowi kochankowie...

Jestem BPD i zgadzam się z tym w 100%. Wchodzę w relacje szybkie, nagłe, impulsywne....robie coś czego poźniej sie wstydzę i katuję sie za to w różny autodestrukcyny sposób. Traumy z dzieciństwa tak na mnie wpłynęły i na moją osobowość, że życie na ciągłej granicy daje mi poczucie (chorej) normalności... ehhh :why::( Po takich różnych przeżyciach....zamykam się jeszcze bardziej w swojej samotności i beznadziejności bojąc się że znów sie to powtórzy a jak tego nie chce... już rodzina pilnuje mnie na każdym kroku co z jedej strony mnie doprowadza do roztroju nerwowego z drugiej wiedzą ze znowu zrobie jakąs gupotę i chcą "niby " dla mnie dobrze.,... ale ja chce zacząć normalnie żyć i być swiadoma swoich czynów a nie wciąż wiecznie kontrolowana,....przedemną jeszcze długa droga :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×