Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Ból psychiczny

Rekomendowane odpowiedzi

Forumowicze bardzo często piszą,że ból psychiczny jest nie do wytrzymania.Ale co to właściwie znaczy"ból psychiczny"?

Dla mnie jest to coś,co wręcz rozrywa od środka,sprawia,że chce się wyć,wbijać paznokcie w ścianę,żeby tylko tego nie czuć.To jest coś,co nie pozwala żyć normalnie,funkcjonować.Jest czymś,czego nie da się uśmierzyć proszkami przeciwbólowymi,czymś,co nie mija.

Co dla Was oznacza ból psychiczny?Jak sobie z nim radzicie?Co zrobić,żeby go zmniejszyć?Czy to w ogóle możliwe?Czy rany,które nosi Nasza psychika,kiedyś się zagoją?Czy ten ból psychiczny kiedyś minie?Zachęcam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie ból psychiczny często przechodzi w fizyczny....i wygląda mniej więcej tak:

jest to coś,co wręcz rozrywa od środka,sprawia,że chce się wyć,wbijać paznokcie w ścianę,żeby tylko tego nie czuć.To jest coś,co nie pozwala żyć normalnie,funkcjonować.Jest czymś,czego nie da się uśmierzyć proszkami przeciwbólowymi,czymś,co nie mija.

po prostu taki ból w pojawiający się na wysokości serca i żołądka.nie wiem czym to spowodowane...może wyrzutem hormonów stresu czy czegoś....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pracować nad sobą,i jak jest mega źle do podratować chemią...ale to pierwsze najważniejsze.Najcięższe i jednocześnie najważniejsze i daje najlepsze efekty.Takie moje zdanie,lecz mogę się mylić...może ktoś ma na to inny przepis..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
u mnie ból psychiczny często przechodzi w fizyczny....i wygląda mniej więcej tak:
jest to coś,co wręcz rozrywa od środka,sprawia,że chce się wyć,wbijać paznokcie w ścianę,żeby tylko tego nie czuć.To jest coś,co nie pozwala żyć normalnie,funkcjonować.Jest czymś,czego nie da się uśmierzyć proszkami przeciwbólowymi,czymś,co nie mija.

po prostu taki ból w pojawiający się na wysokości serca i żołądka.nie wiem czym to spowodowane...może wyrzutem hormonów stresu czy czegoś....

U mnie też tak było, z tym, że ból fizyczny zostawał na długo po tym jak mijała chęć wycia i szarpania się paznokciami. Bolało jak oddycham, bolał brzuch jak się poruszałam, jak się nie ruszałam czasem też, promieniowało na plecy, no i migreny. Trwało to z reguły całymi dniami, czasem tygodniami, z różnym natężeniem. Najpierw myślałam, że coś mi jest (wada serca? wrzody? problem neurologiczny?) i jak już sobie wyrobiłam opinię hipochondryczki u wszystkich okolicznych lekarzy, to zajarzyłam, że to musi być coś z głową, bo kiedy coś wciągnęło mnie na tyle, że nie myślałam o niczym innym, ból słabł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A teraz mam do was pytanie skąd bierze się ten ból? Przecież wszystko musi mieć swój początek, a bólu psychicznego nie można określić na jednej linii życia. Każdy człowiek jest indywidualnością i każdy ma swoje sedno bólu.

Trzeba zacząć od podstaw i iść szczeblami do góry. Każdy najmniejszy problemy rozbroić na części pierwsze przeanalizować go, mówić o tym co się czuję i być świadomym tego czy mieliśmy wpływ na to czy też nie. Psychika to emocje trzeba umieć je nazywać po imieniu i rozróżniać je.

Ważne jest to, żeby nie odgrywać roli ofiary, a przybierać postawę i tok myślenia człowieka zrównoważonego, a do tego potrzebna jest solidna terapia.

Trzeba nauczyć się żyć w społeczeństwie i związku z partnerem. Myśleć głową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie ból psychiczny to największa współczesna tortura. To poczucie rozrywania od środka i palenia w klatce piersiowej. To ogromny niepokój, który nie pozwala usiedzieć w miejscu. To świadomość przegrania własnego życia. Mam wtedy ochotę krzyczeć i wić się z bólu, mimo że fizycznie nic mi nie dolega. Łzy nieprzerwanie ciekną po twarzy, a ciało napięte jest niczym struna.

