Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Maski

Rekomendowane odpowiedzi

14 minut temu, Lilith napisał:

W którymś momencie trzeba odciąć pępowinę i pójść na swoje. Wtedy faktycznie wiele rzeczy się zmienia. Jedne na plus inne na minus, ale ważne, że się zmieniają. Oby u Ciebie było więcej plusów ;) 


No właśnie, najbardziej się boje ze nie będzie mi to dane. Ze nie dostanę pracy po tych studiach. Ide na magistra z finansów i rachunkowości. Zastanawiam się nad dodatkowo nad HRem ale raczej finanse bo jest więcej możliwości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, mpConroe napisał:

No właśnie, najbardziej się boje ze nie będzie mi to dane.

Czyli ile dokładnie Ci jeszcze zostało nauki? Wiesz...nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Ktoś mi cały czas powtarza,  żeby się negatywnie nie nakręcać i myśleć bardziej w kategoriach, że coś się uda niż bać się porażki. Ja Ci teraz powiem to samo, bo to złota rada i osiągnięcie tego, co zawiera jest milowym krokiem do wyjścia z depresji. Sama próbuję się teraz tego nauczyć ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Lilith napisał:

Czyli ile dokładnie Ci jeszcze zostało nauki? Wiesz...nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Ktoś mi cały czas powtarza,  żeby się negatywnie nie nakręcać i myśleć bardziej w kategoriach, że coś się uda niż bać się porażki. Ja Ci teraz powiem to samo, bo to złota rada i osiągnięcie tego, co zawiera jest milowym krokiem do wyjścia z depresji. Sama próbuję się teraz tego nauczyć ;) 


Teraz muszę jeszcze ten rok być w UK z mama wiec wymyśliłem p, ze pójdę na HNC Accounting w college co jest odpowiednikiem pierwszego roku studiów. Ale ponieważ mam już licencjat z dziennikarstwa, mogę pójść na prywatna uczelnie na magistra na dowolny kierunek. Chce iść na finanse i rachunkowość. Z matmy nigdy nie byłem bardzo dobry, a najwyżej dobry (czasem dostałem jakaś piątkę np z wielomianów) wiec podchodzę do tego z założeniem, ze uda mi się tego nauczyć. Nie tyle co przebrnąć, ale nauczyć. Dziennikarstwo to był właśnie taki bunt na matme - byłem wściekły se kiepsko mi poszło rozszerzenie, chociaż podstawowa maturę zdałem bardzo dobrze. Teraz żałuje ze poszedłem na dziennikarstwo oraz na informatykę (tutaj straciłem łącznie 3 lata i mam tylko certificate in Computing oraz HNC Computing bo HND nie skończyłem przez próbę samobójcza a w kolejnym roku zrezygnowałem z uniwersytetu).

 

Tak wiem, ze ciężko jest się w tym połapać wiec zrobię taka rozpiskę:
 

matura 2012 później pierwszy epizod choroby

 

dziennikarstwo z fotografia 2014-2018 tok indywidualny 

certificate in Computing 2016-2017

hnc Computing 2017-2018

 

Nieskonczone: 

 

hnd computer science 2018-2019 nawrot choroby

edinburgh Napier university 2020 zrezygnowalem

 

przyszlosc:

HNC accounting 2020-2021

finanse I rachunkowosc mgr i podyplomowe w 2 lata 2021-2023

Czyli będę miał 29/30 lat jak wreszcie skończę edukacje 😕

 

a wszystko dlatego, ze słuchałem mamy i straciłem tyle czasu na informatykę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez to wszystko czuje się jak życiowy nieudacznik. Złe wybrałem ścieżkę kariery i boje się, ze nie starczy mi sił i przede wszystkim szczęścia by to naprawić. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, mpConroe napisał:

Przez to wszystko czuje się jak życiowy nieudacznik. Złe wybrałem ścieżkę kariery i boje się, ze nie starczy mi sił i przede wszystkim szczęścia by to naprawić. :(

Powiem tak. Obecnie mam 30 lat i licencjat z ekonomii. Niewyrobiona licencja zarządcy nieruchomości i prawo jazdy, bo w ogóle nie podeszłam do egzaminów. W przeszłości była ekonomia dzienna, później dzienna filologia polska i z powrotem ekonomia. Bardzo chciałam studiować psychologię, ale nie wyszło. Chciałam dokończyć studia i zrobić magisterkę, ale wzięłam kredyt i kupiłam mieszkanie, więc pieniędzy zabrakło. Czy czuję się jak życiowy nieudacznik? No nie. Każdy fragment coś mi dał. Przynajmniej tak to próbuję postrzegać. I myślę, że jeszcze trochę rzeczy przede mną ;) Najważniejsze, żebyś się nie załamywał. Możesz dużo osiągnąć - bylebyś tylko się nie poddawał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oh God... Moja mama miała ponad 40 lat, gdy zdecydowała się, że wróci do liceum. Miała tylko zrobioną zawodówkę. I zrobiła z świetnymi wynikami, jednocześnie pracując i zajmując się domem. Potem jeszcze poszła na technika administracji. I zdała egzaminu państwowe.

