Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam. Co zrobilybyście na moim miejscu?


Optiores

Rekomendowane odpowiedzi

Nazywam się Marcin i mam 27 lat. Mój problem polega na tym, że mniej więcej od 5 lat nie wychodzę z domu. Zacznę może od tego, iż podejrzewam że od wczesnego dzieciństwa chorowałem na jakąś "łagodną" formę autyzmu - znałem rozkłady jazdy autobusów prawie wszystkich miast, klocki lego zawsze rozkładałem dokładnie według schematów, w przeciwieństwie do kolegów, którzy układali je według swoich pomysłów. W szkole podstawowej byłem "kozłem ofiarnym", większość chłopaków znęcała się nade mną zarówno fizycznie, jak i psychicznie (ten czas to była dla mnie gehenna, która zaskutkowała strachem wobec ludzi). Wtedy to wpadłem w nałóg gier elektronicznych nad którym kontrolę mam od stosunkowo niedawna. W pierwszej klasie szkoły średniej trafiłem na podobne towarzystwo i postanowiłem, że specjalnie zawalę rok, żeby być w innej klasie. Co nprawda, trafiłem do lepszej klasy lecz od tamtego momentu zacząłem chorować na depresję. Przepisany mi w tamtym czasie lek (anafranil) jeszcze bardziej ją pogłebiał, aż dostałem ataku histerii i trafiłem na klinikę nerwic na obserwację. I, o dziwo po tym pobycie, mój stan się polepszył. Tak jakby lek zaczął działać dopiero po jego odstawieniu. Trafiłem do nowej szkoły i znów trafiłem do klasy, która mi odpowiadała. To były lata 2002 - 2005. Jednak i tam z czasem zacząłem z różnych powodów zawaląć naukę, powtórzyłem jeszcze jeden rok, ale i jego nie ukończyłem. Po tym wszystkim kompletnie wycofałem się społecznie. Czułem ekstremalną hańbę. Od 2007 roku jedyne rzeczy, które robię praktycznie codziennie to granie, spanie i jedzenie. Najgorszy okres był rok temu kiedy to zacząłem robić 24 godzinne sesje przy komputerze, co spowodowało kompletne roztrojenie zegara biologicznego. Uff, nie mam siły już pisać... Wątek wyedytuję i dokończę za jakiś czas. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:papa: Sprawdź w internecie jakieś krótkie kursy np. kucharz małej gastronomii, piekarz, operator wózka widłowego bo jak rodzice zaczną chorować i trzeba będzie im udzielić wsparcia to będziesz musiał całować klamkę w pomocy społecznej i się wstydzić. Te lata które teraz masz są najlepsze, żeby coś ze sobą zrobić, gdy będziesz miał 50 jak ja to pracodawca nie będzie chciał z tobą gadać. Znam chłopaka, który miał podobne przejścia, ale miał wsparcie rodziców i teraz wyszedł na prostą- studiuje medycynę i będzie truł buraków, którzy mu dokuczali. Co do leczenia w psychiatrykach to miałam znajomą, która jak wróciła stamtąd posuwała nogami jak manekin i żyła tylko rok, myślę że dali jej końskie dawki i działanie uboczne było bardzo mocne, tak że organizm nie wytrzymał. Mój syn też dużo grał w te gry, zrobił się blady na twarzy jak płótno, ekrany podobno emitują jakieś promieniowanie, które wywołuje białaczkę, na szczęście teraz ma więcej nauki i zapisał się na krawmagę. Niestety z powodów osobistych mam słaby kontakt z synem, podczas rozwodu stanął po stronie ojca i nie chce sie ze mną spotykać. Mąż mnie upokarzał po alkoholu i zdradzał 4 lata z kobietą o 20 lat starszą, która to nakłoniła go aby mnie wygnał z domu i zrobił to.Syn tego nie rozumie albo nie chce-tatuś dobry bo daje pieniądze.Należy w życiu szukać jakiejś "tratwy ratunkowej" - mnie osobiście uratował od załamania nerwowego ojciec Rydzyk z Radia Maryja i Rysiek Riedel z zespołu Dżem. Robie sobie kursy opiekunki osób starszych i może pojadę do Niemic, a jak nie to coś wymyślę, żeby sie zajać czymś i nie siedzieć bezczynnie, bo jak śpiewa Riedel "bo najgorsze co, to samotnym być".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Optiores, myślałeś o wizycie u psychologa/terapeuty?

Jeśli nie masz ochoty wychodzić z domu to może małymi krokami coś robić ze sobą.

Pierwszym krokiem było napisanie o swoim problemie a następnym...

 

Na twoim miejscu. Poszłabym do psychologa. to byłaby pierwsza osoba której bym powiedziała o swoich problemach. Dbałabym o to aby dobrze przejść terapię.

Starałaby się z kimś szukać kontaktu. Wychodziłabym z domu nawet jeśli dużo by mnie to kosztowało.

Np. na zakupy albo do biblioteki.

starałabym się często zaglądać na stronę ''ofert pracy'' aby pomyśleć co chce dalej ze sobą robić. Może skończenie jakiejś szkoły

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

:papa: Jeszcze zapomniałam powyżej napisać, że mnie od kompletnego wariactwa uratował instynkt, który nakazał mi codzienne szybkie spacery około 2 godz. dziennie, ale w miejsca mało uczęszczane jak park, las, drogi mało uczęszczane, tak znalazłam ukojenie w bólu po rozwalonym życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×