Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Namiętność,miłość,seks

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Vian, próbowałam rozmawiać. Ale niestety rozmowa według mojego exa nie polegała na dialogu a monologu, jego monologu. Typ który wie wszystko najlepiej i zawsze ma racje. Pozniej kłótnie a pod koniec po prostu przeczekiwałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, mnie tam nigdy w życiu nikt nie strzelił focha, kiedy spokojnie tłumaczyłam, że dziś nie, bo się źle czuję.

mnie tez nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, Aranjani, kochane Wy moje, ale o czym tu rozmawiać! :D To przecież nie wymaga tłumaczenia, że jak coś BOLI to nie ma się ochoty na seks, a Wasi partnerzy to nie byli pewnie jacyś ciężko upośledzeni, na poziomie kilkulatka, że tego nie mogli załapać.

 

Inna sprawa, że jedno to jak się nie ma ochoty na seks przez parę dni maks, bo jest się chorą, a drugie jak się go nie ma przez parę miesięcy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Vian, nniestety są faceci którym chyba tylko łopatologicznie cos można wytłumaczyć, ale nie zawsze nawet taka metoda jest skuteczna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aranjani, no i ok, niech będzie łopatologicznie - "strzelając fochy zachowujesz się jakbyś miał 3 lata a upośledzony nie jesteś, przestań", a jak dalej nie zrozumie to "w kącie są walizy".

 

Fochy Wam strzelali, bo widocznie uważali, że coś w ten sposób osiągną, mnie mało kto strzela focha jak się na coś nie zgadzam, bo większość bliższych osób świetnie wie, że w ten sposób najwyżej osiągną coś przeciwnego, bo ja bardzo źle reaguję na przymus...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, wiesz...jak faktycznie się źle czułam,to wtedy nie chciałam.Natomiast,kiedy było ok,to się zgadzałam.Inna sprawa,że ja seksu mogłabym nie uprawiać i by mi to wcale nie przeszkadzało.Niemniej jednak,rozumiem,że ktoś miał potrzeby,więc ok.Wiedziałam,że związek też do czegoś zobowiązuje i trzeba też mieć na uwadze drugą osobę.To moje odmawianie nie było częste.Tylko i wyłącznie wtedy,kiedy naprawdę mi coś było.

To przecież nie wymaga tłumaczenia, że jak coś BOLI to nie ma się ochoty na seks, a Wasi partnerzy to nie byli pewnie jacyś ciężko upośledzeni, na poziomie kilkulatka, że tego nie mogli załapać.
No właśnie coś nie rozumiał.Liczyło się tylko to,że On ma ochotę,a ja mam spełniać każdą zachciankę.I nie było kompromisów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
No właśnie coś nie rozumiał.Liczyło się tylko to,że On ma ochotę,a ja mam spełniać każdą zachciankę.I nie było kompromisów...

 

mogę to samo napisać

 

Vian, no i w koncu leżały... ale moje :) sama sie spakowałam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, mam nadzieje, ze ci co strzelali fochami i robili o to awantury to już definitywnie BYLI ? Bo to kwestia szacunku dla siebie i drugiej osoby.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka, definitywnie.Ale niestety,wspomnienia,ciężkie doświadczenia zostały i nie można ich wymazać,przez co mam jeszcze większy lęk przed związaniem się z kimś :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qrfa takie egzemplarze to gonić z chałupy jak najszybciej.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hans, haha jasne,jak te "nietoperze z Balii",co to o nich ciekawie było powiedziane w "Lejdis" :lol::mrgreen:

 

linka, zanim czlowiek przejrzy na oczy,połapie się,że coś jest nie tak,to często już zdąży się wpakować w niezłe bagno,uzależnić emocjonalnie i finansowo.Wtedy ciężko jest odejść,zrobić cokolwiek...

