Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Katastrofizowanie

Rekomendowane odpowiedzi

W potocznym rozumieniu katastrofizowanie,to "robienie z igły widły".Jest kolejnym błędem myślowym,który polega na widzeniu czegoś strasznego,katastrofalnego w drobnej rzeczy.Innymi słowy-pomyliłeś się w jednym zadaniu na egzaminie i dla Ciebie jest to katastrofa,koniec świata.Ciekawe jest,jak małe rzeczy,pozornie niewiele znaczące wydarzenia, mogą zostać wyolbrzymione do rozmiarów nieszczęścia nad nieszczęściami niemożliwego do naprawienia.Wydobywa się z tego zdarzenia to,co negatywne i nawet jeśli było ono drobne,to dla Nas staje się kataklizmem,który przesłania cały obraz sytuacji.

 

Gafy, potknięcia, pomyłki, niekonsekwencje a nawet duże niedoróbki zazwyczaj nie prowadza do zniszczenia życia za pierwszym zamachem, ale osoba poddająca się temu mechanizmowi ocenia i opisuje rzeczywistość, jakby miał nastąpić koniec świata.

 

Przykładem może być niezręczność w wyrażeniu myśli, po której zaczynamy wyobrażać sobie, że rozmówca wziął nas za idiotów i, jako skutek tej gafy, unikamy naszego rozmówcy w przyszłości. Lub spóźnienie się nastoletniego dziecka wieczorem po umówionej godzinie powrotu do domu, kiedy to matka zaczyna „widzieć” katastrofę samochodową, morderstwo, kidnapping i trąbę powietrzną na jego drodze. Albo fakt, że koleżanka ze szkoły widziała nas w towarzystwie znajomego, który ubrany był fatalnie i zachowywał się dziwnie i na dodatek jest niższy i teraz „cała szkoła będzie plotkować”.

 

Czy zdarzyło się Wam coś takiego?Jak się z tego mechanizmu wydostać?O tym,że owy mechanizm utrudnia Nam życie,to już niestety wielu z Nas się przekonało.A teraz,co zrobić,żeby to zmienić i przestać widzieć we wszystkim katastrofę?Czy warto jednak stawiać pytanie,jaka jest możliwa inna interpretacja danego wydarzenia?Zachęcam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie to coś trudno nazwać katastrofizowaniem każde moje potknięcie, niedoróbka, niepowodzenie itd to dowód na to że jestem beznadziejny. No ale dosyć już o tym pisałem w innych wątkach.

 

Moja matka to taka typową katasrtoficzka własnie jak ktoś się spóźnia, nie daje znaku życia przez jakiś czas to już se wyobraża katastrofy i wypadki ja tego nie mam wręcz wyczekuje przynajmniej względem siebie że spotka mnie jakaś katastrofa która skończy mój marny żywot, wielokrotnie marzyłem o wypadkach lotniczych, kolejowych, samochodowych podróżując tymi środkami transportu a teraz czekam z utęsknieniem na koniec świata 21.12.2012 ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym koniec to gówno prawda... Kolejna utworzona bajka.. :D

 

 

Co do tematu..

 

Ja mam coś takiego..

 

Np. na egzaminach itp. W głowie pojawia się myśl , że gorzej być już nie może.. Wszystko zostało zawalone, sama porażka co dołuje.. Ale gdy egzamin zostaje oddany wszystko znika bo co się okazuje "nie taki diabeł zły jak go malują".. :D

 

Podobnych sytuacji jest wiele..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z tym koniec to gówno prawda... Kolejna utworzona bajka..
I właśnie o to chodzi,że to nie jest koniec świata tylko Nam się tak wydaje.Właśnie na tym polega katastrofizowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z tym koniec to gówno prawda... Kolejna utworzona bajka.
jak to mówią nadzieja matką głupich a co do egzaminów to też zawsze katastrofizowałem od wczesnych lat szkolnych sprawdziany o których myślałem że dostane 2 maks 3 dostawałem 5, a w połowie przypadków egzaminów na studiach myślałem że nie zdam a zdawałem je w 95%. Nawet jak zdawałem egzamin wstępny na studia to byłem przekonany po nim że nie mam szans na dostanie nawet wyników nie chciałem sprawdzać, tylko przypadkiem sprawdziłem i okazało że się dostałem, jakby nie było mile się rozczarowywałem wielokrotnie natomiast nigdy nie było sytuacji odwrotnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie nasłuchali się bajek i w nie wierzą.. :D