Co robię kiedy ból psychiczny jest nie do wytrzymania? Kaleczę się. To nie jest wyjście, ale ból fizyczny zagłusza ten psychiczny...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A teraz mam do was pytanie skąd bierze się ten ból?

To podchwytliwe pytanie..?

Ktoś nam sprawi jakąś przykrość albo coś przypomni bolesne zdarzenie i cierpimy. Czasem po prostu coś bliżej niesprecyzowanego a bolesnego wraca i cierpimy. Ble ble ble...

Nie..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A teraz mam do was pytanie skąd bierze się ten ból?

To podchwytliwe pytanie..?

Ktoś nam sprawi jakąś przykrość albo coś przypomni bolesne zdarzenie i cierpimy. Czasem po prostu coś bliżej niesprecyzowanego a bolesnego wraca i cierpimy. Ble ble ble...

Nie..?

 

Przeczytałaś dalszą część tekstu czy dałaś ponieść się emocją?

Trzeba zniwelować źródło bólu. Inaczej ból psychiczny nigdy nie zniknie.

 

-- 19 lis 2012, 13:55 --

 

Widzę, że potraficie mówić o bólu, który dzieje się teraz, a nie o źródle bólu, który ukształtował w was takie zachowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CzlowiekWmasce, przeczytałam, tylko z jednej strony prawie w ogóle się z tym nie zgadzam a w drugiej nie chciało mi się pakować w dyskusję akurat w tym momencie (a jakbym teraz nie pisała tylko wieczorem, to bym miała 10 str do przeczytania bo byście naklepali postów beze mnie :P ). Ale niech Cię będzie. Btw - ponieść emocjom.

 

Trzeba zniwelować źródło bólu.

No, warto.

 

Inaczej ból psychiczny nigdy nie zniknie.

Ból sam w sobie? Zniknie. Jest ktoś kto dosłownie płakał non stop np. rok? Albo 10 lat? I przez ten czas non stop cierpiał? Ja nie. Ból znika i się pojawia. Dwie godziny płaczesz i masz ochotę rozwalić łbem ścianę. Za jakiś czas jest trochę lepiej. Za jakiś czas nawet się roześmiejesz. A potem znów ból, bo coś tam i znów płaczesz. Rzecz w tym, że jak usuwamy przyczyny bólu, to minimalizujemy szansę, że wróci (bo np. znów wejdziemy w toksyczny związek).

 

Trzeba zacząć od podstaw i iść szczeblami do góry. Każdy najmniejszy problemy rozbroić na części pierwsze przeanalizować go, mówić o tym co się czuję i być świadomym tego czy mieliśmy wpływ na to czy też nie.

Z analizy to ja mam profesora zwyczajnego, ale kiedy przychodzi co do mnie samej, to nagle najprostszych rzeczy nie widzę. Samych siebie nie umiemy analizować i oceniać obiektywnie, dlatego chodzi się do psychologów i na terapie.

 

Widzę, że potraficie mówić o bólu, który dzieje się teraz, a nie o źródle bólu, który ukształtował w was takie zachowania.

No pewnie - w końcu o tym jest temat, nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie również ból psychiczny zamieniał się w fizyczny, gdy miałam ochotę "wyć" i tak jak opisałaś stan tego bólu psychicznego Lilith, to po prostu brałam żyletkę, a raczej nóż i zadawałam sobie ból.

Teraz jak sobie radzę bez cięcia się?

Jak mam kryzys, to walczę z tymi "czarnymi" myślami, próbuję się czymś zając albo idę spac, czasem zasnę, to mam spokój, gdy budzę się, to czasem jest już po "problemie". Czasem nawet i to nie pomaga... Ale zazwyczaj jak si robi coś, nad czym trzeba się skupić, to te myśli znikają.

A co do bólu... Ostatnio zauważyłam, że jak sobie popłakałam, to ból się zmniejszył. Po prostu - trzeba sobie jakoś odreagować. Czasem zwykłe poużalanie się, pomaga.

 

-- 19 lis 2012, 16:06 --

 

trzeba zniwelować źródło bólu. Inaczej ból psychiczny nigdy nie zniknie.

trzeba pozbyć się wszystkich ludzi 8) bo każdy rani, mniej lub bardziej, ale rani. zdarza się... nawet przyjaciołom. i co? wybić ich ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar, nie łatwiej usprawnić siebie tak, żeby być odporniejszą na te rany..? ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ból psychiczny jest czasem gorszy od fizycznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Vian, czyli, że nie czuć wcale nic? próbowałam. ale ja za bardzo wrażliwa jestem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Forumowicze bardzo często piszą,że ból psychiczny jest nie do wytrzymania.Ale co to właściwie znaczy"ból psychiczny"?

