Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Żyć czy istnieć?

Rekomendowane odpowiedzi

Wielu spośród Was opisuje swoje życie jako tylko i wyłącznie "pustą"egzystencję,istnienie.Myślę też,że wielu z Was chciałoby na powrót zacząć cieszyć się życiem,coś zmienić tylko nie wie,jak to zrobić.Wielu chciałoby żyć,ale nie w dotychczasowy sposób.Czy według Was możliwe jest to,żebyście zaczęli "normalnie"żyć a nie jak do tej pory tylko "istnieć"?Co by się musiało stać,żeby to się udało?Jak można sobie pomóc w tym zakresie?Znacie jakieś sposoby?Macie jakieś doświadczenia?Zachęcam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mam takie swoje okreslenie ze nie wazne ze sie żyje ale jak się żyje.Czyli jakośc tego życia jest dla mnie najważniejsza,ciągle szukam rozwiązań aby się nie zapętlić w pustej egzystencji tyko żyć czerpiąc z tego życia

mozliwie jak najwięcej .Oczywiście nie bede ukrywała że terapia ,praca nad sobą ustawiczna umozliwia mi własny rozwój i to aby mimo wszystko ale iśc do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest możliwe... tylko potrzeba czasu i wiele wytrwałości zanim nastąpi poprawa.

Zaburzenia psychiczne nie są jak grypa, że dwa tygodnie i przechodzą.

Trzeba być dzielnym, liczyć się z możliwymi koniecznościami zmiany leków... Hmm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obecnie prowadze egzystencje,niewiele jest w tym "prawdziwego" życia,ot funkcjonowanie dzień w dzień..

Wierzę że jednak "powrót do żywych" jest możliwy,zapewne zajmie to miesiące,może lata....

Ale to jest do osiągnięcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chyba od momentu narodzin bardziej istnieje niż żyje, nigdy nie podobało mi się moje życie, egzystencja czasami zdaje mi się ze żyje na siłę i nie czerpię prawie żadnych z tego radości no ale ciągle mam nadzieje na poprawę choć nic nie robię aby to zmienić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
paktofonika.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

603947_507051192662885_194441435_n.jpg

 

Niektórzy ludzie tego nie różnicują i też są szczęśliwi... ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" W życiu piękne są tylko chwile... " i tak niestety jest , żyjemy dla tych chwil momentów , nie ważne czy wypełniają one 10 % czy 50 % życia , kwestia indywidualna czy dają nam to poczucie , że warto .... Męczy nas codzienność i czekamy na lepsze , jedni wierzą mniej drudzy już nie wierzą , jednym pusta do połowy szklanka wystarczy innym inni widzą gdy ubędzie z niej kilka kropel i już jest tragedia. Kwestia druga nie żyjesz tylko sam dla siebie , pomyśl że nawet wg. Twojego depresyjnego pojmowania własnego życia jako puste , bezcelowe , marne dla innych najbliższych dzieci , dziewczyny faceta Twoje istnienie to największe szczęście . Wczoraj leciał PIANISTA zobaczcie ile razy facet był o krok od śmierci jak jednak chciał zyć , przeżył i co przeżył , i żył sobie Pan Szpilman tworząc , grając do 2000 r.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest możliwe, żebym zaczął "normalnie" żyć. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby to się udało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, skoro sam mówisz o tym z takim przekonaniem to zapewne masz rację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również w tej chwili bardziej istnieję, niż żyję... prowadzę taką bezsensowną egzystencję.

Oczywiście chciałbym to zmienić - trochę pomysłów mam.

Przede wszystkim należałoby zacząć ode mnie:

- pozbyć się niskiej samooceny

- bardzo zwiększyć pewność siebie

- poprawić stan zdrowia, kondycję, etc.

- pozbyć się paru problemów typu strach przed śmiercią itp.

 

A potem?... potem to już tylko żyć ; ) kobiety, sporty ekstremalne, dobre jedzenie, fajne ubrania, podróże, imprezy i wiele innych wspaniałych rzeczy.