 

Zresztą jestem zdania , że to właśnie tak działa "nasza" zasrana wiara chrzescijańska.. :shock:

 

Opiera się ona na zastraszaniu ludzi.. :evil:

 

 

A głupie "cepy" nawet uwierzą , że gówno to miód..

 

-- 17 lis 2012, 19:22 --

 

carlosbueno,

 

No i o to mi właśnie chodziło.. :D

 

Zawsze pojawi się we łbie jakaś myśl , która przysłoni nam to co jest serio realne , to jak jest naprawdę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, co do egzaminów,to ja też tak mam :roll: Po wyjściu z sali prawie zawsze mam wrażenie,że poszło mi do bani i oblałam.A później się okazuje,że było inaczej.A ja tu panikuję,ryczę,że zawaliłam,że nie zdam,że za drugim razem też mi się pewnie nie uda,że nie skończę studiów i tak dalej.I leci taka spiralka samonakręcania się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zresztą jestem zdania , że to właśnie tak działa "nasza" zasrana wiara chrzescijańska..

 

Opiera się ona na zastraszaniu ludzi..

ja akurat jestem agnostykiem i w te bajeczki kościelne nie wierze, w koniec świata też nie bardzo to bardziej nadzieja że coś, ktoś mnie pozbawi życia bo sam nie potrafię.

carlosbueno, co do egzaminów,to ja też tak mam Po wyjściu z sali prawie zawsze mam wrażenie,że poszło mi do bani i oblałam.A później się okazuje,że było inaczej.A ja tu panikuję,ryczę,że zawaliłam,że nie zdam,że za drugim razem też mi się pewnie nie uda,że nie skończę studiów i tak dalej.I leci taka spiralka samonakręcania się...

to chyba dosyć często spotykane zwłaszcza wiele dziewczyn tak panikuje, widać wiele osób cierpi na brak wiary w siebie, niską samoocenę bo to jest główny powód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, tez jestem agnostykiem.. :D wiec moje podejscie do tego jest nijakie..

 

A po co ktos ma pozbawiac Cie zycia .. Nie lepiej ruszyc tylek i samemu zaczac cos w niz zmieniac na lepsze???

 

No fakt.. Zapomnialam , zes straszny len no i po co " skoro tak jak jest odpowiada Ci" .. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że to też może się łączyć z perfekcjonizmem-chcemy wszystko zrobić idealnie a jak coś może się nie udać,to robimy z tego katastrofę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mój czas już dawno minął pozostało tylko czekanie na śmierć

no ale wracając do katastrofizowania to niezły z tego biznes oprócz różnych kościołów i sekt są książki , filmy, żywność liofilizowana na wypadek katastrofy, można nawet kupić ziemię w górach smoczych w Afryce gdzie koniec świata 2012 ma nie dotrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mój czas już dawno minął pozostało tylko czekanie na śmierć

no ale wracając do katastrofizowania to niezły z tego biznes oprócz różnych kościołów i sekt są książki , filmy, żywność liofilizowana na wypadek katastrofy, można nawet kupić ziemię w górach smoczych w Afryce gdzie koniec świata 2012 ma nie dotrzeć.

 

 

 

 

sranie w banie...

Z takim mysleniem daleko nie zajdziesz... :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, a co by było,gdybyś spojrzał na siebie nie jak na "chodzącą katastrofę"?Może by zacząć od małych rzeczy?Kiedy pojawi się myślenie w stylu"to kataklizm,koniec"próbować postawić temu kontrę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×