Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zniekształcenia poznawcze - Beck


niosaca_radosc

Rekomendowane odpowiedzi

Judith Beck, w podręczniku "Terapia poznawcza. Podstawy i zagadnienia szczegółowe" zamieściła spis podstawowych zniekształceń (błędów) w myśleniu. Są to:

 

1. Myślenie w kategoriach "wszystko albo nic" (zwane tez myśleniem czarno-białym, spolaryzowanym albo dychotomicznym). Takie myślenie polega na patrzenie na sytuację w kategoriach dwóch skrajności, a nie kontinuum, np. "jeśli nie odniosę sukcesu to jestem nieudacznikiem".

2. Katastrofizacja (zwana tez przepowiadaniem przyszłości) polega na przewidywaniu negatywnej przyszłości, bez brania pod uwagę innych bardziej prawdopodobnych możliwości.

3. Lekceważenie lub pomijanie pozytywnych informacji – nie opierając się na żadnych rozsądnych przesłankach, mówimy sobie, ze pozytywne doświadczenia, uczynki lub cechy się nie liczą, np. "dostałam ocenę bardzo dobrą, ale to nie znaczy ze byłam dobra, po prostu miałam szczęście".

4. Uzasadnianie emocjonalne - jeśli coś czujemy, to myślimy, że to musi być prawda i pomijamy dowody przeciwne – "czuję, że mi to nie wyszło".

5. Etykietowanie – polega na przyklejaniu sztywnych, ogólnikowych etykietek sobie i innym, np. "jestem gamoniem".

6. Wyolbrzymianie/umniejszanie - wyolbrzymiamy negatywne aspekty i/lub umniejszamy pozytywne, zamiast opierać się na rozsądnych przesłankach w ocenie siebie, innych osób lub sytuacji.

7. Filtr mentalny (zwany selektywna uwagą) - polega na nieumiejętności uwzględnienia pełnego obrazu w ocenie sytuacji, a skupianiu się na jednym negatywnym szczególe.

8. Czytanie w myślach - polega na nieuzasadnionym przekonaniu, że wiemy co myślą inni, bez uwzględnienia wielu różnych możliwości, np. "on myśli, że ja nic nie rozumiem".

9. Nadmierne uogólnianie - to wyciąganie ogólnego, negatywnego wniosku, dalece wykraczającego poza bieżącą sytuację, np. "czułam się źle na zebraniu, więc nie nadaję się do bycia z ludźmi".

10. Personalizacja - to wiara w to, ze jesteśmy powodem negatywnych zachowań innych ludzi, a nie bierzemy pod uwagę innych, bardziej prawdopodobnych powodów ich zachowania, np. "mechanik był dla mnie niemiły - widocznie zrobiłam coś nie tak".

11. Nadużywanie imperatywów: "muszę", "powinienem", wskutek posiadania nazbyt precyzyjnej i sztywnej koncepcji tego, jak my sami lub inne osoby powinny się zachowywać.

12. Myślenie jednotorowe (efekt lornetki) – to widzenie jedynie negatywnych aspektów sytuacji.

 

źródło: http://www.psychologia.net.p

 

Niektóre z tych zniekształceń zostały już omówione przez Lilith, ale mnie ciekawi jak zniekształcenia te mają się do zaburzeń. Czy określone jednostki nozologiczne są ściśle związane z powyższymi zniekształceniami? A może to wszystko jest na tyle płynne, że nie można mówić jednoznacznym przyporządkowaniu zniekształceń do chorób, ale jedynie o ogólnej tendencji?