O takich sytuacjach nie uczą w szkole,nikt o tym nie wspomina,nie mówi,jak sobie w takim wypadku poradzić.Między innymi dlatego łatwo jest się w takie coś wpakować i ciężko z tego wybrnąć.Często na samym początku jest się tak zafascynowanym drugą osobą,że ma się klapki na oczach.Zupełnie jak ten koń.Miłość,bliskość,potrzeba zaufania,bycia z drugim człowiekiem...czyli te najbardziej "gorące" i pozytywne pragnienia paradoksalnie mogą prowadzić do zaślepienia,wyrzekania się swoich praw,ran...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Strzelali fochy? Sami sobie?

Mnie się wydaje, że strzelając fochy partnerowi za to, że odmawia seksu, tak naprawdę strzela się też samobója sobie. Cóż z tego, że nawet partner (dla świętego spokoju, żeby potem nie było wymówek) zgodzi się na seks? Taki seks "pod przymusem" to żadna przyjemność... Co to za satysfakcja kochać się z kimś, kto daje ewidentnie do zrozumienia, że nie ma ochoty/siły na bliskość? I nie mam tu na myśli permanentnych odmów seksu, ale odmowy uzasadnione chorobą albo jakąś inną niedyspozycją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qrfa takie egzemplarze to gonić z chałupy jak najszybciej.....

ano .. tak jak tu

[videoyoutube=S5B8dUYDSik][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Strzelali fochy? Sami sobie?

Mnie się wydaje, że strzelając fochy partnerowi za to, że odmawia seksu, tak naprawdę strzela się też samobója sobie. Cóż z tego, że nawet partner (dla świętego spokoju, żeby potem nie było wymówek) zgodzi się na seks? Taki seks "pod przymusem" to żadna przyjemność... Co to za satysfakcja kochać się z kimś, kto daje ewidentnie do zrozumienia, że nie ma ochoty/siły na bliskość? I nie mam tu na myśli permanentnych odmów seksu, ale odmowy uzasadnione chorobą albo jakąś inną niedyspozycją.

W takiej sytuacji raczej strona "chcąca" traktuje partnera trochę jak dmuchaną lalę i nie zwraca uwagi na jej potrzeby, chce zaspokoić swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W takiej sytuacji raczej strona "chcąca" traktuje partnera trochę jak dmuchaną lalę i nie zwraca uwagi na jej potrzeby, chce zaspokoić swoje.

To dla mnie wówczas nie miłość, ale ewidentny egoizm. Partner jest sprowadzony do roli rzeczy, która ma spełniać wszystkie zachcianki bez żadnych sprzeciwów. Liczy się tylko własna przyjemność, a potrzeby drugiej strony ma się w głębokim poważaniu. Dla mnie to jest nie do przyjęcia. No ale ja utożsamiam seks z miłością, uczuciem, szacunkiem. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z kimś fizycznie blisko, kto psychicznie i emocjonalnie jest ode mnie oddalony o miliony lat świetlnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się,że często jest tak,że dla osób,które dopiero się związały,seks jest czymś nowym,niezwykłym,pociągającym.Natomiast z biegiem czasu robi się trochę...hmmm...nudny.Wydaje mi się,że w wiele związków wkrada się rutyna,partnerzy się sobą nudzą,seks staje się czymś w rodzaju obowiązku,który nie zawsze jest przyjemnością.Dochodzi na tym tle do konfliktów,nieporozumień...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilith, racja. Na początku jest zawsze fascynacja tą drugą osobą. Dokładnie tak jak napisałaś - seks jest czymś nowym, albo odkrywanym na nowo z nowym partnerem.

Rutyna niestety często się wkrada i to jeżeli chodzi o każdy aspekt życia, oczywiście także seks. Ale wydaje mi się, że chcąc można jej uniknąć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W takiej sytuacji raczej strona "chcąca" traktuje partnera trochę jak dmuchaną lalę i nie zwraca uwagi na jej potrzeby, chce zaspokoić swoje.

To dla mnie wówczas nie miłość, ale ewidentny egoizm. Partner jest sprowadzony do roli rzeczy, która ma spełniać wszystkie zachcianki bez żadnych sprzeciwów. Liczy się tylko własna przyjemność, a potrzeby drugiej strony ma się w głębokim poważaniu.