A ja pół roku temu chcąc zmieniać coś w swoim życiu, postawiłam wszystko na jedną kartę i zdecydowałam się na kurs, który celował w mój ulubiony temat, czyli pracownika biurowego. W życiu nie miałam takich wysokich wyników. A certyfikaty też zrobiłam. Nie ma sobie co wmawiać porażki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Lilith napisał:

Powiem tak. Obecnie mam 30 lat i licencjat z ekonomii. Niewyrobiona licencja zarządcy nieruchomości i prawo jazdy, bo w ogóle nie podeszłam do egzaminów. W przeszłości była ekonomia dzienna, później dzienna filologia polska i z powrotem ekonomia. Bardzo chciałam studiować psychologię, ale nie wyszło. Chciałam dokończyć studia i zrobić magisterkę, ale wzięłam kredyt i kupiłam mieszkanie, więc pieniędzy zabrakło. Czy czuję się jak życiowy nieudacznik? No nie. Każdy fragment coś mi dał. Przynajmniej tak to próbuję postrzegać. I myślę, że jeszcze trochę rzeczy przede mną ;) Najważniejsze, żebyś się nie załamywał. Możesz dużo osiągnąć - bylebyś tylko się nie poddawał.

Piękne i ważne słowa 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Lilith napisał:

Powiem tak. Obecnie mam 30 lat i licencjat z ekonomii. Niewyrobiona licencja zarządcy nieruchomości i prawo jazdy, bo w ogóle nie podeszłam do egzaminów. W przeszłości była ekonomia dzienna, później dzienna filologia polska i z powrotem ekonomia. Bardzo chciałam studiować psychologię, ale nie wyszło. Chciałam dokończyć studia i zrobić magisterkę, ale wzięłam kredyt i kupiłam mieszkanie, więc pieniędzy zabrakło. Czy czuję się jak życiowy nieudacznik? No nie. Każdy fragment coś mi dał. Przynajmniej tak to próbuję postrzegać. I myślę, że jeszcze trochę rzeczy przede mną ;) Najważniejsze, żebyś się nie załamywał. Możesz dużo osiągnąć - bylebyś tylko się nie poddawał.


Byłabyś świetnym psychologiem. Czytałem jeszcze raz Twój temat z terapii i potrafisz świetnie pisać, to zapewne dzięki tej filologii.

 

Tata mi powiedział: „wszyscy przez to (studia) przechodzą, Ty też musisz przez to jakoś przejść”. Jedyna presję jaka jest na mnie wywierana, to ta od mamy i z tym sobie nie radzę. Wymyśla ciagle jakieś scenariusze, już mi podaje tematy na prace magisterska a nawet studiów nie zacząłem! To samo było wcześniej, miałem 10 lat jak gadała o maturze!

Ciocia mi mówi: nie daj się mamie!

zastanawiam się, jak być odporniejszy i się nią nie przejmować. 
 

to mama mnie demotywuje: skończyła germanistykę, teologie i policealne z gotowania a pracuje w hotelu jako pomoc kuchenna. Nie chce tak skończyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Coel napisał:

Oh God... Moja mama miała ponad 40 lat, gdy zdecydowała się, że wróci do liceum. Miała tylko zrobioną zawodówkę. I zrobiła z świetnymi wynikami, jednocześnie pracując i zajmując się domem. Potem jeszcze poszła na technika administracji. I zdała egzaminu państwowe.

A ja pół roku temu chcąc zmieniać coś w swoim życiu, postawiłam wszystko na jedną kartę i zdecydowałam się na kurs, który celował w mój ulubiony temat, czyli pracownika biurowego. W życiu nie miałam takich wysokich wyników. A certyfikaty też zrobiłam. Nie ma sobie co wmawiać porażki.


Fajny kurs z tym pracownikiem biurowym. Udało Ci się znaleźć prace po tym kursie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, mpConroe napisał:


Fajny kurs z tym pracownikiem biurowym. Udało Ci się znaleźć prace po tym kursie?

Tak, zaczynam we wtorek pracę w kancelarii adwokackiej. Zgłosiłam się do nich w marcu, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną, ale jak wróciłam z niej, to w tym momencie premier wprowadził stan epidemii. Rekrutacja została anulowana, ale oni o mnie nie zapomnieli. Dwa tygodnie temu znowu się odezwali i zaproponowali mi pracę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, mpConroe napisał:

Byłabyś świetnym psychologiem. Czytałem jeszcze raz Twój temat z terapii i potrafisz świetnie pisać, to zapewne dzięki tej filologii.