Jak to wygląda u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, ja mam niestety wszystkie te zniekształcenia, to cześć mojej osobowości zawsze taki byłem odkąd pamiętam oczywiście jak mam lepsze samopoczucie to te zniekształcenia owszem są ale nie aż tak silne jak natomiast gorzej ze mną to wszystko to odczuwam bardzo silnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja, będąc na terapii poznawczo-behawioralnej praktycznie zaczęłam od zniekształceń poznawczych, żeby dowiedzieć się, że to, co robię, myślę, to niekoniecznie do końca prawda. Jednak podobnie jak carlosbueno, terapeutka wskazała u mnie każde ze zniekształceń. Dlatego zastanawiam się czy one od razu występują hurtowo, czy można wykazywać dychotomiczne myślenie, ale nie nadużywać imperatywów muszę, powinienem ect.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, w zaburzeniach depresyjnych pewnie hurtowo, bo człowiek wtedy uważa się za bezwartościowego, ale czy np. w zaburzeniach osobowości również obserwuje się obecność wszystkich zniekształceń?

Dokopałam się także do zniekształceń w chadzie. Epizod manii charakteryzuje się występowaniem pozytywnej triady poznawczej:

1. wyciąganie pozytywnych wniosków ("mogę wszystko"),

2. niedocenianie ryzyka ("nic mi nie grozi"),

3. minimalizowanie problemów ("nic złego nie może mi się przytrafić").

Może wypowie się ktoś z chadem na ten temat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że całkiem niezłym pomysłem jest pomyślenie nad tym, jak je wszystkie po kolei zlikwidować. Jakieś ćwiczenia, obserwacje:)

 

Ja ostatnio siedzę nad etykietowaniem. Jak jadę autobusem i ktoś nie wzbudzi mojej sympatii, zaczynam wyobrażać sobie jego w całkiem innym kontekście i z cechami osobowości, które wywołałyby moje najlepsze odczucia (mam nadzieję, że dobrze trafiłam w punkt).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że całkiem niezłym pomysłem jest pomyślenie nad tym, jak je wszystkie po kolei zlikwidować. Jakieś ćwiczenia, obserwacje:)
To oczywiście jest założenie terapii, ale powiem szczerze, że nie mam pojęcia jak tego dokonać.

Niby staram się, ale niewiele mi z tego wychodzi. Piszesz o etykietowaniu, niby staram się nie oceniać ludzi, dać im szansę na poznanie, jednak to nie zawsze jest takie proste. Często mam tak, że na pierwszy rzut oka ocenię kogoś jako zagrażającego mojemu bezpieczeństwu i nie mogę tego zmienić. Po prostu uciekam.

 

mark123, a tak z ciekawości, jakie zniekształcenia Ciebie nie dotyczą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszesz o etykietowaniu, niby staram się nie oceniać ludzi, dać im szansę na poznanie, jednak to nie zawsze jest takie proste. Często mam tak, że na pierwszy rzut oka ocenię kogoś jako zagrażającego mojemu bezpieczeństwu i nie mogę tego zmienić. Po prostu uciekam.

 

Nikt nigdy nie mówił, że to jest proste. Ale nie jest to też najtrudniejsza rzecz na świecie ;) Postaw sobie jeden cel i spróbuj go zrealizować, co Ci w tym przeszkadza? A jak, możemy tutaj wymyślić razem:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona, ze mna jest tak ze jesli widze czlowieka ktory wydaje sie sympatyczny nie przyklejam mu etykiety. Jesli widze czlowieka ktory wydaje sie byc aspoleczny - nie przyklejam mu etykiety. To samo z ludzmi oryginalnymi, rozniacymi sie od innych. Nawet jesli na pierwszy rzut oka ktos mi sie nie spodoba, staram sie zeby to nie bylo sztywne i daje druga szanse. Jednak w sytuacji gdy ktos w moim mniemaniu moze stanowic dla mnie niebezpieczenstwo, chocby w rzeczywostosci byl lagodny jak baramek, ja nie umiem zmienic zdania. Uciekam i tyle. No i oczywiscie etykietowanie siebie. Z tym to juz w ogole sobie nie radze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak w sytuacji gdy ktos w moim mniemaniu moze stanowic dla mnie niebezpieczenstwo, chocby w rzeczywostosci byl lagodny jak baramek, ja nie umiem zmienic zdania. Uciekam i tyle.