Ból psychiczny jest objawem nerwicy . Człowiek w taki sposób reaguje na problemy z którymi sobie nie radzi, frustrację życiem ,lęk przed jakąś chorobą, itp.. .Jak go zlikwidować?Wszystko zależy z jakiego powodu się pojawił.Jedno jest dla mnie pewne.Da się go zlikwidować .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ból psychiczny jest objawem nerwicy
Nie zgodzę się. Bo niby co, jak nerwicy nie mam stwierdzonej to znaczy, że psychicznie nie cierpię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy człowiek posiada system nerwowy , który może w taki sposób zareagować , ze pojawia się ból. Może to trwać kilka sekund ,kilka minut, kilka godzin , kilka dni ,kilka miesięcy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że wszystkiego do tego nie można sprowadzić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ból psychiczny jest objawem nerwicy
Nie zgodzę się. Bo niby co, jak nerwicy nie mam stwierdzonej to znaczy, że psychicznie nie cierpię?

 

dokładnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem polega na tym,że często zna się źródło bólu.Ja je znam.Tylko,że to go nie likwiduje,nie sprawia,że mija.Owszem,są lepsze i gorsze dni,ale wciąż mam świadomość,że to siedzi gdzieś głęboko we mnie.Może i ból zniknąłby całkowicie,gdyby się wymazało pewne rzeczy z pamięci.Niestety,to jednak nie jest możliwe.Nie ma takiego czegoś jak "anuluj" lub "usuń"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ból psychiczny, który towarzyszył mi podczas depresji był nie do zniesienia.

Przepełniona głębokim smutkiem, apatią, bezradnością czułam, że życie mnie "boli". Nawet myślenie mnie "bolało".

Wydawało mi się wtedy, że "najlepszym wyjściem" na tamtą chwilę, skończeniem z psychicznym bólem byłoby samobójstwo.

Jak dobrze, że nie uchwyciłam się i nie zrealizowałam tamtych myśli !!!

 

Dlatego bardzo ważne w takich chwilach jest przeczekanie, cierpliwość i choćby iskierka nadziei.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bol psychiczny mialem tylko po neuroleptykach, wiem co to dyskomfort, smutek, rozne uczucia przykre, jednak TO była nowa jakość i nie wiedzialem jak to nazwac, chyba najbardziej pasuje bol psychiczny.

Wiem ze trzymanie kogos sila w psychiatryku i zmuszanie do brania tych lekow przy takiej reakcji byloby dla mnie zwyczajnym torturowaniem, bo to byl bol psychiczny i meczarnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Vian, czyli, że nie czuć wcale nic? próbowałam. ale ja za bardzo wrażliwa jestem

No co Ty! :D

Jak wcale nic, wcale nic to też stan patologiczny. :)

 

Zobacz, załóżmy, że mam chłopaka. W kółko się kłócimy a ja przez te kłótnie cierpię. No to znaczy, że albo muszę się nauczyć inaczej rozwiązywac konflikty albo zmienić chłopaka - wtedy nie będę cierpieć. A jeśli z kolejnym i kolejnym znów się kłócę i znów cierpię, to znaczy, że ze mną jest coś nie tak - jak dojdę do tego co i to naprawię, to już cierpieć nie będę.

 

Z ludźmi czasami jest jak z takim kolesiem, co kiedyś przyszedł do przychodni dr House'a i powiedział, że bolą go dwie nogi i jedna ręka. Naciska paluchem nogę - auuuu - naciska drugą nogę, naciska rękę i za każdym razem auuuu. Palec miał złamany. :lol:

 

I niektórzy myślą, że z nimi jest tak samo - w pracy im się nie układa - coś nie tak z pracą, w związku z facetem - coś nie tak z facetem, z rodzicami - rodzice wredni. A to w nich wystarczy naprawić jedną rzecz i bólu nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Vian, to co wg Ciebie powinnam zmienic w sobie?

ja myślałam, że u mnie to właśnie wszystko jest do dupy + ja trochę też, bo jestem wrażliwa i biorę wszystko za bardzo do siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×