Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Problem motywacji

Rekomendowane odpowiedzi

Na forum przeczytałam niezliczoną liczbę postów,w różnych tematach i działach,z pytaniem,w jaki sposób się zmotywować do działania,zmian.Problem polega na tym,że na każdego działa coś innego i nie można dać jednej recepty,która sprawi,że zaczniemy działać.Można jednak przybliżyć temat i podzielić się z innymi własnymi doświadczeniami.Motywacja ma to do siebie,że aby się pojawiła,to najpierw musi nastąpić działanie.Inaczej czekanie aż będziemy "mieli"motywację do działania jest niczym innym jak czekaniem na cud.Samo niestety nic się nie zrobi.No dobrze.Ale skupmy się teraz na rozpalaniu w sobie motywacji.Mianowicie-co robić,żeby ją wzmocnić?Jakie są na to sposoby?W jaki sposób ludzie z zaburzeniami mogą sobie radzić z dokuczliwym brakiem motywacji?Jak pomóc innym w tym zakresie?

 

A teraz troszkę z innej beczki.Temat motywacji od innej strony.Zachęcam również do przedstawienia znanych teorii motywacji,jeżeli ktoś je zna,ponieważ troszkę teorii również nie zaszkodzi.Zacznę może od systemu kar i nagród w teorii motywacji.O uszy obiło mi się ostatnio stwierdzenie,że w Polsce kary absolutnie nie działają,by przykładowo zmotywować pracowników do powiedzmy-punktualnego przychodzenia do pracy.Niby to leży w obowiązku pracownika,ale...No właśnie.Z tym bywa różnie.A gdyby pracodawca chciał zwalniać każdego,kto się spóźnia,to w pewnym momencie miałby problem ze znalezieniem odpowiednich na dane stanowisko ludzi.Zatem trzeba ich jakoś zmotywować do tego,żeby przychodzili punktualnie.Tylko w jaki sposób?Jak myślicie,czy w związku z tym kary będą skuteczne?Nie.Dlaczego?Głównie z uwagi na to,że mentalność Polaka jest jedna:nie zmotywuje go to do 'poprawy",a jedynie do zrobienia wszystkiego,byleby tej kary uniknąć-rzecz jasna poza tym"co należy".Będzie robił wszystko,aby uniknąć wykrycia i poniesienia "odpowiedzialności".Zrobi coś na przekór i to z jeszcze większym zacięciem.Innymi słowy,nadal będzie się spóźniał i to być może jeszcze częściej.Czy w związku z tym,stosowanie kar ma jakiś sens?I zależność w odwrotną stronę-jak wygląda motywacja przy stosowaniu nagród?Zachęcam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja czekam na taką motywacje, cud choć wiem że to głupota bo w każdym poradniku, książce o depresji jest napisane ze trzeba najpierw zadziałać a motywacja pojawi się później.

Akurat dla mnie kary i przymus działa motywująca jak pracowałem starałem się nie spóźniać bo dostawałem ochrzan ba nawet chodziłem do pracy chory i z gorączką by tylko nie zawieść szefa i jego nie rozdrażnić. Teraz jak nikt mnie nie zmusza nie mogę się do niczego zmotywować chyba potrzebowałbym bata nad sobą żeby coś robić ale z drugiej strony taki bat tez jest męczący. Mam jakaś mentalność więźnia możliwe korzyści z jakieś działania mnie niewiele motywują dużo bardziej przymus i mocne wymagania innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, a nie zmotywowałoby Cię,że powiedzmy pracodawca zamiast zastosowania kar,zaproponowałby nagrodę dla tego,kto nie miał ani jednego spóźnienia powiedzmy przez okres miesiąca?Gdyby powiedzmy taką nagrodą była jakaś symboliczna premia,ale przede wszystkim-podanie Twojego nazwiska jako pracownika miesiąca na zebraniu pracowników firmy?Nie zmotywowałoby Cię to w żaden sposób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem lepszy jest system nagród, który stymuluje układ nerwowy do działania