 

 

Brzmi jak rozsądny wzorzec. A często się tak zdarza? Czujesz, że przesadzasz czasami? Utrudnia Ci to życie?:>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona, no właśnie w tym sęk, że dość często. I nie umiem tego cofnąć, nawet jeśli po jakimś czasie okazuje się, że ta osoba wcale mi nie zagraża. Dla mnie nadal ma etykietkę - niebezpieczeństwo i nie ma siły, żebym się do niej przekonała.

 

Choć i tak większy problem stanowi dla mnie etykietowanie samej siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Etykietowanie siebie w sensie generalizacji różnych cech, tak? Coś Ci nie wyjdzie i od razu jesteś beznadziejna, coś Ci się nie uda i od razu ponosisz same porażki? O to chodzi?

 

A co do osób. Moje rady: po pierwsze zacznij na to zwracać uwagę od razu, jak tylko się pojawi. Takie dostrzeganie naszych wyuoczonych reakcji często całkiem zmienia nasze zachowanie. Albo stosunek do tego, co robimy. Bo stosunek też jest ważny- zacznij to traktować jak coś do zmiany. Piszesz, że nie ma siły, żebyś się przekonała. Naprawdę tak twierdzisz? Po drugie raz się przekonaj i spróbuj zaufać. Przy systematycznej desensytyzacji, keidy przyzwyczajasz osobę z fobią do jakiegoś bodźca, bardzo ważne jest to, że ona nie może tego bodźca uniknąć. Bo jak unika, to umacnia jej się reakcja. Dostajesz za to nagrodę, nie zostałaś skrzywdzona. I Twój organizm traktuje to jako znak, że rekacja była dobra. Ale jak przerwiesz schemat, choć raz, kilka razy, pokazujesz mu, że można inaczej ;)

 

Zaczęłabym na Twoim miejscu od listy zalet poznawania ludzi, nawet jeśli wydają się zagrożeniem. Do tego dodałabym jakieś środki ostrożności i popracowanie nad poczuciem, że poradzisz sobie, nawet jeśli ten ktoś ma złe zalety. No i później do dzieła. Ty teraz z tego co widzę nei jesteś za bardzo przekonana zarówno do tego, że można jak i do tego, że warto nad tym pracowac. Jakby to absurdalnie nie brzmiało, musisz bardziej chcieć, bo na razie za bardzo się boisz dokonywać jakichkolwiek zmian;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Etykietowanie siebie w sensie generalizacji różnych cech, tak? Coś Ci nie wyjdzie i od razu jesteś beznadziejna, coś Ci się nie uda i od razu ponosisz same porażki? O to chodzi?
Dokładnie.

 

Po drugie raz się przekonaj i spróbuj zaufać. Przy systematycznej desensytyzacji, keidy przyzwyczajasz osobę z fobią do jakiegoś bodźca, bardzo ważne jest to, że ona nie może tego bodźca uniknąć. Bo jak unika, to umacnia jej się reakcja.
Chodzę aktualnie na terapię grupową, która jest dla mnie niemałym wyzwaniem, bo szczerze mówiąc osoby z grupy traktuję jako zagrożenie. Jako ludzi, którzy są niebezpieczni dla mojego zamkniętego ja.

 

Zaczęłabym na Twoim miejscu od listy zalet poznawania ludzi
I w tym sęk, ja chyba nie chcę poznawać ludzi.

 

Jakby to absurdalnie nie brzmiało, musisz bardziej chcieć, bo na razie za bardzo się boisz dokonywać jakichkolwiek zmian;)
Niby się staram (stąd ta grupa, mimo że na początku zapierałam się rękoma i nogami, że nie pójdę na terapię grupową), ale masz rację, bardzo dużo we mnie strachu i szczerze mówiąc nie mogę już się doczekać, kiedy skończy się ta terapia i nie będę musiała każdego dnia bać się, że stanie się coś niefajnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie

 

Katastrofizacja+Uogólnianie+Wyolbrzymianie najpewniej:) Ja się tego oduczyłam, Ty też byś potrafiła.

 

I w tym sęk, ja chyba nie chcę poznawać ludzi.