(w teorii wszystko pięknie i prosto, ale w rzeczywistości bardzo ciężko to zmienić... : /)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawdę mówiąc,to jeszcze rok temu,było tylko puste istnienie.A przynajmniej tak mi się wydawało,bo z czasem doszłam do tego,że za tym parawanem obojętności,zwarzywnienia kryje się osoba,która ma pasje i przede wszystkim-chce żyć i czerpać z życia ile się da.Oczywiście,są ograniczenia i czasami jeszcze popadam w dołek,ale już powoli zaczynam żyć i cieszyć się tym życiem.Chcę żyć a nie tylko istnieć i dążę do tego.Powoli,małymi krokami...

Mam nadzieję,że i innym się to uda...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po części,samo życie jest celem,by w ogóle egzystować,istnieć, by "być", bo na tej podstawie określamy czy coś z tego będzie czy nie..

Żyję by żyć,jaka jest jakość tego żywota...

To 2 kwestia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saiga, no właśnie przede wszystkim chodzi tutaj o jakość tego życia.Może być ono żywotem warzywa z przydomowego ogródka-wtedy jest tylko pustą egzystencją.Myślę jednak,że wiele osób chciałoby czegoś więcej niż to...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zając się czymś ekscytującym ;P odnaleźć w sobie szaleństwo ;) nie raz o tym myślę zawsze wszystko cie cieszy ;) coś niesamowitego

 

aha no ofc żyć istnieć i się męczyć hmm no nie wydaje mi się lepiej chyba od razu skoczyć z mostu

bo zycie to walka niestety nawet o to minimum szczęścia jak w naszym przypadku zeby dzien nie wygladal jak koszmar

ehh nie pamiętam w sumie kiedy tak naprawdę bylem happy w sumie chyba nigdy od zawsze chore wstrzyki psychiki ;/

co jak co ale jestem lękliwa osoba

juz sobie pluje w twarz i mowie do siebie c*** itp ze obudze sie za pare lat z leku a wtedy juz bedzie za pozno zostane starym opuszczonym sfrustrowanym dziadem ktory nienawidzi ludzi zycia

 

ehh boje sie przestac bac :) cytujcie ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo zycie to walka niestety nawet o to minimum szczęścia jak w naszym przypadku zeby dzien nie wygladal jak koszmar
No tutaj się zgadzam.To bardzo często jest walka o każdy uśmiech i każdą chwilę szczęścia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo zycie to walka niestety nawet o to minimum szczęścia jak w naszym przypadku zeby dzien nie wygladal jak koszmar
No tutaj się zgadzam.To bardzo często jest walka o każdy uśmiech i każdą chwilę szczęścia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeee, kiedy wspomnę o Weltschmerz, wszyscy biorą mnie za hipstera. Boli (śmieszy) to tym bardziej, że rzadko mówię o swoich uczuciach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeee, kiedy wspomnę o Weltschmerz, wszyscy biorą mnie za hipstera. Boli (śmieszy) to tym bardziej, że rzadko mówię o swoich uczuciach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wielu chciałoby żyć,ale nie w dotychczasowy sposób.Czy według Was możliwe jest to,żebyście zaczęli "normalnie"żyć a nie jak do tej pory tylko "istnieć"?.

Ja jestem przykładem że jest możliwe. Kiedyś (przed leczeniem) była tylko wegetacja a istnienie bolało. Nie chcę nawet myslami wracać do tego okresu i szczerze mówiąc nie zabardzo wierzyłam że może coś sie w moim życiu zmienić na lepsze byłam przyzwyczajona że jak zmiany to tylko na gorsze. Z zewnątrz może się wydawać że nie zmieniło się nic ale w moim wnętrzu zmieniło się diametralnie (i zmienia nadal). Pojawił się spokój, inny zapatrywanie na te same sprawy, inne relacje z ludźmi, większe rozumienie i dbanie o siebie i wiele innych drobiazgów które składają się na całość. Nie jest idealnie bo nie o to chodzi myślę. Jest zwyczajnie są lepsze i gorsze dni, ważne żeby umiejętnie sobie z nimi radzić i czuć się dobrze samej ze sobą. Włożyłam w to ogrom pracy. Teraz myślę jeszcze kosmetyka i po bólu. Żałuję tylko tego że wcześniej nie poszłam na terapię.