Nie sądzę ;) Potrafię pomóc innym, ale sobie już nie. A to się wyklucza z byciem psychologiem. A filologia polska tak naprawdę  nic mi nie dała. Zawsze miałam lekkie pióro. Poszłam na filologię, ponieważ chciałam własnie szlifować umiejętność pisania. A tu się okazało, że kazali Nam się uczyć epitafium z grobu Bolesława Chrobrego po łacinie. Kompletna strata czasu ;) 

14 minut temu, mpConroe napisał:

zastanawiam się, jak być odporniejszy i się nią nie przejmować. 

Zaciśnij zęby i czekaj aż będziesz na swoim. Mieszkając z mamą pod jednym dachem - niewiele zdziałasz. Wiem, że się męczysz. Ale to tylko kwestia czasu i będziesz miał możliwość ograniczenia tej presji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Coel napisał:

Tak, zaczynam we wtorek pracę w kancelarii adwokackiej. Zgłosiłam się do nich w marcu, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną, ale jak wróciłam z niej, to w tym momencie premier wprowadził stan epidemii. Rekrutacja została anulowana, ale oni o mnie nie zapomnieli. Dwa tygodnie temu znowu się odezwali i zaproponowali mi pracę. 

Gratulacje 🙂

 

58 minut temu, Lilith napisał:

Nie sądzę ;) Potrafię pomóc innym, ale sobie już nie. A to się wyklucza z byciem psychologiem. A filologia polska tak naprawdę  nic mi nie dała. Zawsze miałam lekkie pióro. Poszłam na filologię, ponieważ chciałam własnie szlifować umiejętność pisania. A tu się okazało, że kazali Nam się uczyć epitafium z grobu Bolesława Chrobrego po łacinie. Kompletna strata czasu ;) 

Zaciśnij zęby i czekaj aż będziesz na swoim. Mieszkając z mamą pod jednym dachem - niewiele zdziałasz. Wiem, że się męczysz. Ale to tylko kwestia czasu i będziesz miał możliwość ograniczenia tej presji. 

Staram się wyluzować ale np. wstydzę się oglądać ulubione programy w tv (Queer eye, i dwa show o autach na netflixie) bo boje się jej oceny i wybuchów wściekłości. Jak pracowała, to oglądałem jak jej nie było, pamietam do dziś jak byłem mały i oglądałem świat nonsensów u stevensow na minimaxie i zostałem wtedy posadzony o oglądanie porno bo zamknąłem się w pokoju, nie wiem czy śmiać się czy płakać jak o tym pomyśle.
 

Ciagle słyszę, ze z moim stylem ubierania nic nie zwojuje (lubię dresy) i ze mam się wpasować „w wizerunek księgowego”. Przecież to jakiś absurd jest. A sama się mnie mama radzi, jak się ubrać, gdy wychodzi do sklepu. Wszyscy mi współczują (rodzina), że się z nią tak użeram.

 

Ale zmieniłaś podejście, poszłaś na ekonomie czyli przydatne studia i bardziej praktyczne. Wiec czegoś ta filologia Cię nauczyła ;) ja liczyłem, ze nauczę się pisać na dziennikarstwie, a tak na prawdę najwiecej się nauczyłem na praktykach w gazecie wrocławskiej i Wrocław.pl . Miałem nawet później propozycje dalszej współpracy ale miałem wtedy wypadek samochodowy i nie mogłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.04.2021 o 14:33, exodus! napisał:

Jak się pozbyć maski?

Zależy po co chcesz się jej pozbywać...jeśli przed zaufanymi bliskimi osobami, to tak, ale przed pozostałymi? Nie warto. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi o udawanie kogoś, kim się nie jest? Ja zawsze zgrywam twardzielkę. Do tego stopnia, że nie umiem już powiedzieć, jaka jestem naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycholog z naszego ośrodka ma jutro egzamin.Pisała mi ,że prosi o wsparcie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.01.2020 o 17:10, Heledore napisał:

Dlaczego? To świat nie jest wart prawdziwych nas, czy to prawdziwi my jesteśmy aż tak przerażeni społeczeństwem, że zakładamy maskę?

to wszystko zalezy od sytuacji, ludzi wokol nas.

 

jak kiedys sie w pracy rozsypalam, plakalam to nikt mnie nie wysmial przeciwnie starali sie pomoc, znalezc rozwiazanie. ludzie lepiej reaguja na emocje niz nam siewydaje. mysle ze czasem warto pokazac slabosc bo mozna dostac pomoc, czesto nieoczekiwana. to smutek. a zlosc tez warto okazywac-konstruktywnie, bezagresji jako asertywnosc, stawianie granic.

ja kiedys nosilam maske, kamienna twarz. teraz czesciej pozwalam sobie na emocje i jest mi lepiej, blizej do ludzi.

ale to wymaga odwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.05.2021 o 12:30, z o.o. napisał:

Chodzi o udawanie kogoś, kim się nie jest?

Coś w ten deseń. To taka samoobrona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×