 

Wiesz, to jest ok. Znam wielu ludzi, którzy wolą żyć w samotności. Ale nie myślisz, że jakby to był naturalny stan dla Ciebie, to po prostu trzymałabyś ludzi na dystans i czuła się z tym dobrze zamiast chodzić na terapię? Nie mam pojęcia, jak wyglądało Twoje życie i co Cię do tej decyzji przekonało, ale nie była to pewnie decyzja "znikąd". Musiałaś się jednak w którymś momencie poczuć źle. W którym dokładnie?

 

Chodzę aktualnie na terapię grupową, która jest dla mnie niemałym wyzwaniem, bo szczerze mówiąc osoby z grupy traktuję jako zagrożenie. Jako ludzi, którzy są niebezpieczni dla mojego zamkniętego ja.

 

Może to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że strasznie się identyfikujesz z tym przekonaniem. Ty go chcesz mieć czy nie?:) Słuchaj, mówisz, że się boisz. Mogę się domyślać, że to podobny lęk i brak chęci do leczenia, jak u ludzi z nerwicą lękową. Boją się samej terapii i wolą zostać w strefie komfortu. To może być zaskakujące dla niektórych ludzi, ale sama faza wychodzenia z nerwicy, gdzie musisz zdać sobie sprawę z wielu, wielu nieprzyjemnych faktów o swoim życiu, jest przerażająca.

 

To jak myślisz, na którym etapie jesteś? Nie chcesz, żeby było lepiej czy nie chcesz podejmować leczenia?:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Katastrofizacja+Uogólnianie+Wyolbrzymianie najpewniej:) Ja się tego oduczyłam, Ty też byś potrafiła.
Staram się tego oduczyć. Myślę, że zapoczątkowałam już ten proces, ale jak na razie wiele mnie kosztuje, żeby zastosować to w życiu. Zazwyczaj wygląda to tak, że powtarzam sobie zdania, w które jeszcze nie wierzę, których jeszcze nie czuję, ale przynajmniej zmuszam się do myślenia, że może być inaczej.

 

Ale nie myślisz, że jakby to był naturalny stan dla Ciebie, to po prostu trzymałabyś ludzi na dystans i czuła się z tym dobrze zamiast chodzić na terapię? Nie mam pojęcia, jak wyglądało Twoje życie i co Cię do tej decyzji przekonało, ale nie była to pewnie decyzja "znikąd". Musiałaś się jednak w którymś momencie poczuć źle. W którym dokładnie?
Na terapię zapisałam się, bo nie potrafiłam wytrzymać sama ze sobą. Każda minuta spędzona we własnym ciele, z własnymi myślami, po prostu mnie bolała. Życie mnie bolało. Nie wiem, czy zrozumiesz, co mam na myśli, ale pragnęłam odciąć się od swojej osobowości, od swojego własnego ja. Chciałam być kimś innym. Nie umiałam wtedy niczego zmienić, więc chciałam się zabić. W końcu nienawiść do siebie sięgnęła zenitu, a punktem zwrotnym okazała się śmierć bliskiej mi osoby i namowy osób z forum. Poszłam na indywidualną, a po 7 miesiącach terapeutka i lekarze ze szpitala zauważyli niebezpieczną i wciąż narastającą alienację od ludzi i namówili mnie na terapię grupową. Chodzę na tę terapię, bo wiem, że życie to ciągłe obracanie się wśród ludzi i wiem, że muszę się nauczyć z nimi współżyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21 możesz żyć bez ludzi. Pracować jako freelancer i odizolować się od społeczeństwa. Ale poza psychopatami, tak naprawdę znakomitej większości ludzi, kontakty towarzyskie są potrzebne do szczęścia. Może jednak warto rozważyć, czy ta niechęć to nie objaw depresji? Wtedy mogłabyś żyć z przekonaniem, że to do zmiany i jeszcze możesz nauczyć się czerpać radość z kontaktów z ludźmi. No chyba, że nie ma takiej możliwości.