Bardzo współczuję ludziom którzy się poddali bo to trochę tak jakby żyli na bagnie i nie wierzyli że jest piękny las i łąka bo bagno ich wciąga i nie warto z niego wychodzić. Tak myśląc to faktycznie można się utopić :( (mówię to ja co z bagna wyszła)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wielu chciałoby żyć,ale nie w dotychczasowy sposób.Czy według Was możliwe jest to,żebyście zaczęli "normalnie"żyć a nie jak do tej pory tylko "istnieć"?.

Ja jestem przykładem że jest możliwe. Kiedyś (przed leczeniem) była tylko wegetacja a istnienie bolało. Nie chcę nawet myslami wracać do tego okresu i szczerze mówiąc nie zabardzo wierzyłam że może coś sie w moim życiu zmienić na lepsze byłam przyzwyczajona że jak zmiany to tylko na gorsze. Z zewnątrz może się wydawać że nie zmieniło się nic ale w moim wnętrzu zmieniło się diametralnie (i zmienia nadal). Pojawił się spokój, inny zapatrywanie na te same sprawy, inne relacje z ludźmi, większe rozumienie i dbanie o siebie i wiele innych drobiazgów które składają się na całość. Nie jest idealnie bo nie o to chodzi myślę. Jest zwyczajnie są lepsze i gorsze dni, ważne żeby umiejętnie sobie z nimi radzić i czuć się dobrze samej ze sobą. Włożyłam w to ogrom pracy. Teraz myślę jeszcze kosmetyka i po bólu. Żałuję tylko tego że wcześniej nie poszłam na terapię.

Bardzo współczuję ludziom którzy się poddali bo to trochę tak jakby żyli na bagnie i nie wierzyli że jest piękny las i łąka bo bagno ich wciąga i nie warto z niego wychodzić. Tak myśląc to faktycznie można się utopić :( (mówię to ja co z bagna wyszła)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są chwile kiedy jakoś odzyskuję kontakt ze swoimi emocjami, ze sobą. Mogę jakoś odetchnąć wolnością. Szkoda że tylko przez chwilę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są chwile kiedy jakoś odzyskuję kontakt ze swoimi emocjami, ze sobą. Mogę jakoś odetchnąć wolnością. Szkoda że tylko przez chwilę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

vifi, podczas jakich chwil to się dzieje? Potrafisz to określić? Dzieje się wtedy coś szczególnego?

 

kaja123, dość często spotykam się z twierdzeniami, że zmiany mogą być jedynie na gorsze i nie warto nic robić. W ten sposób jest to skazywanie siebie na takie puste istnienie... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Możliwość "normalnego" życia była by czymś wspaniałym, ale zwykłe istnienie ma w niektórych sytuacjach swoje plusy. Są w życiu rzeczy które możemy zmienić i na które nie ma wpływu. Problem pojawia się wtedy gdy nie mamy za dużego wyboru; wtedy lepiej wegetować niż zdawać sobie sprawę z sytuacji i niemożności jej zmienienia, człowiek mniej się męczy. Jest to drażniące bo życie przecieka przez palce miesiąc za miesiącem, ale czasem lepiej być, może nie warzywem-bo zarabiać jakoś trzeba, a nie wszyscy mają kogoś kto by się nim zajął- ale takim w połowie to już jak najbardziej. Sam powoli zmierzam w tym kierunku, ale mam jeszcze obowiązki-sam muszę się opiekować innymi, w tym osobą chorą na schizofrenię co wykańcza mnie całkowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×