kara wiąże się ze stresem i może wywołać zniechęcenie. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gdyby powiedzmy taką nagrodą była jakaś symboliczna premia,ale przede wszystkim-podanie Twojego nazwiska jako pracownika miesiąca na zebraniu pracowników firmy?Nie zmotywowałoby Cię to w żaden sposób?
nawet o tym nie myślałem, raczej do takich firmach by mnie nie przyjęli, zresztą ja nie lubię się wyróżniać od innych, jestem konformistą i nie zależy mi na splendorze, wręcz śmieszy mnie takie coś jak słyszę pracownik miesiąca itp. Na mniej działają najlepiej groźby niestety choć one w dłuższej perspektywie działają frustrującą, nienawidzi się tych osób i tej pracy. Byłem kiedyś codziennie straszony przez szefa że mnie zwolni bo nie tak jak należy pracuje i na moje miejsce ma pełno pracowników bardzo to męczące psychicznie choć skuteczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, skoro jest męczące psychicznie,nienawidzi się danej pracy,to skuteczność spada.Owszem,może i to sprawi,że będziesz wykonywał swoje obowiązki ze strachu przed zwolnieniem czy wyrzutami szefa.Ale jak daleko to zaprowadzi?Patrząc z perspektywy pracodawcy tego typu motywacja jest troszkę bezsensowna,bo raczej pracownik,który nienawidzi firmy nie poświęci się jej interesom,nie będzie wkładał całego swojego zaangażowania,nie będzie się cechował innowacyjnością i przy pierwszej lepszej okazji,kiedy pojawi się inna oferta pracy-po prostu odejdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...bo w każdym poradniku, książce o depresji jest napisane ze trzeba najpierw zadziałać a motywacja pojawi się później...
Te poradniki muszą kłamać bo ja im więcej działam tym mam mniejszą motywację. Jak nic nie robię i wszystko zaczyna mnie boleć to wtedy jest dopiero motywacja :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...bo w każdym poradniku, książce o depresji jest napisane ze trzeba najpierw zadziałać a motywacja pojawi się później...
Te poradniki muszą kłamać bo ja im więcej działam tym mam mniejszą motywację. Jak nic nie robię i wszystko zaczyna mnie boleć to wtedy jest dopiero motywacja :D

to masz dobre ;) mnie siedzenie i nie robienie nic nie motywuje w ogóle, jeszcze bardziej pogrążam się w beznadziejności a jak pojawia się możliwość zadziałania, zmiany to z niej rezygnuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbuenobo to trzeba nie siedzieć a lezeć :D :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podrzucam Wam jeszcze do rozpatrzenia:

 

Prekursorem teorii osiągnięć jest John W. Atkinson. Poszukiwał on odpowiedzi na pytanie

jakie cechy indywidualne człowieka mogą wpływać na jego motywację do pracy. Prowadził

badania w obszarze zachowań przedsiębiorczych. Doszedł do wniosku, że człowiek dąży do

określonego celu, gdyż wynika to z następujących przesłanek:

1. siły podstawowego motywu lub potrzeb,

2. wiary w powodzenie,

3. zachęty związanej z osiągnięciem celu.

Dalsze badania w tym obszarze prowadzili H.A.Murray i D. McClelland. W efekcie

pozwoliły one wyodrębnić trzy podstawowe potrzeby pracowników:

1. potrzeba osiągnięć,

2. potrzeba władzy,

3. potrzeba przynależności.

 

Czy któraś z wyróżnionych przesłanek i potrzeb byłaby dla Was motywująca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi to się za bardzo nic nie chce z powodu tego, że nie chce mi się za bardzo niczego zrobić dla samego siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem najlepsza motywacja to taka, która wynika z wnętrza danej jednostki. Motywacja zewnętrzna bardzo szybko się wypala, ponieważ stale potrzebujemy paliwa, aby ten ogień cały czas płonął. Dla przykładu, jeśli pracujesz na stanowisku w którym wcale nie czujesz się dobrze, to bez systemu nagród i kar ze strony szefa, awansów i podwyżek, raczej szybko się wypalimy. Inaczej byłoby gdyby profesja była ściśle związana z tym co lubimy robić, wtedy motywacja pojawia się sama. Wiem, że jest to bardzo ciężkie do wykonania, ale da się to zrobić.

 

Niektórzy ludzie wstają codziennie o 6.00 rano by pobiegać przed pracą. Dla większości ludzi, jest to zupełnie niezrozumiałe i mało kto bez wyraźnych korzyści zgodziłby się biegać rano. Jednak Ci biegacze nie potrzebują żadnej zewnętrznej motywacji, ponieważ oni chcą to robić. Być może chcą być zdrowsi, bardziej wysportowani czy atrakcyjniejsi, jednak to wszystko wynika z wewnątrz. Gdyby ktoś dla przykładu płacił nam za wstawanie rano i bieganie, myślę, że taka motywacja wypaliłaby się po kilku tygodniach, ponieważ chcielibyśmy więcej zarabiać. Poza tym robienie czegoś dla pieniędzy kojarzy się bardziej z przymusem niż chęcią.

 

Dla mnie motywacja to chęć do zrobienia czegoś, nie zaś siły zewnętrzne, które nas do czegoś zmuszają. Ludzie, którzy lubią swoją pracę są szczęśliwsi, zdrowsi i bardziej zadowoleni z życia.