 

Staram się tego oduczyć. Myślę, że zapoczątkowałam już ten proces, ale jak na razie wiele mnie kosztuje, żeby zastosować to w życiu. Zazwyczaj wygląda to tak, że powtarzam sobie zdania, w które jeszcze nie wierzę, których jeszcze nie czuję, ale przynajmniej zmuszam się do myślenia, że może być inaczej.

 

Masz dużo fajnych nawyków:) Sam fakt, że chcesz "odciąć się od swojej osobowości". Z jednej strony trochę autodestrukcyjny, zwłaszcza jeśli będziesz gdzieś tam miała przekonanie, że to niemożlwe. Ale z drugiej strony to dobry punkt wyjściowy do wprowadzania zmian. Ja na przykład byłam typowym przypadkiem egocentryka z depresją. Miałam poczucie wyjątkowości i uważałam, że jeśli się zmienię, to będzie bardzo złe. Ty nie masz tego problemu. Pytanie tylko, czy uważasz, że to możliwe, tak się zmienić?

Piszę właśnie coś, jak skończę to Ci podrzucę. Myślę, że może być pomocne w samym podejściu do zmian. Zwłaszcza w Twojej sytuacji- gdy to takie ciężkie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21 możesz żyć bez ludzi. Pracować jako freelancer i odizolować się od społeczeństwa. Ale poza psychopatami, tak naprawdę znakomitej większości ludzi, kontakty towarzyskie są potrzebne do szczęścia. Może jednak warto rozważyć, czy ta niechęć to nie objaw depresji? Wtedy mogłabyś żyć z przekonaniem, że to do zmiany i jeszcze możesz nauczyć się czerpać radość z kontaktów z ludźmi. No chyba, że nie ma takiej możliwości
wysłowiona, ja wiem, że to depresyjne. Depresyjne i borderowe. Nie muszę się zastanawiać. Nawet związek mi się marzy, ale boję się, że nic z tego nie będzie. I to jest tak, że tak samo mocno lgnę do ludzi, jak i ich unikam. I to jednocześnie. To jest dopiero kosmos. Gubię się w tym wszystkim i już po prostu sama nie wiem co jest mną, co jest zniekształceniem, a co jeszcze innym badziewiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieważne jakie zniekształcenie poznawcze bym miał, gdybym miał twardą psychikę to nic by mnie nie ruszało a tak jestem jak obłoczek na niebie, który nie przeszkadza, ale też nic nie daje ( ani nie zakrywa słońca gdy to piecze niemiłosiernie, ani nie daje deszczu)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, trochę mnie nie było przez praktyki i sesję, ale powoli wracam na forum. Dzisiaj z nowym artem, który właśnie zahacza zniekształcenia Becka. Głównie dotyczy tego, jak można próbować radzić sobie z szantażem emocjonalnym, etykietowaniem i przywiązaniem. Jak zwykle- mam nadzieję, że się przyda ;)

 

http://cloudymind.pl/wordpress/nerwica-jaki-komunikat-przesylasz-swiatu/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja to mam cały czas myslałam, że to paranoiczne schizy a z tego co mi lekarka powiedziała, że to zniekształcenia poznawcze. CZytam i wypisz wymaluj wszystko pasuje do mnie. :roll: a to szczególnie

http://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/znieksztalcenia-poznawcze-psychoterapia-poznawczo-behawioralna/

Czytanie myśli – wnioskowanie o myślach innych osób w oparciu o ich zachowanie lub komunikację niewerbalną, zakładając najgorszy scenariusz bez weryfikacji poprzez zapytanie osoby co faktycznie myśli.

 

Przykład: „Popatrzył na zegarek podczas spotkania ze mną – musi być śmiertelnie znudzony i uważa mnie za beznadziejną osobę”

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapewne mam część tych zniekształceń. Np. skrajne myślenie. Raz mam się za kogoś z IQ=-50 a raz za kogoś kto jest mądry.

Nie wiem tylko jak to zmienić. Problem jest taki, że uzależniam swoje szczęście od osiągnięć, które nie są aż tak ważne. Na pierwszym miejscu w hierarchii nie powinna stać zdolność do zapamiętywanie tego co się czyta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×