Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Od miłości do nienawiści

Rekomendowane odpowiedzi

Witold Gombrowicz stwierdził,że:

Miłość i nienawiść są dwoma obliczami tego samego.

 

Uchodzi,że od miłości bardzo łatwo można przejść do nienawiści.Ludzie kogoś kochają,a później potrafią go zapamiętale niszczyć.Czyżby miłość była w tym wypadku tylko ułudą?Jak to jest z tym przechodzeniem od miłości do nienawiści i od nienawiści do miłości?Dlaczego tak się dzieje?Jak można twierdzić,że kocha się kogoś nad życie tylko po to,żeby za jakiś czas powiedzieć"przeszkadza mi nawet powietrze,którym oddycha"?Można kochać do szaleństwa,zatracić się,szaleć z miłości,kochać na zabój,a później nienawidzić w tej osobie wszystkiego od stóp do głów.A może to nie miłość tylko uzależnienie od drugiej osoby i kiedy ludzie zdają sobie z tego sprawę obracają to w nienawiść?Jakie mogą być tego przyczyny?Jak myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.Ludzie kogoś kochają,a później potrafią go zapamiętale niszczyć.Czyżby miłość była w tym wypadku tylko ułudą?

Ja myślę, że wcale się nie skończyła, bo kiedy miłość się kończy, to nie ma ani nienawiści, ani złości - jest obojętność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, gniew? żal? ból? poczucie krzywdy? całe mnóstwo tego? Zależało Ci na kimś, kochałaś go, a on Cię zranił, skrzywdził, zawiódł, wiec jesteś wściekła, ale miłość nie zniknęła tak PUFF! więc nienawidzisz, chcesz mu oddać, chcesz, żeby poczuł to, co Ty.

 

Jak miłość znika to nic nie chcesz, chcesz być najwyżej jak najdalej od tej osoby i już. Wisi ci i powiewa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w odwrotną stronę?Od nienawiści do miłości?Bo kogoś lepiej poznajemy?Przyzwyczajamy?Przestaje Nas w końcu drażnić?Zaczynamy dostrzegać w Nim coś innego niż wcześniej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, coś w tym jest,niedawno właśnie przeżyłam taką krzywdę i najpierw była nienawiść,wywołana bólem po stracie która wydaje się tak wielka,że nie można tej osoby żyć.A teraz jest obojętność.Długo z tego wychodziłam,ale można,da rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy tu mówicie o uzależnieniu, ja miałem tak samo z moją żoną Łyski, też nie mogłem bez niej żyć, później była nienawiść i rozwód, a teraz jest mi obojętna, ale czy to była miłość :?::roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A w odwrotną stronę?Od nienawiści do miłości?Bo kogoś lepiej poznajemy?Przyzwyczajamy?Przestaje Nas w końcu drażnić?Zaczynamy dostrzegać w Nim coś innego niż wcześniej?

No ale na nienawiść sobie ktoś zapracował, to się samo z siebie tak nie bierze. Na miłość też musiał.

W drugą stronę..? Niby na filmach to się od czasu do czasu widzi, jakaś Scarlett O'Hara z Rhettem Butlerem, co się nie znosili (a raczej ona jego) a potem och ach wielka miłość. Ale tak na zdrowy rozum jak ktoś nam tak zalezie za skórę że aż go znienawidzimy, to potem dużo ciężej to odkręcić. Natomiast zaprzepaścić to, że ktoś nas kocha jest chyba dużo łatwiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że wcale się nie skończyła, bo kiedy miłość się kończy, to nie ma ani nienawiści, ani złości - jest obojętność.

dokladnie.. jezeli jest nienawisc to znaczy ze nadal kochamy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vian, w filmach,to można wiele rzeczy znaleźć :D Zwłaszcza w kolumbijskich telenowelach :D

Natomiast zaprzepaścić to, że ktoś nas kocha jest chyba dużo łatwiej
Zdecydowanie.Niewiele do tego potrzeba,mimo,że niektórzy głoszą,że "prawdziwa miłosć wszystko przetrwa".Myślę jednak,że to nie do końca prawda...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mysle że jesli rzeczywiście czujemy nienawiść to nadal nie wiem czy kochamy,ale dana osoba nie jest nam obojetna emocjonalnie,natomiast gdy nic nie czujemy do danej osoby to jest nam kompletnie obojętna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta nienawiść chyba bierze się z tego że tęsknimy za tym wszystkim,co było kiedy mieliśmy tą drugą,ukochaną osobę i za nią samą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ta nienawiść chyba bierze się z tego że tęsknimy za tym wszystkim,co było kiedy mieliśmy tą drugą,ukochaną osobę i za nią samą.

ta nienawiść sie bierze stąd że druga osoba zawiodła w jakiś sposób nasze oczekiwania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Svafa, jakie oczekiwania?

jak się jest w związku zwykle obie strony maja wobec siebie jakies oczekiwania..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a możesz rozwinąć?ja będąc w związku nie miałam żadnych tak wielkich oczekiwań,prócz tego żeby ten ktoś był.Jak się za dużo od kogoś oczekuje,to się od niego uzależnia i ja w tym żadnej wielkiej miłości nie widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witold Gombrowicz stwierdził,że:

Miłość i nienawiść są dwoma obliczami tego samego.