Właśnie o tym piszę, że żadna to miłość. Ale i tak bywa, choćby dziewczyny z takim traktowaniem się spotkały.

 

Ja nigdy nie utożsamiałam seksu z miłością, wystarczyło pożądanie na poziomie fizyczności i intelektualne, fajna relacja i szacunek. Moje małżeństwo i poprzedni związek zaczęły się od seksu, a uczucie przyszło później z dużą siłą uderzeniową ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale wydaje mi się, że chcąc można jej uniknąć :)
Pewnie tak.Myślę,ze wszystko zależy od podejścia.
Ja nigdy nie utożsamiałam seksu z miłością
Mam wrażenie,że sporo osób właśnie w ten sposób robi i jak przychodzi do stałego związku,to po czasie budzą się ze "snu" i stwierdzają,że to nie miłość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja nigdy nie utożsamiałam seksu z miłością
Mam wrażenie,że sporo osób właśnie w ten sposób robi i jak przychodzi do stałego związku,to po czasie budzą się ze "snu" i stwierdzają,że to nie miłość...

Ja myślę, że te "budzące się" osoby po prostu mylą początkowe zakochanie się z miłością, bo umówmy się - zakochanie jest fajne, ale dość płytkie, przynajmniej u mnie.

 

W ogóle może jestem jakaś nieromantyczna, ale jak można pomylić SEKS z MIŁOŚCIĄ... Znaczy się co - ktoś mnie bzyknie, a ja puff! zakochana? :D To by na swój sposób fajne było, zero moralniaka po dość przypadkowym seksie na zakrapianej imprezie. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W ogóle może jestem jakaś nieromantyczna, ale jak można pomylić SEKS z MIŁOŚCIĄ... Znaczy się co - ktoś mnie bzyknie, a ja puff! zakochana? :D To by na swój sposób fajne było, zero moralniaka po dość przypadkowym seksie na zakrapianej imprezie. :lol:
No właśnie chyba o to chodzi,że co niektórzy,żeby się usprawiedliwić,nie mieć kaca moralnego,to wmawiają sobie miłość,uczucie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ogóle może jestem jakaś nieromantyczna, ale jak można pomylić SEKS z MIŁOŚCIĄ...

To chyba nie kwestia pomylenia ale spolecznego nacisku... kobiety przeciez seks moga uprawiac jedynie z milosci bo inaczej sa dziwkami nie? No to sie "zakochuja". Zupelnie inny odbior spoleczny jest kiedy mowi, ze sie zakochala i poszla do lozka a inny kiedy poszlam bo mialam ochote sie bzyknac. Juz samo to, ze kobiety maja ochote na seks jest dla niektorych dziwne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To chyba nie kwestia pomylenia ale spolecznego nacisku... kobiety przeciez seks moga uprawiac jedynie z milosci bo inaczej sa dziwkami nie? No to sie "zakochuja". Zupelnie inny odbior spoleczny jest kiedy mowi, ze sie zakochala i poszla do lozka a inny kiedy poszlam bo mialam ochote sie bzyknac. Juz samo to, ze kobiety maja ochote na seks jest dla niektorych dziwne.

O to to to. Ale ja jeszcze bym dodała, że kobiety czasami same mówią, że uprawiają seks, bo kochają/zakochały się, a nie bzyknęły się, bo po prostu miały na to ochotę, bo nie pozwala im na to ich ego. Przecież bzykanie się, bo mi się chciało, jakoś tak źle o mnie świadczy... No nie może tak być - to godzi w moją samoocenę, moje dobre mniemanie o sobie! Lepiej oszukać siebie i wmówić innym, że przespałam się, bo go kochałam. Później tylko taki "dziwny" bilans wychodzi, że aż tylu ich się kochało - "częstotliwość zakochiwania się" robiąca wrażenie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ekspert_abcZdrowie, to tylko eufemizm. I tak można podejsc nie tylko do tego, ale do wielu innych spraw. Gorzej tylko jak druga strona uwierzy, że było coś wiecej, a to tylko przygoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×