 

Warto zatem poświęcić trochę czasu w naszym życiu, aby odnaleźć to co chcemy robić i .. po prostu zacząć to robić. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ludzie, którzy lubią swoją pracę są szczęśliwsi, zdrowsi i bardziej zadowoleni z życia.
ale tacy ludzie śa w mniejszości chyba większość pracuje bo musi. Jak ktoś lubi swoja pracę to nie potrzebuje zbytnio zewnętrznych motywacji jak sama napisała(e)ś ale wielu ludzi nigdy nie znajdzie takiej pracy która będzie mu się podobać trudno np żeby ktoś będący śmieciarzem, kasjerem, sprzątaczką był zadowolony z pracy przynajmniej w dłuższej perspektywie a ktoś te prace musi wykonywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, to prawda. Znalazłem świetny filmik trochę związany z tym tematem.

Są polskie napisy, nie trzeba znać angielskiego :)

 

"Receptą na szczęście są niskie oczekiwania"

 

Jest w tym sporo prawdy, nie sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"Receptą na szczęście są niskie oczekiwania"
Święta prawda. Ludzie mówią na mnie smutas i pesymistka, a ja tak naprawdę wolę się nie łudzić i po raz kolejny się nie zawieść. Wtedy porażka trochę mniej boli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, a ja myślę,że gdzieś tam w części właśnie masz nadzieję na to,że jednak ktoś kiedyś zmieni to podejście,że znajdzie się osoba,która potwierdzi coś zupełnie przeciwnego.Myślę,że to nie jest tak,że zawód mniej boli.Boli tak samo a może nawet i jeszcze bardziej.Myślę,że pragniesz akceptacji,pomocy,tego,żeby ktoś się Tobą zainteresował,lubił Cię,docenił i to jest choćby motywacja do tego,że tutaj piszesz.Gdyby faktycznie było tak,że jesteś"pogodzona"z losem i na niczym by Ci nie zależało,to byś nie pisała na forum.Zamknęłabyś się w czterech ścianach i odcięła od jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi.A jednak z Nami jesteś,piszesz,pomagasz innym,doradzasz.Coś Cię do tego musi "popychać"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontakt wirtualny to nie rzeczywisty. W realu odcinam się od ludzi na ile tylko mogę. I dobrze mi z tym. A mniejsze oczekiwania pozwalają pogodzić się z tym, że niedługo wszyscy o mnie zapomną. Sama do tego dążę, ale druga strona wcale nie zabiega o kontakt. Cóż, nic na siłę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kontakt wirtualny to nie rzeczywisty.
Ale jednak to jakiś kontakt...
A mniejsze oczekiwania pozwalają pogodzić się z tym, że niedługo wszyscy o mnie zapomną.
Ja o Tobie pamiętam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W świecie wirtualnym jest inaczej. Ludzie nie patrzą z politowaniem, nie obgadują na moich oczach. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie i tak ma miejsce, ale przynajmniej tego nie widzę. Nie nazywałabym tego jednak motywacją do kontaktu, a próbą ucieczki przed rzeczywistością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, no od tej strony jakby na to spojrzeć,to faktycznie może być chęć ucieczki przed rzeczywistością.Jakby jednak nie patrzeć,pisanie na forum coś Ci daje.Myślę,że nie tylko ucieczkę od rzeczywistości,ale i zrozumienie,wsparcie,możliwość wyżalenia się,wypłakania.I to też sprawia,że tutaj wracasz,prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W świecie wirtualnym jest inaczej
Zgadza się. Tutaj wydaje się, że jest większa anonimowość przez co ja np. piszę o rzeczach, których nigdy bym nie powiedział w realu choćby dlatego, żeby nie ranić bliskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

diatas, kontakt wirtualny ogólnie jest inny niż realny.Można tutaj eksperymentować co do swojej tożsamości,pozbywać się zahamowań i blokad,które występują w "prawdziwym"świecie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracając do problemu motywacji - wielu już napisało, że najpierw trzeba zacząć coś robić, potem pojawia się motywacja, ale jak zacząć, skoro nic nam się nie chce? Skoro człowiek najchętniej przespałby cały dzień albo wpatrywał się w jeden punkt na ścianie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wracając do problemu motywacji - wielu już napisało, że najpierw trzeba zacząć coś robić, potem pojawia się motywacja, ale jak zacząć, skoro nic nam się nie chce? Skoro człowiek najchętniej przespałby cały dzień albo wpatrywał się w jeden punkt na ścianie?

otóż to ja znajduje miliardy wytłumaczeń żeby nic nie robić ze swoim życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że przydałby się ktoś,kto spróbowałby "popchnąć" do działania,przedstawić korzyści tego,kiedy zacznie się coś robić i negatywy pozostania w miejscu.Najgorzej jest zacząć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×