 

Uchodzi,że od miłości bardzo łatwo można przejść do nienawiści.Ludzie kogoś kochają,a później potrafią go zapamiętale niszczyć.Czyżby miłość była w tym wypadku tylko ułudą?Jak to jest z tym przechodzeniem od miłości do nienawiści i od nienawiści do miłości?Dlaczego tak się dzieje?Jak można twierdzić,że kocha się kogoś nad życie tylko po to,żeby za jakiś czas powiedzieć"przeszkadza mi nawet powietrze,którym oddycha"?Można kochać do szaleństwa,zatracić się,szaleć z miłości,kochać na zabój,a później nienawidzić w tej osobie wszystkiego od stóp do głów.A może to nie miłość tylko uzależnienie od drugiej osoby i kiedy ludzie zdają sobie z tego sprawę obracają to w nienawiść?Jakie mogą być tego przyczyny?Jak myślicie?

 

Spójrz na tą sprawę przez pryzmat zawyżonego lub zaniżonego ego oraz zaburzeń emocjonalnych. Ludzie zapomnieli o tym, że są ludźmi. Człowiek popełnia błędy i pomyłki. Jeśli ktoś ma równowagę emocjonalną to potrafi rozmawiać o emocjach o tym co czuje co go kryzie itp.

A ta umiejętność to podstawa związku. Partnerzy też idealizują siebie wzajemnie i jeśli tego nie dostaną czego oczekują to wychodzi KWAS!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CzlowiekWmasce, :uklon:

 

-- 19 lis 2012, 14:39 --

 

a możesz rozwinąć?ja będąc w związku nie miałam żadnych tak wielkich oczekiwań,prócz tego żeby ten ktoś był.Jak się za dużo od kogoś oczekuje,to się od niego uzależnia i ja w tym żadnej wielkiej miłości nie widzę.

I to Ci wystarczalo? Mogl zdradzac, chlac, tluc byle byl? :shock: Ja tu widze jakas chora milosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cóż,wybierałam takich,że nie musiałam się o to akurat martwić,ale tu masz rację że to była chora miłość.

właśnie dlatego pytam,bom ja jeszcze młoda i nie doświadczona;)zawsze to dobrze dowiedzieć się czegoś nowego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
niektórzy głoszą,że "prawdziwa miłosć wszystko przetrwa".Myślę jednak,że to nie do końca prawda...

Ja też uważam, że to nie prawda. Kiedyś myślałem inaczej i nawet nie zauważyłem jak to co nazywałem miłością zaślepiło mnie do tego stopnia, że zaczęło być bardzo destrukcyjne.

 

Przypomniał mi się tekst pewnego utworu, który bardzo pasuje do tematu:

 

Czy można kochać po to

Aby potem nienawidzić

I rzucać w siebie błoto

Wcześniej razem tydzień w tydzień

 

(...)

 

Tak dobrze jest mieć ciebie obok

Tak przy tym trudno, jest być z tobą

Tak łatwo zniszczyć to co mamy

W co my gramy?

Gdzie jest żyli długo i szczęśliwie?

Znów miało być tak pięknie, a znowu nie idzie

I tyle sobie obiecałam

Myślałam, że kochałam

Myślałam, że mam przyjaciela, kochanka, partnera, człowieka,

Któremu ufam, który otoczy mnie opieką

I niby nic się nie dzieje

A stało się tak wiele

Jesteś moim wrogiem

A byłeś przyjacielem

I znowu wszyscy mnie o Ciebie pytają

A ja nadal nie wiem czemu

Czemu ludzie się rozstają?

 

(...)

 

Mieliśmy wszystko

A nie mieliśmy nic

Rozpaliłaś ognisko

W mym sercu jak nikt

Mieliśmy wszystko

Teraz nie mamy nic

Byliśmy wtedy blisko

A tak daleko dziś

Czy na zbyt wiele pozwoliłem Ci

Uwierzyłem, że ziszczę swoje sny

Było nam cudownie do czasu, gdy

Przyszło nam ze sobą razem żyć

Te kwiaty, kawiarnie, wieczory upalne

W miłości skąpane podróże w nieznane

Nieważne co dalej i co nam pisane

Bo gdy byłaś obok byłaś mi balsamem

To wszystko przeminęło

Nie chcę więcej powracać do tego

Skasowałem z pamięci twe dzieło

Napisane było kredą

To wszystko przeminęło

Nie powrócę więcej już do tego

Skasowałem z pamięci twe ego

Wiesz doskonale dlaczego

 

(...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KeFaS, tak się zastanawiam,czy ludzie czasami nie mylą miłości z potrzebą akceptacji przez drugiego człowieka,potrzebą bliskości,ciepła,oparcia.To chyba nie jest to samo,co miłość.A kiedy dochodzi się do tego,to pojawia się wściekłość i żal.To,co miało być czymś dobrym,staje się czymś bardzo destrukcyjnym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie bardzo rozumiem dlaczego milosc ma przetrwac hmm wszystko? No chyba ze zatraci sie instynkt samozachowawczy. Mozna kochac i uciekac gdzie pieprz rosnie od kata... a mozna zabic milosc po trochu latami. Czy wtedy byla nieprawdziwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, prawdę mówiąc...nie wiem...chyba patrzę przez pryzmat własnych doświadczeń,gdzie właśnie zatraciłam instynkt samozachowawczy i pozwalałam łamać swoje prawa,nie stawiałam granic...byłam w dwóch związkach i po czasie stwierdzam,że ani w jednym,ani w drugim przypadku to nie była miłość.A z początku twierdziłam inaczej.Teraz,z perspektywy czasu uważam,że to było bardziej...hmm...uzależnienie :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To byla milosc ale niezdrowa. Zatracilas milosc wlasna. Nic dziwnego skoro karmia nas bzdurami, ze to kobieta jest kaplanka domowego ogniska i od niej zalezy jak bedzie wygladal zwiazek, ze jak cos nie tak to jej wina bo widocznie nie byla dosc dobra, nie dbala, myslala o sobie , byla egoistka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×